Mank (Netflix, 2020)
Ale po Buttonie był The Social Network czyli Obywatel Kane dwudziestego pierwszego wieku. Ciężko uznać, że się skończył...

(17-12-2020, 19:37)Paszczak napisał(a): No, wstawić prawdziwe drzewa to nie w kij pierdział.

W Zodiacu helikoptery dowoziły prawdziwe drzewa Uśmiech

https://www.reddit.com/r/ZodiacKiller/comments/hv6dtn/this_is_one_of_the_trees_from_the_lake_berryessa/
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!

Odpowiedz
Fincher się nie skończył, po prostu zamordował swój ulubiony gatunek pierwszym filmem o seryjniaku. Wiadomo, że nigdy już nie nakręci niczego, co dorówna poziomem "Se7en", więc nie wiem, po co on ciągle wraca do tego tematu.

Ja tam czekam, aż weźmie się za jakiś sci-fi albo horror.

Odpowiedz
(18-12-2020, 04:23)Mental napisał(a): Ja tam czekam, aż weźmie się za jakiś sci-fi albo horror.

Mógłby nakręcić jakiś porządny oldschoolowy sensacyjniak w stylu "Heat". Tutaj mógłby odnieść sukces w mych oczach bo ma do tego narzędzia Uśmiech
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
(17-12-2020, 15:48)Mental napisał(a): Taki paradox: kiedy Fincher był nikim w branży filmowej, kręcił najbardziej odważne, porywające, przełomowe i mroczne filmy ever.

Kiedy zyskał sławę, wpływy, pieniądze i rozgłos, zaczął kręcić poprawne, hollywoodzkie historie bez pierdolnięcia jak na początku kariery.

Bo artysta syty nie ma nic do powiedzenia. Chce picia i jedzenia, nie chce nic zmieniać. Artysta głodny jest o wiele bardziej płodny.



Cytat:Trochę winy leży też po jego stronie, bo jednym filmem ("Siedem") zabił cały gatunek thrillerów.


Uśmiech Prawda

Odpowiedz
(18-12-2020, 04:23)Mental napisał(a): Wiadomo, że nigdy już nie nakręci niczego, co dorówna poziomem "Se7en", więc nie wiem, po co on ciągle wraca do tego tematu.
No wlasnie nie wraca, przecież dlatego ciągle narzekasz. :P

A pisanie, że Fincher się skończył albo że to nierówny reżyser to jakaś farsa. Gość poza Buttonem nie zszedł nigdy poniżej dobrego poziomu. No chyba, ze ta nierownosc polega na tym, ze czasem robi filmy wybitne, a czasem tylko dobre, to okej. :P

Odpowiedz
(18-12-2020, 10:15)Crov napisał(a): Gość poza Buttonem nie zszedł nigdy poniżej dobrego poziomu.
Teraz też zszedł.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
(18-12-2020, 10:15)Crov napisał(a): A pisanie, że Fincher się skończył albo że to nierówny reżyser to jakaś farsa. Gość poza Buttonem nie zszedł nigdy poniżej dobrego poziomu. No chyba, ze ta nierownosc polega na tym, ze czasem robi filmy wybitne, a czasem tylko dobre, to okej. Język
Właśnie o to chodzi, przynajmniej mi, zresztą ja Buttona bardzo lubię i mam na Blu na półce. Kwestia w tym, że Fincher w Alien3, Siedem, Grze, Fight Clubie miał więcej werwy, te filmy wydają się bardziej odważne niż te z późniejszej części kariery. Jego ostatnie trzy filmy są ogólnie fajne, ale w każdym przypadku mam wrażenie, że David mógł lepiej spożytkować ten czas, taka Zaginiona Dziewczyna to owszem, świetnie zrobiony film, ale nie czułbym żadnej straty, gdyby nigdy nie powstał, podobnie z Mankiem, czy Dziewczyną z tatuażem, przt czym ten najnowszy to zdecydowanie najgorszy film w jego karierze.

Odpowiedz
(16-12-2020, 17:31)simek napisał(a): W ogóle czemu tak mało osób oglądało ten film? Fincher jest ubóstwiany na forum, wypuszcza nowy film, mija tydzień i ile mamy opinii, chyba całe cztery.
Jakby tego nie produkował Netflix, tylko film normalnie by wszedł do kin, to jestem przekonany że po premierowym weekendzie mielibyśmy wysyp opinii, a że jest, jak jest, to pewnie większość odkłada seans na później.

Trafiłeś w sedno. Streaming to chujnia, ja 100x wole kino.
Nowego filmu Finchera po prostu nie chce mi się w domu oglądać, i nic nie potrafię z tym zrobić.

@Ash - the Social Network Obywatelem Kane XXI wieku?

Odpowiedz
Ja właśnie też cały czas czekam na to otwarcie kin. Niestety poczekam jeszcze dłużej, bo debile z rządu znowu przedłużyli okres ich zamknięcia, a na 90% pewnie znowu zachce im się przestawić koniec tego lockdownu do lutego. Język Wciąż się jednak nie poddaję i obiecuję sobie, że obejrzę "Manka" tylko w sali kinowej.

Odpowiedz
Odpowiem za Asha, ale tak - często się spotykałem z takimi opisami The Social Network, no bo jakby nie patrzeć, to jest to portret XXI-wiecznego odpowiednika magnatów prasowych z poprzedniego wieku.

A to myślicie, że jak otworzą kina pod koniec stycznia, to ktoś będzie chciał Manka puszczać? O ile widzę sens w tym, żeby największe produkcje Netflixa wchodziły sobie do kin na tydzień przed premierą streamingową, tak sytuacja Manka jest beznadziejna, bo będzie mógł u nas wejść do kin najwcześniej półtora miesiąca po premierze na Netflixie, więc na kinowy seans wybiorą się naprawdę tylko fanatycy Finchera, albo ludzie zainteresowani kinem, ale nie umiejący w internety. Jeśli film w ogóle wejdzie do dystrybucji, to nie spodziewam się niczego więcej niż jednego-dwóch seansów w kinach studyjnych w jakichś czterech największych miastach kraju i tyle.

Odpowiedz
(18-12-2020, 04:23)Mental napisał(a): Fincher się nie skończył, po prostu zamordował swój ulubiony gatunek pierwszym filmem o seryjniaku. Wiadomo, że nigdy już nie nakręci niczego, co dorówna poziomem "Se7en", więc nie wiem, po co on ciągle wraca do tego tematu.

Ja tam czekam, aż weźmie się za jakiś sci-fi albo horror.

Na razie ma 4 letni kontrakt z Netflixem. Może mu każą nakrecić jakiś thrillerek Oczko


Cytat:“Depending on Mank’s reception, I’ll either go see them [Netflix] sheepishly asking them what I can do to redeem myself or take the attitude of the arrogant asshole who’ll require making other films in black and white,” Fincher joked. “No, I’m here to deliver them ‘content’ — whatever it means — likely to bring them spectators, in my small sphere of influence.”


(18-12-2020, 09:39)zdzichon napisał(a):
(17-12-2020, 15:48)Mental napisał(a): Taki paradox: kiedy Fincher był nikim w branży filmowej, kręcił najbardziej odważne, porywające, przełomowe i mroczne filmy ever.

Kiedy zyskał sławę, wpływy, pieniądze i rozgłos, zaczął kręcić poprawne, hollywoodzkie historie bez pierdolnięcia jak na początku kariery.

Bo artysta syty nie ma nic do powiedzenia. Chce picia i jedzenia, nie chce nic zmieniać. Artysta głodny jest o wiele bardziej płodny.

Z tym, że Fincher był już syty zanim nakręcił pierwszy film. Dorabiał na teledyskach Oczko

(18-12-2020, 11:34)Doppelganger napisał(a):
(16-12-2020, 17:31)simek napisał(a): @Ash - the Social Network Obywatelem Kane XXI wieku?

A nie? Historia o miliarderze, który tak naprawdę jest zagubionym chłopcem... Do tego przegrywa Oscara z filmem o którym dziś mało kto pamięta... Uśmiech
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!

Odpowiedz
Cytat:Z tym, że Fincher był już syty zanim nakręcił pierwszy film. Dorabiał na teledyskach [Obrazek: wink.gif]

Jasne, to jedne z najlepszych klipów jakie nakręcono, ale w byciu głodnym nie chodzi tylko o pieniądze.

Odpowiedz
(18-12-2020, 10:43)simek napisał(a):
(18-12-2020, 10:15)Crov napisał(a): A pisanie, że Fincher się skończył albo że to nierówny reżyser to jakaś farsa. Gość poza Buttonem nie zszedł nigdy poniżej dobrego poziomu. No chyba, ze ta nierownosc polega na tym, ze czasem robi filmy wybitne, a czasem tylko dobre, to okej. :P
Właśnie o to chodzi, przynajmniej mi, zresztą ja Buttona bardzo lubię i mam na Blu na półce. Kwestia w tym, że Fincher w Alien3, Siedem, Grze, Fight Clubie miał więcej werwy, te filmy wydają się bardziej odważne niż te z późniejszej części kariery. Jego ostatnie trzy filmy są ogólnie fajne, ale w każdym przypadku mam wrażenie, że David mógł lepiej spożytkować ten czas, taka Zaginiona Dziewczyna to owszem, świetnie zrobiony film, ale nie czułbym żadnej straty, gdyby nigdy nie powstał, podobnie z Mankiem, czy Dziewczyną z tatuażem, przt czym ten najnowszy to zdecydowanie najgorszy film w jego karierze.
No ale ta cala dyskusja jest troche bez sensu, bo to tylko jakieś subiektywne wyliczanki. Dla mnie The Social Network to bez wątpienia TOP 3 Finchera. Gone Girl spokojnie w TOP 5. Nie tylko dzięki talentowi Finchera, ale też motywom, które prezentują, bo scenariuszowo są świetne - a TNS to chyba najlepszy scenariusz Sorkina (choć pewnie też dzięki temu kto reżyserował).

Mówić o tym, że Fincher się zepsuł, skończył, jest nierówny, ble, ble, możnaby jakbyśmy zwrócili uwage, że jego filmy po, dajmy na to, Seven są zrobione ewidentnie na odpiernicz, leniwie, albo obiektywnie gorzej czy pod publiczke. A nie są. Bo Fincher bierze tematy, które jego interesują najwyraźniej i zawsze jako twórca daje z siebie 100%.

Jedyne, co mu można zarzucić to, że robi rzeczy, które kogoś akurat nie interesują. I tyle. Nie oglądałem Manka jeszcze, ale po jego ostatnich filmach nie miałem wrażenia, że się np. zachłysnął VFX i technikaliami i tylko na tym się skupia, albo goni po Oscara, albo jeszcze coś innego.

Odpowiedz
(18-12-2020, 11:59)simek napisał(a): A to myślicie, że jak otworzą kina pod koniec stycznia, to ktoś będzie chciał Manka puszczać? O ile widzę sens w tym, żeby największe produkcje Netflixa wchodziły sobie do kin na tydzień przed premierą streamingową, tak sytuacja Manka jest beznadziejna, bo będzie mógł u nas wejść do kin najwcześniej półtora miesiąca po premierze na Netflixie, więc na kinowy seans wybiorą się naprawdę tylko fanatycy Finchera, albo ludzie zainteresowani kinem, ale nie umiejący w internety. Jeśli film w ogóle wejdzie do dystrybucji, to nie spodziewam się niczego więcej niż jednego-dwóch seansów w kinach studyjnych w jakichś czterech największych miastach kraju i tyle.

Gutek jakiś czas temu mi odpowiadał, że najprawdopodobniej będzie taka możliwość obejrzenia "Manka" w kinie po otwarciu kin. Mam nadzieję, że przez kolejne wybryki partii rządzącej się nie zniechęcą.

Odpowiedz
Crov napisał(a):Jedyne, co mu można zarzucić to, że robi rzeczy, które kogoś akurat nie interesują. I tyle.

Nieprawda.

Jak spojrzysz na dokonania Finchera w latach 1990-1999, to każdy jego film był wyjątkowy i unikalny. Nawet zakończona happy endem "Gra" przedstawiała postać bogacza zupełnie inaczej niż robi to Hollywood.

Wchodzisz w XXI wiek i co dostajesz?

"Azyl" - politycznie poprawny kryminał o multietnicznej grupie nowojorskich złodziei z dobrym Murzynem, ratującym bogatą białą babkę. Amazing stuff Uśmiech

"Zodiak" - mało wstrząsający film o typie, który raz na ruski rok kogoś zabije i nie daje się złapać. Takich seryjniaków są/były setki. Gdyby Fincher naprawdę chciał rozjebać system, to mógłby sięgnąć do tej samej epoki i zekranizować książkę Clarka Howarda "Zebra: 179 dni terroru" o murzyńskich rasistach seryjnych mordercach polujących i brutalnie masakrujących białych ludzi w Kalifornii. Z drugiej strony, taki temat zakończyłby jego karierę, więc dobrze, że tego nie zrobił Oczko

"Social Network"- zgadzam się, kapitalny film, no ale nie oszukujmy się: nie ma w nim nic szokującego czy odważnego. Po prostu świetnie zrealizowana biografia Żyda, który ukradł gojom pomysł na Facebooka Uśmiech

"Buttona" nie oglądałem i nie zamierzam oglądać.

"Dziewczyna z tatuażem" - kolejne podejście Finchera do tematyki seryjniaków, zupełnie imo niepotrzebne.

"Zaginiona dziewczyna" - dawno nie oglądałem, muszę zrobić powtórkę. Ale zapamiętałem jako zajebisty i niekonwencjonalny film.

"Monk" - no fajnie, że spełnił swoje marzenie, ale lecimy dalej, bo szkoda życia i czasu na takie rzeczy.

Odpowiedz
Ale nie każdy film musi być "szokujący" i "odważny". W "Heat" nie ma nic szokujacego, ani odważnego. MENTAL, TAM POLICJA SCIGA BANDE ZLODZIEI, KTÓRĄ STANOWIĄ W WIĘKSZOŚCI BIALI! I TO W LOS ANGELES! CZAISZ?! BEZ SENSU. ;) Zresztą co masz na mysli pisząc "odważny"?

A inna sprawa, że nie można oczekiwać, żeby każdy film reżysera był wybitny. Nie ma chyba twórcy, który by tak miał. Może Kubrick jest najbliżej tego, ale to wyjątek potwierdzający regułę. IMO dwa filmy wybitne albo ocierające się o wybitność (TNS i Gone Girl) i pozostała większość co najmniej dobra w dekadę to IMO bardzo dobry wynik.

Odpowiedz
Cytat:W "Heat" nie ma nic szokujacego, ani odważnego.

No ale ja zawsze powtarzałem, że "Heat" to klasyk - ukoronowanie kina sensacyjnego. Więc zgoda - nie ma tam nic odważnego. Poza faktem, że dzisiaj taki film by nie powstał, bo seksizm, rasizm i mizoginizm Uśmiech

Cytat:MENTAL, TAM POLICJA SCIGA BANDE ZLODZIEI, KTÓRĄ STANOWIĄ W WIĘKSZOŚCI BIALI! I TO W LOS ANGELES! CZAISZ?! BEZ SENSU. Oczko

Bo tylko biali mogli zaplanować i zrealizować takie skoki. IQ differences dziwko Uśmiech

Cytat:Zresztą co masz na mysli pisząc "odważny"?

Bezkompromisowy w prezentowaniu swojej wizji i łamiący schematy myślowe. Oleszczyk nazwał "Se7en" filmem transgresywnym i dla mnie cała twórczość Finchera do 1999 roku taka jedna wielka transgresja.

Cytat:A inna sprawa, że nie można oczekiwać, żeby każdy film reżysera był wybitny

Czemu? Fincher sam tak wysoko ustawił poprzeczkę.

Odpowiedz
(18-12-2020, 10:18)Dr Strangelove napisał(a):
(18-12-2020, 10:15)Crov napisał(a): Gość poza Buttonem nie zszedł nigdy poniżej dobrego poziomu.
Teraz też zszedł.

Dokładnie i to są chyba dwa filmy Finchera, które zupełnie mi nie podeszły, do których nie zamierzam wracać i które oba wydają się idealnie skrojone pod nagrody. 

Całą resztę naprawdę lubię i cenię.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
(18-12-2020, 14:02)Mental napisał(a):
Cytat:Zresztą co masz na mysli pisząc "odważny"?

Bezkompromisowy w prezentowaniu swojej wizji i łamiący schematy myślowe. Oleszczyk nazwał "Se7en" filmem transgresywnym i dla mnie cała twórczość Finchera do 1999 roku taka jedna wielka transgresja.
No "Se7en" jest wybitne, no i co teraz? Fincher ma już nic więcej nie nakręcić? ;) "The Social Network" jest bezkompromisowe. Gdzie tam widzisz jakieś kompromisy czy ugładzanie na przykład? Po prostu opowiada przyziemniejszą historię. Przy okazji myślę, że dotyka ciekawych tematów (np. prawo autorskie) i nie daje jednoznacznych odpowiedzi. Podobnie "Gone Girl", gdzie bezkompromisowość jest jeszcze bardziej widoczna. IMO Fincher w ogole tego nie zatracił - po prostu opowiada inne historie.

Cytat:
Cytat:A inna sprawa, że nie można oczekiwać, żeby każdy film reżysera był wybitny

Czemu? Fincher sam tak wysoko ustawił poprzeczkę.
Ale to co? Winisz go, że jest geniuszem w swojej dziedzinie, ale nie zawsze wygrywa złoty medal? :) No tak to jest. Wybitni sportowcy nie zawsze zdobywają 1 miejsca, a w przypadku filmów alchemia tworzenia ich jest dużo bardziej skomplikowana, więc jest dużo więcej zmiennych sprawiających, że coś nie działa albo działa gorzej. Dlatego tym bardziej Fincherowi należy się uznanie. Jeden wybitny film na pare dobrych to ogromne osiągnięcie, a tak znakomitej filmografii jaką on ma może pozazdrościć mu niejeden reżyser.

Ja się jaram każdym jego filmem. Choć na "Manka" poczekam skoro ma być w kinach rzeczywiście.

Odpowiedz
(18-12-2020, 14:02)Mental napisał(a): Oleszczyk nazwał "Se7en" filmem transgresywnym i dla mnie cała twórczość Finchera do 1999 roku taka jedna wielka transgresja.
Swoją drogą, to Oleszczyk dał Mankowi 3/10, więc czekam mocno na niedzielny odcinek jego podcastu, żeby posłuchać jak jeździ po Fincherze Uśmiech

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Killer (Netflix, 2023) - reż. David Fincher Kryst_007 239 24,671 15-07-2024, 07:06
Ostatni post: Debryk



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości