Faktycznie, poziom serialu spadł i to drastycznie :/ Do końca 6 sezonu było jak najbardziej ok, chociaż kilka mniejszych czy większych zgrzytów się zdarzyło, ale 7 sezon to już momentami wielkie: WTF ?
Zauważylem, że dużo rzeczy jest wciskanych na siłę, że niby to absurdalnym klimacie poprzednich sezonów, ale w ogóle nie śmieszne.
Nie mniej, muszę powiedzie, że zakończenie 8 sezonu, kiedy JD wychodzi przed szpital i jest odtwarzany film z jego przyszłości potrafi wycisnąć łzę.
Gdyby nie ostatnie 2 sezony oceniałbym serial jako całość na 9.5/10 bo to idealne połączenie humoru i tragedii, śmiechu i łez, a tak powiedzmy, że:
8/10
9 sezonu nie mam zamiaru patykiem ruszać.
03-04-2012, 15:56
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
To dziwne, ale Scrubs znacznie lepiej działa w części dramatycznej, niż komediowej. Bardzo fajnie twórcy podeszli do tematyki szpitalnej, stosunków doktorzy-pacjenci, doktorzy-reszta pracowników, świetne są odcinki o radzeniu sobie z odejściem pacjenta czy śmiercią w ogóle. Także wątki miłosne są całkiem nieźle prowadzone i cała masa życiowych sytuacji przewijających się przez serial jest na odpowiednim poziomie. Natomiast humorystycznie jest nieco gorzej; oczywiście przemowy dra Coxa, pomysły Woźnego, cała masa tekstów Jordan i Kelso to perełki, ale już JD i Eliot ze swoją nieporadnością odstają. Nie jest to wada per se - uśmiałem się na poziomie, ale czułem, że mocniejszą stroną są bardziej depresyjne historie. Przy czym serial bardzo dobrze balansuje między jednym i drugim, przez co nigdy nie trafiamy do parodii szpitala ani nie jesteśmy przytłoczeni cięższymi wątkami. Bardzo dobrze wypadały też występy gościnne, z Fraserem na czele.
Osobno o 9 sezonie - żerowanie na marce. Słabe, mało śmieszne, źle obsadzone. Może nie kupa totalna, ale znacznie, znacznie gorsze od pierwszych 8 serii.
18-01-2014, 20:39
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Zdjęcie z konwentu który odbył się w ten weekend na Vulture Festival w Nowym Jorku. Rany, kiedy minęły te wszystkie lata...
18-11-2018, 20:56
Stały bywalec
Liczba postów: 3,092
Liczba wątków: 28
Scrubs powraca (a nawet już powrócił) po latach z dziesiątym sezonem.
27-02-2026, 12:48
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,784
Liczba wątków: 14
Obejrzałem nowe otwarcie i jestem zadowolony: kapsuła czasu okazała się hermetyczna, czuć "ducha" pierwszych sezonów. Miło było na chwilę przenieść się mentalnie do lepszych czasów i choćby za tę nostalgiczną przejażdżkę "nagrodzę" twórców obejrzeniem wszystkich odcinków. Zobaczymy, czy nowa ekipa lekarzy udźwignie ciężar; ze starych wyjadaczy powrócą prawie wszyscy dostępni (zabraknie emerytowanego Jenkinsa/Kelso), przy czym większość w ramach występów gościnnych. No, będzie szybko i przyjemnie.
09-03-2026, 19:02
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
"Twist"/retcon z pierwszego odcinka bardzo rozczarowujący, niemniej jednak cały ten revival póki co ogląda się bardzo przyjemnie. Faktycznie można to nazwać prawdziwa kontynuacja oryginału.
W ogóle to twórcy całkowicie zignorowali 9 sezon i zastanawiam się czy kiedyś w jakimś serialu coś takiego miało miejsce, że zignorowano jakiś sezon.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
09-03-2026, 20:00
Captain Skullet
Liczba postów: 20,368
Liczba wątków: 128
W "Dallas" uznano cały jeden sezon za sen którejś z postaci i olano go zupełnie, robiac następny.
I też był to sezon 9.
https://en.wikipedia.org/wiki/Dallas_(1978_TV_series)_season_9
10-03-2026, 02:01
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-03-2026, 02:07 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
Ale tam jednak było jakieś fabularne, in-universe wyjaśnienie. Tutaj po prostu twórcy mówią, że sezon 9 jest non-canon (aktor, który gra Turka stwierdził, że można to traktować jak jakiś komiksowy eleworld, czy inny timeline w multiwersum)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
10-03-2026, 15:09
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,784
Liczba wątków: 14
Warto podbić temat, bo jest za co chwalić. Jeśli tak wyglądałyby „powroty" po latach znanych marek/serii, to zapomnielibyśmy o pojęciu odcinania kuponów. W ośmiu dwudziestominutowych odcinkach Lawrence & Co zdążyli przypomnieć nam starych bohaterów (i nieco namieszać w ich relacjach) i wprowadzić nowych (niektórzy wkurzają, ale w ten „sympatyczny" sposób), jednocześnie zachowując (tego wspominanego) ducha oryginału i obierając nową ścieżkę. Jak w najlepszych czasach zgrabnie mieszają dowcip ze smutkiem, a poza tym — co najważniejsze — dbają o świeżość produktu. Ostatni odcinek spokojnie można umieścić wśród najlepszych (w ogóle) i chociaż przewidziałem kierunek, w jakim poprowadzą jednego bohatera, to złapało mnie to nieco za serducho. No fajne to, takie jak dawniej. Nie wszystkie żarty trafiają, niektórzy pracownicy szpitala nie tacy cacy jak reszta, ale co tydzień zasiadam do seansu z radością i kończę oglądać z uśmiechem. Niech dowalą świetnym finałem (oby z udziałem woźnego) i dostaną zielone światło na kolejny sezon.
11-04-2026, 15:45
|