Public Enemies (2009)
znalazłem coś ciekawego. podczas pierwszych pokazów testowych 'Wrogowie Publiczni" liczyli sobie ~180 min.

I hope that Mann does trim down the running time of the film even though it may mean cutting out some of Johnny's footage. Maybe he can cut other footage that doesn't involve Johnny's scenes. It's currently at 3 hours and that's just too long. I've already heard so many people say that they won't go see Australia at the theater solely because of its 3 hour running time. It's not that they don't want to see it, but they don't want to sit in a theater seat for 3 hours, and are now waiting for it to come out on DVD.

Odpowiedz
Oconnel, powiem jedno:
Kurwa, spojlery! Pieprzysz ludziom seanse dla sportu?!
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Oconnel napisał(a):Na końcu filmu dowiadujemy się że Purvis popełnił samobójstwo już ROK później.

Rok później to on odszedł z FBI, samobójstwo popełnił w 1960. Pewnie akurat ziewnąłeś i pokręciły Ci się daty Język

Co do tego cytatu który wrzucił Mental - bosko! Nie mogę się doczekać takiej wersji na DVD.

Odpowiedz
Hitch napisał(a):Oconnel, powiem jedno:
Kurwa, spojlery! Pieprzysz ludziom seanse dla sportu?!
Wiadomość dla oczu Hitcha: Hitchu, nie jęcz. Czytasz temat o wrażeniach z seansu, gdzie spoilery są od pierwszych stron...

Druga wiadomość dla oczu Hitcha: Podaj dalej.

Odpowiedz
Oconnel napisał(a):Dialogi były pisane na kolanie
Możesz to rozwinąć? Bo właśnie dialogi byly jedną z największych zalet filmu. Zwięzłe, wręcz ascetyczne, a zarazem niosące w sobie niesamowity ładunek mocy i uczuć. Naprawdę nie ruszyło cię podczas rozmowy Dillingera i Purvisa w areszcie albo końcówki z Langiem i Cotillard?

Odpowiedz
Hitch - bez jaj, ten temat to 9 stron spoilerów a ty zauważyłeś to dopiero teraz?
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Jeszcze jedna wiadomość dla Oconnela: Błagam, kup sobie jakąś książkę "razem czy osobno" i naucz się jej na pamięć, bo "nie kiedy" musiałem zgadywać, co chciałeś powiedzieć.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Szczerze, to wczesniej oznaczalem go caly czas jako przeczytany... bez czytania. Dzis rzucilem okiem i jeb.

Negrin, uwazaj, bo ci zaraz Okonel odpowie, ze to nie forum polonistyczne i dostaniesz ostrzezenie. Oh, wait...
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Mental napisał(a):znalazłem coś ciekawego. podczas pierwszych pokazów testowych 'Wrogowie Publiczni" liczyli sobie ~180 min.
To tym bardziej każe oczekiwać director's cuta. W ciągu 17 dni PE zarobiło w USA 11 mln więcej niż MV w ciągu 70, więc Universal raczej nie powinien robić Mannowi problemów przy przygotowaniu pełnej wersji filmu.

Może nie tyle wywaliłbym te niepotrzebne sceny akcji, bo mają w sobie jednak zbyt wiele mocy żeby się ich tak po prostu pozbyć, ale cała reszta aż prosi się o rozwinięcie. Albo inaczej: dla mnie mogłoby to trwać i 4 godziny ; )

Oconnel napisał(a):całość kręcona jak by z ręki
Marian, tu jest jakby luksusowo! "Galimatias, czyli kogel-mogel II"

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Może nie tyle wywaliłbym te niepotrzebne sceny akcji, bo mają w sobie jednak zbyt wiele mocy żeby się ich tak po prostu pozbyć, ale cała reszta aż prosi się o rozwinięcie.

mierzwiak, przyhamujUśmiech kto na boga mówi o wywalaniu scen akcji? przecież ja to pół żartem, pół serio mówiłem. sceny akcji są cudowne, ale w odróżnieniu od Heat czy Collaterala zupełnie drugorzędne, podrzędne i służebne wobec reszty. w Heat sceny akcji zajebiście definiowały głównych bohaterów. w PE tego nie ma, przynajmniej ja czegoś takiego nie dostrzegłem.

wrogowie to najbardziej emocjonalnie bezpośredni i szczery film Manna. bez zapośredniczeń.

Odpowiedz
Mental napisał(a):kto na boga mówi o wywalaniu scen akcji? przecież ja to pół żartem, pół serio mówiłem.
No dobra, ale macie rację mówiąc że kilku z nich mogłoby nie być i film nic by na tym nie stracił. Może tylko poza wskaźnikiem epy, który trochę by się obniżył ; )

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):No dobra, ale macie rację mówiąc że kilku z nich mogłoby nie być i film nic by na tym nie stracił.

Tylko jakie wtedy byłyby reakcje tych widzów, którzy już teraz narzekają na to że film jest nudny? Już widzę te tematy na filmwebie typu "DNO! Nic się nie dzieje! Ciągle gadają! 1/10!", a na FW pewnie by się nie skończyło i film by nie został należycie doceniony.

Odpowiedz
Bodzioo napisał(a):Tylko jakie wtedy byłyby reakcje tych widzów, którzy już teraz narzekają na to że film jest nudny?
Opinie o PE osób które musiały zmieniać pampersy po seansie najnowszej pokazówki ILM podpisanej nazwiskiem Baja mnie nie interesują. Zresztą już teraz i tak sporo osób narzeka że film jest nudny, więc...

Fragmencik wypowiedzi rozczarowanego użytkownika filmwebu; PE okazało się niezgodne z jego oczekiwaniami: Z założenia miał być historią o amerykańskim gangsterze lat 30 tych ameryki oraz jego kumplach, kobiecie i bogactwie!

: )

Odpowiedz
Ba, takich kwiatków jest więcej, przykładowe wady wymieniane przez użytkowników:

(...)nudny, przydługi, przewidywalny a na końcu ckliwy jak melodramacik.

(...)nic zaskakującego się nie działo tylko strzelanie, ucieczki z więzienia i rabowanie banków(...)

(...)Ten [film] byl wybitnie przecietny ... Kolejny ktory odejdzie w zapomnienie po miesiacu.

(...)tym czasem zaserwowali słaby film w jakimś rzezimieszku który okrada banki (w dodatku w mało ciekawy i w ogole nie zaskakujacy spodob [co on się spodziewał, że Dillinger będzie okradał banki posługując się mieczem świetlnym? - B.]) potem go łapia, ucieka im, łapia go, znowu ucieka az w koncu ginie. film jest nudny, troche akcji w polowie. a tak to zdecydowanie ponizej oczekiwan.[/i]

I jak tu ludziom dogodzić...

Odpowiedz
Bodzioo napisał(a):przydługi, przewidywalny a na końcu ckliwy jak melodramacik

No bo nie oszukujmy się - ostatnia scena w więzieniu jest bardzo melodramatyczna.

Odpowiedz
i zarazem najlepsza. nigdy o niej nie zapomnę. najlepsza finałowa scena, jaką wysmarował Mann ever.

Odpowiedz
Ta scena jest zaskakująca i nietypowa dla Manna. Niby tania, lecą łzy, padają słowa. Ale ogrom emocji im towarzyszącym porównałbym tylko do momentu gdy w siedzibie NASA wystrzeleniu kolejnego wahadłowca towarzyszy sztab ludzi, którzy obgryzają paznokcie z nerwów Uśmiech

Powtarzam - ten film Spidermanom i Hulkom (tak teraz będę nazywać amerykańską widownię) nie ma prawa się podobać.

liczyłem na dobry film o mafii, a tym czasem zaserwowali słaby film w jakimś rzezimieszku który okrada banki

LOL, Filmweb to kopalnia dobrych tekstów Duży uśmiech
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Niestety, konstruktywne opinie czytelników Filmwebu otworzyly mi oczy na marność artystyczną tego rzekomego arcydzieła. Film zaiste do bólu przewidywalny - od początku podejrzewałem, że bohater zginie. Brak jakichś zaskakujących zwrotow akcji - a przecież mogło się okazać, ze Dillinger to tak naprawdę agent FBI pod przykrywką rozpracowujący gang. No a zakonczenie to czysty romans dla kucharek i tani wyciskacz lez. Film powinien zostać nadany na TVP w cyklu Prawdziwe Historie.

Odpowiedz
Oj to ryzykowne stwierdzenie: tak naprawdę można ją odebrać jako niepotrzebny melodramat, bardzo nachalny nawet. Ale sam nie wiem, mi się podobała.

Odpowiedz
Co by nie mówić, scena końcowa sprawia, że człowiek jeszcze chwilę siedzi w osłupieniu w fotelu i szczerze nie wie co powiedzieć (ja tak miałem jeszcze z 15 minut po seansie). Przynajmniej ja się tak czułem, a z tego co zaobserwowałem, także większość ludzi którzy razem ze mną byli na sali.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Public Enemies (2009) Mental 661 90,859 17-07-2009, 00:29
Ostatni post: Glut



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości