21-12-2015, 16:03
|
Rocky / Creed
|
|
Najrealistyczniejszy pojedynek, który jednak i tak ma z realizmem ma tyle wspólnego co twoje opinie ze stanem rzeczywistym. Jeżeli kiedyś oglądałeś boks to najwierniej walkę oddaje Rocky Balboa (spośród serii).
A moje opinie nie mają wiele wspólnego ze stanem rzeczywistym? Co to w ogóle znaczy?
Oglądałem dziesiątki walk bokserskich, w tym sporo z lat 70-tych (czasy Aliego, Fraziera, Foremana) i poza momentami kiedy Rocky za bardzo się odsłania, walka jest bardzo realistyczna. Walka w szóstce to ta, gdzie 60-latek wytrzymuje kondycyjnie 10 rund (!) z obecnym mistrzem wagi ciężkiej, który walczy od drugiej rundy ze złamaną ręką (!!) i sędzia tego nie przerywa? Tak, to bardzo realistyczne. 21-12-2015, 16:12
Za bardzo się odsłania? W ogóle nie trzymał gardy. Dostaje po mordzie kilkanaście rund, pada parę razy, jednak nie wiadomo czemu jest w stanie niemal odwrócic bieg walki. Takie rzeczy tylko w Rocky'm. Jeżeli o to chodzi to parodie walk bokserskich, które mają byc atrakcyjne dla niedzielnego widza.
21-12-2015, 16:52
Czy powinienem czuć się obrażony, że dziubuś uznał mnie za trolla i zaczał ignorować, a z tym czymś dalej dyskutuje? :)
Jedyne logiczne wyjaśnienie jakie mi się nasuwa jest takie: ================= Creeda muszę zobaczyć, ale wpierw powtórka serii, startuję z nią pewno zaraz po świętach, a potem się zastanowię nad kinem. 21-12-2015, 17:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2015, 17:54 przez Gieferg.)
Nie chce mi się czytać co napisał Gieferg, ale czy jakoś złamałem regulamin, że usunął mi posta? Bo pamiętam, że odpisywałem piczympoonowi.
Dobra, przeczytałem. Z piczympoomem dalej pisze i nie ignoruję go, bo jego ataki na mnie i grzanie się bo ileś tam temu próbowałem mu przetłumaczyć, że nie ma czegoś takiego jak obiektywne ocenianie, mnie zwyczajnie bawią. Dyskusja z Giefergiem nie (tak samo jak nazywanie mnie "dziubusiem", kolejne próby podkurwienia mnie przez tego trolla). W każdym razie na to... Cytat:Za bardzo się odsłania? W ogóle nie trzymał gardy. Dostaje po mordzie kilkanaście rund, pada parę razy, jednak nie wiadomo czemu jest w stanie niemal odwrócic bieg walki. Takie rzeczy tylko w Rocky'm. Jeżeli o to chodzi to parodie walk bokserskich, które mają byc atrakcyjne dla niedzielnego widza. ...odpisałem coś takiego >> Rocky trzymał gardę, klinczował, liczony był tylko raz (w 14 rundzie, którą wrzucałem wyżej) i wcale nie odwraca biegu walki, bo to on położył Creeda w pierwszej i choć technicznie był słabszy, to walczyli jak równy z równym (niejednogłośny werdykt, 8 do 7). Chyba pomylił walkę z Rocky'ego z jego sequelami. Napisałem też, że zabawne jest to jak piczympoom za wszelką cenę stara się przysrać do moich opinii, no i że w ogóle nie odpowiedział na moje kontrargumenty co do walki w szóstej części. 21-12-2015, 17:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2015, 18:07 przez Juby.)
A od kiedy to niby mogę w tym dziale cokolwiek usuwać?
21-12-2015, 17:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2015, 17:58 przez Gieferg.)
No to ktoś usunął mi posta. Czyżby piczympoom się poskarżył, a w moim poście było coś nieodpowiedniego?
21-12-2015, 18:03
Ja to nie ty żebym się skarżył i nawet najgłupsza twoja wypowiedź ma prawo zaistniec zgodnie z zasadą wolności słowa. Wracając do Rocky'ego to przyjmowanie ciosów na głowę nie zaliczamy do gardy.
21-12-2015, 18:07
Jak wrócę do domu, to odpalę DVD i zrobię ci screenshoty Rocky'ego z gardą, żebyś tak jak Negatywny w sprawie nieporuszającej się śmieciarki w Terminator: Genisys, mógł zamilknąć na wieki.
Doczekam się odpowiedzi, co bardziej realistycznego było w walce w szóstej części? 21-12-2015, 18:10 (21-12-2015, 18:03)Juby napisał(a): No to ktoś usunął mi posta. Czyżby piczympoom się poskarżył, a w moim poście było coś nieodpowiedniego? Nie wydaje mi się. Nie jak na standardy tego forum. A co do walk z Rocky'ego to w trójce Rocky nauczył się unikać ciosów i wyszło to już trochę lepiej. W II jest najgorszy pokaz blokowania twarzą od początku do końca walki i zwyczajnie tej walki nie lubię. W walce z pierwszej części nie jest to aż tak wkurzające, ale najlepiej wypadała jak dotąd chyba walka z RB, choć moją ulubioną jest oczywiście ta z Ivanem. Muszę powtórkę sobie strzelić, bo w zeszłym roku oglądałem tylko I i IV. 21-12-2015, 18:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2015, 18:28 przez Gieferg.) (21-12-2015, 18:10)Juby napisał(a): Jak wrócę do domu, to odpalę DVD i zrobię ci screenshoty Rocky'ego z gardą, żebyś tak jak Negatywny w sprawie nieporuszającej się śmieciarki w Terminator: Genisys, mógł zamilknąć na wieki. Mało efekciarstwa ale sporo dramaturgii. Daruj sobie screeny, bo też mam dostęp do pirackich wydań. 21-12-2015, 18:41
Mniej efekciarstwa? Od pierwszej części (30-letniego dramatu za marne pieniądze), gdzie efekciarstwa nie ma w ogóle? Dobre.
Widzę, że nie doczytałeś mojego Cytat:Chyba pomylił walkę z Rocky'ego z jego sequelami. Efekciarski Rocky bez gardy zaczął się z drugą częścią. 21-12-2015, 19:25
lubię to forum bo na bieżąco wrzucacie dobre njusy i generalnie można poczytać ciekawe i merytoryczne komentarze... a potem wchodzę na temat o Creed żeby sprawdzić jakie są opinie i dostaję jedną stronę tematu o tym czy Rocky trzymał gardę czy nie... no ludzie ;)
Odnośnie filmu, nie odpowiada mi Rocko w roli drugoplanowej. Wiem, że miało się skupiać na Adonisie ale szczerze mówiąc mało mnie obchodziła jego historia. Nie czułem też między nimi jakiejś szczególnej chemii, ot przyszedł syn Creeda to go zaczął trenować, koniec. Już lepiej wyglądała ta relacja trener-uczeń w piątce z Tommym Gunnem. Po drodze jest [SPOILER !!!] choroba Rocky'ego i tu jest ciekawiej, Sly daje popis i w kilku scenach chwyta za gardło. I chyba nie wiemy jak to się skończyło? [KONIEC SPOILERA] Jeżeli chodzi o walki to standardowo piorą się na zmianę po pyskach i wstają po k.o. (to chyba żaden spojler?). Generalnie oglądało się przyjemnie ale żeby zaraz stawiać to obok pierwszej części? meh... Sorry za ten koślawy spoiler ale nadal nie wiem jak mam zrobić to w ukrytym kodzie...
Hey, give me another cookie
21-12-2015, 22:26 (21-12-2015, 22:26)mcp napisał(a): Sly daje popis i w kilku scenach chwyta za gardło. Sly już dawno pokazał, że niesprawiedliwym jest stawianie go obok Arnolda. On potrafi wykrzesać z siebie aktorstwo - Rocky 3, po śmierci Micka.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 22-12-2015, 00:39 Cytat: a potem wchodzę na temat o Creed żeby sprawdzić jakie są opinie i dostaję jedną stronę tematu o tym czy Rocky trzymał gardę czy nie.. Pewnie dlatego, że to ogólny temat o Rockym. 22-12-2015, 02:25
Uwielbiam serię filmów o Rockym, ale same walki są niestety we wszystkich częściach raczej absurdalne i nie mają nic wspólnego z realizmem. zwłaszcza pierwsza walka z Apollem mnie razi. Dariusz Michalczewski kiedyś powiedział, że Stallone od jakiejś trzeciej części zaczął mieć trochę większe pojęcie o boksie - tj. o bokserskich ruchach, wyprowadzaniu ciosów, etc.
Jeżeli jednak chodzi o szóstkę, to - z tego co pamiętam - Rocky ma w niej pięćdziesiąt kilka lat. Foreman odzyskał tytuł wagi ciężkiej w wieku 45 lat. Hopkins dzierżył tytuł w wadze półciężkiej, mając prawie 50 lat. A w tej kategorii szybkość liczy się o wiele bardziej niż w HW. Oczywiście, wiek Rocky'ego - w kontekście jego walki o tytuł mistrza HW - to mocno naciągana sprawa, ale jak na standardy Hollywood zdecydowanie do przełknięcia. Co do złamanej ręki Dixona, to dlaczego sędzia niby miałby to przerwać? Bokserom zdarza się walczyć z uszkodzoną jedną ręką/barkiem i w efekcie walczą tylko jedną przez większość walki - vide walka v. Kliczki z D. Chisorą. Bodaj w drugiej rundzie Witek złamał rękę, ale walczył dalej. Jeżeli zawodnik nie zgłasza tego faktu do sędziego, nie zgłasza, że chce przerwać walkę i potrafi skutecznie - pomimo kontuzji - bronić się przed naporem oponenta, to sędzia nie ma powodu, by przerwać. Rentgena w oczach nie ma. A z gardą Rocky'ego to zawsze było tak, że on tylko trzymał ręce w górze, ale z gardą nie miało to wiele wspólnego, bo garda ma w zamyśle bronić przed atakami. Nie wiem, czy choć raz Rocky schował się za podwójną, szczelną gardą, by przetrwać huraganowy atak przeciwnika. Nie jest to, niestety, tylko domena serii o Rockym. W "Southpaw" też raczej nie obserwujemy sensownych obron przed ciosami. Tanie efekciarstwo kosztem realizmu. 22-12-2015, 14:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-12-2015, 14:52 przez Bogusz.)
Nie udalo się Abramsowi, a udała się ta sztuka niejakiemu Ryanowi Cooglerowi. Świetne kino i świetny spin-off kultowej serii. Wszystko jest tutaj na miejscu, nie ma nachalnych mrugnięć oczkiem do widzów. Lokacje z poprzednich filmów są te same, czuć, że całość jest pełnoprawnym sequelem, ale jednocześnie jest samoistnym filmem. Nie ma tanich ucieczek do sentymentów, ale np. gdy młody Creed zalicza swój "wbieg po schodach" to nie czuć zażenowania tanim graniem na emocjach, bo całość ma tutaj sens, scena jest dosłowna a jednocześnie widz domyśli się do czego twórcy się odwołują. Rocky nie jest tutaj tylko zapychaczem czy panem Myagi ale postacią z krwi i kości.
8/10. Jeden z najlepszych filmów jaki widziałem w tym roku. 22-12-2015, 18:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-12-2015, 18:48 przez Corn.) |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Rocky Balboa | Predator895 | 83 | 18,254 |
20-12-2013, 16:24 Ostatni post: Mental |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Spoiler![[Obrazek: JntGgTN.gif]](http://i.imgur.com/JntGgTN.gif)






