Nowy
Liczba postów: 56
Liczba wątków: 0
wiem, ze to nie jest decydujący wyznacznik, ale milo by bylo, gdyby aurat twórcy kina autorskiego, spoza głównego nurtu hollywood (bo chyba tak mozna nazwac braci coen - w koncu sami pisza, rezyserują, montują, produkują) pobili oscarowy rekord
bo jednak mimo wszystko oscary jakies tam znaczenie wciąż mają:) z resztą trudno byloby mi uwierzyć, ze ktos z nagrodzonych dzisiaj nie pragnął tego. a przykladem moze byc d. day-lewis - człowiek, który jest wybitnym aktorem i unika hollywoodzkiej papki, jak chyba żaden inny aktor, był ujmująco szczęśliwy, odbierając statuetkę. przynajmniej ja takie wrażenie odnioslem. nie uwierzę tez, ze bracia Coen nie marzyli o oscarach
25-02-2008, 21:10
.
Liczba postów: 27,535
Liczba wątków: 60
Oczywiście że wszyscy pragną oscara. Dostajesz go i od razu otwierają się przed Tobą wielkie możliwości. Pisałem to w tym znaczeniu, że prawdziwa sztuka i tak się sama wybroni, nie potrzebne jej nagrody.
25-02-2008, 21:13
Nowy
Liczba postów: 56
Liczba wątków: 0
masz rację. mi chodzilo o to, ze mimo pominięcia wielu wybitnych twórców, oscary są obiektem pożądania wszystkich, nawet wybitnych twórców właśnie, tzn takich, którym de facto oscary są niepotrzebne, bo prawdziwa sztuka się sama wybroni, jak pisałeś. jednak właśnie to, ze najwybitniejsi filmowcy świata marzą o oscarach, zwiększa znacznie znaczenie tej nagrody, przynajmniej w moich oczach. wiele razy oscara dostawali rzemieślnicy, jednal artyści nie obrazili się na akademię, oni również cenią sobie te nagrody najbardziej ze wszystkich. wiem, ze trochę pokrętne te moje przemyślenia, ale trudno mi to wyrazić:)
25-02-2008, 21:22
Nowy
Liczba postów: 183
Liczba wątków: 0
Uwielbiam, kiedy ludzie piszą "Oscary to żaden wyznacznik", a i tak większośc się ekscytuje i zarywaja noc, aby obejrzec transmisję z ceremonii. :roll:
25-02-2008, 22:51
Nowy
Liczba postów: 166
Liczba wątków: 1
marc napisał(a):pisalem jakis czas temu, ze 4 nominacje dla jednej osoby w danym roku to rekord. jednak jesli wziąć pod uwagę rożne filmy, to rekordzistą jest f.f. coppola chyba. w 75r. mial 5 nominacji, przy czym zostały rozdzielone między "ojca chrzestnego 2" oraz 'rozmowę"
Zależy jak traktować Benigniego i "La Vita e Bella" - 3 nominacje "osobowe" i jedna ogólnie dla filmu (w kategorii "film nieanglojęzyczny") daje 4. Ta ostatnia nie jest przypisywana reżyserowi tylko filmowi, więc pewnie ląduje w rękach producenta, mimo że odbiera ją reżyser, który w tym przypadku skakał po oparciach i Spielbergu :) .
25-02-2008, 22:55
Nowy
Liczba postów: 56
Liczba wątków: 0
Koleś napisał(a):marc napisał(a):pisalem jakis czas temu, ze 4 nominacje dla jednej osoby w danym roku to rekord. jednak jesli wziąć pod uwagę rożne filmy, to rekordzistą jest f.f. coppola chyba. w 75r. mial 5 nominacji, przy czym zostały rozdzielone między "ojca chrzestnego 2" oraz 'rozmowę"
Zależy jak traktować Benigniego i "La Vita e Bella" - 3 nominacje "osobowe" i jedna ogólnie dla filmu (w kategorii "film nieanglojęzyczny") daje 4. Ta ostatnia nie jest przypisywana reżyserowi tylko filmowi, więc pewnie ląduje w rękach producenta, mimo że odbiera ją reżyser, który w tym przypadku skakał po oparciach i Spielbergu :) .
hehe to juz klasyczny moment.
a co do rekordów, nie twierdzę, ze Coenowie ustanowili samodzielny rekord, jesli chodzi o nominacje w jednym roku za jeden film. oni go wyrównali, takze orson welles za "obywatela kane'a" mial 4 nominacje, a ponadto także np alan menken za muzykę i piosenki do "pięknej i bestii"
25-02-2008, 22:59
Blade Runner
Liczba postów: 602
Liczba wątków: 0
Leci na TVP "skrót" z Oskarów i Kraśko przeprowadza z kimś mini wywiad. Na wstępie mówi, że "Katyń" był faworytem w USA i z podnietą w głosie dodaje, że nawet czytelnicy "NY Times" byli przekonani o triumfie polskiego filmu bo w sondzie prowadzonej przez gazetę aż 92% ludzi na niego głosowało.
Nikt go nie poinformował, że to była kolejna akcja "nalotu" Polaków na jakąś zagraniczną sondę :lol:
--
Swoją drogą nie mogąc oglądać gali, wczoraj posłuchałem relacji z gali w radiowej trójce. Relacja wyglądała mniej więcej tak:
- 2:00 - siedzi dwóch gości przed mikrofonem i rozpływają się w zachwytach nad Katyniem.
- 2:30 - do nich dołączył za pomocą łącza telefonicznego Daniel Olbrychski. I wspólnie wspominają wszystkie dzieła Wajdy, rozpływają się w zachwytach i generalnie ubolewają nad faktem, że Wajda nie dostał jeszcze z 10 Oskarów.
- 3:00 - Ceremonia trwa w najlepsze, ale nie na antenie trójki. Tutaj trwa wciąż wspólne onanizowanie się "Katyniem" i lizanie dupska każdemu, kto choćby pierdnął w stronę planu filmowego.
- 3:30 - Uff, wreszcie zmienili temat - tym razem zastanawiają się, kto może zagrozić "Katyniowi" w walce o statuetkę. Po głębokiej analizie doszli do wniosku (nie mówiąc tego bezpośrednio), że polskie kino jest tak wspaniałe i potężne, że nikt nie jest mu w stanie zagrozić. A skoro tak, to powrócili do wcześniejszego tematu, czyli "chwalmy Pana (Wajdę)".
Oczywiście nie słuchałem tego aż tak dokładnie przez 2 godziny - aż takim masochistą nie jestem. Zwykle słuchałem 5-10 minut, po czym wyłączałem by przerwać odmóżdżanie. Po 15-20 minutach znów włączałem wiedziony nadzieją, że może skończyli pierd**ić o tym "Katyniu" i mówią coś o Oskarach. Płonne to były nadzieje...
Teraz "skrót" w TVP - według programu trwał jakieś 30 minut. Przez pierwszych 20 było o "Katyniu", potem 5 minut o tym drugim "polskim" (za który nagrodę odebrali Brytyjczycy), a na koniec 2-3 minutowa migawka traktująca o tym kto właściwie dostał jakieś nagrody.
Tak to wygląda w publicznych mediach - propaganda sukcesu żyje własnym życiem. Teraz jeszcze brakuje tylko jakiegoś odgórnego dekretu zarządzającego ponowny masowy spęd wszelkiej maści uczniów do kin.
Ja jak jeszcze raz gdzieś usłyszę słowo "Katyń" to chyba - za przeproszeniem - puszczę pawia :roll:
EDIT: Aha, tytułem uzupełnienia dodam, że "Katynia" nie oglądałem i po tym wszystkim to już nie mam najmniejszego zamiaru go oglądać.
Mnie po prostu szlag trafia jak widzę w mediach to wzajemne włażenie sobie w dupę i umacnianie się wzajemnie w przekonaniu, że polskie kino jest świetne. Czasy, kiedy i ja byłem jak bydło w szkole zapędzany do kina na filmy bezpowrotnie minęły i choćby pod przymusem nie obejrzę żadnego filmu, który jest produkowany przede wszystkim z myślą o tym, ile szkół uda się wyciągnąć do kina na seans.
A chyba ponad połowa polskich większych produkcji na przestrzeni ostatnich lat powstała w tym celu.
25-02-2008, 23:08
Nowy
Liczba postów: 56
Liczba wątków: 0
Bzyku napisał(a):Leci na TVP "skrót" z Oskarów i Kraśko przeprowadza z kimś mini wywiad. Na wstępie mówi, że "Katyń" był faworytem w USA i z podnietą w głosie dodaje, że nawet czytelnicy "NY Times" byli przekonani o triumfie polskiego filmu bo w sondzie aż 92% czytelników na niego głosowało w sondzie prowadzonej przez gazetę.
Nikt go nie poinformował, że to była kolejna akcja "nalotu" Polaków na jakąś zagraniczną sondę :lol:
LOL, żałosna sprawa
25-02-2008, 23:23
Nowy
Liczba postów: 18
Liczba wątków: 0
Najbardziej się cieszę, że Wajda nie dostał Oscara. :) Już nie mogłem słuchać tego pieprzenia wszystkich podnieconych dziennikarzy, którzy potrafili mówić tylko o wspaniałości "Katynia".
Ciekawy jest fakt, że wcześniej, gdy "Katyń" nie odnosił sukcesów poza Polską dziennikarze i krytycy wmawiali ludziom, że to dlatego, iż ten film jest bardziej dla nas i to my Polacy go rozumiemy, a gdy nagle dostał nominację do Oscara nagle zaczęli wszytkim wmawiać, że to film, który właściwie za granicą odbierany jest lepiej.
Jeśli chodzi ogólnie o statuetki to raczej większych zaskoczeń (jak rok temu) nie było. Cieszy mnie sukces NCFOM, chciałem, aby Oscara dostał Bardem i Swinton. Daniel Day-Lewis był pewniakiem. Uważam, że Oscar w pełni mu się należał, a nagroda dla Marion Cotillard to dla mnie miłe zaskoczenie. Prawdziwie dziwić może właściwie tylko zwycięzca w kategorii najlepszych efektów specjalnych. Co prawda "Złotego kompasu" nie widziałem, ale słyszałem, że efekty są w tym filmie przeciętne. Nie przepadam za "Transformersami", ale jakby nie było efekty są tam naprawdę dopieszczone (i właściwie tylko to). :)
25-02-2008, 23:48
Nowy
Liczba postów: 183
Liczba wątków: 0
Bzyku napisał(a):- 2:00 - siedzi dwóch gości przed mikrofonem i rozpływają się w zachwytach nad Katyniem.
- 2:30 - do nich dołączył za pomocą łącza telefonicznego Daniel Olbrychski. I wspólnie wspominają wszystkie dzieła Wajdy, rozpływają się w zachwytach i generalnie ubolewają nad faktem, że Wajda nie dostał jeszcze z 10 Oskarów.
- 3:00 - Ceremonia trwa w najlepsze, ale nie na antenie trójki. Tutaj trwa wciąż wspólne onanizowanie się "Katyniem" i lizanie dupska każdemu, kto choćby pierdnął w stronę planu filmowego.
- 3:30 - Uff, wreszcie zmienili temat - tym razem zastanawiają się, kto może zagrozić "Katyniowi" w walce o statuetkę. Po głębokiej analizie doszli do wniosku (nie mówiąc tego bezpośrednio), że polskie kino jest tak wspaniałe i potężne, że nikt nie jest mu w stanie zagrozić. A skoro tak, to powrócili do wcześniejszego tematu, czyli "chwalmy Pana (Wajdę)".
Ach, cieszę się, że słuchałeś tej audycji. Brzmi przezabawnie, choc dla ciebie pewnie nie było to przyjemne doświadczenie.
Bzyku napisał(a):Czasy, kiedy i ja byłem jak bydło w szkole zapędzany do kina na filmy bezpowrotnie minęły i choćby pod przymusem nie obejrzę żadnego filmu, który jest produkowany przede wszystkim z myślą o tym, ile szkół uda się wyciągnąć do kina na seans.
A chyba ponad połowa polskich większych produkcji na przestrzeni ostatnich lat powstała w tym celu.
Miałeś pecha. Ja w podstawówce oglądałem naprawdę fajne filmy, z czego pamiętam wyłącznie "Czekoladę" z Juliette Binoche. Żadnego polskiego pseudo-ambitnego filmu.
26-02-2008, 00:06
Nowy
Liczba postów: 50
Liczba wątków: 0
Może ja po prostu chodziłem do "dziwnej" szkoły, ale myśmy sami wybierali, na co jedziemy do kina. Czasem ktoś nam proponował (np. pani od historii "Upadek" - pojechaliśmy i chyba nikt nie żałował) ale nikt nie jechał na film, którego nie chciał oglądać... A jeśli ktoś jedzie na nieważne co, tylko po to żeby się urwać z lekcji to jego sprawa i niech nie ma pretensji do PISF, MEN czy kogokolwiek innego. (a tak na marginesie ja akurat na Katyniu byłem w godzinach porannych w dzień powszedni i żadnej szkoły nie było - choć sala dosyć pełna - bo myślę, że jednak tylko i wyłącznie licea się na ten film wybierały)
26-02-2008, 01:20
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Ja w krótkich słowach.
Na plus:
- triumf "No Country For Old Men" na całej linii, bo równie wybitnego filmu w ostatnich latach nie widziałem
- scenariusz dla "Juno", bo to rewelacyjnie napisany film, a właśnie nagroda za scenariusz oryginalny to ta nagroda, którą w ostatnich latach nagradzane są małe, niezależne filmy -- i bardzo dobrze
- piosenka dla "Once", bo choć filmu jeszcze nie widziałem, to słyszałem wiele bardzo pozytywnych opinii, sama piosenka naprawdę pięknie i świetnie, że Akademia doceniła taką produkcję
- "Piotruś i wilk" i sukces polskich animatorów, bo chociaż niemedialny, to w wymiarze praktycznym bardzo potrzebny
- muzyka dla "Pokuty", bo szczególnie w połączeniu z filmem to oryginalna sprawa
- choć to zabrzmi brutalnie: brak Oskara dla "Katynia", bo nagrodzenie tak słabego filmu byłoby wstydem dla Akademii
- scenografia dla "Sweeneya Todda", bo ten film cieszy oczy (jeśli w tym przypadku to dobre określenie)
Na minus:
- nagroda dla Tildy Swinton, bo aktorki tego pokroju takie role grają przez sen; Tilda zarabia na taryfę ulgową, bo wyglądała
- efekty specjalne dla "Złotego Kompasu", bo to jakaś kompletna pomyłka; nagroda jak psu buda należała się albo "Piratom 3", albo "Transformers", czego by o tych filmach nie mówić -- a ponieważ "Piraci" dostali rok temu za część drugą, to TF był jedynym poważnym kandydatem
Uwagi neutralne:
- szkoda, że w jednym roku pojawiły się "No Country For Old Men" i "There Will Be Blood", bo chociaż tego drugiego jeszcze nie widziałem, to również pachnie mi wielkim kinem; ale nie można powiedzieć, żeby którakolwiek z nagród dla Coenów była choćby w najmniejszym stopniu niezasłużona
- nagroda dla Cotilliard za "Edit Piaf" to miłe zaskoczenie tej imprezy, choć w gruncie rzeczy wpisuje się w tradycję Oskarów dla aktorek, które oszpecają się do roli
- nagroda za montaż dla "Ultimatum Bourne'a" to decyzja dość kontrowersyjna, bo choć wszystkie trzy filmy są na swój sposób perfekcyjne, to dla wielu osób montaż balansuje na granicy niestrawności
- szkoda Deppa, bo ten gość zasługuje, żeby wreszcie dostać nagrodę; przypuszczam, że kiedyś będzie musiał wreszcie zagrać jakąś Bardzo Poważną Rolę i to będzie jego bilet
- nagrodę dla Bardema trzeba uznać za zasłużoną, nawet jeśli jego Chigurh jedzie w zasadzie na jednej nucie, bo to jednak rola tak charakterystyczna, że trudno mieć Akademii za złe, że ją wyróżniła; choć Bardem nie był jedynym aktorem, który na nią zasługiwał, że wspomnę tylko o Wilkinsonie za "Michaela Claytona"
- szkoda "Persepolis" w kategorii animowanej, ale trudno się dziwić zwycięstwo "Ratatuj"; szczególnie że ja żałowałem przede wszystkim braku nominacji "Persepolis" w kategorii obcojęzycznej, gdzie kibicowałbym bez wątpliwości
Sama ceremonia całkiem fajna, chociaż widać wpływ strajku, szczególnie w drewnianych tekstach wręczających nagrody. Tylko Seth Rogen i Jonah Hill zarządzili, ale mam wrażenie, że oni sobie sami napisali te teksty. Jon Stewart całkiem niezły, lepszy niż kiedy poprzednio prowadził ceremonię. Więcej fajnych, wrednych żartów, choć i tak zdecydowanie brakowało tego nerwu z "The Daily Show". Zabawnie natomiast było patrzeć, jak myśli nad komentarzem do wpadki z dziewczyną od piosenki z "Once" i gra na czas, bijąc brawo dłużej, niż trzeba. Miał to wypisane na twarzy :)
Najfajniejsze odbiory: Swinton, Bardem, mimo wszystko uroczo roztrzęsiona Cotillard, no i oczywiście kompletnie rozsypana Diablo Cody, po której ostatniej bym się tego spodziewał. Słodko się na to patrzyło :) (Na jej kieckę też :P ).
Najfajniejsza scenka: Cate Blanchett po fragmencie z "Elżbiety" i jej mina pt. "Yyy.. rany, ja się tak wydzierałam?" :)
Najfajniej wyglądający facet: Viggo, który wyglądał, jakby dalej grał w "Eastern Promises" tylko x lat później :) Przy okazji uspokajam wszystkich: ta kawowa dziewczyneczka z nim to tylko jego kuzynka, którą zabrał na galę :)
Najgorszy obrazek: Harrison Ford, który jest jeszcze starszy niż myślałem. W "Indym" oprócz komputerowego odmładzania zafundowali mu chyba komputerowe przyspieszenie wypowiadania kwestii, albo przynajmniej go amfą szprycowali ;)
26-02-2008, 13:28
Nowy
Liczba postów: 56
Liczba wątków: 0
ja od siebie dodam, że dowcip Stewarta na temat ciąży oraz Jacka był świetny ;)
26-02-2008, 13:50
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
A tak, miałem o tym wspomnieć jako o bodaj najlepszym ze wszystkich żartów Jona, ale zapomniałem ;)
To jeszcze dodam, że miałem mocno mieszane uczucia w związku z iPhone'em i Wii... ale szczególnie tego pierwszego, bo żart nie był nawet śmieszny, natomiast jako posiadacz i fan tego drugiego przyznaję, że ten motyw z gatunku "co robimy podczas przerw na reklamy" był zabawny. A propos: z tej samej grupy fajny był żart, że "komentujemy to, jak jesteście ubrani wy tam przed telewizorami" -- bo bardzo trafny, biorąc pod uwagę, że oglądałem ceremonię całą ekipą :)
26-02-2008, 13:54
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Karol napisał(a):Jakuzzi - naprawdę piosenka z Once jest żenująca wg ciebie? :(
Moze nie zenujaca, ale z pewnoscia slaba.
26-02-2008, 16:06
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,141
Liczba wątków: 67
Negrin napisał(a):Sama ceremonia całkiem fajna, chociaż widać wpływ strajku, szczególnie w drewnianych tekstach wręczających nagrody. Tylko Seth Rogen i Jonah Hill zarządzili, ale mam wrażenie, że oni sobie sami napisali te teksty.
idę o zakład, że Jon też sam sobie dobrał teksty - scenarzyści zdążyli zapewne rozpisać "akcję" gali, albo nawet i nie to
26-02-2008, 16:11
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Rozbawiło mnie i zażenowało jak wczoraj w tvn24 bodaj Zaorski powiedział że twórcy Piotrusia i Wilka nawet nie wspomnieli o Polsce i studiu Se-ma-for. WTF?! Przecież podziękowali, cytuję, "całej ekipie", może mieli przynieść ze sobą mapę Europy, wskazać Polskę i zaprosić wszystkich do naszego kraju?!
26-02-2008, 16:34
.
Liczba postów: 27,535
Liczba wątków: 60
dj.grzechu napisał(a):Uwielbiam, kiedy ludzie piszą "Oscary to żaden wyznacznik", a i tak większośc się ekscytuje i zarywaja noc, aby obejrzec transmisję z ceremonii
Może nie, że żaden, ale na pewno bardzo wątpliwy. Nie są na tyle istotne żeby każdego kto ma statuetkę można nazwać geniuszem, a ktoś kto nie ma to dupa. Oscar jest o tyle istotne, że dostanie go równa się zazwyczaj dostaniu do branży i zainteresowaniu producentów nagrodzoną osobą. Ja zarywam noc, bo lubię zobaczyć całość, a nie jakieś nędzne skrócone powtórki. Gdyby istniały takie same transmisje z Wenecji/Cannes/Berlinia i dla nich też trzebaby było nie spać to również bym to robił. To że nie ubóstwiam nagród akademi nie kłóci się z tym, że się nimi emocjonuję i nie śpię aby je zobaczyć.
26-02-2008, 18:05
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
Mnie najbardziej rozśmieszyła wypowiedź pewnej tzw. recenzentki (nie pamiętam nazwiska) w Polskim Radiu Program 1. Brzmiał on, mniej więcej tak:
"NCFOM to w sumie nic nowego, niezbyt zasługującego na nagrodę. Pojawia się mafia, ktoś znajduje przypadkowy walizkę pełną pieniędzy, bandyci chcą ją odzyskać. Przecież to już widzieliśmy, to już było wiele razy".
Nie zmyślam! Leciało to w poniedziałek w Serwisie Jedynki o godzinie 12:00. Bardzo poważna audycja :)
Pozdrawiam!
EDIT: Recenzentka owa bazgroli w "Dzienniku Bałtyckim - Polska" czy czymś takim
26-02-2008, 19:35
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
Dziś, 22:25 TVP 1 "Piotruś i Wilk", nasza oscarowa koprodukcja
26-02-2008, 20:07
|