30-06-2021, 21:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-12-2022, 20:37 przez Scheckley.)
|
Once Upon a Time in... Hollywood
|
|
Wiecie co, chciałem coś napisać bo to jest dziwny temat. Chodzi mi o scenę z Lee.
Jakoś właśnie dziwnie się o tym mówi a i sam Tarantino bardzo specyficznie o tym wypowiada bo w sumie temat omija jednocześnie go podgrzewając. Widzę że trochę panuje chyba na ten temat niezrozumienie co właściwie reżyser pokazał w tej scenie. Ustalone zasady starcia przez obydwu - nieuderzanie w twarz, "two out of three" - czyli wygrywa ten kto wygra dwie rundy z trzech, rundę z kolei wygrywa się powalając przeciwnika na ziemię."Lekka" walka, nie mająca na celu zrobienia sobie krzywdy. Pierwszą rundę wygrywa Lee, drugą Booth, trzecia zostaje przerwana - nierozstrzygnięta. Jest tutaj więc po prostu remis ![]() To że Booth wygrał swoją rundę efektowniej, nic nie znaczy. Właściwie nawet podpada pod dyskwalifikację bo zadziałał brutalniej (mógł spróbować po prostu cisnąć przeciwnika na ziemię zamiast walnąć o samochód), podczas gdy Lee powalił go nie robiąc w sumie krzywdy - zgodnie z ustalonymi zasadami. Ale wciąż jest to remis
04-07-2021, 16:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2021, 17:06 przez Rozgdz.) (30-06-2021, 21:19)Scheckley napisał(a): O kurczę myślałem, że ta książka to jakieś making of a to prawdziwa powieść! C więcej zbiera dobre recenzję, koniecznie muszę przeczytać Czekam niecierpliwie na dostawę
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
04-07-2021, 18:55
Ano najwyraźniej sam i ponoć jest pełna jego własnych opinii. Poza tym rozbudował rolę rodziny Mansona (i poświęcił sporo miejsca jego niedoszłej karierze muzycznej) oraz historię Cliffa - wraz z jednoznacznym wyjaśnieniem czy zamordował żonę.
12-07-2021, 13:46
Więc czekam na recenzje, czy Quentin jest w porządku pisarzem i jeśli tak, to chętnie przeczytam, bo o ile sam film nie jest jakiś wybitny, to jednak klimat i postaci były spoko - w książkowej formie wyobrażam sobie, że może to działać nawet lepiej niż w filmie.
12-07-2021, 13:48
Książka ponoć jest określana jako remix - dużo wątków jest rozbudowanych, przeszłość wojenna Cliffa, ostatnie chwile tej jego żony, podobno sporo jego opinii o kinie wojennym tamtych lat (jedzie po nim bo nierealistyczne, a on wie jak było na froncie), rozbudowany jest wątek tej młodocianej aktorki, którą poznał Leo, a z kolei sama rzeźnia na Cielo Drive jest tylko wspomniana przez kogoś retrospekcyjnie, nie jest zaś opisana sama w sobie (bo i po co), tylko wspomniana jak Leo dostaje jakąś rolę. Itd. itp (streszczam to co znalazłem w necie, polskim zresztą).
12-07-2021, 14:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-07-2021, 14:06 przez Bibliomisiek.)
Tez z tego co mówił w wywiadzie u Rogana, historie pisał najpierw jako powieść, potem przekształcił na sztukę teatralna a dopiero potem w scenariusz filmowy.
Więc naturalnie ta opowieść wraca do pierwotnej formy. Ogólnie czekam już tydz na przesyłkę :/ jestem mega ciekawy jakim powieściopisarzem okaże się Tarantino. Liczę na masę zajebistych klimatycznych dialogów.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
12-07-2021, 15:28
Czy ja wiem, czy do takiej pierwotnej..
Widziałem w jakiejś recenzji narzekania, że książka przypomina bardziej scenariusz filmowy przerobiony na powieść Mam wrażenie, że po tylu latach pisania tekstów pod konkretne medium, QT mentalnie nie przyjdzie łatwo przerzucenie się na taki klasyczny, powieściowy styl pisania. Wysłane z mojego M2102J20SG przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
12-07-2021, 20:27
Jestem już po lekturze. Ogólnie wyszło całkiem spoko, nic wybitnego, ale czyta się naprawdę przyjemnie.
Książka i film mocno się uzupełniaja i pod wieloma względami się rozmijają. Nawet jeżeli ktoś zna film na pamięć to nadal nie będzie się nudził ani czuł, że czyta streszczenie filmu. Na plus to co tygryski lubią najbardziej - dialogi (w końcu mówimy o powieści Q. Tarantino), klimat lat 60. Oraz kopalnia ciekawostek i informacji o branży filmowej tamtej epoki i życia w LA. Na minus chyba wszystko to co związane z Mansonem, w książce jakos to dla mnie nie działa. Ogólnie warto kupić, czyta się przyjemnie, lekko i szybko.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
05-08-2021, 23:02 W końcu nadrobiłem powieść i co tu dużo pisać - Tarantino dostarczył.
Zaczynając bylem nieco sceptycznie nastawiony do formy powieści obawiając się kolejnej adaptacji książkowej scenariusza filmowego, tylko, że tym razem napisanej przez bezpośredniego twórcę filmu a nie literackiego wyrobnika (nie żeby takie książki nie byly dobre vide Alan Dean Foster). Niektóre wątki zostały fajnie rozbudowane a ustami Cliffa Tarantino daje nam swój komentarz do filmów tamtej epoki. Poza tym dowiadujemy się znacznie więcej o życiu bohaterów i ich motywacjach.
Cliff Dalton zaś zyskuje nieco na głębi poprzez rozbudowanie jego relacji ze smarkulą z planu "Lancera" (btw to był prawdziwy serial z epoki!!! Tarantino nieco go przekłamał dla dobra fabuły, ale fakt faktem "Lancer" leciał w tv).
Ponadto na znaczeniu zyskuje Tate, która nie pojawia się tylko w tle - widzmy jej życie i dylematy związane z jej ekranowym wizerunkiem, który określa jako "sexy mała ja". Polański też jest znacznie więcej, ale jego rola jest nadal mniejsza niż Tate.
Ogólnie po lekturze wrażenia mam bardzo dobre, ze stron wprost wylewa się miłość Tarantino do kina, a podane przez niego quasi fabuła "Lancera" sprawia, że chciałoby się przeczytać western jego autorstwa.
Pozostaje wyrazić tylko nadzieję, że w Polsce wyjdzie jeszcze jego "Cinema Speculation" bo jestem cholernie ciekaw jego opinii o kinie wyrażonej w bardziej usystematyzowany sposób.
Wracając zaś na koniec do Lancera - Tarantino nieco pozmieniał tam oczywiście fakty i imiona bohaterów, ale zachował rdzeń opowieści.
Dla porównania Leonardo jako Caleb DeCoteau w fikcyjnym "Lancerze": i Joe Don Baker jako Day Pardee (główny złol w pilocie serialu) w tym "prawdziwym": 28-12-2022, 21:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-12-2022, 21:02 przez Scheckley.)
Po rewatchu nadal 9/10 i mógłby trwać jak dla mnie 6 godzin. Ale chyba temat wersji extended na streaming umarł już na dobre
18-01-2025, 12:51
No i ch**
Nowy film Davida Finchera dla Netflixa to "sequel" filmu Tarantino ![]() https://www.hollywoodreporter.com/movies/movie-news/quentin-tarantino-once-upon-a-time-in-hollywood-brad-pitt-1236178785/ Napisali, że to nie żart Wysłane przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
02-04-2025, 04:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-04-2025, 04:33 przez zombie001.)
Czyli Tarantino tylko dlatego, że ma szajbę na punkcie swojego 10 filmu, to teraz będzie oddawał scenariusze innym reżyserom?
Wciąż obstawiam 1 kwietnia, ale jeśli nie, to niezła beka. 02-04-2025, 08:50
Nie, to nie żart.
Inne portale też to podały. Ja obstawiam, że Pitt bardzo chce wrócić do tej roli, bo poczuł że coś interesującego jeszcze da się zrobić z postacią. +Została bardzo dobrze przyjęta przez widownię. Natomiast QT uparł się na ten limit filmów, więc szanse na realizację miało to tylko w ten sposób - oddać komuś innemu scenariusz. No i oddał kumplowi Pitta. ![]() Podobno rok temu QT przymierzał się do nakręcenia tego spin-off. Ja uważam, że zrezygnował, bo nie chciał kończyć kariery czymś takim - sequelem/spinoffem innego swojego filmu. Ciekawi mnie bardzo podejście Finchera. To jednak zupełnie inny reżyser niż Tarantino. Czyżby szykowało się coś na luzie od Finchera? Wysłane przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
02-04-2025, 09:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-04-2025, 09:03 przez zombie001.) (02-04-2025, 09:02)zombie001 napisał(a): Podobno rok temu QT przymierzał się do nakręcenia tego spin-off. Ja uważam, że zrezygnował, bo nie chciał kończyć kariery czymś takim - sequelem/spinoffem innego swojego filmu. To niech... nie kończy? Ten 10 film to jest taki dziwny wymysł, nie kojarzę w całej historii kina, aby ktoś coś podobnego wymyślił. I na bank, nawet jeśli on będzie tak myślał go kręcąc, to za lat 10 wymyśli taki scenariusz, że i tak skończy się na 11 ![]() Założę się zaś, że historia tego scenariusza skończy się jak zwykle, czyli Quentin później będzie ględził, że mu Fincher zepsuł scenariusz. No ale ok, więcej Quentina? To nie może być takie złe. Zwłaszcza, że scenariusze Finchera bywają ostatnio niezbyt porywające. Tylko czy te ich style się kleją? 02-04-2025, 09:24 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |