Natural Born Avtaker
Liczba postów: 8,317
Liczba wątków: 23
Postacie filmowe są tak różne, że tej różnorodności nie da się chyba ogarnąć. Wiele zależy od klasy aktora i od tego, jaką postać stworzył scenarzysta. Jak aktor jest dobry, to i lampę na biurku zagra albo kanapkę z serem. Dobry lub wybitny aktor, jeśli ma zagrać wkurzającego typa, to zagra go koncertowo. I nawet Oscar mu za to. Ale czasem trafiają się tak wnerwiające charaktery, że nie wiadomo, czy podziwiać kunszt aktorski, czy zaliczać facepalma. Bo niektóre role są takie, że oglądającego potrafią przyprawić o ból fizyczny. Znacie to uczucie? Gość na ekranie sprawia, że dostajecie szału od samego patrzenia i słuchania, i chcielibyście go zabić. Natychmiast. Ten temat jest właśnie po to, aby przedstawić postacie, które z jakichkolwiek powodów maksymalnie was wkurwiały. I uwaga: nie chodzi o aktorów samych w sobie. Mattowi Damonowi wstęp wzbroniony, chyba że chodzi o jakąś jego konkretną rolę. :)
Obecnie przypominam sobie trzy takie postacie.
Mos Def w "16 Blocks". O ile zauważyłem, Def to nie jest zły aktor, był w porządku w "Monster's Ball" czy niedawno w "Begin Again". Ale tutaj przegiął. Nie dość, że ostatni film Donnera słaby jak czort, to jeszcze zarzynał go Def ze swoim cienkim, modulowanym głosikiem. Z najwyższym trudem dało się go słuchać, a jeszcze trzeba było wierzyć, że Bruce nie ma ochoty go odstrzelić, zamiast targać go za uszy przez całe te 16 przecznic. W kategorii "irytujący Murzyn" Def zajmuje miejsce na podium.
"Przystanek autobusowy" to film z roku 1956 z Marilyn Monroe w roli głównej. Pewnie mało kto oglądał, jest to rzecz niezbyt porywająca, a w dodatku ma w obsadzie Dona Murraya. Facet gra zabujanego w Marilyn młokosa, jakiegoś Teksańczyka czy coś, odpicowanego bubka niedopuszczającego do siebie myśli, że ona może go nie chcieć, za to on chce ją porwać i poślubić. Niemiłosiernie natrętny, namolny, egzaltowany, naiwny, drący ryja palant, którego panna z większymi jajami powinna od razu zastrzelić. I gość za tę rolę został nominowany do Oscara!
"Maximum Overdrive" jest całkiem fajne, nie ma wstydu, panie King. Ale za postać Connie, świeżo upieczonej panny młodej, dałbym panu po buzi. Dziewucha jest brzydka jak krowi cycek, ciągle drze japę, histeryzuje i wkurwia wszystkich po obu stronach ekranu. I na dodatek wcale nie zostaje rozjechana przez ciężarówy – ona przeżywa ten bajzel! Dodajmy, że niestety należy jej się trochę szacunku, bo gra ją Yeardley Smith, czyli późniejszy głos Lisy Simpson.
01-05-2015, 10:46
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Dopiero teraz zacząłem oglądać Desperate Housewives i średnio trzy razy na odcinek myślę o rzuceniu tego w cholerę, gdy tylko na ekranie pojawia się Eva Longoria. Z drugiej strony tutaj to momentami zamierzone - ona miała być irytująca, ale momentami twórcy przesadzają.
01-05-2015, 10:59
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
1. Ta pani, czyli najgłupszy naukowiec w historii kina. Irytująca, tępa baba, która sensowne pytania zbywa hasłem, że "wierzy, że cośtam". Szkoda, bo to jedna z moich ulubionych aktorek w najlepszym filmowym uniwersum.
2. Przez tego gościa nie lubię TLB tak bardzo, jak bym mógł. Taki Mos Def z 16 przecznic, tylko ODROBINĘ mniej wkurzający.
01-05-2015, 11:31
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Absolutnie cała obsada "Szybkich i wściekłych" od piątki wzwyż* (z wyjątkiem oczywiście czarnych charakterów, którym kibicuję) - ze szczególnym naciskiem na dwóch Murzynów, z których Ludacris to jednak najbardziej wkurwiająca murzyńska postać ever:
Każde słowo wypowiadane przez tych debili powoduje u mnie szczękościsk.
* od piątki wzwyż, bo 2, 3 i 4 nie widziałem, a pierwsza część to super film.
01-05-2015, 11:40
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Dopóki tego dziada nie ubiją Wikingów dalej nie oglądam:
Why are you firing wallnuts at me?
01-05-2015, 12:02
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Nie można tego podpiąć o "japy, które nas..."? Ile będziecie zakładać tematów o tym samym?
01-05-2015, 12:04
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Jest różnica między wkurwiającą japą a postacią. Super postać może mieć wkurwiający ryj parzcież.
01-05-2015, 12:25
Asylum
Liczba postów: 741
Liczba wątków: 1
Z Penny Dreadful
ten cipek tak mi działał na nerwy, że porzuciłam ten serial po kilku odcinkach
01-05-2015, 12:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-05-2015, 12:36 przez Vesper Lynd.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Jest cipa bez dwóch zdań. Pewnie płakał na zakończeniu "Furious 7" jak Wiz Kalifa śpiewał o braterstwie.
01-05-2015, 12:39
Red Crow
Liczba postów: 12,685
Liczba wątków: 50
Oglądajac "Centuriona", jedyne emocje jakie odczuwałem, były zwiazane z tą postacią. Bardzo negatywne emocje. Tylko czekałem na moment w którym wreszcie zdechnie. Na szczęście się doczekałem, szkoda że zginęła w tak mało brutalny sposób - poprzez wbicie miecza w bebechy :( Liczyłem na coś bardziej wymyślnego. I bolesnego.
01-05-2015, 13:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-05-2015, 13:06 przez nawrocki.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,534
Liczba wątków: 148
Ja w sumie tak bez namysłu na szybko (bo pewnie mógłbym zrobić z top100 takich postaci), daję postać z filmu, który ostatnio miałem nieprzyjemność obejrzeć. Jeff Bridges i jego rola w CGI gniocie "Siódmy syn". Irytujący, gadający w taki sposób jakby ktoś mu wyjął zęby z ust staruch, walczący z siłami zła. Nie no, nie na moje siły. Jeszcze smutniejsze jak się zobaczy na inne osoby w obsadzie.
Serial kocham, Ekipa jest jednym z moich ulubionych. Właśnie jestem w trakcie powtórki. Ta postać jednak wkurza mnie nadal tak samo jak za pierwszym razem. Po co on tam w ogóle jest? Chyba tylko po to, żeby Drama miał z kim na castingi jeździć. Wali sucharami, robi głupie miny, jest darmozjadem żerującym na sukcesie Vince'a i czasami ma czelność się obrażać jak mu to ktoś wypomni. Nie lubię go, ale na szczęście w kolejnych sezonach się trochę ogarnia.
(01-05-2015, 10:59)Snuffer napisał(a): Dopiero teraz zacząłem oglądać Desperate Housewives i średnio trzy razy na odcinek myślę o rzuceniu tego w cholerę, gdy tylko na ekranie pojawia się Eva Longoria.
Też tak miałem :P Ale z czasem jej postać fajnie sie rozwija i z najbardziej znienawidzonej przeze mnie stała się jedną z bardziej lubianych.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
01-05-2015, 13:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-05-2015, 13:16 przez Pelivaron.)
Natural Born Avtaker
Liczba postów: 8,317
Liczba wątków: 23
Cytat:Nie można tego podpiąć o "japy, które nas..."? Ile będziecie zakładać tematów o tym samym?
Cytat:Jest różnica między wkurwiającą japą a postacią. Super postać może mieć wkurwiający ryj parzcież.
Właśnie, i na odwrót. Ładna japa (np. Rapace) czy zasłużona (Bridges) może wkurzać. I o tym jest właśnie ten temat. W tamtym o japach jest mowa głównie o aktorach, a nie o postaciach. Zresztą przejrzałem wszystkie "naj" w tym dziale i sam już nie widzę, jaka tematyczna sonda czy plebiscyt byłyby rzeczywiście oryginalne i nieprzerobione na sto sposobów. Wydawało mi się, że ten temat ujdzie, ale może komuś w końcu coś naprawdę fajnego wpadnie do głowy.
01-05-2015, 14:24
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,307
Liczba wątków: 67
(01-05-2015, 10:46)Cassel napisał(a): Jak aktor jest dobry, to i lampę na biurku zagra albo kanapkę z serem.
Arnold Schwarzenegger jako KANAPKEN! W kuchni w lipcu.
A co do tematu, to też wydaje mi się, że był taki lub podobny już.
Natomiast zgadzam się z Defem.
01-05-2015, 14:53
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Myślę, że dużą część tematu można ująć w słowach "czarny sidekick, chyba że gra go Samuel L. Jackson".
01-05-2015, 17:48
|