Pan's Labyrinth
#41
SPOILER

czepiam się, bo moim zdaniem pochawla komunizm. żarcik;) choć nie do końca.
Nie oczekiwałam od filmu jakiejkolwiek politycznej agitacji, która mi się spodoba, bądź nie spodoba. Rzeczywiście z tych złych byl tylko jeden 'bad to the bone' co jednak wpływało decydująco na ich grupowy wizerunek. Ale ok, nic złego. Za to scena na koniec w której wataha rewolucjonistów otacza wianuszkiem plan- brakowało tylko jakiejś krzepiącej serce pieśni typu 'podaj cegłe'. I nie razi mnie w tym zabarwienie ideologiczne tylko to, ze pokazuje to klimat 'lepszego jutra', 'końca tyranii' czyli klasyczny happy end. Okazuje się, ze ucieczka dziwczynki w marzenia nie była może wcale taka potrzebna, przeczekałaby w kącie troche dłużej, a miałaby przed sobą światłą przyszłość.

hm, to racja, zupełnie się czepiam. nie bierzcie go głowy. film jest LUX.
chociaż ja bym powycianała wszystkie sceny bez czArów ;)

Odpowiedz
#42
a ja bym zrobił tak, żeby ten chudy maszkaron wylazł spod ziemi i wymordował wszystkich mundurowych. żartuję :)

Odpowiedz
#43
A ja bym wolal, zeby ten film w warstwie basniowej byl dluzszy i wizualnie bardziej rozbuchany. Swiat realistyczny w pewnym momencie nuzy. Najlepsza scena filmu to ta z Bladolicym, ale zdecydowanie za malo jest tutaj takich motywow...

Odpowiedz
#44
za mało, za mało :) jak ci za mało, to obejrzyj King Konga za 200.000.000 - tam jest za dużo :) widać, niektórzy nie potrafią docenić funkcjonalności :)

Odpowiedz
#45
Liczylem na co innego. ;)

Odpowiedz
#46
Film był bardzo dobry ale i tak mogłabym troche ponarzekać.
Ogólnie efekty specjalne były fajne, jednak zdarzyło mi się zachichotać w kilku momentach, które raczej z założenia nie powinny być zabawne. Po pierwsze- to była ta wstrętna ropucha, a raczej jej wnętrzności. Wyglądały jak sernik z rodzynkami :roll: :oops: Mam czasami chore skojarzenia, ale to akurat innym osobom też się tak skojarzyło. Kolejna, nie tyle śmieszna co raczej dziwna scena, to wbijanie nosa butelką. :roll: Ale przyznam, że rozcięta twarz tego zuuego była niezła, szkoda tylko, że nie zapalił :(
Najbardziej podobał mi się potwór przy stole, chociaż jego sposób poruszania się był już bardziej średni niż genialny. Podobał mi się też motyw z tą rośliną w mleku zmieszanym z krwią.

Obawiałam się, że zakończenie zniszczy całą moją sympatię do tego filmu, ale stało się inaczej.

ps, salad_finger- co do nierealnej warstwy, to zgadzam się z Tobą. Nie drażniło mnie to jakoś wybitnie, ale zwróciłam na to uwagę.

Odpowiedz
#47
Dorzucę jeszcze coś od siebie, choć Labirynt był daawno temu.

Jedynym mankamentem w tym obrazie jest, że tak ujmę myśl, nurtujące pytanie: "dla kogo tak naprawdę ten film jest?". Technicznie, nie jest to film dla dzieci, z drugiej strony, nie odkryje on żadnej nowej wiedzy, nowego regionu poznania u dorosłego widza.
Ale to pytanie po jakimś czasie przestało się pojawiać w mojej głowie, bo znalazła się odpowiedź. Ten film tak naprawdę nie ma moralizować do końca, owszem, jest ukazany w końcowej scenie triumf niewinnej dziewczynki oraz druzgocąca, nie obejmująca żadnej litości, porażka kapitana. Tak naprawdę zdaje mi się że największym urokiem filmu ma być ukazanie tej historii w perfekcyjny sposób, przeplatanie dwóch światów, dwóch problemów, dwoje ludzi oraz ich postaw, a wszystko rozwiązuje się pod koniec filmu.
Nie będę się rozwodził na temat oprawy wizualnej, jest boska i zasłużenie film otrzymał do tej pory ponad 100 nominacji w tym 50 nagród krytyków. Powaliła mnie kreacja samego tytułowego fauna, jest fantastyczna, magiczna i kompletnie nie schematyczna ale unikalna.
Do tego hiszpański w tle, brak cukierkowości tak rażącej w kinie amerykańskim, co zachowało klimat.

Specjalnie, wyłącznie dla tego filmu w tym roku poważyłem się oglądać galę oscarową (notabene nudną, prowadzoną w sposób nieco żenujący). Gdy dowiedziałem się o 6 nominacjach byłem nie ukrywam nieco zdziwiony i zmieszany. O oscarach można się różnie wypowiadać, podobnie jak i o samej Akademii. Amerykańscy krytycy potrafili docenić porządne kino zagraniczne.
Jeśli chodzi jeszcze o wątek tłumaczeń, lepiej nie komentować polskiego tłumaczenia tytułu z transmisji gali z TVP - "Labirynt Elfa"... czasem człowiek dziękuje Bogu że istnieją jeszcze inne kanały transmitujące galę bez tandetnych przerywników i komentarzy polskich krytyków...

Podsumowując :)
Rok czekania na film (podobnie jak w przypadku VforV), jeszcze sprzed premiery, później wiele nagród, trailery. Zapowiadało się nieźle, a było doskonale, z goła lepiej niż w poprzednich obrazach Guillermo del Toro (choć co do Hellboya mam niezłe zdanie o tym filmie).
Ale przyznam, że nie wyszedłem z kina i nie zapadł mi ten film głębiej w umyśle, nie było po nim przemyśleń, gdyż historia, jak pisałem, daje nam pod koniec prosty morał. Film może, jak ktoś napisał, być odebrany jako smutny. Ja go tak nie odebrałem, napisałbym raczej że atmosfera filmu była smutna, ale rozwiązanie akcji i końcówka filmu całkowicie przekreśla to odczucie smutku, w gruncie rzeczy jest pozytywne przesłanie. Tak w każdym razie ja odebrałem film.

Inaczej w przypadku choćby ostatniego The Fountain czy Butterfly Effect, który ostatnio leciał w telewizji (trzeba było nadrboić zaległości), po takich filmach część ludzi zaczyna się zastanawiać nad pewnymi kwestiami. Szkoda tylko, że filmy takie najlepiej ogląda się za pierwszym razem (i 1 tylko winno się je oglądać). Choć przyznam ;) że szczytowe zagwostki poseansowe nachodziły mnie po Hero (szczególnie po ostatniej scenie, niby coś prostego, a jednak robiło wrażenie... dość powiedzieć że byłem ze znajomymi w kinie, i po wyjściu nikt przez 15 minut się nie odezwał, tylko analizował cały film ;) ), oraz po Cube, na którym miałem przyjemność być w kinie (również zamotany film, i za warstwą pierwszą fizyczną, wizualną, niezwykle brutalną kryje się baaardzo głębokie drugi dno).
Si vis pacem, para bellum.

Odpowiedz
#48
Jakuzzi napisał(a):A ja bym wolal, zeby ten film w warstwie basniowej byl dluzszy i wizualnie bardziej rozbuchany.

Według mnie, jakby więcej byłoby baśni to te fragmenty straciłby ten taki "smaczek". Co za dużo to niezdrowo. Mogliby raczej przemyśleć strone realistyczną. Urozmaicić ją jakoś, wzbogacić.

teufelsbrut napisał(a):Podobał mi się też motyw z tą rośliną w mleku zmieszanym z krwią.


Oj tak... Alrauna rządzi :)
Take the best orgasm you ever had, multiply it by a thousand and you're still nowhere near it.

Odpowiedz
#49
Galahard napisał(a):Jedynym mankamentem w tym obrazie jest, że tak ujmę myśl, nurtujące pytanie: "dla kogo tak naprawdę ten film jest?". Technicznie, nie jest to film dla dzieci, z drugiej strony, nie odkryje on żadnej nowej wiedzy, nowego regionu poznania u dorosłego widza.
tak, tak! No może nie jedynym, ale masz bardzo trafne spostrzeżenie. Jest taka tendencja, że każdy film "bajka dla dużych dzieci" jest przyjmowany bardzo pobłażliwe, czasami za bardzo.
Galahard napisał(a):Powaliła mnie kreacja samego tytułowego fauna, jest fantastyczna, magiczna i kompletnie nie schematyczna ale unikalna.
Do tego hiszpański w tle, brak cukierkowości tak rażącej w kinie amerykańskim, co zachowało klimat.
z tym też się zgadzam. do tego postać mordercy dzieci jest tak samo nietuzinkowa.

Odpowiedz
#50
Jeśli chodzi o wyrośnięty płód, to powiem szczerze że jestem pod wrażeniem fantazji scenarzysty. Zresztą, wszystkie stworzonka i monstra były nietuzinkowe. Co do tych mankamentów, to oczywiście innym wielkim jest zdecydowane przerysowania warstwy rzeczywistej, Hiszpanii czasów wojny, a tym postaci kapitana oraz walki partyzantów z oddziałami, z tym że, jednocześnie wypadałoby zauważyć że zabieg ten jest bardzo zamyślony, nie jest wynikiem przypadku... Del Toro musiał wyraźnie pokazać rozbieżności między światem fantazji dziecka, a brutalną rzeczywistością. Z co do realizmu w ogóle, okresu wojny światowej - to nie jest stricte film wojenny, więc nie można tego wytykać jako wadę. Tak naprawdę myślę że równie dobrze ta historia mogła by się odbywać w czasach krucjat, w czasach sarmackich czy współcześnie (np. w patologicznej rodzinie). Wybór wojny światowej, a w szczególności Hiszpanii, gdzie jej przebieg był dość brutalny, jest tu kwestią gustu i odpowiedniego wzmocnienia przekazu.
Z drugiej jednak strony jest to film co jak co bardziej przyrównywany do baśni, niż ogólnie do fantastyki. I powiem, że kreacja takiego kapitana dodatkowo to potwierdza, wszystkie postacie są uosabiają konkretne typy zachowań i emocji, rodzaje ludzi - kapitan, despota, przywódca rebelii - odwaga i opór przeciwko niesprawiedliwości, Marcedes - zagubiona w całej sytuacji postać szukając właściwej drogi, przez cały film praktycznie ukazująca typ człowieka tchórzliwego, niezdolnego do podjęcia ryzyka stanięcia po tej "właściwszej" stronie, matka Ofelii - ktoś kto jest bezsilny wobec rzeczywistości, w odróżnieniu od Mercedes, ta nawet nie chce czegoś zmieniać, w końcu doktor - zbuntowany, działający podstępnie względem kapitana i na korzyść rebeliantów. Nawet poszczególni wyżsi oficerowie kapitana, gdy np. dobijają trupy zdają się być zdruzgotani tym do czego są zmuszani, nie robią tego z satysfakcją, czy obojętnością, ale obrzydzeniem lekkim raczej. A wszystko oczywiście wzmacnia wyraz zła które reprezentuje kapitan. Do tego morał na końcu, elementy fantastyki i mamy wypisz wymaluj baśń.
Z tym, że dla dorosłych... :)
Więc nie wiem, czy nawet to przerysowanie postaci można tutaj brać pod uwagę jako mankament, ten brak realizmu warstwy prawdziwszego świata. Na tej samej zasadzie można oceniać "Czerwonego Kapturka"... Tak więc myślę że ten film może nie spodobać się do końca tym co za baśniami nie przepadają, bo obraz jest niemalże idealnym odzwierciedleniem tego gatunku literackiego na dużym ekranie.
Si vis pacem, para bellum.

Odpowiedz
#51
Jeden z moich ulubionych filmów. Posiadam wydanie 2 DVD. Pokazałem ojcu, który nienawidzi bajek, wyznaje kult Taksówkarza i innych filmów do bólu realnych. Nawet nie wyobrażacie sobie, jakie było moje zdziwienie gdy po seansie, po prostu się rozpłakał. Oto co ten film robi z ludźmi. Teraz namawiam Mamę : ) warto.

Odpowiedz
#52
Wreszcie znalazłem czas aby sobie owe (arcy)dzieło zobaczyć… Z jednej strony jestem zachwycony, ale co mnie zachwyciło to co ciekawe nie wątek fantastyczny, a właśnie ten realistyczny.

Postać kapitana (skończony skurw… swoją drogą), Mercedes, mamy Ofelii, lekarz, wątek partyzantów, sceny przesłuchań więźniów... To właśnie to, co w tym filmie urzeka, przyciąga uwagę i łapie za serce. Fantastyczne motywy wydają się być w sumie czymś pobocznym, zapychaczem…Bynajmniej to nie tak że są zbędne w tej historii, a są dobrym ubarwieniem, po prostu tu historia dziejąca się w prawdziwym świecie, jest tą pierwszo planową. Cieszy mnie że reżyser nie starał się na siłę odgradzać jedno-od drugiego, i nie czuć tak wielkiej różnicy między światem bajkowym, a realnym. Ba! Nachodzą świetnie na siebie, i nie czuć jakiejś wymuszonej granicy…Może to właśnie dzięki temu sceny krwawe i brutalne, tak bardzo nie rażą (to trochę jak w „Sweeny Toodzie”)
Definitywnie dobry wpływ na to ma też muzyka. Jej „kołysankowa” natura łagodzi bardzo brutalny świat pokazany w filmie (co liczę na plus). Jest też jednak bardzo melancholijna i przygnębiająca, i nie mogę powstrzymać się od tyciutenkiej uwagi, że główny motyw przewija się w filmie aż nazbyt często… Jakaś inna melodia od czasu do czasu, dla urozmaicenia nie była by zła.

Pomimo iż wizualnie cały wątek rojeń Ofelii rewelacyjnie zrobiony [Pottery, Narnie i inne filmy z cyklu „dzieciak ma zwalone życie, i ta-da, ląduje w magicznym świecie, gdzie jest księciem czy czymś takim” powinny się od „Labiryntu Fauna” uczyć] o tyle nie mogę powstrzymać się od uwagi że Del Torro sięgnął tu po najbardziej oklepane, i przewidywalne motywy.
To że wiele tu zaczerpnięto z różnych mitologii (Ba! Nawet znalazło się coś z pocztu Świętych Katolickich) to nic złego, nawet prawidłowo, ale po prostu same trzy próby przed jakimi staje bohaterka są równie oryginalne co całe gadanie „Masz czas do pełni”, i niczym nie zaskakują

Generalnie „Labirynt Fauna” uważam za film genialni i bardzo ambitny. Po prostu – jak ktoś chce oglądać nastawiony na jakąś wizualną śmietankę dla oczu… No, cóżâ€Ś Rozczarowany nie będzie, po prostu to sceny dziejące się w prawdziwym świecie, wzbudzają tu największe emocje, i zainteresowanie [to nie tak że te pierwsze jest słabe, po prostu to drugie zostało pokazane o wiele ciekawiej.
Film zasłużył na Oskary, które zebrał. Gorąco polecam!

Odpowiedz
#53
Obejrzałem po raz drugi. O mało nie rozryczałem się. Eh ten film to Arcydzieło i niech nikt nie mówi, że nie jest bo znajdę i zaszlachtuję. :wink: Niesamowity, porywający, chwytający za serce obraz del toro który nie daje spokoju jeszcze parę godzin po seansie. Postać kapitana jest tak prawdziwa, że od razu czuje się do niego wstręt. Wspaniały klimat, baśniowe wymyślne stwory(ropucha, Okoręki). Finałowa scena tak targa moimi emocjami, że do tej pory nie mogę się pozbierać. Wszystko tam jest idealne. Dekoracje, dialogi ,fabuła. Po prostu wszystko. Stawiam go na pierwszym miejscu mojej prywatnej listy.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#54
Danus napisał(a):niech nikt nie mówi, że nie jest bo znajdę i zaszlachtuję. :wink:

Zacznij już szukać :twisted:
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#55
Ostatnio widzialem ten film w tv, w 4:3. Stolec widac, nawet mimo tego ze bardzo duzo nie przycieto, bo zdaje sie ze film nie jest w pelnej panoramie. Nie wiem, jak mozna ludzi meczyc takimi pokazami.

Odpowiedz
#56
Nie jest w pełnej tylko w 16:9, więc dużo w tv nie stracił. :P

Odpowiedz
#57
Zdziwilbys sie. Ja tez sie zdziwilem, bo myslalem ze nie bedzie az tak bolesnie.

Odpowiedz
#58
Azgaroth napisał(a):
Danus napisał(a):niech nikt nie mówi, że nie jest bo znajdę i zaszlachtuję. :wink:

Zacznij już szukać :twisted:
A twierdzisz, że nie jest?
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#59
Tak właśnie to miałem na myśli, Labirynt nie jest arcydziełem.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#60
Danus napisał(a):Obejrzałem po raz drugi. O mało nie rozryczałem się. Eh ten film to Arcydzieło i niech nikt nie mówi, że nie jest bo znajdę i zaszlachtuję. :wink:
No to miłego szukania mojej osoby :wink:

Serio mówiąc (jak już wspomniałem) - w moim odczuciu wątek "prawdziwego świata" jest genialny, podczas gdy wątek "Fantastyczny" - Ni orginalny, ni pasjonujący, ale przez ten pierwszy nie rzuca się to w oczy...
Słowem - Jeśli w skali szkolnej, film-arcydzieło to ocena "6", to ten film to takie 6 na szynach ;)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości