Wydaje się to niemożliwe, ale kurde to jest ten szczyt możliwości do jakiego M:I dąży od samego początku, a na pewno coś czym dałoby sie dobrze zamknąć serie.
Mam pytanie do ludzi którzy czytaja wiecej wywiadow dla zagranicznych serwisów i o kulisach filmu, jak wyglądało wykonywanie scen kaskaderskich przez resztę, zwłaszcza Cavilla? Ja gdzieś słyszałem, ze nie pozwolili mu wykonac tylko jednej, z tego co widziałem sam walczył w łazience i tez latał w helikopterze, ciekawi mnie jak wypada na tle Cruisa.
05-08-2018, 16:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-08-2018, 17:02 przez Kuba.)
Henry nie skoczył z 25 000 stóp i nie jechał na motorze w Paryżu (nie miał prawka na motor, od razu się zaparł i odebrał uprewnienia tuż po zakończeniu zdjęć), resztę wykonał sam. Ferguson nie robiła wszystkiego przez ciążę, w którą zeszła w trakcie przerwy gdy Tom złamał kostkę. Dostrzegłem dublerkę raz przy jednej z black-wiodow-style akcji, resztę starała się sama grać. Reszta też występowała ile mogła, Cruise ich motywował.
Jeszcze w kwestii muzyki, czasami mocno zahaczała o TDKR, nie TDK.
(05-08-2018, 19:14)Juby napisał(a): Jeszcze w kwestii muzyki, czasami mocno zahaczała o TDKR, nie TDK.
Zgadza się, muzyka w stylu TDKR, z TDK miałem na myśli raczej scenę z konwojem - przeszkoda, zjazd poniżej poziomu ulicy, wywalenie furgonetki do wody; wyposz wymaluj Mroczny Rycerz :)
Jeszcze co do Julii - jej obecność na końcu jest akurat OK, daje Tomkowi dodatkową motywację i czyni ten gargantuiczny finał z walką o ocalenie świata mimo wszystko dość osobisty.
Co do akcji w kosmosie - wiadomo że byłaby to scena nakręcona w stylu Gravity, studio musiałoby zwinąć interes gdyby miało pokryć koszty kręcenia na orbicie, ale czemu nie? Choć wolałbym by zostali jednak przy tradycyjnie kręconych scenach, te im wychodzą najlepiej.
Kosmos srosmos. Większa skala nie jest mi potrzebna, w końcu w finale Fallout mimo TAKICH atrakcji najciekawszy i najbardziej emocjonujący wydawał mi się subquest Ilsy i Benjiego.
Akcja z konwojem i mi od razu skojarzyła się z TDK, z tym, że w Fallout ta sekwencja jest o wieeeeeele lepiej nakręcona i o wiele mniej przesadzona. Czapki z głów.
Wybranie Cavilla na mięśniaka, który wspomoże zespół - strzał w dziesiątkę. Powinien na stałe dołączyć do ekipy
Zrobienie z niego idealistę, który stoi na czele ruchu? - największy miscast ever?
Ja jebie, a było tak pięknie... fabuła nie ma najmniejszego sensu przez to. Twist można przewidzieć już po scenie w Paryżu, kiedy reżyser pokazuje nam idealnie czysty telefon, choć kilka scen wcześniej telefon był potłuczony. No no... nie spodziewałem się!
Ech...
I znowu wracamy do przepalonego motywu wyciągania zawleczki na sekundę przed wybuchem :/
Akurat motyw z telefonem jest ciekawy bo normalnie powinieneś mieć go potłuczonego pokazanego ze 2-3 razy plus dialog by na pewno wbic widzowi do głowy że telefon uległ zniszczeniu a tu nic takiego nie miało miejsca. Nie zdziwiłbym się gdyby połowa ludzi tego nie wychwyciła.
Z tego co pamiętam był zaplanowany, tylko większość o tym nie poinformowali, strasząc tym np. Pegga i Ferguson.
Crov, poważnie? Pisałem już o tym:
(04-08-2018, 12:56)Juby napisał(a): Fallout to świetny film akcji, który dostarczył mi mnóstwo emocji (adrenalina buzowała jak szalona) i mocno mnie zaskoczył w kilku elementach. Np. nie robi kolejnego pseudo-dramatycznego twistu związanego z czarnym charakterem, tylko bawi się z widzem w sposób, w jaki jest on zdemaskowany.
Tam właśnie nie ma twistu. Telefon pokazano ewidentnie. Reżyser nawet częściej mruga do widza, dając znać o co caman. To własnie był super zabieg, bo
nie robiono kolejnego dupiastego twistu, który miał szokować: "O NIE! Cavill to John Lark!!", tylko cały czas coś się czuło, że to on, a twist zrobiono ze sceny, w której go zdemaskowano - czyli zamaskowany Benji/Lane- rewelacja!
A co do Cavilla - szkoda że w kontynuacjach go nie zobaczymy z resztą ekipy :(
Odnośnie bycia najlepszym odcinkiem serii. Fanem trójki nie jestem, ale Ghost Protocol i jedynka chyba pozostają najlepsze. Fallout też - jako film akcji (pod tym względem przejechał po poprzednich odcinkach jak walcem, a jestem fanem kina akcji, więc to dla mnie duży +), ale całościowo - nie jestem przekonany. Niemniej, zakup na Blu-ray obowiązkowy.
06-08-2018, 12:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-08-2018, 13:01 przez Juby.)
Czy to był twist czy nie było możemy się spierać godzinami. Moim zdaniem było to planowane na twist ale nie wyszło. Taki twist w twiscie, w twiście. Enyłej, nawet jeśli nie było, to obsadzenie Cavilla jako idealistę-masterminda anarchistę to strasznie bekowy wybór. Pozbawiony charyzmy, średnio roztropny mięśniak ma być tym super szefem Hydry? WTF? :D Przecież scena wyskoku nie ma w tym momencie najmniejszego sensu. Mam wrażenie, że dopisano ten wątek w trakcie kręcenia. Już lepiej by było gdyby Lark nie istniał tylko był kolektywem. W zależności od potrzeb inny apostoł by nim zostawał. W ten sposób IMF goniłoby nieistniejącą osobę
Rewelacyjny! 9/10. Sceny akcji w tym filmie to mistrzostwo świata, cała sekwencja w Paryżu od momentu ataku na konwój to najlepsza rzecz jaką widziałem w kinie od bardzo długiego czasu. Finał oglądałem na krawędzi fotela, świetny film. Aktorsko bardzo dobrze, fabuła typowa dla MI ale to nie minus. Ethan Hunt jest lepszym Bondem niż James Bond.
Dla mnie II najlepszy film roku po Infiniti War.