Rocky / Creed
Kocham Rocky'ego. Bardzo lubię Creeda. Jednak nie wiem czy mi podoba się ten pomysł:

https://screencrush.com/sylvester-stallone-new-rocky-movie-immigrant/

Wiadomo - jeśli będzie to dobra produkcja, to nie ma nic do rzeczy czy to świat Rocky'ego czy też nie. Po prostu tak na dzisiaj to średnio optymistycznie do tego podchodzę.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Zegar tyka, wolalbym, zeby Sly skupil sie na czyms innym, bo spokojnie moglby zagrac w jakims ciezszym kryminale, albo przyziemym sensacyjniaku w starym stylu, najlepiej w duecie z Kurtem Russelem.

Odpowiedz
Rocky 3 - początek z podpitym i słusznie sfrustrowanym Paulym zdaje się kontynuować ton dwóch pierwszych filmów. Podobnie sceny z Mickiem. To wrażenie psuje, gdy Rocky napieprza się z Hulkiem Hoganem ubranym jak Kot w butach (swoją drogą, nie sądziłem, że Hogan to taki olbrzym). I potem jest zjazd w dół, gdy zmienia się w standardowy sport hero flick z 80s montage z fałszywymi truizmami typu "Robisz to dla siebie, nie dla innych" z wiadomym zakończeniem :P (gdy oglądałem "Rocky'ego 2" to nie wiedziałem jak się skończy finalny mecz i oglądałem pełen emocji).

I ciężko mi uwierzyć w tak gigantyczną sławę Rocky'ego. OK, reklamy w mBankach, zdobienie okładek czasopism i występ w Muppetach. Rozumiem. Ale pinball? Jebitny pomnik w dużym mieście za życia? Co on, papież? Choć film nawet ładnie rozwija postać Rocky'ego, któremu powoli uderza sodówa do głowy.

No i Clubber Lang jako najgorsza kreskówkowa kanalia na świecie. Wiem, że miał skurwesynem. Ale serio - niektóre zachowania to kwalifikują na jakąś naganę od bokserskiej federacji (jak popchnięcie Apolla). Na upartego to Lang jest tu underdogiem - on trenuje w jakiejś melinie, gdy Rocky robi to w otoczeniu kamer i grouppies :). Lub jakiś kibic do niego się sapie.

I zdziwiłem się jaki ten film jest krótki, lub wydaje się krótki i ręka reżyserska Sly'a nie jest sprawna. Np. zbyt szybko zdradził los wiadomej postaci, gdy dał przebitkę Adrian płaczącą nad jego ciałem.

6/10

Odpowiedz
Mroczne widmo. 
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Rocky IV - Kultowy dla mnie opening z rękawicami i tylko tyle. No może, fajne piosenki do obligatoryjnych ejtisowych montaży. Ten film to oficjalny skok przez rekina tej serii. Skok rozpoczyna się od pojawienia się robota wyrwanego z Jetsonów (już nawet Paulie i Apollo nie ukrywają swego WTF-a). A były to najbardziej przyziemne filmy. Szaleństwo dalej się pogłębia się, gdy wprowadzenie walki Creed-Drago wygląda jak brodwayoskwa produkcja (swoją drogą Lundgren świetnie zagrał "co się tu kurwa odjaniepawla?!" na twarzy). To żenująca agitka polityczna ze stereotypowym grubo ciosanym złym Ruskiem. Mam wrażenie, że Apollo sprowadził śmierć na własne życzenie, bo on ewidentnie prowokował na tej konferencji prasowej i potem dalej kozaczył. Reprezentacja radziecka zachowuje się dość racjonalnie i to strona amerykańska naskakuje.

Wspominałem o ejtisowych montażach. Od momentu przybycia do Rosji (ofkorz obowiązkowo przez cały rok pada śnieg) sceny mówione zmieniają się w przerywniki do montażowych scen ze szlagierami, których jest chyba 3. Wcześniej pojawia sie ejtisowy AMV z poprzednimi filmami, który nic nie wnosi do filmu. 

Pauliego sprowadzono do funkcji nieśmiesznego comic reliefa, a rola Adrian ogranicza się do "będę psioczyć, żebyś nie walczył, ale w trzecim akcie i tak cię wesprę" (BTW jak ona jest w Rosji, to kto pilnuje dzieciaka? Robot?!). Zakończenie jest wiadome, więc nie odczułem żadnych emocji. Końcowa mowa Rocky'ego to kolejna żenuła pełna hipokryzji.
 
3/10

Rocky V - po słabych trójce i czwórce seria wraca częściowo na odpowiednie tory. Pierwsza scena z trzęsącym się Rockym i kłótnia z powodu księgowego zbliża się do klimatów jedynki i dwójki. Rozwija postać głównego bohatera, który postanawia przejść na emeryturę i uczyć bokserskiego fachu nowe pokolenie. I ładnie rozwiązano walkę, która udowadnia, że Rocky zszedł ze sceny niepokonany. Choć parę fuckupów bym znalazł - nagle synowi Rocky'ego przybyło kilka lat, mimo film dzieje się zaraz po czwórce (gdzie miał jakieś 6-7 lat). I z rytmu wybija zły brat-bliźniak Dona Kinga jakimś cudem bardziej przerysowany od poprzednich bad guyów.

7-8/10

Odpowiedz
(06-07-2020, 19:33)OGPUEE napisał(a): To żenująca agitka polityczna ze stereotypowym grubo ciosanym złym Ruskiem.

Niby tak, ale Ivan Drago będzie chyba jedynym powodem dla którego kiedyś wrócę do tego filmu :)

(06-07-2020, 19:33)OGPUEE napisał(a): Mam wrażenie, że Apollo sprowadził śmierć na własne życzenie, bo on ewidentnie prowokował na tej konferencji prasowej i potem dalej kozaczył. Reprezentacja radziecka zachowuje się dość racjonalnie i to strona amerykańska naskakuje.

To akurat faktycznie ma klimat boksu zawodowego zwłaszcza mniej więcej z tamtych czasów :) Cuda się działy przy różnych okazjach, a Apollo jest przecież wzorowany na słynnym pyskaczu i prowokatorze, Muhammadzie Alim ;)


Pamiętam też że zawsze mnie rozwalało jak Lundgren i Stallone napinali mięśnie grzbietu i się "rozpinali" aby wydawać się większymi i bardziej muskularnymi. To było chyba wtedy gdy wychodzili z narożników ;)

Odpowiedz
Cytat:Rocky IV (...)
3/10
Tak się nie znasz, że trudno nie znać się bardziej.
Rocky IV <3 4ever.

Odpowiedz
Rocky III o wiele lepiej wypadł w tej teledyskowej stylistyce niż czwórka trafiając w sweet spot pomiędzy prostą, ale efektywną fabułą, a energicznym muzycznym montażem, przez czwórkę czasami mi jest trudno przebrnąć.

Odpowiedz
Rocky IV > Rocky III. Od zawsze i na zawsze. W sytuacji gdy nie chce mi się powtarzać całej serii, ograniczam się do I i IV.

Odpowiedz
Swoją drogą można zmienić temat na Rocreed ;)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Między Rocky III, a IV Jak mam wybierać,to chyba IV na zasadzie tak złe, że aż Ciekawe. Film jest kwintesencją kiczu ze słynną przemową na koniec walki. Nie wspominając zresztą o robocie, który się w tym filmie pojawia. Ale ze wszystkich filmów chyba właśnie IV daje najwięcej możliwości do parodii.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Dla mnie Rocky 3 jest zdecydowanie lepszym teledyskiem i posiada to minimum fabularne które wciąż czyni go filmem, a w dodatku ten wątek braku motywacji jest o wiele bardziej ciekawy, bo wszyscy miewamy momenty w których popadamy w rutynę i osiadamy na laurach.


Odpowiedz
Cytat:Dla mnie Rocky 3 jest zdecydowanie lepszym teledyskiem

Za mało w nim teledysku, żeby mógł być lepszym teledyskiem :P

Odpowiedz
Przy czym jako teledysk wiem czym np. Rocky 4 wygrywa nad Creedem 2 to areny walki. W Rocky 4 rzeczywiście czuć, że mamy ring i widownię dookoła. Niestety jak widzę finalny pojedynek w Creed 2 to niestety strasznie widać, że kręcone to jest na green-screenie, zresztą widać to we wszystkich walkach. Chociaż musiałbym zobaczyć jakieś making-off, aby zobaczyć, czy rzeczywiście jak kręcili to był to ring + green-screen. 
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
(09-07-2020, 17:25)marsgrey21 napisał(a): Dla mnie Rocky 3 jest zdecydowanie lepszym teledyskiem i posiada to minimum fabularne które wciąż czyni go filmem, a w dodatku ten wątek braku motywacji jest o wiele bardziej ciekawy, bo wszyscy miewamy momenty w których popadamy w rutynę i osiadamy na laurach.

Punkt wyjścia  trójki w ogóle był bardzo ciekawy, bo Rocky miał wszystko a pretendent - MrT (Lang) - nie miał nic. I patrząc na Rocky'ego trenował i walczył aby się  z nim zmierzyć. To zdaje się miał być taki - mniej więcej - "Tyson". Czarnoskóry, z ulicy, głodny boksu, agresywny, z potężnym ciosem, prący na szczyt, pragnący zdetronizować Mistrza i sam nim zostać.

Zawsze miałem wrażenie że gdyby film poszedł za tym (świetnym) początkiem i Lang byłby pełnoprawną postacią obok Rocky'ego, której też moglibyśmy kibicować - film byłby duużo lepszy bo Mr T dawał radę. Niestety szybko staje się w sumie pretekstowym przeciwnikiem "do załatwienia" pełniącym rolę Bad Guya a skupiamy się tylko na Rockym. No i..



Odpowiedz
https://www.hollywoodreporter.com/heat-vision/sylvester-stallone-says-directors-cut-of-rocky-iv-coming-for-films-anniversary

""The robot is going to the junkyard forever, no more robot,""
:(

Aż się boję, co jeszcze pozmienia (np muzykę...), jak do tej pory Dir Cuty spod ręki Sly'a (John Rambo, Expendables) mi niespecjalnie podchodziły.

Odpowiedz
https://collider.com/creed-3-michael-b-jordan-director/

Creed 3 powstanie. Michael B Jordan zadebiutuje jako reżyser.

Odpowiedz
Creedy to zbędne chłamy, które nie powinny powstać. Tym bardziej bez Stallone'a.
Co do "Rocky 4" wersji reżyserskiej. Widać bardzo mu się nudzi. Wyrzucajac robota wyrzuci kilka scen z filmu.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
https://geektyrant.com/news/michael-b-jordan-confirmed-to-direct-creed-iii

Oho :)

Odpowiedz
To będzie piękna katastrofa. Wątpię że ośmielą się zrezygnować ze Sly'a. Dostanie pewnie jakieś cameo.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Rocky Balboa Predator895 83 18,229 20-12-2013, 16:24
Ostatni post: Mental



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości