OZARK (Netflix)
#81
Ozark trzyma poziom. Mega konsekwentny serial i wielki kij w tyłek Netfliksowi za dzielenie sezonu na pół. Półfinał sezonu miazga!
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#82
Ostatnie minuty s04e07 to aktorski absolut w wykonaniu Julii Garner. Wpadnie jej kolejna statuetka Emmy. Skrajne emocje odegrane po mistrzowsku.

Serial wciąż na solidnym poziomie, to chyba najrówniejsza produkcja Netflixa, można odpalać w ciemno i wiadomo czego się spodziewać.

Odpowiedz
#83
Właśnie zabieram się za pierwszy sezon. Nie wiem czemu mnie to ominęło, ale algorytm Netflixa podpowiedział mi Ozarka jako coś, co może mi się spodobać.

Po 5 odcinkach wkręciłem się mocno. Cudowne klimaty sensacji na zadupiu pośród jezior i lasów, świetne role Yulina i Garner. Batemana nie lubiłem nigdy za jego monotematyczność, ale tutaj jego charyzma pasuje jak ulał. Jest świetnie. Mam nadzieję, że całość pozostaje w takim tonie lokalnego konfliktu.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#84

Odpowiedz
#85
Robię sobie powtórkę 1 sezonu. Trzeba przyznać, że kilka postaci świetnie poprowadzonych na czele z Ruth (genialna Julia Garner) i brodatym braciszkiem jej ojca (równie dobry aktor schowany za brodą św. Mikołaja), tylko niestety ssie groteskowy wątek główny. Nic tu się kupy nie trzyma, począwszy od karykaturalnego bossa i jego mafii, a skończywszy na najlepszym księgowym mafii świata, który pierze pieniądze rozdając je na prawo i lewo. Laura Linney robi co może, ale nie znajduje dobrego partnera w Jasonie Batemanie, który aktorem jest niestety żadnym i grzebie swoją postać z kretesem.

Odpowiedz
#86
(10-04-2022, 21:38)first-pepe napisał(a): Laura Linney robi co może, ale nie znajduje dobrego partnera w Jasonie Batemanie, który aktorem jest niestety żadnym i grzebie swoją postać z kretesem.
To prawda Laura Linnney robi co może: stroi miny, gra ofiarę, jest ogólnie odpychająca jako postać, żałowałem że nie wyrzucono jej z balkonu. I to pewnie zasługa jej aktorstwa.

Odpowiedz
#87
Julia Garner jest bezdyskusyjnie najlepszą aktorką wszechświata, każda scena z jej udziałem to kwint i esencja doskonałego aktorstwa i niesamowitej charyzmy. Niech już kręcą ten film o Madonnie z nią w roli głównej, żeby dziewczyna mogła dostać tego Oscara. 
Oglądam Ozark tylko dla niej i jej postaci, cały serial próbuje mocno być jak Breaking Bad (Wendy bezczelnie stylizowana na Waltera White'a) i średnio mu to wychodzi, ale postać Ruth Langmore powinna we wszelkich rankingach znależć się na czele najlepszych postaci kobiecych w historii filmu.

Odpowiedz
#88
Widział już ktoś finał? Bo widzę opinie że ponoć na maksa rozczarowujacy.

Odpowiedz
#89
Na razie jestem na 4 albo piątym odcinku czwartego sezonu, ale raczej nie ogarnę do końca weekendu, więc koniec będzie pewnie po wakacjach. 

Odpowiedz
#90
nawrocki napisał(a):Widział już ktoś finał? Bo widzę opinie że ponoć na maksa rozczarowujacy.

Prawda to. Nawet nie chce mi się coś więcej pisać bo cały ten "sezon" można podsumować wzruszeniem ramionami. Oczywiście Netflix nie byłby Netflixem gdybyśmy nie mieli naprawienia pewnych błędów z poprzednich odcinków dlatego
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#91
Serial przeskoczył rekina, gdy FBI zaproponowało Marty'emu prowadzenie kartelu. Końcówka taka, jakby miał być kolejny sezon, ale wiadomo, że nie będzie. Nic nie rozumiem.

Odpowiedz
#92
Finał wyszedł im taki, że jakbym miał teraz oglądać od początku, to bym zwyczajnie odpuścił, bo do niczego to nie prowadzi. A to wszystko, co napisał ślepy, to normalnie nóż się w kieszeni otwiera. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że - i tu się chyba powtórzę - kobiety koncertowo pierdolą tutaj najprostsze rzeczy, czego ostatni sezon idealnym przykładem. Porażka.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#93
Dokładnie. Nic z tego serialu nie wynika. Nie ma żadnej puenty, żadnego faktycznego zakończenia, a jedynie kolejne problemy do rozwiązania.

Odpowiedz
#94
Bo serial jest pusty w środku, nie niesie ze sobą żadnej treści, żadnego większego przesłania. Ozark to wydmuszka moralna, a treściowo i logicznie udar mózgu, jedyne co się broni, to krajobrazy i postać Ruth w wykonaniu Julii Garner, historia Ruth to jedyne, co mnie interesuje w tym serialu. A od kwaśnych min Jasona Batemana mających wyrażać wszelkie emocje od strachu do szczęścia, to już się dawno porzygałem. 

Odpowiedz
#95
Nieporozumienie. Totalne nieporozumienie. Zakończenie tego serialu, a w zasadzie cała te druga część finałowego sezonu to katastrofa. Tak nieudolnego scenopisarstwa to dawno nie widziałem. Jaki spektakularny zjazd.

Sam fakt, że do jakiegoś "rozwiązania" potrzebne było 50 nowych postaci pokazuje, że nikt tam nie miał nawet cienia planu na puentę tej historii. To już lepiej było lekko przepisać końcówkę trzeciego sezonu i na tym zakończyć. Więcej by z tego wynikało, niż z tego bełkotu, który zaserwowano jako zakończenie.

Cały ten sezon był taki dorzucaniem problemów z dupy. Nagle ktoś się pojawił i mieszał. Poziom scenariusza z jakiegoś Na wspólnej, dosłownie. Tu nie było żadnego kierunku, żadnej ciągłości. Nic. Na tej zasadzie ten serial mógł się zakończyć w każdej sekundzie. Wystarczyło nie wprowadzać akurat nowego bohatera z sufitu, który zrobi nowy problem. Ewentualnie można to ciągnąć było jeszcze 50 lat, jak Modę na sukces, bo przecież zawsze może ktoś przyjść i coś się stanie. Co za porażka

Po co był wątek tego Nelsona i powrót tej laski z pierwszego sezonu? Po co był cały wątek ojca? Po co był ten debilny motyw z wypadkiem? Jeszcze te dzieci, które nagle zmieniają zdanie. Ktoś chyba myślał, że tutaj puentę stanowi jakieś zdanie typu "rodzina zawsze razem". No to nie pomyślał. Pisanie na kolanie to lekkie określenie dla tego syfu.

Już wątek nagle pojawiającego się brata w poprzednim sezonie mógł zwiastować, że tam nie ma planu na całość, ale wtedy jeszcze się dawałem nabrać, że coś za tym stoi, a poza tym ten wątek sam w sobie był świetny i do tego generalnie zagrał aktor. Ogólnie zresztą seriale często to robią i w tych dobrych nowe postacie są po coś w rozumieniu długofalowym. Nie wiem - w Oz pojawia się Keller i ma wielki wpływ na wszystko, a nie służy tylko dodaniu problemu, który zaraz ktoś rozwiąże i wszystko wraca do normy. W Sopranos też mistrzowsko rozgrywano takie rzeczy. No nieważne. Nie chodzi mi tu o rzucanie przykładami. Generalnie dobre seriale robią to dobrze, a Ozark okazało się, że jednak od początku było pisane na rympał.
.

Odpowiedz
#96
Netflix mi podrzucił ten serial po obejrzeniu "Carry-On" pewnie przez Batemana. Wszystko jest super, bo aktorsko czy nawet rozbudowa postaci jest solidna, pokazana w sposób który lubię. Ale już w pierwszym sezonie dzieją się rzeczy niedorzeczne, absurdalne wręcz, co kontrastuje z surowością całej historii. Oto mam uwierzyć, że wielki boss daje kolesiowi 8 baniek do wyprania a potem dorzuca kolejne 50, co ma przyćmić drobnego dillera z Ozark. Już sama logika z punktu widzenia finansów się tutaj nie klei. Wszystko jest mega poważne i super odegrane oraz poskładane ale wydarzenia są odklejone od rzeczywistości. Np. redneckowa babcia ubija bossa i rozwiązanie problemu z jego zniknięciem, a wcześniej ze zniknięciem jego pomagiera, jest zaserwowane w jednym dialogu. Jest to wręcz prześmiewcze, nierealne i głupie. Potem córka protagonisty przystaje z kolesiem i babką która ich oj3bała z kasy a ten młodzieniec jeszcze składał groźby, ech wszystko to leci na surrealistycznych założeniach, do których dokłada się kolejne warstwy absurdalnych wyjaśnień czy poczynań bohaterów. Piszecie, że to równa produkcja, okej no zgadzam się od strony liniowości ale poszczególne rozwiązania czy też propozycje tychże są po prostu cholernie nierówne, wiele dobrych patentów przekładanych jest ciulowymi rozwiązaniami. Najlepszy przykład do rozjechanie matki tego gościa od real estate, bosh to już była parodia niczym Straszny Film. Odpuściłem w połowie drugiego sezonu, gdyż tych niedorzeczności i zbiegów okoliczności o absurdalnej skali, ale tez ignorancji scenarzystów jest po prostu za dużo.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Witcher (Netflix, 2019-) Gal Anonim 2,808 323,326 01-07-2026, 20:58
Ostatni post: shamar
  1670 (Netflix) Capt. Nascimento 165 26,828 23-06-2026, 12:29
Ostatni post: slepy51
  Daredevil [Marvel/Netflix] Mickey 758 141,950 10-05-2026, 00:07
Ostatni post: slepy51
  Adolescence (2025) - Netflix slepy51 147 12,198 27-04-2026, 19:19
Ostatni post: Bucho
  Harry Hole (2026) Netflix slepy51 7 637 17-04-2026, 16:52
Ostatni post: Bibliomisiek
  Punisher [Marvel/Netflix] SonnyCrockett 233 44,685 09-04-2026, 18:39
Ostatni post: slepy51
  Stranger Things (Netflix, 2016-) Pelivaron 978 158,706 26-03-2026, 17:07
Ostatni post: slepy51
  Noce i dnie (Netflix) Pelivaron 8 521 21-01-2026, 11:33
Ostatni post: Dr Strangelove
  Breaking Bad - serial (AMC, 2008-2013) i film El Camino (Netflix, 2019) Albertino 1,662 390,439 22-12-2025, 20:11
Ostatni post: Pelivaron
  Death by Lightning (2025) Netflix Spoilerowo 1 360 11-12-2025, 15:38
Ostatni post: raven.second



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości