Predators (Robert Rodriguez)
Spokojnie, poczekajcie sobie aż embargo zejdzie i będzie premiera :) Pamiętam, że z nowym G.I. Joe był podobny cyrk, bo wpuszczali na pokazy tylko wybranych krytyków, a potem się okazało, że to JEDNAK jest chujnia :P

Odpowiedz
predopies

[Obrazek: preddog.jpg]
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Ta już chyba mnie pozytywna:
Roger Ebert
Czy to tam na rysunku nad recenzją to nie jest "predopies"? :smile:
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Tak jest. I autor zwraca uwagę na to co ja - że te dziwolągi nie mają jak żreć. Ciągnie to dalej zastanawiając się jak kopulują...

Odpowiedz
Craven napisał(a):Tak jest. I autor zwraca uwagę na to co ja - że te dziwolągi nie mają jak żreć. Ciągnie to dalej zastanawiając się jak kopulują...

To nie jest film popularnonaukowy tylko sieczka. A rozmnazaja sie pzrez paczkowanie.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Zawieszenie niewiary ma swoje granice.

Odpowiedz
Przypadkiem natrafiłem na taki komentarz:

Mental napisał(a):Antal powinien wziąć na warsztat jakieś sci-fi, bo pierwsze 10 minut Kontrolerów to istny statek kosmiczny.

Zobaczymy :razz:

Odpowiedz
shamar napisał(a):To nie jest film popularnonaukowy tylko sieczka.

"Avatar" to też nie klasyczne S.F. a jednak wszelakie istoty się jakoś bardziej przemyślane wydawały. No dobra, ale gdzie Cameron, a gdzie... :roll:

Czy ktoś już się zdecydował na wypad do kina? Tak z ciekawości pytam, gdyż sam się waham :???:
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Wawrzyniec_85 napisał(a):Czy ktoś już się zdecydował na wypad do kina? Tak z ciekawości pytam, gdyż sam się waham

Ja idę, chyba, że nie będzie chętnych. Sam przecież nie pójdę :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
No ja myślałem, żeby zebrać ekipę i pójść na wesoło kupę obejrzeć, ale chyba się nie zbierze, więc TSoś się wymyśli :P

Odpowiedz
Ja idę na bank z samego rana, po to aby mieć na cały dzień dobry humor :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Rozczaruję was i to bardzo.... film jest ZAJEBISTY!

Odpowiedz
Nie wierzę :P
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Film dostarczył mi te same wrażenia co jedynka.
Mimo tego, źe jestem fanem i wiem naprawdę dużo o predziach itd. efekt tajemniczości, tego że Predzie gdzieś tam są i czekają dawał mi się we znaki.
Brody zagrał mistrzowsko i moim zdaniem wyznaczył nowy kierunek bycią Super Skur...:D
Powiem, że nawet Gruby Morfeusz dawał rade:)

Jest dużo motywów z jedynki, co bardzo mi sie spodobało, bohaterowie nakreśleni dość staranie, każdy wnoszący coś swojego.

Mi się podoba. Będe wracał do tego filmu setki razy, tak samo jak do innych części!
Brawo Rodrigez!

Odpowiedz
Cytat:Film dostarczył mi te same wrażenia co jedynka.

Te same wrażenia czyli pojawienie się scen czy dialogów znanych z jedynki? Bo przeglądając forum AvpGalaxy znów czytam, jak to za dużo odniesień pojawia się w stosunku do pierwszej części czyli znów powtórka z AVP:R
koronex1989

Odpowiedz
Tekstów z jedynki jest kilka, ale mi one smakowały wybornie.
Oglądając film miałem wrażenie, jakby twórcy specjalnie pomineli wszystko co związane z dwójką, być może dlatego że była kaszaną.

Da się odczuć, iż twórcy filmu oddają pewnego rodzaju hołd pierwszej części nawiązaując do niej wiele razy. A to za pomoca dzwięków, ruchów kamery, tekstów czy ogólnie rzecz ujmując klimatu.
Klimat moim zdaniem jest ten sam, może nawet bardziej tajemniczy, bo bohaterowie nie dokońca zdają sobie sprawę z tego gdzie się znaleźli.
Scena w której stają na granicy lasu i oglądają krajobraz obcej plany powoduje, że nie tylko im opadają szczęki, a dodatkowo podsyca to ścieżka dzwiękowa z jedynki.

To co mi się podoba najbardziej to, że scen z Predziami w filmie jest jak na lekarstwo. Dopiero pod sam koniec, reżyser ośmiela pokazywać ich w bardziej wyrafinowany sposób.
W przeciwieństwie do AVP, gdzie właściwie postać predzia sprowadzono do zabawki z zestawu Happy Meal z Shitdonalda, tutaj jest zupełnie inaczej.

PS. Naprawdę, oglądnijcie najpierw, a potem marudźcie!:)

Odpowiedz
Legendy o scenariuszu Predators autorstwa Rodrigueza zna chyba każdy fan. Miło mi zakomunikować, że takich kretynizmów jak lądujący na XVII-wiecznym statku Arnold w zbroi w filmie nie ma :) A co jest?

DELIKATNE SPOJLERY

Totalnie bezjajeczny klimat. Widać, że główny koncept "najemniczy" pozostał nietknięty. Mamy grupę 7 killerów, którzy lądują w środku dżungli upadając na ziemię z prędkością, która każe zastanowić, że czy na planecie panuje jakakolwiek fizyka (skoro spadochroniarze przy normalnym lądowaniu mogą skręcać kostki, to Brody ze spółką powinni tracić całę kończyny). Jedziemy dalej - jakiś Rusek ocknąwszy się po takim bezbolesnym upadku wyjmuje swojego Gatlinga i zaczyna pruć w kierunku... w zasadzie nie wiadomo czego, zupełnie jak T-600 po spotkaniu Worthingtona w TS. Brody i Trejo cudem unikają kul, spotykają najpierw Googinsa w więziennym ciuchu, potem jakiegoś murzaja z Sierra Leone i laskę z oddziałów Knesetu Wschodniego. A wśród nich lekarz (bynajmniej nie House) o charyzmie chłopca do bicia, który zna rośliny z obcych planet. No i zapomniałem o teleportującym się samuraju z Yakuzy. Nawet garnituru nie pobrudził przy upadku, pewnie dlatego, że się teleportował. Za plecami. I w ogóle cool-gość to jest, zdejmuje buty bo może je pobrudzić, woli zapylać na bosaka po gęstym, porośniętym i niepewnym terenie.

Pierwsze 10 minut każe zastanowić się, czy ktoś w ogóle kontrolował to co dzieje się na planie. I czy w ogóle zrewidowano scenariusz pod kątem sensu. Oryginalności nie ma tu za grosz, skoro kopiuje się całe sceny z pierwszego Predatora (Kill me, I'm here, kill me! czy też scena napier...a w dżunglę czym się da). Brody niestety twardzielem nie jest, co najwyżej udaje żołdaka z gnatem. Różnica między nim a Arnim jest taka, że Brody gra, a Arni jest. Dutchem Shaeferem. Zadziwiające jak twórcy beznamiętnie szafują starymi pomysłami (Royce zaciskający pięść na znak stop, Royce obserwujący dżunglę znad konaru drzewa, Royce wysmarowany błotem, Royce krzyczący Ruuuuunnnnn!). Virgo stwierdził, że fajnie, że Predatorów zostawiono na koniec. IMHO to właśnie jest porażka tego filmu - historia nie ma żadnej mocy przyciągania bo:
a) bohaterowie są nijacy (jedyny fajny jest Googins)
b) scenariusz kopiuje motywy z "jedynki"
c) w kilku momentach zamiast mocniej tupnąć zaczyna przynudzać, i tak aż do finału

O spasionym Morfeuszu nawet nie chce mi się pisać - tak chybionego bohatera filmowego dawno nie widziałem. Do tego ma-sa-kr-y-cz-ny twiścik fabularny na koniec (kto widział te wie) - za takie patenty powinno się wieszać za jaja. Że też takie coś przeszło przez scenariusz... No i nieszczęsna, zrobiona na odwal w Adobe Effects termowizja. Mamy rok 2010, a tu taka fuszerka...

Absolutnie nie chce mi się wracać do tego gówna. Rodriguez zarżnął te uniwersum swoją głupotą. Obawiam się, że ortodoksy będą się na tym syfem i tak masturbować, a wtedy witaj sequelu.

2/10

EDIT

Zapomniałbym - nagroda za Najśmieszniejszą Scenę Roku leci do Predators. Tak chodzi o walkę samuraja z Predem.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Virgo napisał(a):... twórcy specjalnie pomineli wszystko co związane z dwójką, być może dlatego że była kaszaną.

Nastepny. Co to jakas moda na jechanie po dwojce ? Co tam było takiego kaszanskiego ? Tylu krzyczy jakie to "be" film a moze jakies konkrety ?

Virgo napisał(a):Da się odczuć, iż twórcy filmu oddają pewnego rodzaju hołd pierwszej części nawiązaując do niej wiele razy. A to za pomoca dzwięków, ruchów kamery, tekstów czy ogólnie rzecz ujmując klimatu.

Tekst o kaszanskiej P2 brzmi smiesznie przy tym powyzszym bo wyglada na to, że Predators to skalkowana 1. W tym wypdaku to dobrze ? Ale jesli P2 odbiega od czesci 1 to juz zle ?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Chciałem sprostować, że absolutnie nic nie mam do dwójki i tak samo jak jedynka zajmuje miejsce na moim prywatnym ołtarzyku. Uznaję tylko fakt, że jest gorsza...

Snappik czepiasz się:)
Co do upadku, lekko przesadzony....

Garnitury nie pobródził bo może wylądował na drzewach, odpiał się, zrobił kilka salt i wylądował na miękkiej trawie:)

Wszystkie tego typu rzeczy można traktować na równi z noszeniem Gatlinga przez Jessiego Venture w jedynce.

Myśle że co niektórzy za bardzo negatywnie nastawili się do filmu i na siłe będą go tak odbierać:)
Ja mam zamiar go bronić do ostatniej kropli krwi:)

Co do Morfeusza, to i tak wydaje mi się że lekko podciągnał tą postać, z góry skazaną na porażke, dodając element schizofrenii i gadania do siebie.

Odpowiedz
Virgo napisał(a):Garnitury nie pobródził bo może wylądował na drzewach, odpiał się, zrobił kilka salt i wylądował na miękkiej trawie:)

On się teleportował, zupełnie jak ninja!
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości