Perfect Stranger (Ktoś całkiem obcy)
#1
W wątku o Die Hard ktoś napisał, że czwartą część warto zobaczyć, bo to najgłupszy film XXI wieku. Mylił się - najgłupszym filmem jest Perfect Stranger, też z Brucem Willisem.

Intryga przedstawia się następująco: Halle Berry jest dziennikarką po przejściach.

GŁUPOTA NUMER JEDEN:
"Przejścia" oznaczają odrzucenie jej tekstu kompromitującego szychę, która wspiera finansowo gazetę. Oczywiście Halle jest oburzona, bo jak każda doświadczona dziennikarka nie ma pojęcia o tym, że naczelny nie puści tekstu, po którym redakcja pójdzie z torbami. Nie próbuje też sprzedać go konkurencji, która obsypałaby ją złotem po czubek głowy za taki temat. Najwyraźniej w New Yorku jest tylko jedna redakcja.

Pewnego dnia zostaje zamordowana jej psiapsiółka, tuż po tym, jak podrzuciła dziennikarce niezły temat - kolejna Wielka Szycha do udupienia (Willis). Berry pod fałszywym nazwiskiem zatrudnia się w firmie mężczyzny, który staje się podejrzanym nr 1.

GŁUPOTA NUMER DWA:
W USA nie ma najwyraźniej najmniejszych problemów z wyrobieniem sobie legalnie i oficjalnie fałszywego dowodu. Ba, w ten sam sposób można też podrobić sobie reference, skoro Berry - kobieta z ulicy - została z miejsca zatrudniona na wysokim stanowisku u potentata wśród twórców reklam.

Willis jest trochę zboczuś, bo lubi siedzieć w chatroomach i flirtować z obcymi kobitami, choć ma gorącą żonę pod ręką. Dowody dziennikarka zbiera zatem poprzez netowe rozmowy, w których podszywa się pod inną pracownicę. W podszywaniu i włamywaniu się na różnorakie konta pomaga jej kumpel (Giovanni Ribisi), też trochę zboczuś.

GŁUPOTA NUMER TRZY:
Wielkie witryny internetowe nie są w żaden sposób zabezpieczone przed włamaniami. Ribisi bez problemu dostaje się na każde możliwe konto, a nawet używa go podszywając się pod właściciela - i właściciel nie zauważa, że w archiwum ma rozmowy, których nie przeprowadził.

GŁUPOTA NUMER CZTERY:
Amerykańscy dziennikarze stoją poza prawem i są do szczętu zdemoralizowani. Metody Berry zostałyby zakwestionowane przez każde możliwe stowarzyszenie dziennikarskie, każdą radę etyki mediów czy kolegium. Tekst niszczący znaną osobistość, a poparty dowodami zdobytymi w ten sposób - czyli za pomocą serii kłamstw - kupiłaby tylko wyjątkowo odważna redakcja.

Od tego momentu akcja się rozwija, przerywana retrospekcjami, w których młoda Berry jest napastowana przez ojca-pedofila. Owe scenki są wciśnięte w fabułę z subtelnością pijanego drwala wykonującego siekierą operację na otwartym sercu. Konkluzją historii jest prawdopodobnie najdurniejszy twist w historii kina, naiwny, wywołujący zażenowanie idiotyzmem scenarzysty i jego niezachwianą wiarą, że widz kupi każdą bzdurę.

Film nie ma dobrego aktorstwa, nie ma ładnych zdjęć, nie ma choćby przeciętnej muzyki. Jest zły pod każdym względem - nawet bardzo dobra obsada nie pomaga. Takiemu potworkowi można wystawić tylko jedną ocenę. Absolutne 0\10.

Odpowiedz
#2
Cytat:W wątku o Die Hard ktoś napisał, że czwartą część warto zobaczyć, bo to najgłupszy film XXI wieku.

Mental napisał i wkrótce sie przekona, czy to prawda :)

Cytat:GŁUPOTA NUMER DWA:
(...) Berry - kobieta z ulicy - została z miejsca zatrudniona na wysokim stanowisku u potentata wśród twórców reklam.

military, ale ty naiwny jesteś :) szefa można przekonać na wiele sposobów :) trzeba sobie jakoś radzić w życiu, powiedział góral, zawiązując buta gąsienicą :)

Cytat:GŁUPOTA NUMER TRZY:
Wielkie witryny internetowe nie są w żaden sposób zabezpieczone przed włamaniami. Ribisi bez problemu dostaje się na każde możliwe konto, a nawet używa go podszywając się pod właściciela

military, sorry, ale znowu dajesz dowód swojej mega naiwności. Amerykańce zainfekowali przy pomocy laptopa pojazd kosmiczny, a ty się skarżysz, że ktoś tam włamał się gdzieś tam :)

Odpowiedz
#3
Cytat:GŁUPOTA NUMER CZTERY:
Amerykańscy dziennikarze stoją poza prawem i są do szczętu zdemoralizowani. Metody Berry zostałyby zakwestionowane przez każde możliwe stowarzyszenie dziennikarskie, każdą radę etyki mediów czy kolegium. Tekst niszczący znaną osobistość, a poparty dowodami zdobytymi w ten sposób - czyli za pomocą serii kłamstw - kupiłaby tylko wyjątkowo odważna redakcja.

W ten sposób, znaczy w jaki? Po przez rozmowy w chatroomach, czy poprzez włamywanie się? Na podstawie rozmów internetowych aresztowano w Polsce kilku pedofilów (akcja Interwencji "O jednego mniej" ;)). A co do włamywania się... Pewien haker w telewizji na żywo przy policyjnych szychach od bezpieczeństwa włamywał się na ich serwery. Nie wiem, jak w USA, w Polsce takie numery przechodzą.

Odpowiedz
#4
Don Vito napisał(a):A co do włamywania się... Pewien haker w telewizji na żywo przy policyjnych szychach od bezpieczeństwa włamywał się na ich serwery.

Mówisz o tym programie, gdzie chakerzy w maskach zwierząt wpisywali w konsoli polecenia wyrzucające duże ilości haxxorowo wyglądającego tekstu? Ubaw miałem z tego nieludzki.

Odpowiedz
#5
Nie. W jakimś programie TVN zaprosił do siebie jednego, albo dwóch, już nie pamiętam hakerów i specjalistów od tych spraw z policji. Hakerzy, żeby nie popełnić przestępstwa, mieli tylko odczytywać policyjną skrzynkę na anonimy, a potem włamali się na serwery NFZ, ale nic tam nie robili (to w końcu szło na żywo :))

Odpowiedz
#6

Odpowiedz
#7
Mówię o podszywaniu się pod innych ludzi, włamywaniu się na konta, przedstawianiu się jako przedstawiciel jakiejś firmy - takie rzeczy są niedozwolone w statutach większości redakcji w Polsce.

Odpowiedz
#8
Cytat:Mówię o podszywaniu się pod innych ludzi, (...) przedstawianiu się jako przedstawiciel jakiejś firmy

Przecież to ulubione metody polskich "dziennikarzy śledczych". Przecież, jak wchodzą z ukrytą kamerą, to nie mówią, że są z Polsatu.

Odpowiedz
#9
Zatrudniają się pod swoim nazwiskiem, nie robią sobie fałszywych dokumentów - już samo to jest przestępstwem.

EDIT: Nie mówiąc o włamywaniu się do komputerów czy na konta mailowe, ani o romansowaniu z obiektem śledztwa.

Odpowiedz
#10
wszystkie akcje w zasadzie do przelkneicia, ale na takie zakonczenia nie jestem jednak odporny......podobnie bzdurne wyjasnienie fabuly ostatnio widzialemw 88 Minut z Pacino :/ takie twisty maja sens gdy przez caly film tworcy daja nam jakies znaki, ze 'cos jest nie tak' i niejako naprowadzaja na rozwiazanie, jak to bylo np w slawetnym 6 Zmysle..... w obu tych filmach o ktorych pisze nagle na koncu pojawiaaj sie retrospekcje, ktore nijak nie wynikaja z wczesniejszej tresci i niby ma byc super zaskoczenie :] jasne, tego typu fantazje to mozna tworzyc z byle czego, tylko po co wtedy poprzednie poltorej godziny filmu.....

Odpowiedz
#11
amerykanska tragedia...Willis, co Ty robisz w tym filmie...ogladalem przewijajac ostatnie 30 min.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  A Perfect Murder (reż. Andrew Davis) jarod 6 3,657 21-05-2022, 22:07
Ostatni post: Gieferg
  "Stranger Than Fiction" czyli realizm urojony desjudi 4 2,524 27-09-2015, 16:56
Ostatni post: Mefisto



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości