Użytkownik
Liczba postów: 228
Liczba wątków: 2
Guy Ritchie zrobił nowoczesnego Sherlocka Holmesa w wiktoriańskiej epoce, na co BBC odpowiedziało mu w pełni XXI-wieczną produkcją.
Trzyodcinkowy sezon aż ocieka nawiązaniami do dzieł Arthura Conana Doyle'a, jednak robi to z pomysłem: i tak, dla przykładu, Sherlock nie publikuje swojej Sztuki dedukcji w gazecie, ale prowadzi stronę internetową o takiej nazwie. Albo jego towarzysz, John Watson, weteran wojny w Afganistanie, nie prowadzi tradycyjnych pamiętników - swoje przygody opisuje na blogu (pierwszą z nich jest Studium w różu, czyli pierwszy odcinek). Gdy na konferencji prasowej Lestrade mówi o podejrzeniach policji co do sprawy, nagle do niego i wszystkich dziennikarzy przychodzą sms-y o treści Wrong!, przesłane przez Holmesa.
Udana produkcja, z naprawdę dobrą tytułową rolą Benedicta Cumberbatcha i przyjemną, wyraźnie inspirowaną dziełem Zimmera muzyką. Ładnie to wszystko nakręcone, z odpowiednim klimatem.
Intryga z odcinka na odcinek coraz lepsza, choć dwa pierwsze odcinki raczej nie prezentują nic specjalnego. Trzeci za to zaczął się niezwykle intrygująco, tak samo zresztą zakończył, jednak pod koniec poważnie zawalono jedną sprawę:
Moriarty - wspomina się go w trakcie sezonu, w końcu pojawia się na końcu trzeciego odcinka i konfrontuje z Holmesem. I wszystko byłoby ok, na to przecież czekałem cały sezon, ale aktor wcielający się w niego przeszarżował w co najmniej pięć stron, czyniąc z genialnego profesora coś na wzór parodii Jokera z Mrocznego Rycerza. Nici z konfrontacji dwóch wielkich charakterów. Klęska. I trochę mnie dziwi, że spotykam się z samymi pozytywnymi opiniami na temat tej roli. Szkoda, że nie oszczędzili mi tego zawodu do (zapowiedzianego już) drugiego sezonu, ocena pierwszego byłaby wtedy wyższa.
Mimo wspomnianej, ogromnej wpadki obsadowej - warto obejrzeć.
08-10-2010, 19:09
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Zachęcony powyższą opinią obejrzałem pierwszy odcinek i muszę powiedzieć, że rzecz jest bardzo fajna. Dość cwana próba przeniesienie przygód Holmesa we współczesne brytolskie realia, inspirowana co prawda filmem Ritchiego i w jakimś stopniu Housem, ale jednocześnie mamy do czynienia z kupą fajnych pomysłów, które mają spory potencjał na rozwinięcie się w coś niebanalnego. Fajnie są rozwinięte niedopowiedzenia z opowiadań (kwestia orientacji seksualnej Holmesa, narkotyki itp.), Holmes walczy w końcu z rasowymi psycholami i nie zajmuje się pierdołowatymi sprawami w stylu "co robi diament w gęsi". Finałowa konfrontacja z pierwszym przeciwnikiem również świetna - odpowiednio wyreżyserowana i zagrana, chociaż sam motyw przypominał mi nieco finał Spoorloos.
Generalnie po "rewizjonistycznym podejściu do prozy Doyle'a" deklarowanym przez ex-męża Madonny spodziewałem się właśnie czegoś takiego - żadnego szału na razie co prawda nie stwierdzam, ale jest to po prostu porcja bardzo dobrej, inteligentnej rozrywki. Na tą chwilę polecam.
Why are you firing wallnuts at me?
10-10-2010, 22:24
Użytkownik
Liczba postów: 228
Liczba wątków: 2
Co do pomysłów to podoba mi się jeszcze wplecenie w fabułę Mycrofta Holmesa, postaci dotychczas raczej ignorowanej w adaptacjach.
Motyw z plastrami nikotynowymi też fajny ;)
11-10-2010, 16:53
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Obejrzałem całość - naprawde świetna rzecz. Inteligentna, dowcipna, wciągająca. Rozrywka na bardzo wysokim poziomie. Jasne, jest to kolejna pozycja z cyklu "ekscentryczny detektyw", ale who cares. Podobało mi się, że twórcy wiedzą jak rozkładać akcenty - w scenach z złożenia dramaturgicznych, konfrontacjach z przestępcami itp. kończy się puszczanie oczka i zaczyna najprawdziwszy thriller. Realizacyjnie rewelacja - świetne zdjęcia Londynu (ze specyficzna, rozmytą perspektywą i fantastyczny montaż - zwłaszcza scen akcji.
Teraz wady - Moriarty istotnie zajeżdża jokerowszczyzną, ale sama konfrontacja była tak zajebiście wyreżyserowana, że mi to nie przeszkadzało. Trochę szkoda również, że pomimo scenariuszowego przekombinowania spraw praktycznie za każdym razem domyślałem się o co chodzi.
A za cliffhanger na końcu to mam ochotę wyrwać scenarzystom serca. Prawie rzuciłem pilotem o ścianę. A ciąg dalszy dopiero za rok...
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=UdUGJSknnWM[/youtube]
Why are you firing wallnuts at me?
20-10-2010, 23:00
Użytkownik
Liczba postów: 228
Liczba wątków: 2
Scena finałowa rozplanowana jest świetnie, ale ten fatalny Moriarty nie daje mi spokoju. Zawsze intrygowała mnie ta postać, chociaż tak naprawdę od samego Conana Doyle'a niewiele o niej wiemy. Dało się za to wyczuć często w jego dziełach obecność genialnego profesora, który gdzieś tam pociąga za sznurki i fascynuje Holmesa.
Panowie z BBC wprowadzili go w sam środek wydarzeń i stworzyło to okazję do wspaniałej konfrontacji wielkich postaci, jednakże końcowy efekt kompletnie mija się to z moim wyobrażeniem na temat Moriarty'ego.
21-10-2010, 19:48
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Jak słusznie zauważyłeś, moriarty tutaj to bezczelna zrzynka z TDK - tak na poziomie koncepcyjnym (facet to taka ciemna strona Holmesa), jak i w pewnym stopniu aktorskim. I wcięło mu gdzieś tytuł profesorski. Wczoraj pisałem zaraz o skończeniu sansu i trochę pod wpływem emocji, których mi finał dostarczył (cliffhanger!), ale teraz jednak mogę stwierdzić, że postać Moriarty'ego jest najsłabszym punktem tej adaptacji. A, jeszcze jedna wada - tanie psychologizowanie dotyczące Watsona w pierwszym odcinku. Ale na drugi sezon czekam jak najbardziej - wątpię by twórcy zaniżyli poziom, może być tylko lepiej. Miło byłoby również, gdyby trochę zagłębiono się w postać Holmesa - sposób jego przedstawiania w tym serialu jest taki sam niestety jak w 3/4 adaptacji, czyli "z boku", z punktu widzenia ludzi, którzy Sherlocka nie rozumieją i potrafią jedynie albo mu dogryzać, albo podziwiać. I ciekawe, czy moriarty przeżyje i ucieknie, cz też będziemy mieli nowego przeciwnika. A, patent z "kradzieżą głosów" rewelacyjny - nigdy nie czytałem/nie widziałem takiego myku.
Why are you firing wallnuts at me?
21-10-2010, 20:55
Użytkownik
Liczba postów: 228
Liczba wątków: 2
jarod napisał(a):Miło byłoby również, gdyby trochę zagłębiono się w postać Holmesa - sposób jego przedstawiania w tym serialu jest taki sam niestety jak w 3/4 adaptacji, czyli "z boku", z punktu widzenia ludzi, którzy Sherlocka nie rozumieją i potrafią jedynie albo mu dogryzać, albo podziwiać.
Może kiedyś na tak cudny pomysł wpadnie HBO?
Trzeba jednak pamiętać, że postać Holmesa w masowej świadomości to właśnie taki nieodgadniony charakter-zagadka, który w mig potrafi rozwiązać każdą sprawę. Sam Conan Doyle zresztą nie zagłębiał się w niego jakoś szczególnie. Odstępstwo od tego przedstawienia na pewno wzbudziłoby kontrowersje. Ale HBO jak najbardziej mogłoby w tym temacie zdziałać naprawdę COŚ (już maluje mi się przed oczami niezwykła czołówka...).
Cytat:I ciekawe, czy moriarty przeżyje i ucieknie, cz też będziemy mieli nowego przeciwnika.
Z racji na nieudane przedstawienie Moriartyâego, wolałbym, żeby go dłużej nie męczyli, ale uśmiercanie tej wyciągniętej z książkowych oryginałów postaci już po tzech odcinkach byłoby posunięciem co najmniej dziwnym.
Cytat:A, patent z "kradzieżą głosów" rewelacyjny
<ok>
23-10-2010, 15:04
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
jarod napisał(a):A za cliffhanger na końcu to mam ochotę wyrwać scenarzystom serca. Prawie rzuciłem pilotem o ścianę. A ciąg dalszy dopiero za rok...
Współczesny doktor Jekyll nie potrzebowałby żadnych mikstur - po prostu oglądałby takie cliffhangery...
no kurwa mać!
Fajny serial. Z klimatem, humorem i napięciem. Cumberbatch (uch, co za nazwisko) świetny jako Holmes, Watson nieźle, Moriarty - jak żart jakiś. Muzyka mocno inspirowana filmem, jednak ze współczesnymi lokacjami wszystko wychodzi chłodniej. W stosunku do kinowego, film jest nieco poważniejszy, albo humor mniej slapstickowy. Holmes bardziej tajemniczy, i mniej przyćpany, punkcik dla lepszego odtwórczy przyznaję Brytyjczykowi. Trochę dziwne były momenty, kiedy Sherlock domyśla się, a my oglądamy poszlaki tak, żeby wszyscy zdążyli się połapać przed detektywem o co chodzi :P
Ogółem pozytywna produkcja, nie wybitna, nie bezbłędna, ale warta uwagi.
8/10
PS: ma ktoś napisy do Unaired Pilot? nie mogę wydobyć z czeluści internetu...
25-02-2011, 19:36
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Krótko, bo szkoda czasu:
Aktorsko - średniawka totalna. Dzieciak grający Holmesa to obsadowe pudło miesiąca (żeby nie było, Downeya jako Sherlocka też nie widzę...).
Pierwsza sprawa i zdolności głównego bohatera - przekombinowane, naciągane nieziemsko, momentami wręcz idiotyczne (GPS w głowie...)
Montaż - podczas objaśniania dedukcji w retrospekcjach włącza się oczojebny styl rodem z CSI Miami. Żenada.
Reszta - literki z treścią SMSów, brzydkie rozmyte zdjęcia, momentalnie nazbyt nachalny humor, tanie filozofowanie, sztuczna i męcząco wymuszona ekscentryczność Holmesa. Nudy oraz skrajna łopatologia.
Ogółem: Miałem nadzieję na wrzucenie House'a w świat współczesnej zbrodni. Dupa.
3/10
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
27-02-2011, 00:33
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Cytat:Dzieciak grający Holmesa
Dla Twojej informacji - w chwili kręcenia serialu facet miał 34 lata. :wink:
Why are you firing wallnuts at me?
27-02-2011, 02:12
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Wiem, ale wygląda na 18-latka.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
27-02-2011, 10:01
Użytkownik
Liczba postów: 247
Liczba wątków: 1
Stacja BBC One ogłosiła, że nowy sezon "Sherlocka" ruszy odcinkiem "A Scandal In Belgravia" 1 stycznia 2012 roku o godz. 20:10. Już się nie mogę doczekać.
11-12-2011, 20:25
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Pierwsze recki Skandalu sugerują epicki, INTELEKTUALNY romans z Irene Adler. UFF! Chociaż - czy może być inaczej? Moffat i Gatiss cały czas dawali do zrozumienia, że kręcą na podstawie Kanonu - i to jeden z ich głównych sukcesów. Można i klasycznie, i świeżo. Jednocześnie.
(23-10-2010, 15:04)Dexter napisał(a): jarod napisał(a):Miło byłoby również, gdyby trochę zagłębiono się w postać Holmesa - sposób jego przedstawiania w tym serialu jest taki sam niestety jak w 3/4 adaptacji, czyli "z boku", z punktu widzenia ludzi, którzy Sherlocka nie rozumieją i potrafią jedynie albo mu dogryzać, albo podziwiać.
Może kiedyś na tak cudny pomysł wpadnie HBO?
Trzeba jednak pamiętać, że postać Holmesa w masowej świadomości to właśnie taki nieodgadniony charakter-zagadka, który w mig potrafi rozwiązać każdą sprawę. Sam Conan Doyle zresztą nie zagłębiał się w niego jakoś szczególnie. Odstępstwo od tego przedstawienia na pewno wzbudziłoby kontrowersje. Ale HBO jak najbardziej mogłoby w tym temacie zdziałać naprawdę COŚ (już maluje mi się przed oczami niezwykła czołówka...).
Wy naprawdę nie macie w sobie ani trochę europejskiego patriotyzmu? ;)
Sherlock jest brytyjski do szpiku kości - jankesi nie mają prawa go tknąć. To dobro narodowe. I dlatego trzyma go w łapkach BBC.
Tania psychologizacja i zbyt namiętne grzebanie w głowie Holmesa - zabiłoby Holmesa. Przy czym to nie jest tak, że on jest u Moffata pokazany zupełnie z boku, wprost przeciwnie - i godna podziwu jest subtelność, z jaką prowadzona jest relacja Sherlock-Watson.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
11-12-2011, 22:06
Użytkownik
Liczba postów: 228
Liczba wątków: 2
Z tym HBO to oczywiście chodziło mi przede wszystkim o pewien wyznacznik jakości. Jasne, że to w pełni brytyjska postać (i jako taką ją uwielbiam), i tu nie ma co zaprzeczać, ale jakiś sensowny eksperyment związany z mistrzem dedukcji chętnie bym zobaczył. Tym bardziej, że według mnie książki Doyle'a wciąż nie doczekały się mocarnej ekranizacji/ekranowej inspiracji, a przynajmniej nie było mi dane takiej obejrzeć. I mówię to przy całej mojej sympatii dla filmu Ritchiego.
Holmes to postać-rzeka, co ostatnio widać i po filmie (jak z drugą częścią - przekonam się wkrótce), i po mini-serialu.
Dzieło BBC natomiast wspominam bardzo miło (mimo skopanego Moriarty'ego... wybaczcie, musiałem :D), ale cierpi na dokładnie to samo, co film sprzed dwóch lat - z jednej strony postacie prowadzone są sprawnie/bez zarzutu/świetnie, z drugiej scenarzyści mają problem z wymyśleniem intrygi, którą mógłbym szczerze pochwalić. Za wyjątek jestem skłonny uznać finalny odcinek, ciekawe jak będzie teraz.
11-12-2011, 22:58
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2011, 22:59 przez Dexter.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Cytat:według mnie książki Doyle'a wciąż nie doczekały się mocarnej ekranizacji
Serial z Jeremym Brettem widziałeś? Jak dla mnie najlepsza ekranizacja Holmesa, z jednej strony bardzo klasyczna, wręcz ilustracyjna - z drugiej zaś twórcy całkiem często kombinowali, a i ichni Sherlock jest znacznie bardziej intrygujący niż ten książkowy.
Why are you firing wallnuts at me?
11-12-2011, 23:34
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
(11-12-2011, 22:58)Dexter napisał(a): Z tym HBO to oczywiście chodziło mi przede wszystkim o pewien wyznacznik jakości.
ale porównywanie HBO do BBC jest zupełnie bez sensu, to są dwie rewelacyjne, chociaż zupełnie inne stacje i zestawianie ich jest dosyć jałowe
Cytat:Tym bardziej, że według mnie książki Doyle'a wciąż nie doczekały się mocarnej ekranizacji/ekranowej inspiracji, a przynajmniej nie było mi dane takiej obejrzeć.
To ja jeszcze dorzucę od siebie The Private Life of Sherlock Holmes
Cytat:I mówię to przy całej mojej sympatii dla filmu Ritchiego.
Ritchie to nie Sherlock.
Cytat:z jednej strony postacie prowadzone są sprawnie/bez zarzutu/świetnie, z drugiej scenarzyści mają problem z wymyśleniem intrygi, którą mógłbym szczerze pochwalić.
To są łamigłówki z Kanonu, nie The Wire
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
11-12-2011, 23:58
Użytkownik
Liczba postów: 228
Liczba wątków: 2
(11-12-2011, 23:34)jarod napisał(a): Serial z Jeremym Brettem widziałeś? Jak dla mnie najlepsza ekranizacja Holmesa, z jednej strony bardzo klasyczna, wręcz ilustracyjna - z drugiej zaś twórcy całkiem często kombinowali, a i ichni Sherlock jest znacznie bardziej intrygujący niż ten książkowy.
Szczerze mówiąc, te starsze sherlockowe seriale zlewają mi się w jeden i całkiem możliwe, że oglądałem lata świetlne temu, ale skoro tak zachwalasz, to postaram się rzucić okiem, dzięki ;)
(11-12-2011, 23:58)Artemis napisał(a): ale porównywanie HBO do BBC jest zupełnie bez sensu, to są dwie rewelacyjne, chociaż zupełnie inne stacje i zestawianie ich jest dosyć jałowe
Ok, niech będzie.
Cytat:To ja jeszcze dorzucę od siebie The Private Life of Sherlock Holmes
Dzięki :)
Cytat:Ritchie to nie Sherlock.
Dla mnie filmowi Ritchiego można zarzucić wiele, ale kreacja samego Sherlocka mi się podoba + obsadzenie głównych ról to strzały w dziesiątkę.
Cytat:To są łamigłówki z Kanonu, nie The Wire
Tylko właśnie te łamigłówki to moim zdaniem najsłabszy aspekt dzieł Kanonu. Co nie znaczy, że słaby, gdyż większość trzyma poziom, ale niewystarczający dla tak ciekawych bohaterów. Do dziś pamiętam, jak wryła mnie w glebę Dolina trwogi, a takich przypadków podczas czytania Sherlocka miałem jednak mało. Co nie zmienia faktu, że to kawał wyjątkowej literatury i chciałbym sobie wreszcie nadrobić te opowiadania, których nadal nie przeczytałem.
12-12-2011, 17:43
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
(12-12-2011, 17:43)Dexter napisał(a): Dla mnie filmowi Ritchiego można zarzucić wiele, ale kreacja samego Sherlocka mi się podoba + obsadzenie głównych ról to strzały w dziesiątkę.
no ale proszę, co Downey Jr. ma wspólnego z Sherlockiem? jak Cumberbatch robi Sherlocka, to albo czyta Kanon, albo go cudownie tłumaczy na dzisiaj, mierzy się z postacią. Downey Jr. stworzył bohatera, której z Holmesem nie łączy prawie nic. za dużo czułości ;)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
12-12-2011, 22:50
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Tak? Bo Holmes u Ritchiego jest akurat bardzo Holmesowski - ekscentryczny, chaotyczny i arogancki erudyta, którego mózg pędzi jak wyścigówka.
12-12-2011, 23:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-12-2011, 23:15 przez Gal Anonim.)
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Oj, ale on się tam tak angażuje! Taki "ludzki", jakieś fiki-miki z Adlerówną - Sherlock powinien być zdystansowanym psycholem, w którym od święta coś podryguje (aby czytelnik miał co śledzić między słowami). Pomysł Moffata wydaje mi się ciekawszy - wrzucić Sherlocka do współczesności takim jakim jest w opowiadaniach (stąd: świat reaguje inaczej, inna pozycja Sherlocka, ale on bardzo podobny)
Ok, może trochę przesadziłam. Ale tylko trochę.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
13-12-2011, 00:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-12-2011, 00:01 przez Artemis.)
|