Public Enemies (2009)
ten post jest plagiatowym rimejkiemUśmiech

zapomniałem o jednej scenie, którą chętnie bym poruszył - rozprawa o przeniesienie dillingera do więzenia stanowego. adwokat, który broni głównego bohatera w mistrzowski sposób operuje swoimi oponentami. nietuzinkowa i może nawet lekko komiczna sytuacja, bo przecież doprowadza do sytuacji, gdzie jego racje są de fecto wywoływane przez jego przeciwników.

edit:

nie znam tutaj ludzi i jednak, na wszelki wypadek dodam, że nie chcę nieprzyjemnych sytuacji. posta napisałem dość "na gorąco" po filmie a tuaj go dałem akurat teraz, bo mnie kolega nakierował na owe miesjceUśmiech

Odpowiedz
Przeczytaj wcześniejsze posty. Solo się z tobą chyba zgadza. ;)

Odpowiedz
Czytając opinie amerykańców na IMDB przecieram oczy ze zdumienia.

Worst performance by Bale
Boring
Overlong
Depp is dull
HD camera is disgraceful
I couldn't see anything!
Shaky camera
It looks cheap

Oto najczęstsze teksty. Obstawiam, że Mann aby zdobyć kasę na następny film będzie musiał wyprodukować Hankocka 2.

Tak swoją drogą to te Shaky Camera nie jest wcale takie Shaky. Tylko w jednym momencie nic nie widać - jak Dillinger wstaje z łóżka podczas strzelaniny. Reszta trzyma niewiarygodnie wysoki poziom. No ale tłumacz to "Spidermanom".
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Snappik napisał(a):Tak swoją drogą to te Shaky Camera nie jest wcale takie Shaky.
Jest czy nie jest, mnie trochę bolała głowa. Przy czym zaznaczam, że na wielkim ekranie nie widziałem ani żadnego Bourne'a, ani "Cloverfield", ani niczego w tym stylu. Może bym się porzygał Oczko
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Negrin napisał(a):Jest czy nie jest, mnie trochę bolała głowa.

Akurat majtanie kamerą w tym filmie było bardzo ograniczone i rozsądne. Nie uświadczyłem niczego co by moża w tej materii zarzucić operatorowi. Inna sprawa, że w ogóle tego już w kinie nie powinno być, ale cóż - tryndy są i nic się z tym nie da zrobić.

Odpowiedz
Przeżyłem Bourne'ów i mam wysoką tolerancję na trzęsawkę, ale np. w ostatnim Bondzie nie ogarniałem co się dzieje na ekranie. PE przy QoS to niewiarygodnie statyczny film Uśmiech
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Hmm, nie zauważyłem żeby w QoS cały film był kręcony z ręki. Bym rzekł, że wprost przeciwnie. Uśmiech

Odpowiedz
To sobie obejrzyj jeszcze raz np. sekwencję z motorówkami i pościg za agentem we Włoszech. W momencie jak Craig biegnie po schodach widać w zasadzie jakieś światła, nic więcej...
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Nie będę się spierał, bo film oglądałem z 5 lat temu i nie pamiętam wiele, ale może w scenach akcji było majtanie, nie wiem. Generalnie większość filmu kręcili chyba na statywach, co?

Odpowiedz
Quantum of Solace ogladales 5 lat temu? Dobry jestes...
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Hitch napisał(a):Quantum of Solace ogladales 5 lat temu? Dobry jestes...

Weź se sprawdź w słowniku "ironia", co?...

Odpowiedz
Ja was podziwiam chłopaki, w filmie, w którym każde ujęcie trwa max. ułamek sekundy jesteście w stanie w ogóle ocenić, czy kamera była z ręki czy na statywach.

Odpowiedz
Ja mówię o filmie ogólnie: w końcu Bond to nie tylko rozwałka i film jako taki był kręcony tradycyjnie, tak na oko jeśli dobrze pamiętam. A czy jakiś film kręcony jest z ręki to dość łatwo wyczuć, nawet jeśli nie ma majtania na siłę.

Odpowiedz
Jeżeli QoS kręcili w ogóle na statywach (w co nie wątpię) to kamera w ręku Spinottiego i tak wygrywa z tym czymś z QoS. Po prostu mogłem się skupić na obrazie, a nie czy coś zdołam zauważyć. M.in. dlatego możemy tu wypisać kolejne niesamowite kadry z PE. Dobra nie róbmy off topa Uśmiech
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Nie zapominajmy o jednym istotnym szczególe: w Bourne'ach i w Quantum of Solace cięcia następują z częstotliwością porównywalną do szybkości z jaką Tommy Gun wypluwa z siebie pociski : ) U Manna tego nie ma. Nawet jeśli kamera bardzo się trzęsie, bo operator dosłownie uczestniczy w akcji, wszystko widać jak na dłoni i osobiście w żadnym momencie nie miałem problemów ze zorientowaniem się o co, kto i jak.
W ogóle zarzuty ludzi są dziwaczne. Że dźwięk fatalny, że obraz momentami takiej jakości jakby był kręcony iPhonem... o co chodzi?

Podoba mi się również maksymalne wykorzystywanie naturalnego oświetlenia. Ujęcia nocne wyglądają rewelacyjnie, ale widać to również w scenach we wnętrzach. Nie wiem czy Mann i Spinotti tak sprytnie manipulowali oświetleniem czy faktycznie wykorzystali wyłącznie dostępne w danym miejscu źródła światła, ale np. scena w klubie w którym Dillinger i Billie się poznają, albo później gdy przychodzi do niej do pracy są nieco przyciemne i przy tym wyglądają bardzo naturalnie.

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):wszystko widać jak na dłoni i osobiście w żadnym momencie nie miałem problemów ze zorientowaniem się o co, kto i jak.

A ja miałem, ale z innego powodu. Bohaterowie jak dla mnie to strasznie podobni do siebie byli. Uśmiech Całkiem poważnie - w scenie w lesie, gdy jedna ekipa ucieka jednym samochodem, druga drugim, w pewnym momencie wydawało mi się, że Purvis z kumplami gonią Dillingera z kolegą, a nie Nelsona. Trochę chaosu też w tym było, możliwe że zamierzonego.

Mierzwiak napisał(a):Że dźwięk fatalny

Tutaj ktoś takie zarzuty stawiał? Co jak co, ale dźwięk w filmie jest najwyższej jakości.

Mierzwiak napisał(a):Nie wiem czy Mann i Spinotti tak sprytnie manipulowali oświetleniem czy faktycznie wykorzystali wyłącznie dostępne w danym miejscu źródła światła

Chyba sam nie wierzysz w swoje słowa, że n.p. w lesie kręcili film przy księżycu, co?

Odpowiedz
Solo napisał(a):Tutaj ktoś takie zarzuty stawiał?
Np. na IMDb jeśli dobrze pamiętam.

Solo napisał(a):Chyba sam nie wierzysz w swoje słowa, że n.p. w lesie kręcili film przy księżycu, co?
Akurat ta część mojej wypowiedzi dotyczyła scen kręconych w pomieszczeniach, wystarczyło zacytować całość ; )

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Np. na IMDb jeśli dobrze pamiętam.
Najpewniej ci, co obejrzeli kinówkę na komputerze. Wtedy faktycznie, obraz i dźwięk mogły pozostawić wiele do życzenia. :wink:

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Akurat ta część mojej wypowiedzi dotyczyła scen kręconych w pomieszczeniach, wystarczyło zacytować całość ; )

To po co pisałeś o ujęciach nocnych ogólnie? Nocne to nocne, były nocne w pomieszczeniach jak i nocne w lesie.

Odpowiedz
Oglądałem wczoraj w Multikinie. Wielkie rozczarowanie. Film jest nudny i wtórny. Wiem, że Mann lubi kręcić filmy o "bandytach" vs "stróżach prawa", ale do tej pory wszystkie jego filmy trzymały naprawdę godny poziom. A tu nagle coś tak słabego. Dialogi były pisane na kolanie, całość kręcona jak by z ręki. Pieprze fakt, że Mann sobie tak to wymyślił. Wyglądało to mocno amatorsko, jak by reżyser kupił na rogu w sklepie kamerę cyfrową z napisem fullHD i cały film nią nakręcił jarając się tym faktem. Ale to nie najgorszy zarzut. Jak już wspomniałem cała historia jest nudna, nie ciekawa, zero jakichkolwiek emocji. Dillingera przez cały film miałem głęboko w dupie. Nie interesowało mnie czy zaraz zginie czy nie. Nie wiadomo czy to wina Deppa, czy wina scenariusza ale to był straszny suchar do przełknięcia. Już dawno tak często nie ziewałem na filmie jak tym razem. No i jeszcze ta pół-indianka, która była tylko pół-indianką z nazwy, bo gdyby nikt tego w filmie nie powiedział, to nikt by się tego nie domyślił. Chaotycznie kręcone sceny akurat mi nie przeszkadzały, ale nie kiedy montaż był całkowicie szalony. Jak ktoś wspominał wcześniej, ja też myślałem, że Purvis goni w lesie Dillingera i strzela do niego pod koniec sceny. W chwilę później widzę Dillingera żywego w samochodzie i zdębiałem. Film jest po prostu nudny, źle zmontowany, a czary goryczy dopełnia słaba gra aktorska Deppa (pisałem o tym wiele tygodni temu, on potrafi wyłożyć każdy film), i żenująco słabe dialogi. Dillinger to po prostu tępak. Nieźle uśmiałem się z jego dżentelmeńskich zapędów, kiedy to po napadzie na bank, okrywa swoim płaszczem porwaną kasjerkę. Nie miał jednak skrupułów by 5s wcześniej używać jej jako żywej tarczy, WTF. Generalnie lipa i stracone pieniądze. Wiara w filmy Manna została u mnie zachwiana. Ocena 4/10 - punkty zarobione dzięki Bale-owi, który jako jedyny wyróżniał się na ekranie. Purvis jako jedyny dawał jakoś radę i przykuwał uwagę. Jednak wszystkie postacie były płaskie i nie przekonujące. Na końcu filmu dowiadujemy się że Purvis popełnił samobójstwo już ROK później. W filmie nie widać zupełnie nic, co mogło by sugerować taki tok wydarzeń. Znów więc kłania się głupawy scenariusz i brak emocji i dobrze zarysowanych postaci na ekranie. Szkoda słów.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Public Enemies (2009) Mental 661 90,844 17-07-2009, 00:29
Ostatni post: Glut



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości