Mank (Netflix, 2020)
#61
Meh, żadnych typowych sci-fi.

Do tematu zombie mógłby co prawda powrócić, ale jest jeszcze trochę gatunków których nie robił a które w jego wykonaniu byłyby super. Od kina historycznego, przez western po jakieś dorosłe fantasy.

Odpowiedz
#62
Meh, żaden western, żadne fantasy. Sci-fi, ewentualnie z elementami horroru. Mogłoby to nawet być coś co robi Villeneuve albo Garland, tylko lepiej.


Odpowiedz
#63
Plakacik...
[Obrazek: cae2b94bbe5babb9med.jpg]

Odpowiedz
#64
Bardzo fajny plakacik Uśmiech

Odpowiedz
#65
Wreszcie jakiś plakat Netflixa, który nie pachnie taniością <3

Odpowiedz
#66

Odpowiedz
#67
Nie wiem czy to kwestia montażu zwiastuna, ale w wersji bardziej dynamicznej przestaje mi przeszkadzać ta stylizacja. Jeśli ona będzie taka nie do końca poważna, jak tu się wydaje to może wyjść z tego jednak coś świeżego, bardzo rozrywkowego, nie tylko stylizacja dla stylizacji. Szczególnie, że niektóre kadry, ruchy kamery, scenografia wyglądają tak zajebiście. To co wydawało mi się największym potencjalnym problemem, może okazać się największym atutem. 


Odpowiedz
#68
Wygląda to po prostu cudownie. Nastawiam się na absolutne arcydzieło.

Odpowiedz
#69
Z każdą kolejną zajawką czuję, że to będzie dzieło życia Finchera. Prezentuje się to wszystko aż za dobrze.

Odpowiedz
#70
(21-10-2020, 15:27)PropJoe napisał(a): To co wydawało mi się największym potencjalnym problemem, może okazać się największym atutem. 
Serio był to dla Ciebie największy potencjalny problem? Dla mnie potencjalny problem może leżeć tam, gdzie leży w Romie, Irlandczyku, czy Pewnego razu w Hollywood, czyli, że Fincher zrobi świecidełko bardziej dla siebie, własnej satysfakcji, niż dla widzów. Chociaż akurat z jego filmów nigdy nie przebijało wielkie ego, więc może martwię się na wyrost.

Odpowiedz
#71
No ja mam nadzieje, że zrobi film dla siebie a nie dla widzów. Filmy zrobione dla widowni sa najgorsze Język

Odpowiedz
#72
Każdy wielki reżyser kręci film głównie dla siebie. Pomyśl ile arcydzieł kina by ucierpiało na jakości gdyby twórca kierował się głównie potrzebami widowni. Dzieła powiedzmy takiego Kubricka, Bergmana, Felliniego czy innych legendarnych reżyserów nadal byłyby takie dobre, gdyby mieli oni właśnie takie podejście?

Odpowiedz
#73
(21-10-2020, 17:50)simek napisał(a):
(21-10-2020, 15:27)PropJoe napisał(a): To co wydawało mi się największym potencjalnym problemem, może okazać się największym atutem. 
Serio był to dla Ciebie największy potencjalny problem?
Serio. Miałem/mam obawę, że stylizacja będzie na tyle mocna, że trudno się będzie przez nią przebić do "właściwego" filmu. Do dzisiaj widziałem w tym za dużo formalnej zabawy, która miałaby sens co najwyżej w jakiejś krótkometrażówce. Ego Finchera się akurat mniej obawiałem, bo na tle wymienionej przez Ciebie trójki (szczególnie Quentina, wiadomo) wydaje się przede wszystkim najbardziej pragmatyczny, racjonalny. Ale House of Cards i Mindhunterem nadszarpnął trochę moje zaufanie jeśli chodzi o zdolności opowiadania ciekawych historii z ciekawymi postaciami (no i nie zapominajmy o Benjaminie Buttonie) a wydaje mi się, że tu (właśnie przez tę "ciężką" maskę w postaci tak pełnej stylizacji) jeszcze większe znaczenie będzie miał scenariusz. Może to nieuzasadnione porównanie, ale zachowując proporcje obawiam się trochę przypadku tego nieszczęsnego Artysty. 

Filmy Tarantino, Cuarona i Scorsese niedomagają w różnym stopniu, w różnych obszarach, ale sama ich forma (może z wyjątkiem Cuarona, ale też w dużo mniejszym stopniu) nie była przecież obciążeniem. 

Ta większa lekkość, dystans, w pełnej stylizacji, ale jednak zabawa, uwspółcześniona, trochę z meta mrugnięciem okiem do widza (a takie wrażenie sprawia ten trailer bardziej niż poprzednie) plus oczywiście dobry scenariusz i może być fajny film. Z kolei trochę mniej mi się podoba Oldman, który może oczywiście dać radę, ale nie jest to takie oczywiste i nie wiem czy pasuje do mojej nowej wizji tego filmu. Oczko


Odpowiedz
#74
(21-10-2020, 17:50)simek napisał(a): czyli, że Fincher zrobi świecidełko bardziej dla siebie, własnej satysfakcji, niż dla widzów. Chociaż akurat z jego filmów nigdy nie przebijało wielkie ego, więc może martwię się na wyrost.

No właśnie, a wiadomo konkretnie, w jakim stopniu ten film to fiksacja młodego Finchera, wypowiadał się kiedyś na ten temat? Bo ile można zgodzić się, że wymienione przez Ciebie filmy, to w dużej mierze "świecidełka", które bardziej łechtają ego ich twórców, tak "Mank" równie dobrze może być po prostu realizacją marzenia zmarłego ojca*. Niby kosmetyka, w ten sposób może wyjść przecież na to samo - pusty produkt zrobiony dla nikogo/wąskiego grona osób, ale jakoś przychylniej patrzy mi się na ten projekt, gdy myślę o nim, jako o hołdzie dla pracy zmarłego rodzica, który po latach składa własny syn. Jest w tym zdecydowanie mniej pychy, samouwielbienia dla swojej twórczości.

* I tak wiem, Fincher chciał to nakręcić, gdy jego ojciec jeszcze żył, ale to w sumie wiele nie zmienia.

Kuba napisał(a):Meh, żadnych typowych sci-fi.

Heh.
Cóż, jak się spojrzy na listę niezrealizowanych projektów to oprócz obrębu gatunkowego w którym lubuje się Fincher - thrillery / kryminały / dramaty - pojawia się tam też parę produkcji sci-fiction Uśmiech Więc obstawiałbym, że Finchera bardziej kręcą te tematy, niż np. westerny/fantasy.
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
#75
(21-10-2020, 22:02)zombie001 napisał(a): Niby kosmetyka, w ten sposób może wyjść przecież na to samo - pusty produkt zrobiony dla nikogo/wąskiego grona osób, ale jakoś przychylniej patrzy mi się na ten projekt, gdy myślę o nim, jako o hołdzie dla pracy zmarłego rodzica, który po latach składa własny syn. Jest w tym zdecydowanie mniej pychy, samouwielbienia dla swojej twórczości.

Nie zmarłego i nie rodzica, ale podobnie jest w przypadku Cuarona a nawet bardziej, bo to wprost film dla i o jego opiekunce. I akurat w tym przypadku wydaje się to autentyczna motywacja. Co właśnie sprawia, że Roma jest przecież najbardziej hermetycznym filmem. U Finchera akurat nie mam obaw w tej kwestii, no chyba, że są jakieś jego wypowiedzi o tym projekcie wskazujące, że nagle z zimnego perfekcjonisty stał się sentymentalnym marzycielem.


Odpowiedz
#76
No ładne to, ładne... Myślę, że mamy już przynajmniej jednego nominowanego (czy raczej nominowanych) w muzycznej kategorii.


Odpowiedz
#77
Bardzo klimatyczny utwór, idealnie wpisany w ducha epoki. Również dośc mocno nietypowy dla tego duetu.

Odpowiedz
#78
 Zaraz, zaraz co tu się wyrabia? Oczywiście styl filmu sugeruje taką klasyczną ścieżkę dźwiękową z elementami jazzu, ale, że Reznor i Ross ją skomponują? [Obrazek: icon_confused.gif] A gdzie ambient, gdzie elektronika, gdzie skrzeczące, skrzypiące odgłosy, gdzie odgłosy z gabinetu dentystycznego???!!!
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#79
(21-10-2020, 22:21)PropJoe napisał(a): z zimnego perfekcjonisty stał się sentymentalnym marzycielem.

Oddanie hołdu ojcu wcale nie musi kłócić się z jego perfekcjonizmem. Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. No i już nie przesadzajmy, że z niego taka skała. Przecież na prośbę Pitta chciał się zająć tym nieszczesnym WWZ II o zombiakach. Czyli ma dobre serce dla przyjaciół

Wysłane z mojego SM-G935F przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Killer (Netflix, 2023) - reż. David Fincher Kryst_007 239 24,609 15-07-2024, 07:06
Ostatni post: Debryk



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości