Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Fenomenalny obraz (wizualny), zbieram szczękę z podłogi.
Podważanie nagrody dla Br2049 to chyba efekt jakiejś bardzo złej woli. Poza ogólnie bardzo wysokim poziomem, były tam 2 highlighty - Rachel i scena z prostytutką. Ta pierwsza to coś, co dobrze zrobione ciągle robi mega wrażenie i jest techniką mocno rozwojową, a co za tym idzie docenianą. Druga to natomiast właśnie myk, za który powinno się zawsze i wszędzie nagradzać, kiedy mówimy o sztuce, aspekcie artystycznym. Ta scena to przede wszystkim oryginalny pomysł, coś czego nie widzi się na co dzień. Gdzie temu do nawet najlepszych tekstur wielkich robotów? To, że w BR2049 wykonano dodatkowo ją bardzo dobrze, to tylko dodatkowy plus, ale przede wszystkim doceniam kreatywność. Niesamowita scena.
Nagroda dla "War..." byłaby jak najbardziej ok, ale BR2049 to absolutnie akceptowalny wybór.
.
05-03-2018, 14:03
Captain Skullet
Liczba postów: 20,263
Liczba wątków: 128
(05-03-2018, 13:04)Danus napisał(a): Jesli nie wiesz za co to co Ja Ci bede tlumaczyl. A moze jednak sprobuje.
Ten film, abstrahujac od jego walorow artystycznych, to spektakularny obraz wizualny dopieszczony pod wzgledem CGI do maksymalnych granic. Powinien znalezc sie przynajmniej w gronie nominowanych bo zdecydowanie mial jedne z najlepszych efektow w filmach z tamtego roku. Koniec, kropka, bez dyskusji.
Piąta woda po kisielu. Oskara za efekty powinna dostać tylko i wyłącznie część pierwsza, żadna kolejna nie wniosła już do tematu żadnej rewolucji.
Lemur napisał(a):ale "Ostatni rycerz" to film, który wygląda po prostu ohydnie.
Tu znowu druga skrajność i total bullshit.
05-03-2018, 14:36
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-03-2018, 14:40 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,479
Liczba wątków: 148
(05-03-2018, 12:06)f.lamer napisał(a): Cytat: w C+ byla ta blogerka, zwierzpopkulturalny, patrzac na jej wypowiedzi i ogolny charakter podniety z zaproszenia pasuje mi to do niej.
jedna z najbardziej reprezentacyjnych przedstawicielek TWA polskiej blogosfery <rzyg>
Nie jestem pewny w stu procentach, ale chyba również ona stwierdziła wczoraj, że Infiltracja to film, którego lepiej nie wspominać bo jest tak słaby.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
05-03-2018, 15:35
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Powers Boothe pominięty w In Memorian. Wiocha.
05-03-2018, 15:38
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,232
Liczba wątków: 29
Oglądałem początek w nocy i koniec rano (z powtórki). Ja p... już im się we łbach zlasowało całkowicie, żeby do nagród dopuszczać przeciętną fantastykę (która wygrałą SIC!) i przeciętny horror-thriller za 200 dolarów.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
05-03-2018, 15:50
Red Crow
Liczba postów: 12,666
Liczba wątków: 50
(05-03-2018, 12:58)Kuba napisał(a): patrząc na nominowanych to "Spotlight" praktycznie nie miał żadnej konkurencji.
No tak, przecież rywalizował z jakimiś średniakami, o których już nikt nie pamięta, jak np. "The Revenant" czy "Mad Max: Fury Road".
Ja pierdole. :)
05-03-2018, 15:52
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Co ma rozmiar budzetu do nagród?
Przecież im mniej wydanych pieniedzy tym lepiej, zwłaszcza jak film stoi na tak wysokim poziomie realizacyjnym.
@nawrocki no sorry, oba z powodu prawie nieistniejącego scenariusza dla mnie są gorsze od "Spotlight". Realizacyjnie oczywiście tamte filmy są znakomite, reżysersko także, ale aktorstwo, scenariusz i ogólny poziom przemawiają raczej na korzyść "Spotlight".
To są konkurenci w kategoriach technicznych, rezyserskich, cała reszta? Meh. (Z wyjątkiem Oscara dla Leo choć tu bym się troche kłócił czy był znacznie lepszy od np. Keatona)
05-03-2018, 15:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-03-2018, 15:57 przez Kuba.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,877
Liczba wątków: 4
(05-03-2018, 11:06)Kluski napisał(a): Oskary skończyły się w 2008 :)
A dlaczego akurat taka periodyzacja? Proszę mnie oświecić.
Sent from my Mi A1 by Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan
05-03-2018, 15:57
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,276
Liczba wątków: 5
2007 to był ostatni dobry rok. Dwa arcydzieła, jeden bardzo dobry, jeden dobry i jeden kasztan.
Potem to już zjazd w dół :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
05-03-2018, 16:12
Oskarmeister
Liczba postów: 6,819
Liczba wątków: 18
Sama gala była mega nudna, w tym roku nawet na portalach plotkarskich nie zamieścili żadnych ciekawych smaczków, czyjejś reakcji na przemowę itd.
Z tego wszystkiego pamiętam tylko przemówienie Frances.
No ale statuetka dla Deakinsa dalej cieszy :)
05-03-2018, 16:16
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
(05-03-2018, 16:12)Dr Strangelove napisał(a): 2007 to był ostatni dobry rok. Dwa arcydzieła, jeden bardzo dobry, jeden dobry i jeden kasztan.
Potem to już zjazd w dół :)
Mam nadzieje, że mówisz tylko o nominowanych a nie ogólnie :P
05-03-2018, 16:18
Red Crow
Liczba postów: 12,666
Liczba wątków: 50
(05-03-2018, 15:52)Kuba napisał(a): Co ma rozmiar budzetu do nagród?
Przecież im mniej wydanych pieniedzy tym lepiej, zwłaszcza jak film stoi na tak wysokim poziomie realizacyjnym.
@nawrocki no sorry, oba z powodu prawie nieistniejącego scenariusza dla mnie są gorsze od "Spotlight". Realizacyjnie oczywiście tamte filmy są znakomite, reżysersko także, ale aktorstwo, scenariusz i ogólny poziom przemawiają raczej na korzyść "Spotlight".
To są konkurenci w kategoriach technicznych, rezyserskich, cała reszta? Meh. (Z wyjątkiem Oscara dla Leo choć tu bym się troche kłócił czy był znacznie lepszy od np. Keatona)
Co to znaczy "nieistniejący scenariusz"? Strasznie mnie śmieszą tego typu stwierdzenia. Akurat pod względem konstrukcji samej historii taki Mad Max jest nieporównywalnie ciekawszy i bardziej efektywny w tym, co przedstawia widzowi, niż suchy, nastawiony na serwowanie ściany dialogu Spotlight. Zresztą, porównywanie stopnia skomplikowania fabuły w przypadku tak różnych od siebie gatunkowo filmów totalnie mija się z celem.
05-03-2018, 16:42
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,748
Liczba wątków: 14
Nie wiem od kiedy w głosowaniu na BP funkcjonuje preferential ballot, natomiast skutki tego podejścia są jasne - nie wygrywają filmy najlepsze (bo takie często dzielą widownie), a te najbardziej średnie bądź robiące dobrze danym grupom społecznym/WAŻNE światopoglądowo; stąd głównie zwycięstwa kompletnych przeciętniaków w stylu Spotlight bądź końskiego gówna Moonlight. W tym roku jednak nie dołączam do grona narzekających, bo choć Shape of Water był moim trzecim wyborem, to wciąż pozostaje dla mnie bardzo przyjemną baśnią (pozdro simek) z kilkoma wybornymi scenami, mistrzowską stroną wizualną i pięknie szarżującym Shannonem. Del Toro fajny koleś. Nie zgadzam się z większością mniej przychylnych opinii na forum - sporo argumentów zalatuje czepialstwem i nonkonformizmem, chociaż to i tak o niebo lepsze niż bezmyślny bełkot shamara. :)
Przegranym gali bez wątpienia Martin, chociaż w kwestii BP w sumie nie płaczę. Za to scenariusz oryginalny zaprzepaścił kolorem skóry, Peele natomiast wygrał dzięki karnacji i poruszeniu TEMATU, nie jakością skryptu. Jest tu trochę dobrych patentów i równie dużo wtop, na czele z końcówką. Pierdolnik, nie scenariusz. #oscarssoblack #dejmyrównokażdemu
DEAKINS. DEAKINS. DEAKINS. W ogóle od kiedy on ma "A." między imieniem a nazwiskiem? W sumie pewnie od dziecka, ale nie przypominam sobie, żeby go tak tytułowali. Co nie zmienia faktu, że to najlepszy motyw rozdania. DEAKINS. DEAKINS. DEAKINS.
Nie wiem, czy Frances jest sztuczna czy naturalna, serio (może po prostu ekscentryczna?). Pamiętam jej reakcję przy odbieraniu jakiejś nagrody (chyba Emmy) za Olive Kitteridge (chyba nawet nie za rolę, jeno najlepszy miniserial) i porównuję to z jazdą na Oscarach. Możliwe, że niezła z niej wieśniara, ale kij z tym - super babka i wyborna aktorka.
Obejrzałem przed chwilą otwarcie Kimmela. Jedyną mniej śmieszniejszą rzeczą od Kimmela na Oscarach było sugerowanie przez kogoś wcześniej (nie pamiętam dokładnie kogo, ale lepiej nie podnoś ręki, gagatku), że Fallon byłby lepszy. To tak, jakby wybierać między nowotworami, serio.
05-03-2018, 16:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-03-2018, 16:48 przez Norton.)
Netrunner Junkie
Liczba postów: 2,998
Liczba wątków: 1
Trochę śmiechłem.
05-03-2018, 16:50
Stały bywalec
Liczba postów: 18,479
Liczba wątków: 148
Jedyny udany dowcip - o ile można nazwać to dowcipem - to ten z Christopherem Plummerem. Tylko wtedy mi kąciki ust lekko drgnęły.
@nawrocki - szacunek, że kontynuujesz z nim dyskusję :D
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
05-03-2018, 17:05
.
Liczba postów: 27,562
Liczba wątków: 60
(05-03-2018, 15:57)Nemo napisał(a): (05-03-2018, 11:06)Kluski napisał(a): Oskary skończyły się w 2008 :)
A dlaczego akurat taka periodyzacja? Proszę mnie oświecić.
Po pierwsze, to główną rywalizację stoczyły dwa znakomite filmy, co już od tej pory się nie zdarzyło. Po drugie, to było dekadę temu, więc już powoli zaczyna podpadać pod "stare, dobre czasy" :D
05-03-2018, 17:27
Krzyżowiec
Liczba postów: 7,252
Liczba wątków: 19
(05-03-2018, 15:57)Nemo napisał(a): (05-03-2018, 11:06)Kluski napisał(a): Oskary skończyły się w 2008 :)
A dlaczego akurat taka periodyzacja? Proszę mnie oświecić.
Można to rozpatrywać na kilku różnych poziomach, jednak nie podam Ci nic co nie sprowadzałoby się do subiektywnego odczucia. Przed tą granicą znajdują się filmy ponadczasowe, arcydzieła w których czuć magię kina, które powodowały żywsze bicie serca, angażowały i dawały wrażenie obcowania z czymś niezwykłym; później następuje równia pochyła i wysyp mniej lub bardziej przyzwoitych filmów, po prostu. Poza pasjonatami i ludźmi którzy chcą podtrzymywać sen, nikt o zdrowych zmysłach nie zestawi Braveharta z Birdmanem, albo Infiltracji z Spotlightem i nie powie, że nic się nie stało ;)
05-03-2018, 21:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-03-2018, 08:44 przez Kluski.)
Rzeźnik ze wschodu
Liczba postów: 1,020
Liczba wątków: 9
Muszę przyznać, że chyba jestem masochistą! Co roku bowiem powtarzam sobie, że nie będę więcej "zarywał" nocy, by śledzić tę ceremonię obłudy oraz posuniętej aż do przesady politycznej poprawności skutkującej niesprawiedliwymi decyzjami wynikającymi z nagradzania filmów wyłącznie za to, że poruszają modną aktualnie tematykę (O czym świadczyć może chociażby triumf "Moonlight" nad "La La Land" czy tegoroczne zwycięstwo "Fantastycznej Kobiety", która w pokonanym polu zostawiła znakomitą węgierską produkcję "Dusza i Ciało" czy rosyjską "Niemiłość") ponieważ tylko się niepotrzebnie denerwuję, a jednak co roku zasiadam przed odbiornikiem. Tak też było tym razem.
I właściwie można powiedzieć tyle, że tegoroczna gala rozdania tych jakże prestiżowych nagród przyznawanych przez Amerykańską Akademię Filmową odbyła się niemal dokładnie według scenariusza z ubiegłego roku (Ba! Sytuacji nie poprawiał fakt, że był ten sam prowadzący Jimmy Kimmel a statuetkę w najważniejszej kategorii wręczali "bohaterowie" sprzed roku czyli Faye Dunnaway i Warren Beatty).
Z gali przez większą część czasu wiało nudą (Głównie przez patetyczne przemowy pełne nawiązań do modnego aktualnie molestowania kobiet w showbiznesie oraz wiecznie żywych kwestii rasowych czy ogólnie niesprawiedliwości społecznej. Warto w tym miejscu podkreślić, że zdarzyło się kilka ciekawszych momentów, takich jak chociażby przemówienie Allison Janney (zasłużenie nagrodzonej za fantastyczną kreację w "I, Tonya", który to film gorąco polecam nawet osobom, które niekoniecznie interesują się sportem ponieważ ) zaczynające się od słów "I did it all by myself ;) ) a przewidywalność większości rozstrzygnięć pozwalała sądzić, że wszystko było jasne przed rozdaniem, gdy tymczasem doszło do (moim zdaniem) ogromnej i moim zdaniem bardzo niemiłej niespodzianki, która zepsuła piękny wieczór.
Oczywiście to znaczy, że mam coś przeciwko niespodziankom. Przeciwnie! Uważam, że podczas tego typu eventów nawet mile widziane jest to, aby murowani zdawało się faworyci sensacyjnie polegli. Takie wydarzenia bowiem na długo zapadają w pamięć i budzą żarliwe dyskusje. W tym wypadku jednak mam wrażenie, że zwyciężył najsłabszy kandydat.
Nie zrozumcie mnie źle! Absolutnie nie twierdzę, że "Kształt Wody" czyli baśniowa opowieść o romansie, który połączył ze sobą ryboludzia z niemą kobietą (znakomita Sally Hawkins) jest złą produkcją. Muszę bowiem przyznać, że choć nie jest to może poziom "Labiryntu Fauna" tego samego reżysera, to oglądało mi się ją bardzo przyjemnie (głównie ze względu na jak zawsze wspaniałego Michaela Shannona, który tak cudownie bawił się swoją rolą przerysowanego antagonisty, że do dzisiaj nie rozumiem powodów tego, że nie znalazł uznania w oczach Akademii i nie został nominowany w kategorii najlepszy aktor zamiast choćby Daniela Kaluui. Szczególnie, że na nominację "załapała się" Octavia Spencer, która niczego specjalnego nie pokazała. Może po prostu Shannon był za mało czarny).
W mojej ocenie jednak inne tytuły, takie jak choćby "Trzy Billboardy" McDonagha, "Dunkierka" Nolana czy "Nić Widmo" Andersona były filmami zdecydowanie lepszymi i dużo bardziej zasłużyły na nagrodzenie złotą statuetką. Ba! Już nawet "Lady Bird" byłaby trafniejszym wyborem. No cóż! Chyba pora się przyzwyczaić, że urok głosowania preferencyjnego polega na tym, iż nie wygrywa najlepszy film, ale raczej najbezpieczniejszy. Taki, który "podpadł" najmniejszej ilości osób.
Oczywiście to nie znaczy, że nie jestem zadowolony z przynajmniej kilku rezultatów. Cieszy mnie fakt, że aż dwie statuetki zgarnął "Blade Runner 2049" Denisa Villeneuve'a. Cieszą mnie nagrody w kategoriach technicznych dla "Dunkierki" (nawet mimo faktu, że wolałbym również dostrzeżenie fantastycznej pracy wykonanej przy "Baby Driver"). Przede wszystkim jestem szczęśliwy, iż swojego długo wyczekiwanego Oscara wreszcie "wyszarpali" Gary Oldman i Roger Deakins. W obu przypadkach były to zwycięstwa absolutnie zasłużone mimo, że komentatorzy w radiowej Jedynce starali się umniejszać ich zasługi twierdząc, że są to takie "nagrody za całokształt" a nie za konkretne zasługi. Z tego co bowiem udało mi się zrozumieć "Blade Runner 2049" kompletnie im nie podszedł. No cóż! Każdy ma prawo się mylić!
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria
06-03-2018, 01:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-03-2018, 01:19 przez Bradesinarus.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,479
Liczba wątków: 148
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
06-03-2018, 11:37
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
http://variety.com/2018/tv/news/oscars-early-ratings-shape-of-water-down-1202718015/
Biorąc pod uwagę żenujący zeszły rok i zero jakichkolwiek zmian ku poprawie tego stanu rzeczy, to raczej było oczywiste.
06-03-2018, 17:11
|