Dzisiaj miał premierę (od razu w 4K i HDR, super to wygląda). Jestem dopiero po pierwszym odcinku ale chyba od razu zaliczę pozostałe 9 bo jest to zajebiste - zabawne, absurdalne, krwawe w cholerę a bohaterowie rzucają fuckami :)
03-02-2017, 14:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-02-2017, 14:08 przez Mierzwiak.)
Sama fabuła po zwiastunie lekko mnie odpychała, ale jeśli jest zabawnie to zabieram się, nawet jeśli głównie z sympatii do Olyphanta (w zeszłym roku w The Grinder pokazał, że świetnie sobie radzi w takich komediach i że ma duży dystans do siebie).
Powiedz mi tylko jedno, czy po pierwszym odcinku jest tam jakieś większe spoiwo fabularne poza ukrywaniem sekretu i po prostu życiem rodzinnym?
Santa Clarita Diet już za mną. Nie wiem czy się tu szerzej wypowiadać czy może ktoś stworzy wątek, bo chyba jakaś oglądalność jest :P
Natomiast do tematu pasuje mi serial Emerald City czyli a modern reimagining of the stories that led to 'The Wizard of Oz'. I na razie serial oscyluje na granicy średniaka i lekko przechyla się w stronę serialu dobrego ;) Plusów ma u mnie mnie sporo. Scenografia i kostiumy są bardzo ładne. Za reżyserię wszystkich odcinków odpowiada Tarsem Singh, więc jest stylowo. I główną rolę gra przepiękna Adria Arjona :) Oglądam dalej.
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!
08-02-2017, 10:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-02-2017, 10:13 przez Ash_9001.)
Nie sądzę żeby zainteresowanie było znacznie większe - problem z tematami o produkcjach Netflixa jest taki, że z racji wypuszczania wszystkich odcinków to kilka dni dyskusji i potem temat stoi pusty przez rok. Jakbyś jednak chciał założyć temat, to pochwalam.
Do rzeczy - wczoraj skończyłem całość. Bardzo dobra rzecz, z przede wszystkim świetnym scenariuszem, na najwyższym poziomie. Facet pisał wcześniej Better Off Ted i czuć tutaj ten absurd i skrępowanie, który wydaje się być absolutnie na miejscu - tam w dziwnej korporacji, tu na przedmieściach. Olyphant ma bardzo duży talent komediowy i to głównie dla niego to oglądałem, bo Drew jako Sheila ma swoje momenty ale dopiero po jakimś czasie. Na początku bywa nawet irytująca, wyraźnie zresztą ma problem w odnalezieniu się w serialu. Byciu członkiem większej ekipy i graniem z nimi. Zbyt dużo uwagi na siebie ściąga na początku. Ten pierwszy za to od początku tworzy bardzo fajna kreację wysokiej klasy ojca nudziarza z przedmieści, który lubi sobie przypalić i jest pod potężnym pantoflem. Chętnie zobaczyłbym go w większej ilości takich ról, bo pasuje mu to.
Jeśli chodzi o jakość humoru, to jest to dokładnie moja bajka. Inteligentnie, cynicznie, szybko. Są tu jednak ciepłe, prawie wzruszające momenty - głównie ze strony córki, która jest świetna. Sympatyczna, ładna, z bardzo dobrym wyczuciem komediowym (nawet w finale nie przesadzila - Your commitment to this is outstanding :) ). To samo jej sąsiad, Eric. Niby taki klasyczny nerd w ciężkiej sytuacji rodzinnej, ale aktor sprzedaje to z klasą i rozwija.
No i co mi się podobało najbardziej to mitologia. Serbia, babcia (Grace Zabriskie i jej żółć!), Rybnik 1870!
Solidne 8/10 - nie sądziłem że to będzie tak zabawne i jednocześnie odjechane.
Olyphant i córka zjadają aktorsko Barrymore, ciekawe czy będzie to widoczne w sezonie nagród, jeśli w ogóle ten sympatyczny serial o jakieś się odbije. Moją ulubioną postacią była jednak tutaj znudzona, japońska ekspedientka w supermarkecie, jakby żywcem wyjęta z "Family Guya".
Drugi sezon zaliczony :) Dalej jestem na TAK. Bardzo przyjemnie się to oglądało, wiele razy się uśmiałem i z przyjemnością poczekam rok na kolejny sezon ;)
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!
23-03-2018, 19:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-03-2018, 19:56 przez Ash_9001.)
Szybki jesteś :) Ja mam tylko jedno pytanie - czy Olyphanta jest wciąż tak dużo i czy jest równie rozkoszny i zabawny co w pierwszym sezonie? On i dzieciaki zrobili ten serial, Barrymore to jego najgorszy element.
Ten serial powinien nazywać się "What the fuck?!", biorąc pod uwagę to jak często scenarzyści bawią się tu eksklamacjami szoku i przerażenia i to jaki ubaw aktorzy mają przy ich wypowiadaniu.
Po Santę sięgnąłem głównie ze względu na Olyphanta, bo po Deadwood i Justified, obejrzę z nim wszystko. Kontrast pomiędzy jego rolami lawmenów z kijami w tyłkach, a ojcem rodziny z Santy jest olbrzymi, choć ci którzy znają "Mr. Olyphantastica" z wywiadów i wystąpień w talk show'ach (szczególnie u Conana), rozpoznają ten typ aktorskiej komedii. Gość idealnie gra zabawnego everymana z przedmieść, który znalazł się w sytuacji totalnie go przerastającej, ale który pomimo tego postanawia zacisnąć zęby dla rodziny and go with the flow. Co jest o tyle imponujące, że tego rodzaju bohaterowie - ciapowate, pierdołowate marudy, które narzekają na chaos i zachowania postaci wokół nich - zazwyczaj strasznie mnie w serialach irytują. Olyphant natomiast, jest po prostu rozczulający i zabawny.
Reszta obsady też daje radę. Córka przekonuje jako zaradna, zuch dziewczyna. Nerdowaty chłopak, jest nerdowaty. Sąsiad z domu po prawej, wygląda na zajebistego ziomka do grilla i browara. Sąsiadka z lewej, to sympatyczny, niezaspokojony MILF, dumny ze swojego synka. Słyszałem marudzenie na Barrymore, ale osobiście mnie niczym nie wkurzyła.
Humor jest sympatyczny. Choć poziom dialogów to nie jest napierdalanie błyskotliwymi dowcipasami na minutę jak np. w Community czy R&M, ale w każdym odcinku można znalezc coś co zapada w pamięć. A sytuacja rodziny i to jak sobie z nią radzą, po czasie zaczyna autentycznie ciekawić. Do tego drugi sezon kończy się sytuacją, która zapowiada jeszcze ciekawsze shenanigans w trzecim. No i jest tutaj też ta kolorowo-absurdalna atmosfera amerykańskich, bogatych przedmieść, które z jakiegoś powodu są podatnym gruntem pod rodzinne dramaty/komedie.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
16-04-2018, 11:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-04-2018, 11:52 przez Proteus.)
W drugim sezonie jakby uporządkowali zabawki i wyciągnęli odpowiednie wnioski. Aktorzy grają już w mniej ironiczny, przeszarżowany sposób, szczególnie Olyphant wspaniale się wyrobił i idealnie oddaje desperację swojego znerwicowanego bohatera stojącego w rozkroku między dawną a obecną definicją normalności. Między nim a jego ekranowymi partnerkami jest tona chemii, zresztą cała ekipa zaczęła tworzyć udany, zgrany zespół. Sezon kradnie jednak rewelacyjny Nathan Fillion, którego tym razem jest zarówno znacznie więcej, jak i znacznie mniej, ale za to absolutnie niesamowicie wpisuje się w wykreowaną konwencję. Z przyjemnością obejrzę kolejną serię.
Trzeci sezon za mną. Tak na gorąco, dobrze się bawiłem, ale jednak poprzednik lepszy, Olyphant nie ma już takiej mocy i trochę wraca do przerysowania z pierwszego sezonu, szczególnie w początkowych odcinkach. Scenariusze dalej cechują się cudownie nonsensownymi dialogami, ale mam wrażenie, że drugi sezon miał jednak lepszą historię, z lepszym tempem, klarowniej kończonymi wątkami i ciekawszym zakończeniem. Bardzo brakowało mi Nathana Filliona, który zapewne z racji zobowiązań przy serialu Rookie został zastąpiony Alanem Tudykiem. Ale ogólnie jest nadal dobrze, w wielu miejscach można byłoby spokojnie uwierzyć, że trzeci sezon był kręcony równocześnie z poprzednimi, bo o ile Barrymore czy Olyphantowi od początku zdarzają się fałszywe nuty, tak na przykład ich córka nieprzerwanie wymiata.
Jestem po paru odcinkach i o ile faktycznie 2 sezon miał lepsze tempo i historie tak ten niesamowicie bawi :D Olyphant imo nadal wymiata, jest przecudnie przerysowany, gra na totalnym luzie, z wyczuciem i dystansem. Nie ma mowy o spadku poziomu jaki prezentuje. młodzież ma chyba swój najlepszy sezon, za to kiepsko sobie radzi pani policjant, motyw sam w sobie słaby, ale prowadzony jest całkiem zgrabnie więc nie męczy pomimo kiepskiej gry.
Oby nic się nie popsuło. Chciałbym sobie umieć dawkować ten serial, ale nie wiem czy dam rade, już wczoraj z trudem się od niego oderwałem D
Krążą liczne i bardzo wiarygodne ploty, że serial został skasowany. Olyphant skomentował to tylko tym, że szanuje twórce i cieszy się, że nakręcili aż tyle.
Dla mnie to będzie duże rozczarowanie,ale jednocześnie niespacjalne zaskoczenie.