pernikovy tatko
Liczba postów: 3,377
Liczba wątków: 30
Zanim rozpoczniemy dyskusję proszę o jedno; nie używajmy kiepawego tytułu Nosferatu wampir(dobrze że nie teletubiś). Phantom der Nacht brzmi chłodno, mroczno, faszystowsko wręcz. Polski tytuł (i angielski zresztą też) to łopatologia i lamerstwo ;)
Remake jednego z pierwszych horrorów, którego fabuła przedstawia się następująco-pośrednik handlowy z niemieckiego miasteczka jedzie na rumuńskie zadupie by sfinalizować umowę z hrabią drakulą. Na miejscu hrabia krew ssający więzi gościa i statkiem zmierza do niemieckiego miasteczka, a konkretnie do żony pośrednika...
Jeśli to jest przykładowy Herzog, to już odkładam kasę na pozostałe jego arcydzieła.
Najlepszy w tym filmie jest klimat. Dzikość Transylwanii, górskie potoki, ruiny zamku, statek na środku morza-O JA PIERDZIELĘ! Poczułem się wtedy taki malutki. Jakbym oglądał obrazy Caspara Davida Friedricha...Herzog widać za młodu dużo łaził po lasach. Jak ja:)
A potem mamy jeszcze sceny zarazy w mieście- tysiące szczurów, tysiące trumien i ludzie urządzający ostatnią biesiadę swego życia...opad szczęki gwarantowany, słowo daję. Ukazanie nieujarzmionej przyrody robi dużo większe wrażenie aniżeli aktorstwo...nie powiem, że "jest gites, póki aktorzy nie otwierają ust", bo to by była gruba przesada(ale były dwa-trzy momenty teatralne jak cholera)... Poprzestańmy na tym, że Kinski, Adjani i Ganz stworzyli świetnych bohaterów. Zresztą spójrzcie tylko na scenę zbliżenia Draculi i Miny...niewinność i pożądanie...strach i samotność...Adjani i Kinski...
A efekt piorunujący.
Muzyka Popol Vuh stoi na wysokim poziomie (szczególnie Zinskaro, Bruders des schattans i throughs pains to heaven), odsłuchałem soundtrack...i trochę muza straciła w moich oczach. Po wała w historii o zakochanym paskudnym wampirze jakieś buddyjskie mantry? Byłbym wdzięczny, gdyby ktoś mądrzejszy ode mnie to skomentował :wink: Reasumując-w filmie sprawdza się świetnie, na płycie nie za bardzo.
Czy film straszy? Oszałamia. Wywołuje dreszcze. Zmusza do myślenia. Nie daje katharsis.
Tutaj mamy do czynienia nie tyle ze strachem, a z niepokojem. Owszem, są dłużyzny, ale efektu finałowego to nie osłabia.
9/10 Obejrzeć warto.
EDIT Ten wpis powstał już jakiś czas temu, i pewnych sformułowań, jakich w nim użyłem, dziś już bym sobie darował. Chcę tylko postawić sprawę jasno: nie uważam "Nosferatu wampir"(ugh) za wybitny dlatego, że ma fajną muzykę i zdjęcia. Ma fajne obrazki i zdjęcia, ale wypływają one z planu reżysera, są podporządkowane jego wizji, a wizja jest zrealizowana z zabójczą konsekwencją. I jest diabelnie emocjonująca.
15-05-2010, 01:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-03-2012, 21:50 przez Phlogiston2.)
Kubek-Marzyciel
Liczba postów: 277
Liczba wątków: 1
Mam pytanie... A co myślisz o roli Isabelle Adjani??? Nie ukrywam, że ona mnie bardzo irytowała grając postać Lucy. Do Bruno Ganza jakoś przywykłam, choć z trudem. Muszę jednak przyznać się, że pierwsza wersja filmu czyli Nosferatu. Symfonia grozy z 1922 r. (reż. F. W. Murnau) bardziej mi się podobała. Ale to jest moje osobiste wrażenie. U Herzoga spodobały mi się wyznania Nosferatu o miłości i samotności...
14-09-2010, 21:30
Nowy
Liczba postów: 44
Liczba wątków: 2
"Phantom Der Nacht" (też wolę po niemiecku) do genialnego oryginału Murnau'a się nie umywa, ale jest solidnym, nastrojowym kawałkiem kina, ze znakomitą muzyką i zdjęciami, świetnym Drakulą w interpretacji Klausa Kinskiego (najlepszy jest w scenach, gdy usiłuje kontrolować swoje wampiryczne zachowania) oraz paroma innymi ciekawymi kreacjami (Renfield, Lucy oraz Harker), no i dość niecodziennym potraktowaniem van Helsinga (tylko trochę szkoda, że tak mało go na ekranie). 8/10
23-09-2010, 10:32
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,377
Liczba wątków: 30
Mój drogi kubeczku, Isabelle Adjani spodobała mi się jako kobieta, więc wybaczałem uchybienia w roli :grin:
Zgadzam się z resztą, oprócz stosunku do filmu Murnaua; owszem to bardzo dobry film, i każdy pretendujący do miana kinomana powinien go obejrzeć...ale te 90 lat jednak widać, i pewnie powiesz, że to nieuczciwe, ale jednak wpływa na moją ocenę końcową.
@Kurt Steiner
Ze znakomitą muzyką
Tylko znakomitą? Ja tą muzykę słyszałem już w łonie matki :>
26-09-2010, 21:17
Nowy
Liczba postów: 643
Liczba wątków: 8
Phlogiston2 napisał(a):Jeśli to jest przykładowy Herzog, to już odkładam kasę na pozostałe jego arcydzieła.
Najlepszy w tym filmie jest klimat. Dzikość Transylwanii, górskie potoki, ruiny zamku, statek na środku morza-O JA PIERDZIELĘ! Poczułem się wtedy taki malutki. Jakbym oglądał obrazy Caspara Davida Friedricha...
To jest właśnie jedna z twarzy starego, dobrego Herzoga. Szkoda, że facet gdzieś zniknął po "Krzyku kamienia"...
Odnosząc się do twojej wypowiedzi polecam:
- "Fitzcaraldo"
- "Aguirre, gniew boży"
- "Szklane serce"
- "Krzyk kamienia"
- absolutnie wybitnego "Stroszka"
Kubeczek napisał(a):Muszę jednak przyznać się, że pierwsza wersja filmu czyli Nosferatu. Symfonia grozy z 1922 r. (reż. F. W. Murnau) bardziej mi się podobała. Ale to jest moje osobiste wrażenie.
U Murnaua wampir przejawiał ludzkie skłonności, u Herzoga był człowiekiem. Mimo mojej miłości do ekspresjonizmu niemieckiego - Herzog górą (choć do dziś uważam - zresztą nie tylko ja - że Max Schreck był ostatnim wampirem).
A jak już rozmawiamy o tych 2 filmach, to polecam:
http://www.imdb.com/title/tt0189998/
Film, który składa hołd legendzie "Nosferatu" i Schrecka. Oczywiście nie ta liga, co Murnau i Herzog, ale mimo wszystko rzecz interesująca i solidna.
Tarkowski jest już w pokoju, do którego ja zaczynam dopiero pukać - Ingmar Bergman
Lynch knows that you need a very black sky to better see the stars - Greg Olson
27-09-2010, 23:25
Kubek-Marzyciel
Liczba postów: 277
Liczba wątków: 1
Phlogiston2 napisał(a):ale te 90 lat jednak widać, i pewnie powiesz, że to nieuczciwe, ale jednak wpływa na moją ocenę końcową.
To jest uczciwe, gdyż film jest bardzo mocno uzależniony od czasu w którym powstaje. Innymi słowy żadna inna sztuka nie starzeje się chyba tak szybko jak właśnie film. Nawet wybitne dzieło, takie jak Nosferatu Murnaua pod wpływem czasu (te owe 90 lat) nie wywołuje już takich emocji jak kiedyś. To zdaje się normalna kolej rzeczy. Chociaż myślę, że istnieją filmy ponadczasowe, ale to chyba zależy już od nas samych. Dla jednych dany film będzie niczym, dla innych ten sam film -czymś szalenie ważnym :wink:
01-10-2010, 20:24
Dużo pisze
Liczba postów: 541
Liczba wątków: 4
Zaliczony. Film dobry, ale 'specyficzny'.
Do niektórych aktorów trudno się przekonać bo po prostu irytują. Zwłaszcza Lucy - miałam ochotę ją trzasnąć, żeby się ogarnęła ta baba. Więcej ekspresji to chyba tylko w filmach pornograficznych można zobaczyć - ale widocznie taka była maniera aktorska w tamtych czasach, nie wiem.
Klimat zdecydowanie na plus, ujęcia nietoperzy w locie niesamowite - nie widziałam tego w żadnym innym filmie o wampirach. Właściwie to te ujęcia mogłabym oglądać na okrągło - są magnetyzujące.
Wampir - sama nie wiem. Z jednej strony ciekawy i intrygujący, ale z drugiej taki sztuczny - facet albo za dużo naoglądał się Schrecka albo nie wiedział co z rękoma zrobić. Aż sama się nieraz dziwiłam, że przemawiał - spodziewałam się, że lada chwila ekran ściemnieje by pokazać tekst.
Najlepszą sceną jest zdecydowanie moment wysysania życia z Lucy - napięcie i pożądanie o jakim filmy wampiryczne po 1994r. mogą tylko pomarzyć.
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."
03-12-2010, 04:09
Kubek-Marzyciel
Liczba postów: 277
Liczba wątków: 1
Semi napisał(a):Do niektórych aktorów trudno się przekonać bo po prostu irytują. Zwłaszcza Lucy - miałam ochotę ją trzasnąć, żeby się ogarnęła ta baba. Więcej ekspresji to chyba tylko w filmach pornograficznych można zobaczyć
Ano właśnie, widzę jednak, że nie tylko ja jestem poirytowana rolą Lucy :wink:
Odnośnie lotu nietoperza, zdaje się, że Herzog wykorzystał tu materiał z jakiegoś filmu przyrodniczego...
06-03-2011, 17:52
Kubek-Marzyciel
Liczba postów: 277
Liczba wątków: 1
Semi napisał(a):Do niektórych aktorów trudno się przekonać bo po prostu irytują. Zwłaszcza Lucy - miałam ochotę ją trzasnąć, żeby się ogarnęła ta baba. Więcej ekspresji to chyba tylko w filmach pornograficznych można zobaczyć
Ano właśnie, widzę jednak, że nie tylko ja jestem poirytowana rolą Lucy :wink:
Odnośnie lotu nietoperza, zdaje się, że Herzog wykorzystał tu materiał z jakiegoś filmu przyrodniczego...
06-03-2011, 17:52
The Oilman
Liczba postów: 577
Liczba wątków: 0
Obejrzany, ale bez zachwytów niestety. Film po prostu epatuje melancholijnym klimatem, długimi ujęciami, taką swoistą malowniczością, za to atmosfery grozy jest tu jak na lekarstwo, a do tego mnie prawie że nie zaangażował. Z pozytywów to dobry Kinski, końcówka, uczta na placu miasta razem z widokami wszystkich trumien, tą całą pustką no i wspomniane powyżej ujęcia lotu nietoperza. Jednak na pewno nie zachęca mnie Nosferatu: Phantom der Nacht do zgłębienia filmografii Herzoga. Bardziej podobał mi się pierwowzór Murnau'a.
Naciągane 7/10
"I have a competition in me. I want no one else to succeed. I hate most people." - Daniel Plainview
04-09-2011, 21:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-09-2011, 21:42 przez Berus.)
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,377
Liczba wątków: 30
Jeśli któryś z fanów oryginalnego Nosferatu był zainteresowany, to akurat dzisiaj mija 90 lat od premiery.
05-03-2012, 21:54
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
O to trzeba będzie sobie odświeżyć. Uwielbiam niemiecki ekspresjonizm i "Nosferatu" czy "Metropolis" mogę oglądać na okrągło.
05-03-2012, 22:03
Dużo pisze
Liczba postów: 541
Liczba wątków: 4
A znasz może coś jeszcze z tego nurtu? Podobnego do 'nosferatu' herzoga?
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."
05-03-2012, 22:50
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,377
Liczba wątków: 30
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,381
Liczba wątków: 29
Co za koszmarek. To jest nawet gorsze od wersji niemej z 1922 i "Draculi" z 1958. Podejrzewam, że Argento kilka lat temu zrobił też o wiele lepszy film - "Dracula 3D". Kolejne potwierdzenie, że Coppolla zrobił arcydzieło, wyciskając z tematu maksimum.
Teatralno-tanio telewizyjny z dłużyznami, a pomijający potencjalnie ciekawe sceny (bo po co je pokazywać skoro lepiej pokazać 10 minut łażenia po górskich ścieżkach). Aktorstwo jest momentami fatalne - niby 1978 rok a aktorzy grają jak w filmach z lat 40 - stoją, patrzą się i rzucają w próżnię swe monologi. Adjani (nigdy nie byłem fanem jej urody) wygląda i zachowuje się, przez prawie cały film, jak kukła.
2/10 i całkowite niezrozumienie dla nawet dobrych ocen (już nie pisząc o bardzo dobrych).
Oczywiście podkreślę jeszcze raz, że niema wersja z 1922 robi o wiele lepsze wrażenie - tam sztuczność i teatralność nie przeszkadza, zresztą jest typowa dla okresu. Tu? Tu razi wsadzona w kolorowy, dźwiękowy film.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
12-12-2017, 13:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-12-2017, 13:54 przez shamar.)
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Nosferatu Wampir (1979)
No fajnie, że Herzog przeczekał aż prawa do "Draculi" wygasną i dzięki temu mógł wreszcie zremakować jego nielegalną podróbkę. Trochę szkoda, że niewiele miał tu od siebie do dopowiedzenia w tej historii i do momentu pojawienia się zarazy to idzie drogą mocno wiernego remake'u dzieła Murnau. Dopiero w trzecim aktcie Herzog już przestaje polegać na tym, co powstało 57 lat wcześniej i kończy historię z większą swobodą. A, i tutaj bohaterowie już noszą imiona nadane przez Briama Stockera.
Wolę to jednak ciut bardziej od wersji A.D. 1922, bo:
a) klimat wyraźniejszy
b) aktorzy lepsi - nie tylko Kinski się spisuje, ale też Bruno Ganz dodaje nieco charyzmy bohaterowi, który raczej zasysał w oryginale
c) zakończenie wiele lepsze i ciekawsze - nie zastanie się ponownie ckliwego hepi endu.
7/10
Wierzę jednak, że Eggers i tak da światu najlepszą wersję przygód łysego wampira, no i przede wszystkim nie będzie się bawił w kopiuj-wklej.
Nosferatu w Wenecji (1988)
Jeden z tych filmów, których oglądanie boli. Serio. Już pierwsza scena z polowaniem na nietoperze i tekst myśliwego po zastrzeleniu jednego z nich: "To nie nietoperz, to wampir." (ciekawe po czym to wywnioskował...) teasuje na jakim poziomie będzie to arcydzieło.
Scenariusz to jakiś żart i śmierdzi leniem na kilometr. Dialogi to pisane były chyba na minutę przed kręceniem i mało co w ogóle trzyma się kupy. Ssie to ostro jako film, ale jeszcze bardziej jako sequel, gdyż poza Kinskim i Nosferatu w tytule ten chłam nie ma dosłownie nic wspólnego z poprzednikiem - wampir już się nie zwie Dracula, z kolei 200 lat wcześniej siał postrach w Wenecji, a nie w Wismarze. Mało tego Kinski-primadonna robił uniki przed fotelem charakteryzatorskim i w efekcie wampir to już nie łysol o szczurzej facjacie, tylko podstarzały członek brytyjskiego boysbandu po 40-latach praktykowania zasady "sex, drugs and rock'n'roll". Ponadto zgadnijcie tylko co ma powstrzymać Nosferatu przed sianiem zła. Odp: LOVE xD
I największa zagadka - co do jasnej cholery robili w tym oto przedsięwzięciu Christopher Plummer i Donald Pleasence? Pomylili plany filmowe? Stresował komornik? Kusiło połączenie pracy z wakacjami w Wenecji? Jaki by nie był powód to nawet oni nie znieczulają bólu związanego z seansem.
2/10 - druga gwiazdka za kilka klimatycznych ujęć typu 'Klaus Kinski spaceruje po oświetlonej Wenecji".
01-11-2022, 02:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-11-2022, 13:18 przez Kryst_007.)
Agent Putina
Liczba postów: 4,374
Liczba wątków: 21
Cytat:no i przede wszystkim nie będzie się bawił w kopiuj-wklej.
To kopiuj-wklej w przypadku Herzoga jest moim zdaniem pozorne. Jego Phantom der Nacht to bardzo subtelny i niepokojący film, ale wiele tej treści pojawia się, zdawałoby się, mimochodem: sugestia, że zamek i jego mieszkaniec to złudzenie, dręczące wampira znużenie wiecznością, obraz balujących zarażonych... Ktoś ładnie napisał kiedyś, że straszny jest nie sam film a sny które przynosi.
Duży plus: sugestywnie obskurny zamek Drakuli, całkowicie wolny od gotyckiej stylizacji.
I minus: co do aktorstwa, mimika Adjani w tym filmie to dopiero prawdziwa (z)groza.
01-11-2022, 02:42
Stały bywalec
Liczba postów: 12,527
Liczba wątków: 29
(01-11-2022, 02:22)Kryst_007 napisał(a): Kusiło połączenie pracy z wakacjami w Wenecji?
Rhodes Reason zgodził się na udział w Ucieczce King Konga (mając świadomość, że będzie to chała) tylko dlatego, że chciał zwiedzić Japonię, więc czemu nie. Sam bym skorzystał i jeszcze z myślą, że nikt się nie dowie :).
Odnośnie Herzoga, to oglądałeś wersję niemieckojęzyczną czy anglojęzyczną?
01-11-2022, 15:58
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Niemieckojęzyczną :)
01-11-2022, 17:53
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,381
Liczba wątków: 29
Nosferatu w Wenecji (1988)
Będą spoilery ale chyba nikogo to. Ale daremny film i zmarnowani aktorzy. Pleasence szczególnie ale rola Plummera rozwala. Gość jest niby głównym bohaterem ale w finale filmu mówi: "idę w uj". No i idzie, no i go nie ma. W finale zamiast niego są nołnejmy. Wygląda jakby nie miał czasu i zmienili finał
Zdjęcia, muza i cycki są niezłe.
Więc 3/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
20-12-2022, 17:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-12-2022, 17:23 przez shamar.)
|