Walka w Rockym miała miejsce w styczniu 1976. W dwójce w Święto Dziękczynienia niemal rok później (wciąż 1976). Trójka toczy się trzy lata po wygranej Rocky'ego i trwa z rok, biorąc pod uwagę treningi na dwie walki z Clubberem (czyli kończy się gdzieś w 1980, maks 1981 roku). Czwórka zaczyna się niewiele później i trwa do Bożego Narodzenia (1982 roku?). Czyli syn Apollo urodził się gdzieś w 1982 i zaczyna karierę bokserską po trzydziestce? Aha.
+ Uśmiercili Pauliego i chcą uśmiercić Rocky'ego! Z ciekawości obejrzę, ale wciąż cienko to widzę.
Chyba w ferie świąteczne w końcu powtórzę sobie wszystkie części Rocky'ego. :)
Zgadzam się z Shamar'em! "Rocky 6" był czymś w rodzaju rozliczenia się z postacią, którą Sly tworzył przez te wszystkie lata. Przynajmniej ja tak to odebrałem. Ostatnia walka i szansa na ułożenia sobie życia prywatnego. Sama walka, muzyka!, oprawa i liczne nawiązania do poprzednich odsłon były klamrą spinającą losy mistrza. Później Stallone zagrał byłego boksera w "Legendach Ringu". Nawiązania nasuwają się same. Teraz "Creed" i planowany "Rambo V". Wcześniej czy później ten balon pompowany nostalgią do ulubionych filmowych postaci pęknie, patrz losy John'a McClan'a.
Co do wieku Creeda to rzeczywiście jest to dość ciekawa sprawa. Może odziedziczył w genach boks po ojcu ;) W sumie Rocky Marciano zaczynał chyba po 20-stce treningi, natomiast Foremam w wieku 45 lat był mistrzem świata ;)
(15-09-2015, 13:59)kałuża napisał(a): Zgadzam się z Shamar'em! "Rocky 6" był czymś w rodzaju rozliczenia się z postacią, którą Sly tworzył przez te wszystkie lata.
Rambo tym bardziej, a jednak kolejna część będzie również.
Wrzucił to 4 dni po moim poście, więc jedynie potwierdzasz to, że koleś nie ma własnego zdania i kolejny raz mówi nam to co możemy sobie przeczytać na RT.
A recki na RT zachwycające. Naszła mnie ochota na kino.
Brak mi słów. Taki news akurat wtedy kiedy nabrałem apetytu na wyjście do kina.
Trudno. Całą serię powtarzam w drugiej połowie grudnia, może przed nowym rokiem pojawi się dvdscr to i na siódemkę nie będę musiał czekać.
Recki tego filmu to największe zaskoczenie roku. Siódmy film serii, którą coraz bardziej krytykowano i którą ładnie zamknięto w 2006 roku (więc kolejny był niepotrzebny) z ponad 90% i oceną 8.1? Wow.