Primate (2025)
#1
[Obrazek: primate-poster.jpg]

Nie ukrywam, bardzo czekałem na nowy film Johannesa Robertsa - nie dlatego, że to jakiś wybitny reżyser, choć jego "47 Meters Down" swego czasu przypadł mi do gustu (sequel już dużo mniej) jako klaustrofobiczny horror z rekinami, ale dlatego, że z różnych pokazów na festiwalach docierały do mnie słuchy, że jego najnowszy obrazek o morderczym szympansie po polsku zatytułowany, a jakże, "Szympans", to naprawdę dobry i krwisty przedstawiciel animal attack. Podgatunku, który ostatnimi czasy nie miał najlepszej passy i był raczej ośmieszany poprzez różnorakie śmieszno-straszne filmiki wątpliwej jakości. Na szczęście "Primate" to kino w pełni poważne i jak najbardziej spełniające wszystkie obietnice i potwierdzające te pochwały płynące z różnych stron. 

Pierwsze co rzuca się tutaj w oczy to prostota fabuły - film śmiało można określić zwyczajnym "kilkoro znajomych w ładnej chacie na Hawajach kontra chory na wściekliznę małpiszon" i tyle, ni mniej, ni więcej. Reżyser bardzo sprawnie przedstawia bohaterów (tych ludzkich jak i tytułowego szympansa Bena), pokazuje miejsce akcji i nie traci czasu na żadne zbędne pierdoły. I dla mnie osobiście to jedna z największych zalet "Primate", bo praktycznie od samego i niezwykle brutalnego początku obraz Anglika łapie widza (dosłownie) za ryj i trzyma za niego już do końca przez te niecałe 90 minut (idealny czas trwania, należałoby dodać) seansu. Nie ma żadnych zbędnych wątków, drugiego dna, śmieszkowania czy innych popularnych obecnie meta bzdetów, tylko czysta walka o przetrwanie z przeciwnikiem, który w tańcu się nie pierdoli. Nie potrzeba miliona nawiązań, mrugania okiem do widza czy tego typu rzeczy, które są w większości podobnych obecnie filmów, by zrobić naprawdę dobry i trzymający w napięciu horror.

Fajnie wypada motyw przypominający ten z "Congo", czyli porozumiewanie się z małpiszonem za pomocą tableta i różnych komend dźwiękowych i na szczęście podobne też jest wykonanie samego szympansa Bena, w którego wciela się aktor Miguel Torres Umba, dzięki czemu wypada on na ekranie naprawdę wiarygodnie a nie jak jakiś CGI bohomaz - w większości scen wygląda jak żywy naczelny co sprawia, że wszystkie sceny jego ataków są naprawdę realistyczne i odpowiednio brutalne a kilka momentów, jak choćby znakomita "scena łóżkowa", robi wrażenie i zapada w pamięć. Na pewno wyróżnia się też synthowa ścieżka dźwiękowa autorstwa Adriana Johnstona, który ewidentnie odrobił lekcje z 8-tisowego kina grozy. Świetna, budująca odpowiedni klimat rzecz.



Dodano tutaj także wątek z osobą niesłyszącą w postaci ojca głównej bohaterki, w którego wciela się zdobywca Oscara Troy Kostur, jednak uspokajam od razu, że jest to zrobione naprawdę ze smakiem i bardzo naturalnie wplecione w fabułę sprawiając, że kilka momentów grozy jest przez to jeszcze bardziej "podbitych". Ogólnie jeśli jakoś krótko miałbym "Primate" nazwać to właśnie określiłbym go jako "praktycznie nieustannie trzymający w napięciu" - jasne, kilka momentów na oddech też się znajdzie a niektóre rzeczy mają miejsce przez głupie zachowanie bohaterów ale na szczęście nie ma tego jakoś przesadnie dużo i w większości jest to wszystko budowane tak jak trzeba. 

Co mógłbym dodać jeszcze na koniec? W sumie niewiele - po prostu jeśli ktoś lubi tego typu filmy to niech śmiało uderza do kina (z tego co widziałem, dzięki uprzejmości UIP polska premiera już 30 stycznia), bo "Primate" to naprawdę bardzo dobry przedstawiciel kina spod znaku natura kontra człowiek. Nie odkrywa może Ameryki i nagród żadnych nie wymiecie ale wszystko to co sobie założył spełnia z nawiązką. Na pewno jest to jeden z najlepszych animali ostatnich lat i po prostu dobry, trzymający w napięciu, całkiem krwisty i wykonany "po bożemu" horror. Mocno polecam. 

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#2
Soundtrack faktycznie spoko - jak odpaliłem, to myślałem, że może Carpenter wrócił z emerytury :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#3
Ano, jeden motyw nawet przypomina Vangelisa z "Blade Runnera":

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#4
CUJO XXI WIEKU! CUJO NA JAKIEGO NIE ZASŁUGUJEMY!

To jest film, który w idealnym świecie reprezentowałby kino grozy w walce o Oscara, a nie "Grzesznicy". No dobra, ewentualnie trzeba by było rzucić monetą i wytypować albo "Zniknięcia" albo "Szympansa". Jebać Akademię, że zamiast takich fimów mamy Cooglera, PTA czy innego Lanthimosa, tylko dlatego, że mają znane nazwisko i tak wypada :)

Nie no, oczywiście trochę przesadzam, ale od czasu "Zniknięć" nie bawiłem się tak doskonale w kinie (a ja jestem regularnie po kilka raz w miesiącu). Ma to oczywiście problemy przypisane do tego gatunku, ale one totalnie tutaj nie psują seansu i idealnie wpisują się w konwencję.

To co jest w tym filmie najlepszego to jego prostota. Serio, byłem w szoku, jak reżyser nie pierdoli się w tańcu i w zasadzie od razu przechodzi do rzeczy. Jebać jakieś naukowe wyjaśnienia, tutaj wystarczyło pół minuty ekspozycji i już wiemy, co jest co. Napięcie jest zbudowane raz dwa i w zadzie nie schodzi do samego końca. Akcja i sposób jak zostało to zainsenizowane są wyborne - zamknięcie tego filmu niemalże w całości w małej przestrzeni tylko potęguje strach, napięcie i dramaturgię. To uczciwe, campowo bezczelne, brutalne kino przetrwania z fantastycznymi scenami przemocy. Idealnie groteska łączy się z emocjonalnym ciężarem tej historii przez co nie dostajemy śmiesznej parodii animal attack tylko szanujące widza widowisko grozy, a Szympans rządzi!! Podobało mi się to, że reżyser świadomie zrezygnował z typowych jump scare'ów. Nazwałbym je takimi soft scareami, gdzie jest scena, gdzie totalnie myślisz, że coś Ci zaraz wyskoczy, a zamiast tego kamera sobie spokojnie sunie, mordka małpki się pojawia i jest pięknie <3

Muzyka aż za bardzo wjeżdża w dupsko Carpenterowi, ale właśnie to jest w niej najlepsze! Więcej takich soundtracków - KAPITALNIE się tego słuchało w trakcie filmu.

Na minus trochę ciemne zdjęcia, ale rozumiem, że miało to pomóc w ukryciu niedoskonałości Bena (ale i tak wyszło super!), wiadomo generyczni bohaterowie i dialogi (czyli totalna domena tego gatunku). Żałuję, że nie wykorzystano trochę bardziej tematu hawajskich lokacji i języka migowego oraz postaci Troya Kotsura, ale cholera... Coś za coś - realizacja, tempo i klimat totalnie dostaczają.

TOPKA ROKU 2025.. POLECAM W CHUJ WYBRAĆ SIĘ DO KINA.

PS po zastanowieniu jednak nie, nie przesadzam... Szympans > Jedna bitwa po drugiej, Bugonia i Grzecznicy, proste.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#5
Jakby co, to jeden z najlepszych filmów ubiegłego roku już sklepikach :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#6
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#7
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#8
Małpa kontra człowiek, ale na poważnie - serio, to jest prawdziwy horror! Jak rodzina widzi, że małpa jest ranna, to wzywa weterynarza, a zwierzaka zamyka w klatce i tyle, nie ma żadnego kombinowania czy udawania (a potem i tak małpa wyłazi na polowanie, co też jest wyjaśnione bardzo fajnie i w sam pierwszy zgon wziął mnie z zaskoczenia, bo nie spodziewałem się czegoś... tak soczystego)! Super film, mogę się podpisać pod powyższymi, 8/10, jestem bardzo zadowolony i tak w sumie to nie wiem, do czego można się tutaj przyczepić. Że koncept głupi? No nie, jest prosty i wykonany pierwszorzędnie. Że ekipa to debile? No też nie, to normalni ludzie na wakacjach, a nie żadne karykatury czy kartonowe stereotypy (może na upartego poza dwójką imprezowiczów). Że małpa jest nazbyt inteligentna? A gunwo, czołówka filmu tłumaczy co i jak...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Weapons (2025) reż. Zach Cregger Pitero 21 527 01-01-2026, 11:38
Ostatni post: samuuel
  Beast of War (2025) slepy51 6 483 08-12-2025, 19:54
Ostatni post: Debryk



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości