02-12-2016, 06:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-12-2016, 06:34 przez Proteus.)
|
Mass Effect
|
|
Wygląda ładnie, choć animacje twarzy przedpotopowe, a bohaterka wygląda trochę derpowo. Czuć space opere. Stęskniłem się za tym uniwersum. Chce już wrócić do eksploracji galaktyki przy akompaniamencie dobrych synthów.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
"Mass Effect: Inkwizycja"- lataj po planetach i skanuj kamyczki. ME2 nic nie pobije.
02-12-2016, 12:53
Ja mam nadzieję, że nauczyli się na błędach. Eksploracja kosmosu, nawet takiego ograniczonego technicznie, to jest taki samograj na komputerową przygodę, że do cholery, ktoś to w końcu musi przyzwoicie ogarnąć bez efektu "No Man's Sky".
Cytat:ME2 nic nie pobije. Chyba ME1 :)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
02-12-2016, 15:25
ME1 nadrabia fabułą, postaciami i ogólnie wykreowanym światem, plus był tam nawet fajny pomysł na walkę (ale kompletnie nie rozwinięty), ale planety oraz questy poboczne były wybitnie nudne. "Eksploracja" nieznanych światów, polegająca na szukaniu pierdół i walce z przeciwnikami w identycznych bazach, a także frustrująca jazda Mako, dosyć szybko męczyły. Chociaż warto zaznaczyć, że przeszedłem to jakieś 5-6 razy :P Z czego 2-3 razy wypełniając wszystkie, nawet najmniejsze questy :P
W dwójce wywalono nudną eksplorację, całość skupiła się na akcji, a większość questów ma fajne zaplecze fabularne. Niby oskubano tę grę na rzecz DLC, a rozwój postaci to chyba tylko symbolicznie się znajduje, ale z całej trylogii właśnie w ten tytuł gra mi się najlepiej. W wersji ze wszystkimi DLC, powiedziałbym, że jest to jedna moich ulubionych gier, tak w ogóle. Trójka to rozczarowanie. Nie jest to zła gra, ale chyba nigdy nie pozbędę się tego gorzkiego posmaku. 02-12-2016, 15:49
Ja tam lubiłem Mako. Na pewno bardziej niż jezdżenie myszką po planetach w poszukiwaniu surowców. A zdecydowana większość questów osobistych w ME2 sprowadza się do żenującej rodzinnej telenoweli: "mam problemy z tatusiem/synkiem/mamusią/siostrą/brakiem rodziców". Do tego system etyczny jest dużo mniej elastyczny niż w jedynce i praktycznie narzuca granie na jedno kopyto.
No i oczywiście dochodzi przerzucenie wątku głównego gry... do dlc. Brak mi słów. 02-12-2016, 16:31
ME2 było najprzyjemniejsze pod względem mechaniki, prawda. Ale ja nie gram w gry Bioware'a dla gejmplejowej miodności, bo to strzelenie u nich w najlepszej formie jest co najwyżej przyzwoite. ME1 miało zdecydowanie najlepszą fabułę, najzgrabniejsze tempo, najlepsze momenty, odkrywanie świata i jedyny wątek romansowy jaki miał sens i który był zgrabny (romanse w pozostałych częściach to taki cringe dla gimnazjalistów, że głowa mała). ME2 miało niby ten fajny ogólny zarys rekrutowania parszywej dwunastki, ale on szybko powszedniał, gdy okazywało się, że większość tych postaci napisanych jest z takim Bioware'owym brakiem pazura i średniactwem. Co mnie obchodzą problemy Mirandy, cringe'owy tomboyizm Jack (to mogła być taka fajna, Salanderowa postać, ale to za wysokie pisarskie progi), suche smęty Jackoba, czy nudy Samary. Nawet tak potencjalnie fajne w ogólnym zarysie, stylowe postaci jak Thane były w końcu sprowadzane do poziomu rodzinnych niesnasek rodem z odcinka telenoweli fundowanej przez telewizje publiczną.
Jakby co, ja ME2 nadal bardzo, bardzo lubię, to zabrzmiało może zbyt krytycznie, bo obcowanie z tymi postaciami nadal jest względnie przyjemne. Ale zbyt miernie jest to napisane by był z tego główny feature gry, lub bym stawiał ja ponad ME1. Nastomiast co do misji z Mako w jedynce. Z nimi była dośc ciekawa sytuacja, bo choć na papierze te sidequesty to totalna kaszana, to muszę przyznać, że było w nich coś dziwnie....relaksującego. Było coś bardzo błogiego w tym cichym odcięciu się od całego fabularnego pierdzielnika i spokojnym podróżowaniu na tych ładnych, klimatycznych pustyniach i górach w poszukiwaniu surowców. Pamiętam, że za każdym razem zgrzytałem zębami mysląc, że znowu będę męczyć się popierdalaniem po górach (Mako nie miało najlepszego prowadzenia) by zdobyć jakiś bzdurny cache z marnym lootem, ale robiłem to religijnie za każdym razem i czasu nie żałowałem.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
02-12-2016, 17:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-12-2016, 17:57 przez Proteus.)
O kurnia felek, bardziej bezpłciowej twarzy dla tego lidera nie dało się wymyślić? :)
26-01-2017, 21:12
To samo pomyślałem, głos też ma zjebany. Chyba będę laską grać.
Ale muszę przyznać, że animacje twarzy w tym trailerze były świetne. No i chyba pierwszy przekonywająco wyglądający pocałunek w in-game cutscenkac jaki widziałem. Bo sceny sexy times'ów w innych grach przypomina zazwyczaj to:
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
26-01-2017, 21:16
A BioWare oczywiście sto lat za Murzynami i 500 za CDProjektem. Mają zajebisty silnik Frostbite na którym hula Battlefront i Battlefield 1, a całość prezentuje się jak prev-gen, a twarze i animacje postaci jak prev-prev-gen. Do tego ciągle mam niesmak po zakończeniu ME3, więc zagram pewnie nigdy. A szkoda, bo swego czasu seria ME zrobiła na mnie spore wrażenie.
26-01-2017, 21:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-01-2017, 21:18 przez Huntersky.)
To prawda, to chyba najlepszy pocałunek jaki widziałem na silniku gry.
Kiedyś pałałem ogromną sympatią do tej serii, no ale po trójce jest jak jest. Zagram mimo wszystko. Panna też trochę irytująca, ale lepsza niż koleś. 26-01-2017, 21:18
@Huntersky
What? Chyba za bardzo sugerujesz się poprzednimi zajawkami. Przecież animacje ryjów w tym trailerze były świetne (devy zresztą mówiły, żeby nie sugerować się tymi poprzednimi teaserami, bo animacje wtedy były work in progess). Pocałunek w 1:19 jest dużo lepszy niż drewniane napierdalanie ryjów w czołowym uderzeniu, jakie było w takich scenach w Wiedzminie. Nawet coś tak subtelnego jak wyraz twarzy tej fioletowej laski Asari kilka sekund pózniej pokazuje, że sporo roboty w to włożyli. Z lip-synciem nie widac problemów. Po prostu główny bohater z ryja jest ciepła klucha, ale to inna sprawa :)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
26-01-2017, 21:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-01-2017, 21:24 przez Proteus.)
Pocałunek wygląda fajnie, tutaj się zgodzę. Ale reszta to połączenie kilku czynników - twarze i włosy są plastikowe, ekspresja jest tylko trochę poprawiona poprawiona względem poprzednich części. Ba, moim zdaniem Shepard i Zaeed z poprzednich części prezentowali się lepiej. Do Wieśka, czy nie daj Boże Uncharted 4 nawet nie ma co porównywać.
26-01-2017, 21:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-01-2017, 21:50 przez Huntersky.)
Z plastikowością ryjów się zgodzę, ale to kwestia bardziej grafiki. Ale nie powiedziałbym zeby na tym zwiastunie bylo cokolwiek co sugerowałoby, ze animacje sa tylko trochę poprawione wględem trójki. Obczaj np. ten słynny już usmiech Asari z pierwszych teaserów. Ten jeden mały moment posiada więcej prawdziwej ekspresji i ciepła niż większość tego co do tej pory widzieliśmy w grach. Kilka sekundowych wyrywków z tego trailera też posiada ślady takiego podejścia. Jak się to jeszcze połączy z tą scena pocałunku (która nie jest przypadkowa, widać, że włożyli w to dużo pracy), to zgaduję, że własnie animacja bohaterów to może być coś co naprawdę pozwoli im żyć w tej grze. Osobiście obstawiam, że tak wlasnie będzie. A sceną z fem-shepem z poprzedniego teasera się nie sugeruję, zwłaszcza po tym co pisali developerzy.
Co do samej gry, jestem dobrej myśli. Wprawdzie oprócz niektórych aspektów walorów produkcyjnych, nic z zapowiedzi nie sprawiło, że powiedziałbym "wow", ale jestem gotów na nowo jarać się tym uniwersum. Pierdolę zakończenie trójki. Nie zmienia ono tego, że ten setting to absolutna oaza dla fanów space oper i coś co ma praktycznie niekończący się potencjał. Na dzisiejsze Bioware można ostro marudzić, a nawet ich aktywnie nie lubić z powodu ideologiczneog popierdolenia niektórych z wyżej położonych w firmie ludzi, ale staram się by nie wpłyneło to na odbiór gry (w przeciwieństwie do wielu innych ludzi w internetach, bo atmosfera w niektórych kręgach jest obecnie taka, że spora częśc graczy ma aktywną nadzieję, że gra będzie do dupy tak by "SJW dostalinauczkę", co dla mnie jest już niezłym poziomem oszołomstwa).
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
26-01-2017, 21:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-01-2017, 21:47 przez Proteus.)
Huntersky, ale że niby we Wiedźminie jest jakaś super animacja twarzy albo pocałunku? Bo jeśli coś w tej genialnej grze kuleje to właśnie to, a pocałunek Geralta i Yen to absolutna padaka :)
26-01-2017, 22:12
W przypadku Wiedźmina chodzi mi bardziej o sam wygląd postaci, na pewno nie ma takiego plastiku jak w ME i prezentują się po prostu bardziej realistycznie, nawet pomimo lekkiej stylizacji. A animacja ma swoje momenty, np. moment dawania kosza Yennefer. :)
26-01-2017, 22:22
Z animacjami w Wieśku 3 fajne jest to, że dodali oni pewien mieszany set gotowych animacji, rozlokowanych skryptami w normalnych fragmentach dialogowych, w efekcie czego nawet randomowa rozmowa z sidequestowym NPC sprawia powierzchowne wrażenie reżyserowanej, gdzie w innych erpegach takie sceny są suche jak stary tost. Także to jest fajne, ale już sama jakość tych animacji, jak na standardy najbardziej "filmowych" gier AAA, nie jest niczym wyjątkowym.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
27-01-2017, 01:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-01-2017, 01:53 przez Proteus.)
Zarzut o facjatę z dupy, bo przecież będzie można zrobić własną. Przynajmniej ja zawsze robię, bo domyślne mordy w grach BW są wybitnie nudne.
Ale grą się nie jaram, ostania świetna rzecz od BW to "Mass Effect 2". "Dragon Age 2" to była bieda, "Mass Effect 3" rozczarowanie, a "Dragon Age: Inquistion" słabe. Trzy tytuły, na których ostro się przejechałem. Zagrać zagram, bo będę miał za darmolca (brat się jara, więc kupi), ale gdybym sam miał na to kasę wykładać, to bym poczekał do konkretnej obniżki. Podejrzewam, że skończy się na oklepanej fabułce, niezmiennych archetypach postaci z KOTORa i masie wybitnie fascynujących questów z cyklu "znajdź i przeskanuj milion kamyczków". 27-01-2017, 02:18
Dopiero teraz obejrzałem trailer - o mamo, jaka bieda. Kosmiczne ujęcia tej stacji (?) paskudne, pozbawione rozmachu i skali, nie wiem czy to ma 100 kilometrów czy 100 metrów. Ogólnie wygląda to jak jakiś bieda rip off serii albo fanowska robota, a grożący z ekranu bad guy to Star Trek odcinek 389964257.
28-01-2017, 03:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-01-2017, 03:07 przez Mierzwiak.) |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |






