Rocky / Creed
(25-11-2018, 16:03)Gieferg napisał(a): Przed dzisiejszym seansem pozyczyłem bratu Creeda na BD żeby sobie nadrobił, komentarz po filmie:

Cytat:Wyobraź to sobie jako samodzielny film. Syn znanego boksera żerując na nazwisku ojca walczy o mistrzostwo i nie wygrywa. Koniec.
:)

Dodał, że tylko motyw Rocky'ego ratuje ten film.
No i dokładnie tak jest.

Jak można powiedzieć coś takiego o tak dobrze napisanym (dialogi), zagranym, zmontowanym i wyreżyserowanym dramacie sportowym, z wpadającą w ucho muzyką? "Tylko motyw Rocky'ego"? Bez komentarza.

(25-11-2018, 23:03)Gieferg napisał(a): Wszystko w czym niedomagał pierwszy Creed (marny przeciwnik, nieciekawy główny bohater, brak emocji innych niż związane z postacią Rocky'ego), sequel nadrabia z nawiązką.

Przecież główny bohater jest ten sam. A marny przeciwnik to dla mnie żaden minus, bo to tak jakby się czepiać Batman Begins, że ma słabych villainów w porównaniu z TDK i TDKR. No ma, tzn. nie ma w nim takiego Jokera, czy Bane'a, ale to był film przede wszystkim o Batmanie, tak samo jak Creed jest o Adonisie. No i "Piękniś" Conlan wypadł i tak dużo lepiej od Dixona z RB, który jest chyba najcieńszy w serii, a film w czołówce najlepszych.


Z pomysłem na Creeda III naprawdę będą mieli problem. Na starego Creeda za wcześnie, a motywy z Rockych II-IV wymieszano już w tej części. Zarówno historię Rocky'ego, Creeda jak i Drago ładnie zostały zamknięte, nie wiem czy jest tu jeszcze coś do dopowiedzenia. Ale trójka raczej powstanie, bo zapowiada się największy hit w serii od 1985 roku.

Odpowiedz
Cytat:Jak można powiedzieć coś takiego o tak dobrze napisanym (dialogi), zagranym, zmontowanym i wyreżyserowanym dramacie sportowym, z wpadającą w ucho muzyką? "Tylko motyw Rocky'ego"? Bez komentarza.

Poza Rockym nie ma tam nic godnego uwagi, oglądam tylko i wyłącznie dla niego. Muzyki dobrej jest tam tyle co nawiązań do Contiego. Główny bohater mi wisi, na walkach ziewam bo nie obchodzą mnie ich uczestnicy. Dwójka z wymienionych problemów ma tylko ten z muzyką.

Cytat:Przecież główny bohater jest ten sam.
Co z tego?
Dopiero w dwójce zaczął mnie obchodzić. Może dzięki temu kolejne powtórki jedynki wypadną lepiej, ale nawet jeśli, będzie to zasługą dwójki, nie jedynki.

Cytat:A marny przeciwnik to dla mnie żaden minus,
No to super. Dla mnie owszem.

Cytat:bo to tak jakby się czepiać Batman Begins, że ma słabych villainów w porównaniu z TDK i TDKR.
W Begins wystarcza mi główny bohater, bo jego losy mnie obchodzą and because he's goddamn Batman.

Cytat: No i "Piękniś" Conlan wypadł i tak dużo lepiej od Dixona z RB,
Obaj są siebie warci, ale RB wygrywa tym, że jest głównie o Rockym, a dodatkowo jest jeszcze Paulie.

Cytat:Z pomysłem na Creeda III naprawdę będą mieli problem.
Nie chcę trzeciego Creeda, ale zobaczyłbym spin-off o Drago family :P

Odpowiedz
Obejrzałem pierwszego Creeda i - WOW! Fajny film. Wartościowy, emocjonujący spin off, dobrze wpisujący się w Rockowe uniwersum. Taki szczery dramat sportowy, utkany z szablonów, ale zrobiony.. nie wiem jak to nazwać... normalnie? W żadnym momencie nie odczułem, że Coogler traci nad tym kontrolę. Sama koncepcja miała podstawy do wyśmiania, ale śmieszna ostateczna nie jest. Jest w tym serducho, jest kapitalny Sly, jest fajna Tessa Thompson i nieźle nakręcone pojedynki. Fabuła jest z jednej strony prosta, a z drugiej właściwie poprowadzona i daje każdemu wątkowi odpowiednio wybrzmieć i zostawić po sobie konkretne wrażenie.

[Obrazek: hero_Creed-2015.jpg]

Lekką ręką mocne 8/10. Totalnie zaskoczył mnie Creed i wiem, że na pewno idę do kina na dwójkę. Ta scena to najlepszy pokaz aktorski Sly od...bo ja wiem, ever? Mimo, że dialog oparty na najprostszych emocjach to osadzenie go w odpowiednim momencie w filmie daje mu niesamowitego powera.

Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Czy ktoś wie może czy znajde gdzies na YT tą piosenke, którą spiewa ta czarna niunia Creeda przed jego walką?
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
(26-11-2018, 22:57)Snappik napisał(a): Ta scena to najlepszy pokaz aktorski Sly od...bo ja wiem, ever?

Najlepszy jego pokaz to śmierć Micka. Koniec tematu.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(26-11-2018, 23:39)szopman napisał(a): Czy ktoś wie może czy znajde gdzies na YT tą piosenke, którą spiewa ta czarna niunia Creeda przed jego walką?

.

Odpowiedz
(26-11-2018, 22:57)Snappik napisał(a): Ta scena to najlepszy pokaz aktorski Sly od...bo ja wiem, ever? Mimo, że dialog oparty na najprostszych emocjach to osadzenie go w odpowiednim momencie w filmie daje mu niesamowitego powera.


Jak dla mnie najlepszy był tutaj


Ale Sly od początku był świetny w tej roli (z przerwą na V). Poniżej kilka przykładów


EDIT:
Sly 3 godziny temu na instagramie pożegnał się z Rockym. Creed II był jego ostatnim filmem w tej roli.
https://www.instagram.com/p/Bquk06OharC/

Odpowiedz
Ech. W dwójce Adonis Creed nijak mnie nie angażuje, a do tego irytował mnie swoją bucówą, która w jakiś sposób jest zrozumiała czasem, ale nie sprawia, że chce mi się go oglądać. Kiedy walczył z Drago to kibiowalem wlaśnie wschodniemu pięściarzowi.

Bo wszystko, co wzbudza we mnie emocje w tym filmie to własnie historia rodziny Drago i Rocky. Tym bardziej męczacy jest wątek Creeda, że obok jest niesamowicie ciekawy motyw wygnanego z ojczyzny ojca, który trenuje syna by odzyskać dawną sławę. Jezu, jaka w tym jest historia. I taki żal, że twórcy przechodzą obok niej. Tj. w tej formie, w której ją dostaliśmy wyciskają z niej, co się da - za co ogromny plus, ale to mógłby być piękny film. Miliard razy bardziej od drugiego "Creeda" wolałbym inny spin-off - "Drago", który opowiedziałby te historie z Ivanem i Viktorem w roli głównej, a Adonisem w tle.

Widzę to jako coś przypominającego wątek Toma Hardy'ego i Nicka Nolte z "Warriora" w formie "Rocky'ego". Underdog z trudna relacja z ojcem, ktory musi pokonac amerykanska gwiazdę, zeby odzyskac honor. A zakonczenie mogloby spokojnie zostac takie, jakie jest, bo jest bardzo w stylu "Rocky'ego".

Ech.

A tak jest film, na którym się wynudziłem, ale za domknięcie wątku Drago i to jak zakończyła się walka nie żałuje seansu. Dla mnie to był najbardziej emocjonujący moment filmu.

Wątek Rocky'ego wydaje mi się tutaj taki na doczepke. Jakby musiał być. W ogóle nie rozumiałem z "Creeda" tej rozłąki Rocky'ego z synem, z którym przecież dopiero co się pogodził, a tutaj to wydaje się takie na siłe. Rozumiem, że samotny Rocky to ciekawszy Rocky dramatycznie, bo to znów underdog, który musi pokonac jakąs przeszkodę, ale poza faktem, że fajnie zobaczyć go znowu w filmie to nie widzę sensu.

Odpowiedz
No właśnie kilka osób mówi, że super byłoby, gdyby ten film był o Drago, a ja śmiem twierdzić, że wcale nie - wątek Drago jest dlatego taki zajebisty, bo zbudowany na minimalizmie i odczarowaniu kartonowego Dolpha z czwórki. Przecież wyciśnięto z tych postaci, wielkich milczków z rodzinnym kwasem, wszystko, a gdyby to było głównie o nich, staliby się męczący do oglądania (szczególnie to budowanie ich relacji na milczeniu). Myślę, że takie, a nie inne proporcje w przedstawianiu obu stron sprawiają, że ten wątek łapie za gardło i bierze z zaskoczenia, bo nie spodziewałem się tak zajebistych postaci drugiego planu.

Podejrzewam, że gdyby zrobić film o Drago, to wyszedłby Jurij Boyka po prostu.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz
Cytat: i odczarowaniu kartonowego Dolpha z trójki.

Czwórki...
I też wolałbym film o Drago niż o młodym Creedzie. A już szczególnie teraz, zamiast Creeda III (który, jesli powstanie, jakoś mnie nie interesuje).

Odpowiedz
(28-11-2018, 21:02)Crov napisał(a): Wątek Rocky'ego wydaje mi się tutaj taki na doczepke. Jakby musiał być. W ogóle nie rozumiałem z "Creeda" tej rozłąki Rocky'ego z synem, z którym przecież dopiero co się pogodził, a tutaj to wydaje się takie na siłe.

Szósty Rocky toczył się w 2006 roku, Creedy w 2015 i 2018. Te "dopiero co się pogodził" było lata temu, kontakt między nimi się zatarł, o czym Sly mówił w pierwszym Creedzie.

Odpowiedz
No to masz, cała seria szrotówek z serii "Undisputted" i wkrótce polskiego "Underdoga". Będzie wschodnio, są underdogi, wschodni akcent. Sztampa w "Creed 2" działa tak dobrze, bo jest zbudowana na kontrastach. Biedni syn z ojcem. Bogaty mistrz świata. Milczenie nad śniadaniem. Wesoła kolacja u Creedów. Jedni kochani przez kraj i fanów (scena z pomnikiem), drudzy zaszczuci i porzuceni przez naród. To są zajebiste postacie, ale na regułach przedstawionych w tym filmie.

Gieferg, brednie trochę piszesz, bo pewnie dzień przed premierą powtórzysz oba Creedy jak i tym razem ;-).
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz
Na pierwszym Creedzie nie byłem w kinie, teraz miałem spore wątpliwości, czy będę, a zdecydowałem się jakiś tydzień przed premierą. Poszedłem bo Sly i Dolph. Adonis w sequelu w końcu dał się lubić, ale wciąż nie na tyle, bym był zainteresowany jego solowym występem w takim stopniu, żeby na to lecieć do kina. Co innego Drago.

Aż chyba sobie znowu obejrzę ten "nieoficjalny spin-off" ;)

Odpowiedz
(28-11-2018, 22:17)EL-Kal napisał(a): Przecież wyciśnięto z tych postaci, wielkich milczków z rodzinnym kwasem, wszystko, a gdyby to było głównie o nich, staliby się męczący do oglądania (szczególnie to budowanie ich relacji na milczeniu).
Dla mnie meczace są smęty pyszałkowatego Creeda i ostatnie co mnie obchodzi to czy wygra, czy jego dziecko okaże się głuche, czy może on wpadnie pod pociag. Drago maja ciezar emocjonalny, ktory czulem i ktory jest fajnie zarysowany. Co mozna wiecej dopisac? Na pewno wiele, bo to IMO bardzo plodny temat - tym bardziej, ze Ivan wcale nie okazuje sie - jak sie obawialem przed seansem - patologicznym ojcem psychopatą tylko po prostu surowym trenerem z ciezarem na duszy.

Jest tu piekny grunt pod dopisanie watku wiekszego watku Ivanowi i bogatsze nakreslenie Viktora, w ktorego nikt moglby nie wierzyc po tym jak jego ojciec zaprzepascil szanse. Moj boze, przeciez to samograj. Syn nie tyle cierpiacy za grzechy ojca, a probujacy naprawic jego - kurde, nawet nie bledy - a po prostu zwykly sportowy upadek, ktory kosztowal go honor. Wlasnie, syn walczacy o honor swojego nazwiska po tym, jak kazdy na niego plul.

No kurna - to jest prawdziwy spin-off "Rocky'ego", a nie jakies tam pierdololo Adonisa o tym, ze nie chce byc prawnikiem czy cos.

Im dluzej mysle o tym potencjalnym spin-offie tym bardziej mnie to denerwuje.

(28-11-2018, 22:24)EL-Kal napisał(a): No to masz, cała seria szrotówek z serii "Undisputted" i wkrótce polskiego "Underdoga". Będzie wschodnio, są underdogi, wschodni akcent.
To nie wschodniosc jest sila postaci Drago, a ich relacje i historia. Tej wschodniosci nawet tutaj nie czuc szczegolnie poza faktem, ze bylo ZSRR. Swoja droga, zasmialem sie do siebie widzac zimna kolorystyke Kijowa, klasyczne przedstawienie wschodniej Europy w filmach z USA, jakby zawsze panowal tam śnieg, ale zaraz potem Filadelfie pokazano identycznie.

Cytat:Sztampa w "Creed 2" działa tak dobrze, bo jest zbudowana na kontrastach. Biedni syn z ojcem. Bogaty mistrz świata. Milczenie nad śniadaniem. Wesoła kolacja u Creedów. Jedni kochani przez kraj i fanów (scena z pomnikiem), drudzy zaszczuci i porzuceni przez naród. To są zajebiste postacie, ale na regułach przedstawionych w tym filmie.
Co to znaczy? To sa zajebiste postacie, bo maja ciekawa historie i relacje, wiec o jakich regulach mowisz? W ogole to jest zabawne, ze to jest odwrocenie motywu z oryginalnego "Rocky'ego", gdzie wzgardzony biedak walczy z mistrzem swiata. Trudno bylo nie kibicowac Viktorowi Drago skoro robi tutaj za Rocky'ego. ;)

(28-11-2018, 22:21)Juby napisał(a):
(28-11-2018, 21:02)Crov napisał(a): Wątek Rocky'ego wydaje mi się tutaj taki na doczepke. Jakby musiał być. W ogóle nie rozumiałem z "Creeda" tej rozłąki Rocky'ego z synem, z którym przecież dopiero co się pogodził, a tutaj to wydaje się takie na siłe.

Szósty Rocky toczył się w 2006 roku, Creedy w 2015 i 2018. Te "dopiero co się pogodził" było lata temu, kontakt między nimi się zatarł, o czym Sly mówił w pierwszym Creedzie.
A Rocky V powstal piec lat po Rockym IV, a zaczyna sie tydzien pozniej. :P Historia pokazana w RB jasno pokazuje, ze sie pokumali, a potem masz dopisane, ze "ooo, sory, jednak nie, bo tak". Dla mnie to jest "dopiero co", bo w poprzednim filmie, a nie trzy filmy temu. Historia Rocky'ego to to, co widzimy w filmie, wiec skoro w poprzednim odcinku widzialem, ze sie naprawilo, a teraz nagle sie jednak zepsulo, mimo że nic na to nie wskazywalo to jest to dla mnie z dupy. Rozumiem po co to zrobili, ale szczegolnie w sequelu "Creeda" wyglada to dla mnie jak ciągniete na sile, zeby Rocky nie byl za szczesliwy.

Nota bene, ogladajac po raz pierwszy piatkę po tym jak juz mialem za soba lata temu obejrzanego "Rocky'ego Balboa" to tez mnie nieco uwieralo, ze w piatce Rocky naprawia relacje z synem i potem znow RB, tyle że 1) przeskok czasowy miedzy RV a RB jest wiekszy i jednak wyrazniejszy; 2) syn jest inna osoba, bo jest juz doroslym czlowiekiem. Wiec powtorka z psuciem sie relacji, gdy jest doroslym czlowiekiem bardziej rzuca mi sie w oczy.

Tym bardziej mnie to w sequelu wkurza, ze wolalbym, zeby Rocky powiedzial Creedowi "a to sie wal", pojechal do syna i patrzyl jak Viktor masakruje Donniemu gebe na ringu drugi raz. :p

(28-11-2018, 22:55)Gieferg napisał(a): Na pierwszym Creedzie nie byłem w kinie, teraz miałem spore wątpliwości, czy będę, a zdecydowałem się jakiś tydzień przed premierą. Poszedłem bo Sly i Dolph. Adonis w sequelu w końcu dał się lubić, ale wciąż nie na tyle, bym był zainteresowany jego solowym występem w takim stopniu, żeby na to lecieć do kina. Co innego Drago.
Pjona, Gief.

Odpowiedz
Cytat: Co to znaczy? To sa zajebiste postacie, bo maja ciekawa historie i relacje, wiec o jakich regulach mowisz?
Są zajebiste, bo takimi wydały Ci się w tym filmie, z jego regułami. I dobrze, to zasługa scenarzystów, reżysera i aktorów. Jednak spin-off o Drago zrobiłby to, co można zrobić z takim materiałem najgorszego - przegadałby ich. Nie rozumiesz tego, co napisałem, nie uważam tych postaci za nieciekawe, uważam za ciekawą drogę zaproponowaną dla nich w tym filmie. Wyjmij Drago z tego kontrastu z Creeda, zostaje smutna buła o ojcu i synu, których porzuciła matka, bo... Bo niby czemu?

W "Creed 2" to wszystko działa dlatego, że jest dekonstrukcją kreskówkowej genezy Drago, jest subtelne (wiele rzeczy musisz sobie dopowiedzieć), bierze z zaskoczenia, ale to nie oznacza że to materiał na oddzielną opowieść, na pewno nie o Ivanie Drago. Jest to spoko materiał na drugoplanowych antagonistów z kolejnego filmu z serii Rocky, działa na zasadach tego filmu, a jedna z nich brzmi "Drago też ma swoje backstory" i "antagoniście też można kibicować". I to akurat wyszło twórcom wspaniale.

Jak chcesz amerykański film o postsowietuchach, którzy chcą wrócić do kraju, naprawić relację ojcowsko-synowską i jeszcze zbijać międzyczasie palety w tartaku, to bez Lubosa i Smarzowskiego wyjdzie coś co najwyżej prosto na DVD. A z nimi coś do głównej sekcji festiwalu Berlinare.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz
"Wrestler" działał zajebiście bez podbudowy żadnymi wcześniejszymi filmami, dajcie mi film w takich klimatach z Dolphem w roli Ivana... lecę do kina w dniu premiery,

Odpowiedz
EL-Kuba

To co piszesz to po prostu "to jest dobre, bo zrobili to dobrze". :P Przeciez to jest wszystko kwestia tego, kto sie za to zabierze. Watek Hardy'ego i Nolte'ego w "Warriorze" to nudna, przegadana bula? Nie, a szkielet jest podobny do jednego z elementow tej relacji Drago. Na tym mozna zbudowac zajebiste rzeczy. Nie rozumiem twoich obaw, a juz tym bardziej ich nie podzielam. Widzialem film o "uposledzonym" bokserze z patologicznych blokowisk, ktory musial udowodnic wszystkim, ze cos znaczy, wiec dodanie do tego motywu problemow z ojcem i ciezaru, ktory przytlacza nazwisko rodowe moim zdaniem nie jest minusem, a zdecydowanie walorem dodatnim tej historii.

No i ty ciagle o tych "postsowietuchach" - to W OGOLE nie ma znaczenia skad sa Drago. Ma znaczenie tylko, ze stracili "honor" i status w oczach ludzi. Drago moglby byc rownie dobrze zdyskredytowanym amerykanskim bokserem. Albo Szwedzkim chemikiem z genialnym IQ. ;)

(28-11-2018, 23:46)Gieferg napisał(a): "Wrestler" działał zajebiście bez podbudowy żadnymi wcześniejszymi filmami, dajcie mi film w takich klimatach z Dolphem w roli Ivana... lecę do kina w dniu premiery,
O kierwa, tak - pjona x2.

("Warrior" + "The Wrestler") x Rocky = spin-off o Drago <3

Odpowiedz
Kurde, ale to jest zajebista obserwacja, gdy ktoś, kto dostał zajebisty element średnio lubianego przez siebie filmu, chciałby, aby go uwypuklono w oddzielnym projekcie :-) :-), kiedy ta zajebistość wcale nie jest oparta na zero-jedynkowości.

Już rozumiem, czemu powstawały te wszystkie spin-offy "Star Wars", płyciutki fanserwis że ło jezu kurła.

(28-11-2018, 23:49)Crov napisał(a): - to W OGOLE nie ma znaczenia skad sa Drago. Ma znaczenie tylko, ze stracili "honor" i status w oczach ludzi. Drago moglby byc rownie dobrze zdyskredytowanym amerykanskim bokserem. Albo Szwedzkim chemikiem z genialnym IQ. ;)

Wut xD? To w końcu chcesz film o Drago czy dramat o ojcu i synu, którzy muszą się zbondingować po jakimś upadku, tyle że z Munteanu i Lundgrenem? Nie chcesz więc spin-offu "Drago", ale film z podobnym motywem? Nie wiem więc, skąd to przyklaskiwanie Giefergowi, on by obejrzał spin-off "Drago" ;-). Drago są postsowiecką rodziną bokserów, w której ojciec był w radzieckiej armii, a matka była politykierką. Są pewne stałe w tych postaciach.

Crov, a propos kwestii pokumania się Rocky'ego i syna, też miałem z tym problem, ale któryś z chłopaków, Gamart albo Corn, skomentowali po wyjściu z kina w pogadance piwkowej tak: "no ale co z tego, w życiu nie jest tak, że się pogodzisz i się od tego momentu już tylko układa". Tj. mam ten sam problem z narracyjnego punktu widzenia co Ty, ale to wynika z tego, że bardzo lubię tamten film i "Creedy" umniejszają rangę zbliżenia z "RB". Z drugiej strony w serii wybaczam takie rzeczy, bo tylko w tych filmach jest wrażenie, że życie toczy się swoją drogą w ciemnych plamach między sequelami.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz
No i fajnie, nie bedzie trzeba sie zastanawiac nad wydaniem biletu na "Creeda III". :P

Chyba, ze Dolph zostanie jego trenerem. :D

(28-11-2018, 23:53)EL-Kal napisał(a):
(28-11-2018, 23:49)Crov napisał(a): - to W OGOLE nie ma znaczenia skad sa Drago. Ma znaczenie tylko, ze stracili "honor" i status w oczach ludzi. Drago moglby byc rownie dobrze zdyskredytowanym amerykanskim bokserem. Albo Szwedzkim chemikiem z genialnym IQ. ;)

Wut xD?
Cytat:

"Jak chcesz amerykański film o postsowietuchach, którzy chcą wrócić do kraju, naprawić relację ojcowsko-synowską i jeszcze zbijać międzyczasie palety w tartaku, to bez Lubosa i Smarzowskiego wyjdzie coś co najwyżej prosto na DVD."

Zrozumiałem jako sugestie, ze cos, co wazy negatywnie na spin-offie o Drago to fakt wschodniości - bo bez Smarzowskiego to strejtudiwid. Wiec zwrocilem uwage, ze wschodniosc nie jest tutaj wazna i nie powinienes uznawac jej za potencjalna wade. Moze po prostu odbierasz ten wątek zbyt powierzchownie.

Ale jeżeli nie to miales na mysli to sory.

Bo generalnie, jak widzisz, chcialem ci zwrocic uwage, ze moglismy dostac znacznie fajniejszy film, ktorego ty, o dziwo, nie widzisz. Nie wiem dlaczego próbowałem cie przekonac, ale juz koncze. Chyba chcialem po prostu wypisac z siebie swoje zmartwienie i zawod tym filmem, bo dla mnie tutaj kazda scena z Drago zionie potencjałem na film sto razy lepszy i ciekawszy niż oba "Creedy", a przy tym znacznie blizszy duchowi "Rocky'ego". Sory za probe przekonywania. :)

Włącze sobie chyba dziś "Warriora" marzac, ze gdzies tam, w innym swiecie, dostalismy kozacki film pod tytułem "Drago". <3

Cytat:Gamart albo Corn, skomentowali po wyjściu z kina w pogadance piwkowej tak: "no ale co z tego, w życiu nie jest tak, że się pogodzisz i się od tego momentu już tylko układa".
Nah, to jest ewidentny "retcon" (wiem, ze nie doslownie retcon, ale zasada podobna), a nie "bo tak jest w życiu". Sly wyraznie chcial te relacje zakonczyc pozytywnie, ale potem trzeba bylo dopisac sequel to sie gimnastykowali. Analogicza sytucja to Jane Foster i Thor, gdzie w drugim Thorze jest milosc i gosc zostaje dla niej na Ziemi, a potem okazuje sie, ze go rzucila. (Choc z tym jest o tyle lepiej, ze jest jeszcze wspomniana pomiedzy chyba raz, jako jego dziewczyna.) I tez nie bylo to podyktowane tym, ze "a, no tak bywa w życiu!" ;) To nie jest nierealistyczne, to jest po prostu toporne narracyjnie. Tym bardziej, ze w Creedzie 2 nie widac żadnych animozji u syna Rocky'ego - wrecz przeciwnie.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Rocky Balboa Predator895 83 18,295 20-12-2013, 16:24
Ostatni post: Mental



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości