16-01-2016, 15:46
|
Mad Max (1979-2024)
|
|
@Gieferg
To już druga zła wiadomość dzisiaj ;( Pierwszą było, że w nowym "24" nie pojawi się Jack Bauer. Ale za to dziś były newsy o nowym "Prison Break", świetny zwiastun "Rebeliantów" i news o Vaderze w "Rogue One" więc wciąż jest 3:2 dla dobrych newsów ;) Poza tym, po prostu nie będe oglądał kolejnych Maxów i tyle ;) Bardziej by mnie zdruzgotała wieść o sequelu "Genisys" :D
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
16-01-2016, 20:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2016, 20:30 przez szopman.) Cytat:dziś były newsy o nowym "Prison Break", świetny zwiastun "Rebeliantów" i news o Vaderze w "Rogue One" Sram na to :) Grunt, że Max zebrał 10 nominacji i będą kolejne części :) 16-01-2016, 22:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2016, 22:38 przez Gieferg.)
Dziś wieczorem daję temu trzecią szansę... chociaż dobrze wiem , że Babcie Kelogs i pryszcze zyzio i dyzio skutecznie spierdzielą mi seans jak zawsze :P
29-02-2016, 15:02
Przeczytajcie pierwsze 3-4 strony z tego wątku i zestawcie z opiniami po premierze :)
#bekazforum
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
29-02-2016, 21:01
Akurat pierwsze strony dotyczą głównie starych Mad Maxów, które z pewnych względów, nie każdemu muszą się podobać.
Reszta postów (dotycząca MM:FR) tylko udowadnia, że "nie ocenia się książki po okładce". Niektórzy 'forumowicze' zrobili z siebie idiotów i tyle. Nie pierwszy raz :)
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
29-02-2016, 21:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-02-2016, 21:21 przez zombie001.) (29-02-2016, 21:01)Snappik napisał(a): Przeczytajcie pierwsze 3-4 strony z tego wątku i zestawcie z opiniami po premierze :) No i nie wiem, to nie jest mój faworyt :) (18-08-2010, 20:07)Mental napisał(a): powiem tak: trójka ciążyła w stronę bycie gównianym filmem z pełną podziwu konsekwencją. czwórki szczerze mówiąc nie potrafię sobie wyobrazić inaczej niż jako gówna do kwadratu w trzecim wymiarze buractwa. xD 29-02-2016, 21:35
Spoko, spoko :) Jakby co niektóre opinie po pierwszym trailerze też są dobre. Plus jak kogoś bawią podobne rzeczy, to też zawsze miło wejść do wątku "Dredda" i tam poczytać pierwsze strony ;)
02-03-2016, 15:42
Wtrącę sobie tutaj swoje trzy grosze, bo ten "Fury road" to przereklamowany jest okrutnie. I najnowsza KMF-owa Szybka Piątka mi o tym nielitościwie przypomniała. Bo strasznie się jarałem na nowego "Mad Maxa". Zwiastuny wyglądały obłędnie, wyglądało to wszystko bardzo w klimacie starych "Maksów", tylko tak z 10 razy bardziej widowiskowe. A jak się jeszcze okazało, że R-ka będzie, to już w ogóle była ekscytacja - Miller docisnął pedał, realizuje swoją wizję, bez kompromisów, szacun. Zrehabilituje się wreszcie za "Beyond Thunderdome".
I tak, zrehabilitował się, ale nie w tak spektakularnym stylu jak przypuszczałem. Na samym początku film mnie porwał, bo to był dokładnie taki klimat, jakiego oczekiwałem - postapokaliptyczny madmaksowy świat zaludniony przez świrów w fantazyjnych automobilach. Bardzo podobał mi się sam prolog i sceny w Cytadeli. Chwilę potem zaczyna się pościg - coraz bardziej mi się podoba. Ale cóż to? - okazuje się, że pościg właściwie trwa do końca filmu. I szybko zdałem sobie sprawę, że mnie to nie satysfakcjonuje. Prawda, uwielbiam finałowy pościg w "Królu szos", i na pościgi w "Na drodze gniewu" też się napalałem jak dzieciak na Gwiazdkę. Tylko naprawdę liczyłem, że nie będą celem samym w sobie. Po początkowych scenach spodziewałem się, że pokażą mi więcej z życia Cytadeli, przybliżą postacie i w ogóle. A takiego! Masz pościgi i wybuchy! Żryj popcorn i nie zrzędź. Wszystkie wątki i elementy tego - co by nie mówić - fascynującego świata wydały mi się ledwie liźnięte. No i ten Max, zepchnięty na drugi plan - to też było rozczarowujące. I w przeciwieństwie do innych widzów, nie odniosłem nawet wrażenia, że to Furiosa jest główną bohaterką. Wydaje mi się, że ona, Nux i Max wspólnie dzielą się czasem ekranowym, tylko że jakoś z tej trójki Max najbardziej stoi w cieniu. Jest na doczepkę. Wielka szkoda, bo jego postać się dobrze zapowiadała. Podobało mi się na przykład, że w tym filmie Max wreszcie jest "mad", bo w poprzednich to raczej był najnormalniejszy w otaczającym go, nienormalnym świecie. Tutaj jego przydomek wreszcie zaczyna pasować. Tylko co to za reminescencje z dziećmi jakimiś? Co to za dziewczynka, ginąca pod kołami wozu? Czemu Miller nie dał tu przebłysków z żoną i dzieckiem Maksa? Byłoby wiadomo, o co biega, a tak to - nie wiedzieć po co - zaciemniono to wszystko i trzeba sobie samemu wymyślić i dopowiedzieć. I wszyscy wołają teraz chórem, jakby się zmówili: "Najlepszy film akcji w dziejach" (albo, w mniej fanatycznej wersji, "od czasu Terminatora 2"). Co z wami, ludzie? Wydaje mi się, że po prostu od lat nie było filmu akcji na poziomie, więc jak już się taki pojawił, wszyscy rzucają się na niego i wynoszą pod niebiosa. Ale dobry film akcji - ot, taki paradoks - powinien mieć nie tylko akcję. Powinien mieć fabułę, która angażuje (w "Fury road" ni ma) i bohaterów, którzy interesują widza (w "Fury road" ni ma). Dlatego "Terminatory" czy "Szklane pułapki" zjadają nowego "Maxa" bez popity. I "Mad Max 2" też wypada lepiej, bo koncentruje się na bohaterze. A finałowy pościg jest the best również dlatego, że zostawiono go na koniec, więc film zwieńczony jest takim mocarnym akcentem. Nie robiłoby to takiego wrażenia, gdyby przez całe półtorej godziny się ścigali - czego dowodem, niestety, jest "Fury road". A może uważacie, że skoro sceny akcji są same w sobie szałowe, to na resztę można przymknąć oko? Tylko czy rzeczywiście sceny akcji w "Na drodze gniewu" są AŻ TAKIE szałowe? Nie dla mnie. Fajnie, że kaskaderka, fajnie, że adrenalina i że to się wszystko rozwala i wybucha. Ale montaż jest typowo na współczesną modłę (szybkie cięcia, te sprawy), a i samym pościgom brakuje jakiegoś, bo ja wiem, kopa. Jakichś momentów powodujących opad szczeny. Są dobre, ale nie wbijają w fotel. Nie bijcie mnie, ale przedkładam chociażby pościg z "Matrixa: Reaktywacji" nad wszystkie sto pińdziesiąt pościgów z "Fury road". Bo tam jest POMYŚLUNEK, ta cała długa scena jest jakoś skomponowana, a w "Maksie" to tylko "WRRUM! BUM! ŁUBUDU!". Fajne to, owszem, ale nie zapada w pamięć. Mi konkretnie nie zapada, wiem, że wam owszem. I jeszcze jedno - to kolejny przypadek filmu z R-ką, który się ogląda i nie wie, za co właściwie ta R-ka. Toż sporo filmów w PG-13 jest brutalniejszych, na serio. I, jakkolwiek kuriozalnie by to brzmiało, nawet niektóre filmy Disneya ("John Carter" chociażby) są drastyczniejsze niż ten film, rozgrywający się w okrutnym, u licha, bezwzględnym, postapokaliptycznym świecie. I nie chodzi mi o to, żeby krew i flaki bez przerwy lały się na widza z ekranu, bo to nie film Rodrigueza, ale, nożeż w mordę, ta tematyka wymaga, żeby pokazać bezwzględność tego świata i w poprzednich "Maksach" (oprócz "Beyond Thunderdome", wiadomo) nie było epatowania przemocą i krwią, ale zawsze się znalazły ze dwie czy trzy sceny, przy których mogłeś powiedzieć: "Aha, za to ta R-ka". Przy "Fury road" za Chiny Ludowe, bo niby się coś tam zabijają, ale zmontowane to jest tak, jak w "Igrzyskach śmierci" - szybkie ujęcia i ogólny chaos, żeby nie było widać drastycznych szczegółów, bo się dzieciarnia wystraszy. Wygląda to tak, jakby Miller kręcił ten film z myślą ściśle o PG-13, tylko MPAA okazało się (nie po raz pierwszy) przewrażliwione i dowaliło mu tą R-ką dla zasady. Z "Mad Maksów" nadal więc najbardziej lubię dwójkę (i co mi zrobicie?). Najśmieszniejsze, że jakiś czas temu chodziły słuchy, że Miller ma dwa potencjalne scenariusze do dalszych przygód Maksa i nie wie, który ma pójść na pierwszy ogień. No więc, jeżeli oba wyglądają tak, że ścigają się po pustyni i wszystko wybucha, to postulowałbym, żeby połączył po prostu te scenariusze w jeden. PS. Tak, koleś z gitarą był super. 05-04-2016, 13:01
Ocena nowego Mad Maxa sprowadza się w gruncie rzeczy do tego, czy wystarczą komu same genialne sceny akcji, czy jednak nie wyobraża sobie filmu bez bogatszej fabuły.
Cytat: I w przeciwieństwie do innych widzów, nie odniosłem nawet wrażenia, że to Furiosa jest główną bohaterką. Wydaje mi się, że ona, Nux i Max wspólnie dzielą się czasem ekranowym, tylko że jakoś z tej trójki Max najbardziej stoi w cieniu. Jest na doczepkę. Wielka szkoda, bo jego postać się dobrze zapowiadała.Skoro Furiosa dla Ciebie nie jest główną bohaterką, a Max stoi wg Ciebie w cieniu i jest na doczepkę, a równocześnie uważasz, że Furiosa, Max i Nux dzielą czas ekranowy między siebie, to wychodzi chyba, że dla Ciebie główny bohater, to... Nux? Cytat:Tylko czy rzeczywiście sceny akcji w "Na drodze gniewu" są AŻ TAKIE szałowe?Tak, są. Są najlepszym co pokazano w kinie od kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu lat, konkurować może tylko pościg z drugiego Matrixa, a potem długo, długo (w sensie czasu od premiery) nic. Cytat:Ale montaż jest typowo na współczesną modłę (szybkie cięcia, te sprawy)Cięcia są, owszem, częste, ale montażu absolutnie nie nazwałbym współczesnym (w sensie typu zapoczątkowanego przez Bourne'a, czyli: kamera z ręki, szybkie cięcia, dezorientacja widza), ktoś tutaj chyba wklejał piękny filmik podsumowujący montażu w MM:FR - pomimo tego, że sceny akcji mają szaleńcze tempo, to przez to, że Miller nieprzerwanie umieszcza najważniejszy element w centrum kadru, są one doskonale czytelne. Uważam, że głównie dzięki temu zabiegowi film spotkał się z tak ciepłym przyjęciem nawet wśród stetryczałych krytyków. Cytat:Max wreszcie jest "mad", bo w poprzednich to raczej był najnormalniejszy w otaczającym go, nienormalnym świecie. Tutaj jego przydomek wreszcie zaczyna pasować.Aha, a co on takiego szalonego w tym filmie robi? Dla mnie to zwykły, równy chłop, który walczy jak może o swoje życie, nawet określiłbym go, jako trochę zamkniętego, bardziej zgorzkniałego, niż szalonego. 05-04-2016, 13:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-04-2016, 13:29 przez simek.) (05-04-2016, 13:28)simek napisał(a):Cytat:Tylko czy rzeczywiście sceny akcji w "Na drodze gniewu" są AŻ TAKIE szałowe?Tak, są. Są najlepszym co pokazano w kinie od kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu lat, konkurować może tylko pościg z drugiego Matrixa, a potem długo, długo (w sensie czasu od premiery) nic. Sporo akcji może z nimi konkurować, np. pieszy pościg po Madagaskarze z Casino Royale. Z tym, że zazwyczaj są to pojedyncze akcje z filmów, a znaleźć film, który jest wypełniony akcjami tak dobrymi jak te z ostatniego Mad Maxa? No to chyba trzeba by się cofnąć do T2. 05-04-2016, 13:48 Cytat:Z tym, że zazwyczaj są to pojedyncze akcje z filmów, a znaleźć film, który jest wypełniony akcjami tak dobrymi jak te z ostatniego Mad Maxa? No to chyba trzeba by się cofnąć do T2.Według mnie ostatni film gdzie samochody i pościgi stanowiły esencję filmu i grały tak ważną rolę jak bohaterowie (może nawet ważniejszą), to Gone in 60 Seconds Halickiego z 1974. W wersji z Cagem jest już fabuła, więc się nie liczy (poza tym to gówniany film :P). Ewentualnie Le Mans z 1971. 05-04-2016, 13:52
A ja nie mogę się zgodzić z zarzutem co do montażu. Właśnie "Mad Max: Fury Road" jest w pełni zaprzeczeniem montażu we współczesnych blockbusterach, gdzie w efekcie ciężko cokolwiek widzieć. Może nawet widać kobiecą rękę w tym wszystkim, ale właśnie to co przemawia za akcją w Maksie, to jak ładnie ją widać. Nie ma zbyt szybkiego montażu, skaczących ujęć z kamery bez statywu itd.
Plus nawet jeżeli film jest jednym wielkim pościgiem, to warto zauważyć, że każdy z nich jest inny i oferuje w sumie coś nowego. "The Duel" Spielberga też jest w sumie jednym wielkim pościgiem i jakże genialny i trzymający w napięciu jest to obraz. 05-04-2016, 14:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-04-2016, 14:09 przez Lawrence.)
al_jarid, powiem krótko bo nie ma się co zbytnio rozwodzić nad oczywistościami:
Jesteś w błędzie :) 05-04-2016, 16:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-04-2016, 16:09 przez Gieferg.)
A ja się w dużej mierze zgadzam z el_jaridem.
Fury Road ma fenomenalny montaż, jest przepięknie wykonany. Ale scenariusz kuleje, jest po prostu słaby. Wiem - dużo ludzi powie "scenariusz nie był tu potrzebny"... ale scenariusz jest zawsze potrzebny! Nawet w filmie z niemal nieistniejącą fabułą. Żeby móc kibicować bohaterom, którzy są barwni i ciekawi. Żeby przeżywać emocje lub odczuwać napięcie. I jestem skłonny (choć musiałbym się jeszcze zastanowić) przyznać, że Mad Max 2 był lepszy. Jedną z najważniejszych rzeczy w filmie jest protagonista. Wyobraźcie sobie pierwszą Szklaną Pułapkę bez Johna McClane'a. Dajcie za niego jakiegoś nudnego przeciętniaka, ale pomnóżcie x10 liczbę wybuchów i zróbcie supermontaż. No ja nie myślę, by film był dzięki temu lepszy. Aż mnie ciarki przechodzą na myśl, jak przezajebistym filmem byłby Fury Road, mając Mela Gibsona zamiast Toma Hardy'ego. Najlepiej tamtego sprzed lat. Z jasnym pragnieniem zemsty - nie jakimiś przebłyskami dzieci i opętanych dziadków (te wizje to była kaszana na poziomie Snydera, albo bliźniaków z Age of Ultron - jeśli ktoś łudził się, że wywoła tym jakieś emocje, to się grubo mylił). Mamy tu zjazd z Rollercoastera, tylko bez głównego bohatera, z którym wszystko mogło być 100 razy lepsze. Uwielbiam Hardy'ego, ale tu był po prostu słaby. Ani scenariusz, ani reżyser nie mieli na niego pomysłu i sam aktor też się motał. Wyszedł tępawy mruk bez charyzmy. I na jego tle Furiosa wydaje się niezłą postacią, ale jest tylko niezła. Ze wszystkich postaci najwięcej emocji wzbudził u mnie ćpunkowaty Nicholas Hoult. Ja bym najlepiej powiązał Hardy'ego z przywódcą ćpunów - te wizje na końcu zostałyby ujawnione, jak wspomnienia z "Pewnego razu na dzikim zachodzie" i w finale Mad Max zrobił by masakrę. Poziom epy, napięcia i emocji skoczyłby nieporównywalnie wyżej. Konfrontacja - pokazanie całego wspomnienia, gdzie ginie rodzina Maxa... wkurwiony Hardy patrzący na Wiecznego Joe i gigantyczna scena akcji na tle wybuchów i gitarzysty z miotaczem ognia w gitarze. Plus dodać trochę charakteru Maxowi we wcześniejszej części filmu. Inna sprawa, że wątek osobisty uatrakcyjniłby w którymś momencie cały pościg, podbijając stawkę. Bo był moment, gdzie mimo zajebistości filmu napięcie trochę opadło i akcja zrobiła się zbyt powtarzalna. 05-04-2016, 17:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-04-2016, 17:51 przez Capt. Nascimento.) |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Szczęki (Jaws 1975, 1979,1983,1987) | Goro Gondo | 91 | 38,073 |
16-06-2026, 17:46 Ostatni post: slepy51 |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Spoiler![[Obrazek: giphy.gif]](http://images.mentalfloss.com/sites/default/files/styles/insert_main_wide_image/public/giphy.gif)
![[Obrazek: 12803102_783372308434959_309620325205278...e=5760419F]](https://scontent-tpe1-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xlt1/v/t1.0-0/q82/p480x480/12803102_783372308434959_3096203252052784174_n.jpg?oh=02322cc0914c87bc13e7be6d2b05df93&oe=5760419F)







