Oficer (TVP, 2004-2008)
#1
[Obrazek: 60_48978241.jpg]

Zdawałoby się, że to kolejny ówcześnie taśmowo produkowany policyjny tasiemiec z rodzimego podwórka. Z tego wszystkiego dwa tylko są godne uwagi. "Glina" i właśnie "Oficer". Mogę też powiedzieć, że to co ten pierwszy robi dla kryminału, drugi bardzo, bardzo, bardzo mocno stara się zrobić dla sensacji. Efektu niestety nie ma równie powalającego, gdyż w tym wypadku tak samo ważne, co scenariusz są aspekty techniczne (sorry, Polsko). Ale rezultaty są na tyle zadowalające, że idzie przełknąć niedoróbki.

Za mną kolejna, bardzo udana powtórka całości. Trzy sezony ("Oficer" w przeciwieństwie do "Gliny" doczekał się finałowego aktu) po 13 odcinków fajnej, bardzo antysystemowej intrygi. Nie będę się wdawał w szczegóły, bo to produkcja rodem z tych, co każdy detal ma znaczenie i np. morda przewijająca się w tle w pierwszym sezonie ma niebanalne znaczenie w następnych. Powiem tylko, że całość kręci się wokół zagadnień mafii na usługach rządu, ubeckich morderców piastujących w "wolnej Polsce" wysokie stanowiska, wywiadowczych wojenek między agentami wywodzącymi się z przeciwnych obozów politycznych i ogólnie SB mającej się bardzo dobrze po rzekomym rozwiązaniu sprzed dwudziestu laty. A wszystko zaczyna się od prostego włamu do jubilera :)

Aż dziwne, że TVP dała na to hajsy, bo serial jedzie po wszystkim i po wszystkich. Czasem subtelnie, czasem łopatą, ale jedzie. Niekompetentna, skorumpowana policja? Check. Kłamliwe media robiące kurwę z logiki? Check. Politycy, którzy bez rąk kradliby nogami? Check. Przymykanie oka na bandyterkę, która w wolnych chwilach pracuje dla policji? Check. Można wymieniać i wymieniać, ale frajdę sprawia łapanie się na myśli "hej, to przeszło w publicznej TV?" :)

Scenariusz jest naprawdę spoko jeśli chodzi o konstrukcję intrygi. Widać, że ktoś ewidentnie pogłówkował, żeby to miało ręce i nogi, i żeby nie sypało przy pierdołach. Gorzej z dialogami. W większości są OK, a nawet jak nie są to dobre aktorstwo jakoś je sprzedaje, choć bywają momenty, że nawet z takim wsparciem aż człowieka strzyknie w kręgosłupie od rzucanego suchara. Takich chwil nie ma zbyt wiele (niestety najwięcej w pierwszym sezonie, który rozstawia pionki na szachownicy, a przez takie baboły potrafi odstraszyć), więc idzie to przeżyć.

Obsada też bardzo spoko. Szyc z czasów, kiedy nie irytował. Małaszyński, który o dziwo nie jest kłodą bez wyrazu i ma bardzo fajnie napisaną postać (leluś z dobrego domu, który nauczył się paru rzeczy w Legii Cudzoziemskiej i uwierzył, że wielki z niego killer, co wykorzystują jego mocodawcy). Różczka - mega irytująca postać, ale zagrana koncertowo. Pazura (co prawda dopiero od drugiego sezonu), w ostatniej dobrej roli, na miarę tej z "Psów". Na drugim planie bryluje Braciak (Jóźwiak z "Gliny") w roli praskiego cwaniaczka, Lubos - pierwszorzędny psychopata ("To są racuchy, debilu."), Globisz jako szukający zemsty emerytowany gangus.

Do tego dużo broni palnej i używania jej. Aktorzy przeszkoleni całkiem porządnie (trigger discipline nie przestrzegają tylko jacyś leszcze i byli zomowcy :)). Podobała mi się scena na strzelnicy, jak Różczka ze łzami w oczach tłumaczy się ze swoich decyzji życiowych po czym wywala magazynek Glocka w tarczę. Balansuje na granicy kiczu, ale fajnie podkreśla, że broń towarzyszy postaciom w każdej chwili.

Dobra, posłodzone, teraz trochę narzekania. Technikalia całkowicie do dupy. Zdjęcia są koszmarnie złe, szczególnie w pierwszym sezonie, który wygląda jak telenowela. Drugi ma już jakiś charakter pod tym kątem, ale z kolei montażysta i kamerzysta mają syndrom starania się za bardzo. Rozumiem, co mieli na myśli, niezidentyfikowane zagrożenie zbliżające się z każdej strony itp, ale wykonane to bardzo słabo. Zawodzi też Lorenc jako kompozytor. Motyw przewodni jest denny, muzyka ogólnie dziwna i niedopasowana do obrazu. Ponownie, w drugim sezonie się to poprawia (bo Lorenc już nie jest głównym kompozytorem), ba, jest kilka fajnych kawałków, ale ogólnie fuszerka. Po twórcy kultowej muzy do "Psów" czy "Gliny" spodziewam się więcej.

Sceny akcji. Wszystkie składniki są. Duża skala jest. Ale zabrakło kogoś ogarniętego, żeby to wszystko wymieszać odpowiednio. W większości ujdą, momentami nawet są godne pochwały małej (rozpiździej w lokalu Globisza, finałowy napad na bank w pierwszym sezonie), ale są też takie, że człowiek ma ochotę wyłączyć i nigdy nie wracać do serialu, jak np. walka na spacerniaku w drugim sezonie.

Na koniec zostawię sobie to, co wkurwiało i żenowało mnie już za pierwszym razem. CGI w trzecim sezonie. Rozumiem, że chcieli podkreślić skalę wydarzeń itd, ale te ujęcia satelity w kosmosie i super zoomy na Warszawę są ŻAŁOSNE. Robi mi się wstyd, kiedy wchodzą te momenty. Co najśmieszniejsze, mieli kasę na to, a nie na... FINAŁOWĄ STRZELANINĘ?! Serio, TVP? Amerykanie nazywają to "anticlimactic" i ten moment w trzecim sezonie jest idealnym zobrazowaniem definicji tego słowa. Bohaterowie jadą załatwić ostatnią sprawę, stają naprzeciwko gromady bad guyów, rozwałka wisi w powietrzu i... ściemnienie. Babka w TV streszcza, że się szczelali, wielu zginęło, ale ogólnie sukces. No, WTF!

Ale i tak warto się zapoznać z całością. Twórcy trochę utrudniają polubienie serialu, ale na szczęście nie są zbyt skuteczni. W sumie jak przebrnie się przez dziwaczny start (pierwszy sezon startuje tak na dobrą sprawę gdzieś w połowie dopiero) to wchodzi jak woda i włącza się tryb "jeszcze jednego odcinka", coby zobaczyć, co będzie dalej.

Lubię to trochę tylko mniej niż "Glinę". Za to od wieśniackiego "Pitbulla" "Oficer" jest jakieś trzynaście miliardów razy lepszy.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#2
Nie było wcześniej tematu? W każdym razie ja bardzo lubię pierwszy sezon, gdzie zagrało właściwie wszystko, no, tylko wykonanie jest typowo polskie. Warto znać chociażby dlatego, żeby się przekonać, że Małaszyński potrafi coś zagrać - najlepszy (czytaj: jedyny niezły) występ w jego karierze. Zapomniałeś Hitch napisać jeszcze o Karolinie Gruszce, która również dobrze wypadła, poza tym ma fajną scenę rozbieraną :) I dla mnie główny motyw muzyczny jest całkiem w porządku, głęboko utkwił mi w pamięci.

Kolejne sezony to nie było już to, nie podobała mi się intryga, postaci (jakiś dyrygent o śmiesznym imieniu, ta młoda blondi-policjantka) dużo gorsze niż w pierwszym sezonie, rola Pazury też mnie nie porwała. Trzeciego sezonu chyba nawet nie skończyłem oglądać, po prostu miałem gdzieś jak to się skończy. Nie wiem jak oceniam całość, chętnie bym sobie powtórzył pierwszy sezon, a DVD chodzi w sklepach za grosze z tego co pamiętam.

Odpowiedz
#3
W pierwszym sezonie gra wszystko, jeśli się przymknie oko na początkowe epizody, które nie są najlepsze. Serial nabiera tempa dopiero po tym jak Małaszyński z ekipą się rozkręcają. Drugi nie ma takich problemów, bo już od pierwszego odcinka coś się dzieje. Warto sobie odświeżyć, bo wymaga zdecydowanie mniej dobrej woli przy oglądaniu. A intryga jest ta sama, co w pierwszym, po prostu ciąg dalszy. Podobnie w trzecim.

O Gruszce nie wspominałem, bo wygląda i zachowuje się jak upośledzona. To już wolę "młodą blondi policjantkę", która przynajmniej jest dobrą aktorką :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#4
Ja tam lubię piersi Gruszki :) a nie pamiętam czy tamta blondyna miała jakieś sceny polepszające ocenę jej aktorstwa ;P

Odpowiedz
#5
Miała i to całkiem sporo :)

Ale pod tym względem i tak wygrywa Rita grana przez Cielecką - bombowe ciałko, którego nie boi się pokazywać.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#6
Stężenie twistów, tajemnic i wzajemnych powiązań stawało się irytujące z biegiem serialu. Pierwszy sezon był całkiem niezły, drugi z odcinka na odcinek stawał się coraz bardziej męczący a trzeci porzuciłem po 3 odcinkach.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#7
Cóż, nie lubię takiego tłumaczenia, ale tak miało być. O tym opowiada ten serial - o zwykłym gliniarzu, który dostaje awans by zniknąć z cudzego życia, wpada w sam środek polityczno-wywiadowczej wojenki i próbuje ogarnąć, co się dzieje przy okazji wciągając w sprawę najbliższych. Twisty w takim układzie są konieczne, bo oto postacie budzą się i dostrzegają na każdym kroku, że świat wokoło nich działa zupełnie inaczej niż dotąd uważali. A odnośnie wzajemnych powiązań... Witamy w korycie pod szyldem Trzeciej RP :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#8
Jeden z pierwszych seriali, jakie oglądałem, więc sentyment jest. Drugi sezon wchodzi najgorzej, bo na pierwszym planie zamiast Kruszona mamy Alicję Szymczyszyn, która irytowała momentami jak Skyler czy Lori. Trzeci sezon miał zajebistą postać i dziwię się, że nikt o niej nie wspomniał. Chodzi mi o Jerzego Senta. Tu próbka jego możliwości:

Odpowiedz
#9
Lookam sobie na pierwsze dwa odcinki i jak zaczyna przygrywać akordeon, to jest klimat jak na wiejskim weselu w remizie. "Glinę" kupiłem po 3 minutach oglądania. Tutaj chyba tak łatwo nie pójdzie.

Odpowiedz
#10
Dwa odcinki to może być za mało. Stężenie chujowizny w pierwszych epizodach jest strasznie duże. No ale przeskok jakościowy potem jest ogromny.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#11
No ja pierwszy sezon w liceum będąc łykałem z przyjemnością pamiętam, a miałem wtedy okres szczegolnego hejtu na polskie kino. Acz jak zaczął wychodzić drugi sezon już nie mialem serca. Obejrzalem pare odcinkow, moze nawet calosc i kompeltnie nic z tego nie pamietam. Trzeciej serii chyba nawet nie tknąłem. Ten temat sprawia, ze moze bym do tego zajrzal, ale wrzucona wyżej scena z Sentem przypomina, ze to ciagle jednak polski serial i jakoś mi się odechciewa.

Odpowiedz
#12
Toć po to założyłem temat, żeby zapewnić, że warto zmrużyć jedno oko (bo drugie totalnie zamknąć) na polaczkowe aspekty serialu by cieszyć się zacną, wbrew pozorom (murzyn w polskiej policji :) :)) bardzo niepoprawną politycznie sensacją. No i gra Lubos, którego uwielbiasz. Kolo odstawia samą twarzą często takie akcje, że poezja.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#13
Odświeżyłem sobie 1 sezon, po ponad 10 latach.

Wtedy nie rzucało mi się w oczy jak bardzo słaby jest ten serial od strony realizacyjnej - większość scen wygląda jak telenowela i wszelkie próby efektownego kadrowania czy naśladowania Pasikowskiego grzebie budżet i jakość zdjęć.

Ale nie stroną audiowizualną ten serial żyje - scenariusz jest na poziomie 1 sezonu Belfra. Jest efekciarski i momentami balansujący blisko kiczu (co wzmagają niedostatki niektórych aktorów, ale o tym za chwilę), ale mnogość zwrotów akcji, głębokości odkrywanej bardzo powoli intrygi, z bardzo mocno powiązanymi relacjami - tak wprost na granicy wiarygodności (szefowa głównego bohatera jest jego byłą dziewczyną, która dała mu kosza, jego współpracownik z jednostki okazuje się być jej narzeczonym, a jego brat pracuje dla głównego gangstera i tak dalej). To jak bardzo udało się zbliżyć do siebie niemal wszystkie postacie i ile twistów i dramatycznych momentów udało mu się wcisnąć w każdy kolejny odcinek (tempa nabiera gdzieś w okolicach czwartego) zasługuje na brawa.

Postacie są bardzo barwne, ciekawe, a praktycznie cały drugi i trzeci plan to perełki bez wyjątku - Chyra, Globisz, Dziędziel, Frycz, Braciak, Kozłowski, Lubos, Więckiewicz, Polk, nawet Damięcki świetnie wypada - pełna plejada dobrze rozpisanych i dobranych do aktorów postaci. Żaden z nich nie gra tu przełomowej roli, ale każdy jest pełen charyzmy i na bardzo wysokim poziomie.

Pierwszy plan zasługuje na osobny akapit. Widać jak dawno oglądałem ten serial - po 1 sezonie Szyc był jednym z moich ulubionych aktorów - oczywiście czas go szybko zweryfikował. Wtedy wydawał się młodym zdolnym i charyzmatycznym aktorem, który odgrywa tą stronę dresiarza z Pragi. Ale on po prostu taki jest. Z perspektywy czasu robi mniejsze wrażenie i budzi we mnie dużo mniej sympatii niż kiedyś, ale charyzmy mu nie odmówię, a rola wprost idealnie dobrana pod niego. No i jak tu wspomniało kilka osób - Małaszyński ma najciekawszą postać i gra tu rolę życia. Ciekawa sytuacja, bo połowa scen to jest level głównego bohatera Ślepnąc od Świateł - gdzie uroda Małaszyńskiego (skrojona idealnie do postaci) kryje masakryczne braki warsztatowe, za to połowę sprzedaje bezbłędnie. Różdżka za to irytuje, warsztatowo bez zarzutu, ale charakterem przypomina niemalże kubek w kubek Lori z Walking Dead.

Biorąc to wszystko pod uwagę nachodzi mnie jedna myśl - jakiż to byłby fantastyczny serial z budżetem i warstwą audiowizualną na poziomie "Ślepnąc od świateł". Dla scenariusza i szoku co do *dobrej* roli Małaszyńskiego zdecydowanie warto obejrzeć.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Glina (TVP, 2004-2008) shot 164 31,117 17-03-2026, 13:29
Ostatni post: shamar
  Friends (NBC, 1994-2004) Mefisto 307 75,635 04-03-2026, 20:43
Ostatni post: Bucho
  Breaking Bad - serial (AMC, 2008-2013) i film El Camino (Netflix, 2019) Albertino 1,662 390,365 22-12-2025, 20:11
Ostatni post: Pelivaron
  Deadwood - serial (HBO, 2004-2006) i film (2019) dillinger 339 95,236 21-03-2025, 18:10
Ostatni post: slepy51
  Sons of Anarchy (FX, 2008-2014) dillinger 681 139,034 14-02-2023, 08:26
Ostatni post: Bucho
  LOST (ABC, 2004-2010) blueshadow. 2,528 351,805 08-01-2023, 15:54
Ostatni post: Spoilerowo
  Mentalista (2008) Martinipl 17 4,991 29-05-2013, 09:56
Ostatni post: Hitch
Wideo Coupling (Każdy z każdym) (2000-2004) anormalnychiromanta 1 1,934 05-03-2012, 11:14
Ostatni post: Gieferg



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości