Red Dawn remake
#1
Red Dawn Remake - fatalny film, iście koszmarny, a początek w sumie nie był zły. Do pewnego momentu remake wiernie podążał śladami oryginału, tylko był bardziej (desant - swoją drogą najgorsze CGI ostatniej dekady - spotkał się z kontratakiem, samoloty spadały, rzeczy wybuchały itp.). W pewnym momencie jednak remake zapragnął być oryginalny - i wtedy zaczęło być beznadziejnie.

Zacznijmy od tego, że po tym, jak ekipa ucieka do lasu, pada stwierdzenie "musimy walczyć. Potrzebujemy broni". Następuje 10-sekundowy montaż, mają broń. "Musicie się doszkolić", mówi Hemsworth - 10 sekund i są wyszkoleni. "Teraz czas działać"... 10 sekundowy montaż i Wolverines mają na koncie 50 zamachów i są legendą. WTF? Tym bardziej, że zdaje się, że od desantu minęło dosłownie pięć dni.

Potem następują mniej lub bardziej naciągane bzdury (zwykle bardziej), a seans zakończyłem w chwili, gdy gościu zastępujący Charliego Sheena odbija swoją dziewczynę z obozu reedukacyjnego. W którym wszyscy przypadkowo noszą pomarańczowe amerykańskie kombinezony więzienne, i który ustawiono i zapełniono błyskawicznie - dosłownie w 24 godziny od wylądowania w USA. Wtedy jeszcze powinny trwać jakieś walki... no ale do rzeczy. Otóż nie-Sheen odbija lasię, która nadal w więziennym drelichu, po dniach/tygodniach/miesiącach w surowym więzieniu... ma PEŁNY MAKIJAŻ, tapetę grubości mojej pięści, idealnie wydepilowane brwi, SAMOOPALACZ NA RYJU!, a do tego tylko lekko zmierzwione włosy - ale tak stylowo.

W ogóle wszyscy tutaj wyglądają, jakby urwali się z katalogu mody, i nawet faceci sprawiają wrażenie mocno umalowanych. Brakuje im jedzenia, ale NIGDY nie brakuje żelu do włosów (!!!!). Czy amerykańscy filmowcy już naprawdę tak mało przejmują się "szczegółami"? Czy może amerykańska widownia jest już tak zniewieściała?

Swoją drogą, fajna ta okupacja - Rosomaki uciekają przed Koreańcami (bo tu są Koreańcy, bajdełej), i w pewnej chwili wbiegają do... restauracji Subway. Która działa. I działa bardzo dobrze. Przy stolikach spokojnie siedzą sobie czyści i weseli klienci, rozmawiający jakby nigdy nic, kuchnia jest pełna, nikomu nie przeszkadza żadna okupacja. Ludzie patrzą na partyzantów jak na idiotów, w scenie która miała chyba być tak zabawna, jak fragment z restauracją w Ghostbustersach. Bohaterowie kradną jedzenie i w następnej scenie obżerają się w kryjówce, mówiąc "brakowało mi tego".

Skoro ci brakowało, mogłeś nie kryć się w lesie - najwyraźniej wszystko w mieście funkcjonuje tak jak zawsze. Poza tym - dlaczego ci brakowało? Przecież nie żarłeś fast fooda góra od paru dni.

Głupi jest ten film, niechlujny, ma w dupie własną tematykę - a zatem ja mam w dupie całe to przedstawienie. 1/10

Odpowiedz
#2
Byłby to dobry film, gdyby nie parę rzeczy o których military nie wspominał, a jednak raziły jak cholera. Dialogi między bohaterami pisał jakiś niedorozwój. Żadnej chemii między postaciami, nic co pozwoliłoby polubić te dzieciaki.
Strasznie głupi fabuła na czele z absurdalnym pomysłem, ze Korea PŁN dokonuje inwazji na kontynentalną część USA i nie napotyka żadnego oporu. Absurdalne jest pokazanie przefarbowanych Koreańczyków(Chińczyki pierwotnie) wyposażonych w amerykański sprzęt.
Szkoda gadać, głupi film z mega wkurwiającym Joshem Peckiem, niesamowite drewno z obrzydliwym uśmiechem.
2/10 za kilka fajnych akcji.

Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#3
Jedyna rzecz jaka mi się podobała w rimejku to...wybuchy. Soczyste, praktyczne, bez CGI. Jak ma coś jebnąć to jebnie tak, że uszy krwawią. Niestety, reszta nie prezentuje się nawet zjadliwie:

- obsada pozbawiona charyzmy (no może oprócz Hemswortha), koszmarny Josh Peck. Koleś wygląda jakby wstrzyknął sobie pod nos 2 kg botoksu.
- scenariusz pisany na kolanie
- zero elementów, scen, motywów, o których napisałbym, że są "fajne"
- brak jakiejkolwiek sugestywności inwazji. Scena z Subwayem to chyba miał być jakiś komediowy zabieg?
- niezamierzenie śmieszna końcówka

Ten film został zrobiony bez żadnej iskry. Z ciekawości zerknąłem na dorobek reżysera - Red Dawn to jego debiut, ale facet wbrew pozorom ma niesamowite CV jako asystent i chyba jest to jego szczyt możliwości.

2/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#4
Ten film leżał 3 lata na półce w MGM nie tylko z powodu kłopotów finansowych wytwórni ale także dlatego, że w pełni na to zasłużył. Jestem pewien, że gdyby nie popularność jaką zdobył w międzyczasie Hemsworth i mimo 65 mln$ budżetu wylądowałby prosto na DVD. Wszystko co napisali wyżej jest prawdą.

3/10

Odpowiedz
#5
A ja tymczasem przypomniałem sobie oryginał i... niedaleko w sumie padło jabłko od jabłoni widzę :)
Film z 1984 r. to straszna sinusoida - z jednej strony jest to tak niesamowicie głupie, infantylne i nieprzemyślane kino (tak z perspektywy inwazji, jak i fabuły), w dodatku poparte niekiedy dialogami, od jakich boli głowa i mocno przeszarżowanym aktorstwem, schematami (umieranie przez pół filmu z obowiązkowym potokiem ostatnich słów, umieranie bez sensu, byle by z okrzykiem na ustach, źli, którzy są źli, bo tak i już - w dodatku dawno nie widziałem tak biernych bad guyów) oraz kilkoma wpadkami technicznymi rodem z TDKR (w jednej ze scen jest sroga zima, w drugiej... popierdalają sobie po zielonej łące grając w futbol) i montażami niewiele odbiegającymi od początkowego wpisu military'ego (ot kryją się po lesie, strzelają, kryją się po lesie, strzelają - w międzyczasie oczywiście niewiadomo skąd zyskują np. kombinezony zimowe i inny sprzęt). Z drugiej strony jednak świetny jest prolog (nawet biorąc pod uwagę głupoty, które w nim się dzieją), jest krew i brud oraz miejscami fajna atmosfera beznadziei, sceny walk są przynajmniej widowiskowe (bo często niestety nieprzekonujące i głupie), jest świetny Powers Boothe i kilka scenek-perełek (rozmowa o górach). Dodaj dwa do dwóch i wyjdzie guilty pleasure, które jednak jako film sam w sobie nie jest szczególnie dobre, a miejscami stanowi nawet własną parodię.

5 / 10

Szkoda, że remake się nie udał, bo pomysł miał epicki wręcz potencjał, a z tego co widzę w obu przypadkach dostaliśmy propagandowe gówienko.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#6
Milius tak mówi o oryginale z perspektywy wielu lat:

I haven’t seen the new Red Dawn and I don’t think I ever will. The Red Dawn I made, there was a superpower enemy which at that time was the USSR, I never really thought about it beyond that. Neither China nor Korea make any sense. If we were making Red Dawn the video game, maybe, but Red Dawn the film was about the impending possible reality, which at that time was an actual fear of the Soviet Union invading this country. People actually thought that way, that’s why I made that movie, that’s why people liked it. The fear was real and it played on that, that’s what made it an exciting movie. In the original when the Russians parachute into the school and the kids see it, that was a real idea at the time, that’s what made it exciting. I don’t think there’s many kids sitting around thinking about Korea landing on our schools.

http://www.craveonline.com/film/interviews/625751-exclusive-interview-john-milius-on-milius

Czyli propaganda i nakręcanie strachu, ale przynajmniej jakoś tam zakotwiczone w ówczesnych realiach.

Nie widziałem ani oryginału, ani remaku.


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  3:10 to Yuma [REMAKE] Mental 96 27,635 31-07-2024, 07:50
Ostatni post: Melvin27
  Total Recall 2012 - najbardziej niepotrzebny remake świata desjudi 43 12,546 15-02-2023, 22:58
Ostatni post: shamar
  A Prayer Before Dawn (2018) Derelict Machine 3 2,087 14-08-2021, 16:58
Ostatni post: szopman
  RESCUE DAWN czyli oczekiwanie na klasyk desjudi 106 17,320 18-05-2009, 01:52
Ostatni post: Mefisto



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości