Mad Max (1979-2024)
Szanse na sequel kiedykolwiek zerowe.

Chyba, że teraz by tam Miller z Nolanem weszli do siedziby WB i Chris powiedział: wiecie co chłopaki.. zawsze mi się marzyło zrobienie filmu w tym uniwersum.

Co więcej miałoby to jak najbardziej sens.
Raz, że Hardy - jeden z ulubieńców Nolana - jako lead.
Dwa - szansa na film z minimalną ilością CGi w stylu "Wojownika Szos" - trochę taki soft-reboot-sequel FR,
Trzy - przy obecnej pozycji Nolana, głupie WB z miejsca by się zgodziło, niezależnie od flopa Furiosy


Te przygaszone kolorystycznie sceny z FR puszczone na końcu Furiosy tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że MadMax + Nolan (nawet i w PG13) to byłoby interesujące combo.

Wysłane przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
Pffff tam, za 20-30 lat przypomną sobie i zrobią sequel.
Nolan jest wyjątkowo nierównym reżyserem akcji i częściej chybia niż trafia. Jedyne pozytywne przykłady w jego karierze to pościg z TDK, sceny lotnicze z Dunkierki i Ryga w Tenet. Reszta na przemiał, szczególnie arcydzieło nijakości znane jako BRUMMM!
Przepraszam, Incepcja.

Odpowiedz
Już prędzej widziałbym Denisa albo Sama Mendesa
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Jak dla mnie Hillcoat miałby sens. Pracował z Hardym, Australijczyk... Też w sumie nierówny, ale western akurat czuje - a w końcu MM to western w innym ubranku.

Odpowiedz
Mad Max ma problem z rozbuchanym budżetem, to samo co z Terminatorem, z niskobudżetowego akcyjniaka do ponad 150-milionowego blockbustera, tak jakby były to marki mające zgarniać co najmniej pół biliona w box office. Gdyby Miller potrafił nakręcić coś skromniejszego, bo i taka akcja może być ciekawa i efektowna, to mielibyśmy inną rozmowę.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Ostatnio miałem rozkminę, że kurczę mega żałuję, że nie dostaliśmy Mad Maxa z Heathem Ledgerem. Kocham Hardiego i nie zamieniłbym go, ale chciałbym po prostu zobaczyć co odwaliłby Heath. Czuję, że to byłby taki dzikus, że głowa mała, w dodatku jego głos o Jezu rozmarzyłem się.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
No, Hillcoat to zdecydowanie lepsze nazwisko niż Mendes czy (lol) Denis :D


Ale i tak w pierwszej kolejności postawiłbym na Nolana. Kto Hillcoatowi dałby kolejne 80-100 mln na rozwój flopmarki? A nawet jakby jakimś cudem dali, to stałoby nad nim później stado producentów z notatkami.

A takiemu Nolanowi daliby światło bez czytania finalnego scenariusza

Wysłane przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
Panowie, równie dobrze możecie rozważać jaki film by wyszedł, gdyby Hitchcock albo Kubrick wstali z grobu i go nakręcili - tak samo realne jak angaż Nolana.

Odpowiedz
Nie no, wiadomo że szanse bardzo niskie, ale i tak większe, niż gdyby był martwy :D


Jakby mu Hardy wiercił dziurę przez kilka miesięcy to moim zdaniem rozważyłby to, o ile dane byłoby mu zrobienie tego na swoich warunkach.


Zwłaszcza, że jak dla mnie to byłoby to dla niego niezłe wyzwanie realizacyjne.


W którymś ostatnim wywiadzie go pytano o możliwość zrobienia kolejnego filmu w istniejącym uniwersum i mówił, że nie miałby z tym problemu, o ile miałby coś od siebie do dodania. No i wykluczył nakręcenie kolejnego superHero.


Wysłane przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
Niech wziąłby Jonathana do współpracy, nie widziałem jeszcze Fallouta ale podobno realizacyjnie wymiata
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Wyjątkowo zdziwiłby mnie angaż Nolana. Po sukcesie " Oppenheimera" przypieczętował status najlepszego reżysera na świecie. Może kręcić na co tylko ma ochotę. Nie uwierzę, by teraz wziął się za ratowanie filmowych serii, które flopnęły w box office.

Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
Byłem włączyłem to z dubbingiem i... o żesz kurva, ja pier*dole. Już zapomniałem jaką choojnią jest polski dubbing. To koniec kina w Polsce jeśli "zaraz" wszystko będzie z dubbingiem.

Nadużywam słowa "dubbing?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Widzę, że nikomu się nie chce.

No cóż, nie wiem po co to powstało.. Bohaterka jest nudna, jest kilka niedorzeczności, nowy Mad Max wyglądający jak syn któregoś z Keachów bardzo... ludzki.


Swoją drogą, a gdzie tam byly Jakieś nowe sceny z dublerem?

5/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Jaki nowy Mad Max,

A scena z dublerem Hardiego była tylko jedna jak ogląda dorosłą Furiozę z daleka.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Ten typ co przewoził paliwo/jedzenie
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Nadrobiłem i podczas seansu aż zacząłem pytać sam siebie czemu nie poszedłem na to do kina, bo teraz uważam, że jednak byłoby warto :) Z każdą minutą przekonywałem się do filmu i pomimo tego, że jest trochę przeciągnięty, to jednak chciałem, aby trwał, bo bardzo podoba mi się świat wykreowany przez Millera. Fajnie, że jest tutaj więcej fabuły niż w Fury Road, bo dzięki temu nie mamy zupełnej powtórki z rozrywki, tylko film, który rzeczywiście poszerza tę historię. Nie zgadzam się z zarzutami, że Furiosa to marna postać i po co jej prequel: ja z przyjemnością i zaciekawieniem śledziłem jej losy, które wcale nie były takie oczywiste, przynajmniej ja w kluczowych momentach nie wiedziałem czy za chwilę dziewczyna wyląduje u Dementusa, czy u Immortan Joe.
Co do Dementusa i reszty postaci/aktorów: no Hemsworth jednak przesadził z komediowością Dementusa, ciężko go brać na serio i ja czuję pewien dysonans między tym, że on jest jednak potężny i wprowadza w tym świecie sporo zamieszania, dużo mu się udaje, a tym, że zbyt często zachowuje się jak przygłup. Młody Immortan Joe świetny, Furiosa w obu wersjach też na plus, ale ten Jack w wykonaniu Toma Burke'a to jednak niewypał - to powinien być milczący kozak i niby w scenariuszu tak jest, ale Burke nadaje się do odgrywania znudzonych życiem brytyjskich urzędników w średnim wieku, a nie wymiatacza Pustkowi (swoją drogą bardzo dziwne tłumaczenie Wasteland jest na Maxie: Jałowisko, w Fury Road też tak było?), no kiepski casting po prostu.

(08-06-2024, 21:01)Paszczak napisał(a): Akcja jest chwilami nawet ciekawiej wykombinowana niż w Fury Road, ale jednak nieco gorzej sfilmowana. Cóż, różnica między reżyserem około siedemdziesiątki a tym samym panem około osiemdziesiątki, który pewnie woli załatwić trochę więcej komputerem, siedząc przed monitorkiem w papuciach z kawusią. A także różnica między Johnem Seale a... eee... (rzut okiem do wikipedii) ...Simonem Dugganem.
Zgoda. Aż byłem pozytywnie zaskoczony jak wiele dobrych, pomysłowych sposobów na pościgi i walkę Miller jeszcze z siebie wykrzesał, tylko szkoda, że właściwie wszystko jest klasę niżej niż w Fury Road pod względem realizacji. Wielka, wielka szkoda, że film nie powstał kilka lat temu i z większym budżetem, bo nawet z tym samym scenariuszem i aktorami dostalibyśmy dyptyk genialnych filmów akcji, a tak to mamy jeden genialny i drugi zaledwie bardzo fajny. Niestety komputerowe efekty są widoczne w zbyt wielu miejscach, często miałem wrażenie, że zupełnie niepotrzebnie (nawet jaszczurka wychodząca z czaszki jest CGI) - bardzo brakuje tej namacalności znanej z poprzedniej części. Zdarzają się piękne ujęcia i sceny, nie zaprzeczę, ale gdy w napisach końcowych wjeżdżają migawki z Fury Road, to trudno nie westchnąć smutno, że kiedyś to było...

W kwestii oceny biję się z myślami: z jednej strony super, że Miller mógł nakręcić taką fantazję 8 letniego chłopca rozwalającego koparki i wielkie samochody w piaskownicy, doceniam bardzo, z drugiej jednak mankamentów jest sporo i o ile w Fury Road można było na wszystko przymknąć oko ze względu na boskie wykonanie, tak tutaj już jest trudniej. Werdykt: 7+/10

(29-05-2024, 10:32)marsgrey21 napisał(a): "Dementus" (ja pierdolę co za imię)
Z imionami to Miller popłynął, bo mamy chłopów co nazywają się Rictus Erectus oraz Scrotus...

Odpowiedz
Obejrzałem i tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że to był od początku bezsensowny pomysł.

Film niby zły nie jest, jako tako się go ogląda, fajnie było wrócić do tego świata, ale do Fury Road zabrakło wchu i trochę. Akcja słabsza, wizualia dużo słabsze, tempo miejscami niedomaga, a jak się już jako tako wkręciłem, to okazało się, że finał też marny i nie ma w nim nawet konkretnej akcji. No i czy to naprawdę była historia, warta opowiedzenia?
Jakoś wcale się nie dziwię, że to poległo w BO.

Takie tam 7/10, może w sumie 6, sam nie wiem.

Odpowiedz
(19-09-2024, 02:25)Gieferg napisał(a): No i czy to naprawdę była historia, warta opowiedzenia?
Była tak samo warta opowiedzenia jak historie z setki innych filmów, gdzie ktoś kogoś porywa, niewoli i ten ktoś próbuje się uwolnić.

Odpowiedz
Cytat:Była tak samo warta opowiedzenia jak historie z setki innych filmów

No dla mnie nie była. Ani to oryginalne, ani przedstawione w jakiś specjalnie interesujący sposób, ani w ogóle potrzebne, bo Fury Road jako samodzielna całość nie potrzebował żadnego backstory.
No i zamiast kolejnej pełnoprawnej przygody Maxa dostaliśmy coś takiego, co w dodatku zaprzepaściło szanse na taką kontynuację FR jaką bym chciał dostać. Więc tak, mimo że bawiłem się niby w mairę nieźle to jednak wciąż ubolewam nad tym, że to w ogóle powstało.

Pomysł uważałem za bezsensowny od chwili gdy go tylko ogłoszono, ale gdybym dostał widowisko na miarę FR, machnąłbym na to ręką. Cóż, nie dostałem. Nawet po zwiastunach, które mi się nie podobały i sprawiły, że skreśliłem film z listy do obejrzenia w kinie wciąż liczyłem na coś lepszego niż dostaliśmy. Czyli wysokooktanowe kino akcji, a dostaliśmy w sumie troche takiego snuja z paroma niezłymi ale nie dorastającymi do pięt poprzednikowi sekwencjami.

btw, tylko dla mnie dziwne było to jak Furiosa ucieka Rictusowi, potem wisi nad przepaścią, a potem nagle sobie jest wśród trepów i nikt niczego nie podejrzewa?

Odpowiedz
(19-09-2024, 15:18)Gieferg napisał(a): Nawet po zwiastunach, które mi się nie podobały i sprawiły, że skreśliłem film z listy do obejrzenia w kinie wciąż liczyłem na coś lepszego niż dostaliśmy. Czyli wysokooktanowe kino akcji, a dostaliśmy w sumie troche takiego snuja z paroma niezłymi ale nie dorastającymi do pięt poprzednikowi sekwencjami.
Niby tak, ale ja jestem bardziej wyrozumiały, bo mi się ta akcja jednak podobała i tak na szybko to trudno mi wskazać film z ostatnich lat, który byłby wyraźnie lepszy od Furiosy pod tym względem. No dobra, był Top Gun, ale oprócz niego nic sensownego, a Furiosa pomimo tego, że zbyt komputerowa, to jednak wg mnie sensowna.

Cytat:btw, tylko dla mnie dziwne było to jak Furiosa ucieka Rictusowi, potem wisi nad przepaścią, a potem nagle sobie jest wśród trepów i nikt niczego nie podejrzewa?
Naciągane to było, zgoda. Rozumiem, że można w takim kompleksie na chwilę gdzieś przemknąć, ukryć się, ale ona tam normalnie pracowała przez miesiące (lata?) udając niemowę. Nikt ich tam nie liczy, nie ewidencjonuje, ludzie pojawiają się i znikają? Raz na czas pewnie się też myją, więc ukryć swoją płeć to dodatkowa trudność.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Szczęki (Jaws 1975, 1979,1983,1987) Goro Gondo 86 37,792 21-05-2026, 17:35
Ostatni post: slepy51



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości