Cały sezon to 13 odcinków takiego kalibru jaki spotyka się raz na parę lat. Za 4. sezon bez żadnych wątpliwości 10/10. Liczba niepotrzebnych albo nieciekawych wątków wynosi 0.
25-10-2010, 01:14
|
Mad Men
|
|
Oj tak, Dona pojebało porządnie. Kompletnie chłopa nie rozumiem, ale jedno trzeba przyznać, że jego postać jest naprawdę genialnie napisana.
Cały sezon to 13 odcinków takiego kalibru jaki spotyka się raz na parę lat. Za 4. sezon bez żadnych wątpliwości 10/10. Liczba niepotrzebnych albo nieciekawych wątków wynosi 0. 25-10-2010, 01:14 simek napisał(a):Kompletnie chłopa nie rozumiem Motywacja jest akurat raczej zrozumiala (poza zwyczajnymi damsko-meskimi kwestiami, Don po raz kolejny odcina sie od przeszlosci, ktora poznala dr Miller), aczkolwiek jego postawa oczywiscie rozczarowuje, bo Don chcac nie chcac wchodzi w buty Rogera Sterlinga. Swoja droga sam odcinek finalowy byl mizerny i chyba najslabszy z calego czwartego sezonu. 25-10-2010, 09:21
Znaczy wiadomo, że mogło mu się podobać te kilka chwil z Megan, ale kurde ślub? Przecież każdy chyba czuje, że to nie będzie szczęśliwe małżeństwo, najlepiej ujęła to dr Miller mówiąc, że Donowi podobają się tylko początki związków, tak będzie też i tym razem.
25-10-2010, 12:01
Don nie do konca radzil sobie z kryzysem w firmie, ta sytuacja przytloczyla go, potrzebowal jakiegos oparcia, a Megan zawsze w ciezkich chwilach dodawala mu otuchy. Wiadomo, ze to malzenstwo jest skazane na porazke, ale z pytaniem o sens jego zawarcia mozna rownie dobrze zwrocic sie do miliona facetow przechodzacych kryzys wieku sredniego. ;)
25-10-2010, 15:35
Zupełnie zapomniałem o tym serialu i widząc nowe posty w temacie pomyślałem, że już może zaczął się 5. sezon :)
Dla mnie również przesada te dodatkowe 3 sezony, jednak żebyśmy przypadkiem za parę lat nie odszczekiwali tego co piszemy teraz, jeśli okaże się, że cała historia była pomyślana na 7 sezonów - w końcu Mad Men absolutnie nie należy do grona seriali, które miały świetny pomysł na początek, a potem im dalej tym gorzej, w tym przypadku jest na odwrót, a ja nie pamiętam co działo się w pierwszej serii. Z perspektywy wszystkich wyemitowanych odcinków uważam, że pierwsze sezony były niejako podporządkowane tym, w których następuje trzęsienie ziemi, czyli 3. i 4. Dobrze to i źle zarazem. Źle, bo zabiera człowiekowi mnóstwo czasu, a kilka(naście?) odcinków na przestrzeni tych sezonów było zwyczajnie nudnych. Dobrze, bo tak misternie budowane relacje między bohaterami jak Don i Peggy sprawiają, że widz się niesłychanie angażuje, a kluczowe momenty w ich karierach stają się dużo bardziej znaczące niż gdybyśmy nie poznali ich tak dobrze. W ogóle ten duet to jedyny dla mnie przypadek, kiedy tak samo mocno utożsamiam się z obiema jego postaciami: mistrzem i uczniem, starym i młodą, kobietą i mężczyzną. Mam nadzieje, że zapowiedziane trzy sezony odpowiedzą na pytanie, o kim jest ten serial: o Donie, o Peggy, czy może o ich przyjaźni i karierze. 11-08-2011, 21:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-08-2011, 21:30 przez simek.)
No teraz mi się przypomina co nieco, chociaż i tak inaczej niż rozgrzewką przed poważniejszymi wydarzeniami w dalszych sezonach tego nazwać nie mogę.
Co do początku serialu to jakoś utkwiła mi w pamięci dosłownie pierwsze chwile serialu, gdy Don rozmawia z kelnerem o jego ulubionych papierosach - dla mnie świetne wprowadzanie postaci i scena, po której od razu polubiłem Dona. Eh, ten serial jednak od początku był świetny. Dawno chciałem o to zapytać: jak podoba wam się cały wątek przeszłości Drapera? Mi on nigdy nie leżał i zaczynałem ziewać gdy zaczynało się dziać w nim coś nowego, nigdy też nie widziałem w nim większego sensu i wpływu na fabułę(oprócz akcji z Campbellem, ale tam mogło chodzić równie dobrze o cokolwiek podobnego, kompromitującego). 11-08-2011, 22:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-08-2011, 13:58 przez simek.)
Jestem dopiero po paru odcinkach, ale mam trochę rzeczy do napisania. Dawno nie widziałem takich żywych, wystrzeliwanych z siłą armaty dialogów. Niby odpowiada za "Mad Men" człowiek współtworzący legendę "Sopranos", ale są to jednak inne (i zarazem podobne, ale o tym później) seriale. "Sopranos" było bardzo "filmowe" - tutaj jednak słowa są na pierwszym planie, niczym - i wydaje mi się to nieprzypadkowym porównaniem - u Aarona Sorkina. Poziom scenopisarstwa w tym serialu, to właśnie ta liga, ta gładkość, ten styl.
Oba tytuły mimo tego zdają się opowiadać o tym samym - przemianach Ameryki. Tutaj jednak wychodzi jak uboższy jest serial Weinera od dzieła Chase'a. Bo "Mad Men" to jednak historia, którą w gruncie rzeczy znamy, i choć opowiedziana jest fantastycznie, przez co trudno byłoby mi wytknąć jakieś błędy, to po prostu kontekst, w której została usytuowana niesie ze sobą mniej możliwości. Twórcy zamykając się w gettcie pewnej epoki oraz wyobrażeń i wartości z nią związanych, stoją przed trudnym zadaniem i nie będzie łatwo o treści równie odkrywcze i nieszablonowe, jak w przypadku "Sopranos". Oglądam dalej, na chwilę obecną werdykt wygląda tak: fantastycznie opowiedziane, ale nie oferujące w sumie nic nowego. Świetna jest też obsada, w której każdy daje radę, a główny bohater też ma to coś, co miał Tony Soprano (chociaż nie sądzę, aby postać Hamma okazała się równie złożona). AMC może mieć mniejsze budżety od HBO (co widać), ale radzi sobie z nimi naprawdę godnie, zastępując rozmach ujmującą atmosferą. 28-09-2011, 13:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-09-2011, 13:42 przez Albertino.)
Obejrzałem cały pierwszy sezon i podtrzymuję to, co pisałem wyżej. Niestety nie jestem w pełni zadowolony z kierunku, w jakim podąża ten serial. Trochę się to z czasem rozłazi i robi coraz mniej interesujące - za grzecznie i jednak trochę przewidywalnie. Na razie zrobię sobie przerwę, zobaczymy jak podziałają na mnie kolejne serie :)
29-09-2011, 13:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-09-2011, 13:25 przez Albertino.)
Po pierwszym sezonie jestem bardzo zadowolony. Serial przede wszystkim wciąga co jest podstawą dla mnie jeżeli chodzi o seriale. Chce się oglądać i nie czuje się znudzenia. Świetne, ciekawe postacie, dialogi. Podoba mi się oddanie klimatu lat 60-tych i pokazanie przy pracy copywritterów. Jeżeli następne sezony są jeszcze lepsze to zapowiada się naprawdę solidny serial.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
06-12-2011, 14:07
No, też już doczekać się nie mogę. W międzyczasie dodam swoje NARESZCIE. Akcja reklamowa serialu oszczędna w środkach wyrazu i tajemnicza trochę. Taką lubię.
Calcat iacentem vulgus
28-02-2012, 21:01
Wreszcie nadrobiłem (specjalnie się zgrałem ;) ).
Powtórzę za poprzednikami - 4 sezon wymiata! Fantastyczne sceny które pamiętam teraz dokładnie mógłbym wymieniać przez długi, długi czas. Poprzednie serie rozczarowały mnie, chociaż pierwsza zrobiła na mnie duże wrażenie i pamiętam wiele wątków, w przeciwieństwie do drugiej gdzie kojarzy mi się tylko "romans" Betty w stadninie i podróż Dona do Kalifornii (Telstar w samolocie <3). 3 sezon zaczął się wg mnie równie niemrawo jak drugi, ale nadrobił w drugiej połowie. Dialogi stały się jeszcze ostrzejsze, Don praktycznie hipnotyzuje, a i drugie tło nabrało głębi - bardzo fajne wątki Lane'a (w ogóle to świetna, zabawna, postać, pomyśleć że kojarzyłem go tylko z psycholami - David Robert Jones) i Sterlinga. Przekonał mnie też do siebie Pete, co jest dla mnie dość zaskakujące, gdyż nigdy bym nie pomyślał że powiem "lubię tego faceta i co sobą reprezentuje". 4 seria jak wiadomo miód od początku do końca. Kilka ulubionych momentów. - wszystkie sceny z Sally, ta dziewczynka jest fantastyczna - przemyślenia Dona, tym razem spisywane - Lane dostający w łeb od ojca - Lane i Don w kinie - scena imprezy z najazdem policyjnym (choć ten "reżyser" zbyt pretensjonalny i przerysowany, dobrze że już się później nie pojawił) Nie mogę zapomnieć o... 14-03-2012, 20:23
Jeśli nie jesteście na bieżąco to właśnie jesteśmy po premierze 5. sezonu i to w dawce podwójnej!
26-03-2012, 09:41
Kilka słów o A Little Kiss. Drobne spoilery.
Świetny odcinek. Bardzo zadowolony jestem że twórcy dalej tak fajnie budują tło społeczne, sceny protestu, czy nawet małe smaczki, jak ten krótki dialog Lane'a z taksówkarzem, tak wiele obrazujący. Możecie się zdziwić, ale dopiero po tym odcinku naprawdę zapałem sympatią do Joan. Fajnie było ją zobaczyć z matką (skąd ją znam, skąd ją znam, aaa, agentka nieruchomości z AHS!), uśmiałem się także podczas rozmowy z Lane'm, może wyjść super relacja, zapewne platoniczna. Wyjaśnia to trochę ich wspólne zdjęcie przy promocji 5 sezonu. Co do imprezki - super nakręcony. Zdziwko też przy Megan, bardzo mnie ciekawi jak ten wątek się rozwinie, drugą Betty nie będzie, sądzę że skrywa jakąś tajemnicę. Widzieliśmy reakcję jej i Dona na słowa kogoś że też niedługo będzie nosiła dziecko? Bardzo się cieszę że to nie jest ten świat który znamy już z poprzednich sezonów. No i że Pete wywalczył biuro : )) PS Ciekawi mnie co porabiać będzie Roger cały sezon, zapewne będziemy obserwować jego upadek, bo facet jest teraz nikim w firmie. Nie rozumiem narzekań na niego i nazywania go obecnym "czarnym charakterem", mnie facet rozwala dalej i czekam na każdą scenę z jego udziałem. 30-03-2012, 11:40
Dobrze powiedziane. Ja tylko trzymałem kciuki żeby nikt nie przerwał. Koniec odcinka fantastyczny, ostatnie 5 minut rządzi. W ogóle jak już mówiłem, gdy wcześniej zapałałem sympatią do Pete'a, tak teraz mu współczuję. Tak po ludzku. Było mi smutno.
Poważnie się zastanawiam and zaczekaniem na pełny sezon, w takiej formie oglądałem wszystkie poprzednie i dziwnie się czuję : ) 17-04-2012, 14:40 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |