Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
zakończenie tego filmu jest naprawdę mocne i niespotykane. zapiera dech. ale najważniejsze w tym wszystkim, że zostawia cie w poczuciu, iż oto obejrzałeś coś lepszego niż mogłeś się spodziewać.
kevin costner zakochał się w madeleine stowe, małżonce anthony'ego quinna. facio dość rychło wyniuchał romans i postanowił rozdzielić kochanków. w efekcie ciało costnera ląduje na meksykańskiej pustyni, ciało stowe natomiast trafia do burdelu. podczas gdy dziewczyna jest bita, gwałcona i odurzana narkotykami, costner kuruje się pod okiem szamanki. dalej wiadomo: zemsta i próba odszukania ukochanej. brzmi banalnie? pewnie i brzmi, ale czasem warto pochylić się nad banałem, żeby zobaczyć, jak dwie sceny przemieniają go w coś niezwykłego.
film nie zrobił wielkiej furory, nie rozsadził światowych box-office'ów, nie był również przełomem w karierze ani costnera, ani tym bardziej quinna. przeszedł bez echa, stając się bodaj najmniej znanym obrazem w dorobku "dawnego" tony'ego scotta. w dodatku chyba najpiękniej sfilmowanym: zewsząd otaczają nas urzekające widoczki lasów i gór oraz inne landszafty jak z pocztówki. nic na siłę, idealnie wkomponowane w tok opowieści. promienie słońca, przenikające przez chmury, nierzadko świecą z taką intensywnością, że przepalają kadry. dużo tu ostrych i odważnych scen erotycznych, jak choćby w sekwencji jazdy jeepem przez bezdroża. dwa słowa o roli costnera, bo nie ukrywam, ze to dla niego obejrzałem ten film: gościu jest wielki. najbardziej zapadające w pamięć aktorstwo w jego wykonaniu zawiera się w ostatniej ćwiartce filmu, kiedy to pokazuje on całą determinację, żal i smutek granej przez siebie postaci. no i na dokładkę przewspaniałe, gęste niczym miód pomarańczowo-żółte światło - znak rozpoznawczy niezliczonej liczby produkcji z lat 80-tych.
jakby ktoś pytał: Revenge to bajka o miłości. nie wiem, może moje doświadczenie życiowe jest ciut za skąpe, żeby oceniać pewne sprawy, ale takie rzeczy zdarzają się tylko w filmach.
26-10-2008, 01:46
Stały bywalec
Liczba postów: 1,440
Liczba wątków: 4
O, widzę, że warto czasem wpaść na filmorg i poczytać co ostatnio poleca Mental. Tego nie znam, zgodnie z tym co piszesz - ilm został niezauważony
A szkoda, bo i Costner i Leguizamo, i Quinn i Stowe, świetnie, świetnie.... Tak Costner jest naprawdę dobrym aktorem, trochę się kiedyś zaplątał w oryginalne produkcje, ambitne, ciekawe, niebanalne, ale i kosztowne, co nie poszło w parze (Rapa Nui na przykład), nie dało zysków, facet został uznany za co najmniej ryzykownego dziwoląga...
Jeśli mi się uda gdzieś trafić na ten film, na pewno zobaczę, bo historia może i nieodkrywcza, jak to z filmami o miłości bywa, ale ma, to widać po twoim poście, ewidentny dreszczyk.
26-10-2008, 10:06
Nowy
Liczba postów: 125
Liczba wątków: 12
Chyba najinteligentniejszy film Scotta jaki widzialem. Nieszablonowy i zaskakujacy. Zgrabnie napisana i przekonujaco podana historia milosci, przyjazni, zdrady i zemsty. Bardzo ludzkie, trojwymiarowe kino operujace roznymi odcieniami szarosci.
Donia Agata napisał(a):bo historia może i nieodkrywcza, jak to z filmami o miłości bywa,
no i tu wlasnie tkwi sedno. Scott wzial na warsztat motyw eksploatowany od setek lat i wpuscil do niego swieze powietrze. Do momentu kiedy zakazana milosc Costnera i Stowe zostaje zdemaskowana fabula porusza sie utartymi sciazkami. Rozwiniecie i zakonczenie historii ma juz niewiele wspolnego z powielanym setki razy praobrazem. Koncowka filmu nie tylko oryginalnie zaskakuje, ale i klasycznie wzrusza (oczywiscie nie mnie bo ja jestem na to za twardy (; )
make war. love is overrated
26-01-2009, 15:25
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
w sprawach filmowych tarantino to dla mnie żaden autorytet, ale czasami uda mu się powiedzieć coś sensownego:
I consider Revenge to be Tony Scott's masterpiece.
26-01-2009, 17:52
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Cos bardzo podobnego mowil o Man on fire - do refleksji. ;)
26-01-2009, 22:05
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
no przecież wyraźnie napisałem: czasami uda mu się powiedzieć coś mądrego.
26-01-2009, 22:08
Nowy
Liczba postów: 403
Liczba wątków: 4
Film dostał ode mnie niedawno 2 albo 3 gwiazdki, choć pamiętam, że jak (jeszcze jako dziecko) kilkanaście lat temu go oglądałęm to mi się bardziej podobał. Dużo bardziej wolę "Days of thunder" z Tomem.
Też jestem wielkim fanem Costnera, uważam, że nikt jak on nie potrafi właśnie wzruszyć; ja się ostro (!!!) popłakałem na:
1. Dancing with... - scena, w której zabierają Kevina, a wilk przychodzi go "pożegnać".
2. Perfect World - ostatnia scena (film widziałem jako dziecko).
3.Bezprawie - w momencie, gdy mieszkańcy tego miasta decydują się na wystąpienie przeciwko bandytom - takiego przedstawienia procesu formowania się społeczności jeszcze nie widziałem.
Żaden inny aktor nie doprowadził mnie do takich wybuchów płaczu trzykrotnie.
I'm smart and I want respect!
27-01-2009, 20:09
Nowy
Liczba postów: 124
Liczba wątków: 3
nowak napisał(a):Dużo bardziej wolę "Days of thunder" z Tomem.
Bo posiada soundtrack który daje niewyobrażalnego Powera, atakuje on zmysły i mózg w taki sposób, że osiada na nerwach i tam zostaje do końca żywota, bo napisał go najlepszy kompozytor na świecie, bo stworzył swoje drugie najlepsze dzieło w latach 80tyc (zaraz po Black Rain ma się rozumieć).
To co przyciąga mnie do filmów Tonego Scotta to jego prostota w budowie postaci w Revenge mamy bajkę o miłości, zemście w Days of Thunder czy Top Gunie również bajkę miłości, marzeniach, byciu najlepszym itp. To filmy konkretne i szablonowe.
Jednak to co zwraca moją uwagę , to ujęcia skąpanych w zachodzącym słońcu lokacjach. Scott potrafi(ł) to robić w wyjątkowo sugestywny sposób. Niezwykłe wyczucie światła, to jest to co powoduje że mięknę przy oglądaniu niektórych scen. Jak dla mnie był to jego podpis artystyczny zanim przeniósł się na robienie filmów z pseudo â jaskrawymi kolorami i miejscowo epileptycznym montażem w tle.
Cytat:Żaden inny aktor nie doprowadził mnie do takich wybuchów płaczu trzykrotnie
Jak dla mnie Pefect World jest zwięczeniem jego umiejętności aktorskich w czasach jego świetności. Kevin wróć.
"What is locked can be opened. What is hidden can be found. What is yours can be mine". - Garrett
The Dark Mod - Stories From The Shadows
28-01-2009, 14:15
Dużo pisze
Liczba postów: 549
Liczba wątków: 9
Garrett napisał(a):Jednak to co zwraca moją uwagę , to ujęcia skąpanych w zachodzącym słońcu lokacjach. Scott potrafi(ł) to robić w wyjątkowo sugestywny sposób. Niezwykłe wyczucie światła, to jest to co powoduje że mięknę przy oglądaniu niektórych scen. Jak dla mnie był to jego podpis artystyczny...
Na nowym wydaniu DVD filmu Top Gun jest spory kawał dokumentu o realizacji filmu. Okazuje się, że podczas kręcenia scen na lotniskowcu Scott czekał kilka dni na odpowiednie światło słoneczne by wykonać kilkusekundowe ujęcie. Nie doczekał się, aż do momentu gdy lotniskowiec - zgodnie z umową - zawrócił do portu. Kiedy wreszcie światło było jak należy młodszy brat Ridleya wyłożył z własnej kielni kasę na sponsoring zawrócenia okrętu. Ujęcie wykonał
Ale do rzeczy: "The Revenge" był drugim filmem Scotta jaki widziałem (pierwszy to "Last Boy Scout"). Oglądałem go jeszcze jako nastolatek i zadziwił mnie jeden fakt. Jak to możliwe by film, w którym akcja posuwa się do przodu z prędkością kulawego żółwia był tak wciągający? Gdzieś w tych kadrach i sposobie prowadzenia dialogów wciąż coś kipiało zapowiadając nieuchronne "to coś", na co czekasz choć nie wiesz co to jest  Pamiętam tę kapitalną scenę przy basenie z dobermanem i końcowe ujęcia na wzgórzu przy drzewie. Wtedy nikt tak nie kręcił... zresztą nu-skool Tony (MoF, Domino) także jest nie do podrobienia, choć wiem jak irytujący dla wielu bywa.
"The Revenge" to absolutny klasyk męskiego kina. Łopatologiczna historia o miłości i wynikającej z niej zemście. Proste, oczywiste, ale szczere i niczego nie udające. Właśnie ta szczerość jest największym atutem filmu (no może poza aktorstwem, zdjęciami, muzyką i kilkoma innymi rzeczami haha). Młodszy Scott jest wielki, bo nigdy nie wstydzi się materiału, który dostaje do realizacji. Wręcz przeciwnie - ślepo w niego wierzy, dlatego nawet największy banał potrafi opakować w sugestywną i bez wyjątku wciągającą materię. Jeśli wierzymy Scottowi, uwierzymy we wszystko co pokazuje. Oczywiście pod warunkiem, że nie włączyliśmy filmu w nadziei na kolejne "Shawshank Redemption".
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
05-03-2009, 18:58
Nowy
Liczba postów: 124
Liczba wątków: 3
Indroman napisał(a):Na nowym wydaniu DVD filmu Top Gun jest spory kawał dokumentu o realizacji filmu.
Tak wiem również posiadam to wydanie ale jakoś jeszcze nie miałem czasu aby zabrać się za dodatki. Teraz muszę nadrobić zaległość. Szkoda że takiego dokumentu nie ma w przypadku DOT (na sieci od dawna pływa świetnie zremasterowany BRrip, tak więc wreszcie światło Scotta można podziwiać w odpowiedniej formie) z chęcią zobaczył bym jak tam Scott kręcił.
Cytat:Tony (MoF, Domino) także jest nie do podrobienia, choć wiem jak irytujący dla wielu bywa.
Zgadzam się, ale jeżeli chodzi o Tonego w czasach jego najlepszej formy. Mam tu namyśli sposób kręcenia, wciągającą prostotę postaci, historii, dialogów i jeszcze raz kręcenia (sposób łapania światła, nadużywany później lens flare). Ten współczesny Scottowski kolor i montaż średnio do mnie przemawia
Ahhh, muszę powtórzyć sobie Revenge jeszcze raz (btw trailer do tego filmu wymiata).
"What is locked can be opened. What is hidden can be found. What is yours can be mine". - Garrett
The Dark Mod - Stories From The Shadows
06-03-2009, 22:32
Dużo pisze
Liczba postów: 549
Liczba wątków: 9
Na zachętę wklejam trzy ujęcia z The Revenge
![[Obrazek: dutch.jpg]](http://www.a3-design.pl/TR/dutch.jpg)
Ujęcie do podręczników o kompozycji fotografii. Tzw. "dutch angle".
![[Obrazek: prawie_trup.jpg]](http://www.a3-design.pl/TR/prawie_trup.jpg)
Kolejne ujęcie z napisów początkowych. Idący w tle zwierz wymiata
![[Obrazek: widok.jpg]](http://www.a3-design.pl/TR/widok.jpg)
Ciekaw jestem ile dni Scott czekał na to światło. Pocieszające jest to, że nie było konieczności zawracania lotniskowca.
I na koniec pół off top. Kompozycja totalna według nowszego Scotta. Gdybym miał napisać kto mnie inspiruje gdy robię zdjęcia ludziom to moja odpowiedź byłaby chyba jasna
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
07-03-2009, 15:37
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
światło światłem, ale klimat dwóch pierwszych kadrów to zasługa filtra gradientowego nakręconego na gwint kamery. no chyba że jestem błędzie, ręki nie dam sobie uciąć.
07-03-2009, 17:21
Dużo pisze
Liczba postów: 549
Liczba wątków: 9
O światło chodziło mi w trzecim kadrze. Dwa pierwsze są "podrasowane" filtrem połówkowym, tylko co to zmienia? Dobór techniki wykonania nie jest przypadkowy, a kompozycja kapitalna.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
07-03-2009, 18:09
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Duch Peckinpaha unosi sie nad tym znakomitym filmem. Do polowy jest sztampowo, ale od momentu brutalnego rozdzielenia Costnera i Stowe, jak trafnie zauwazyl dillinger, Revenge staje sie nieszablonowy i niebanalny. I tylko zal pozostaje po seansie, ze Tony Scott swoj niegdysiejszy, swietny styl (ach, ta mistrzowska gra swiatlem) zamienil w XXI wieku na drgawkowo-oczojebne plasy.
Sceny erotyczne i przemocy - dokladnie takie, jakie bym chcial ogladac w kazdym dramacie.
12-07-2009, 11:50
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Jakuzzi napisał(a):Duch Peckinpaha unosi sie nad tym znakomitym filmem.
<ok>
zwłaszcza duch jednego z ostatnich filmów Sama - Bring Me The Head Of Alfredo Garcia.
12-07-2009, 18:20
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Mala lyzka dziegdziu - Quinn. Troche niewykorzystana ta jego postac. Zwlaszcza po dekonspiracji - pojawia sie tylko 2, 3 sceny z jego udzialem i to raczej lapidarne. Wydaje sie, ze scenarzysta mogl dac nieco wiecej miejsca tej ciekawej postaci, zwlaszcza w kontekscie jego pozniejszych skrupulow.
12-07-2009, 19:26
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Film widziałem bardzo, bardzo temu na Polsacie i pamietam, że spodobał mi się. Niestety, nigdzie nie mogę znaleźć minirecenzji Zarębskiego z Gazety Telewizyjnej, który ocenił Revenge na 1. Kryteria oceniania tego recenzenta zawsze wprawiały mnie w osłupienie.
Why are you firing wallnuts at me?
12-07-2009, 19:44
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Podejrzewam, ze chodzi o to:
Melodramat. Amerykański lotnik po zakończeniu służby wyjeżdża do zaprzyjaźnionego milionera w Meksyku. Tam, na swe nieszczęście, zakochuje się w uroczej żonie gospodarza. Co w tym bardzo niefortunnym przesięwzięciu robi Kevin Costner?
Trudno to nawet nazwac minirecenzja.
31-07-2009, 15:09
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Hm. nietypowy dość ten melodramat. Z pana Zarębskiego notek podoba mi się jeszcze Katyń (najwybitniejszy polski film dekady), Wrong Turn (psychodeliczne cośtam Olivera Stone'a, ocena 1) Skulls (czyli student walczący z satanistyczną sektą - sic!). Chyba kupię z za tydzień Telewizyjną, z ciekawości, co też się zmieniło... Może Chacina wrócił :-)
Why are you firing wallnuts at me?
31-07-2009, 15:15
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,381
Liczba wątków: 30
Nie chcę mi się teraz lustrować całego wątku, ale przeczytawszy po łebkach stwierdzam, że opinie to w większości superlatywy, więc powiedzmy, że podpisuje się pod waszymi słowami wszystkimi odnóżami
Jakiś czas temu napisałem:
Film jest po prostu piękny. Dorwałem kopię w HD, i polecam ją wszystkim, bo w zasadzie co drugi kadr chce się drukować i oprawiać w ramki. Od strony wizualnej ścisła czołówka kinematografii, nie tylko jeśli chodzi o krajobrazy - Madeleine Stowe zawsze uważałem za piękną kobietę, ale tutaj to najprawdziwsza bogini.
Inna sprawa to niegłupia fabuła, która broniłaby się nawet gdyby to był polski film nakręcony kamerą ze śmietnika.
Costner po skończonej służbie w lotnictwie stołuje się u znajomego meksykańskiego burżuja, zakochuje się w jego żonie. Mężuś dowiaduje się, przyłapuje ich w łóżku, gacha zostawia umierającego na pustyni, zaś niewierną wysyła do burdelu. Costner przeżywa i postanawia odszukać swoją kobietę.
I do tej pory jest standard.
Ale dalej...brutalny mąż okazuje się nie być wcieleniem zła. Żałuje popełnionego czynu, choć wie, że to 'point of no return', zabija sadystycznego gwałciciela.
Ale najlepszy jest Costner. Spodziewałem się, że nabije Quinna na pal, upitoli łeb, czy coś w tym stylu a on...prosi o wybaczenie za zdradę! Mocno nieszablonowe postawienie sprawy. Piękna historia miłosna, do której pewnie nie raz wrócę.
9/10, z widokami na więcej.
I nie mam nic do dodania, po za tym, że chętnie zobaczyłbym jeszcze raz, a nie mam jak
20-05-2012, 23:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-06-2013, 23:06 przez Phlogiston2.)
|