Sherlock [BBC]
No tak, bo opowiesci o Sherlocku zawsze były bardziej opowiesciami rozrywkowymi w sensie opowiesciami z tajemnicą, niż zwykłym kryminalem, w ktorym mozna cos rozkminiac. I w tym sensie Moffat i Gatiss w serialu ladnie kontynuuja te tradycje nawet ją podkreslajac.

Odpowiedz
Fragment odcinka specjalnego, który zostanie wyemitowany 25 grudnia. Akcja osadzona będzie w wiktoriańskiej Anglii :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Świąteczny Sherlock to już tradycja. Fajnie, że pokażą go w oryginalnej formie :)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
No to zacząłem oglądać "Sherlocka". I kurde, po całym backslashu na filmy Ritchiego i internetowym pierdoleniu jakoby to BBC wysmażyło tego jedynego, prawdziwego Holmesa, spodziewałem się jednak czegoś innego niż... budżetowej wersji filmów Ritchiego.

Sympatyczne to, oglądać będę dalej, ale jak zwykle internety trzepią kutasy bez powodu. Nie wiem, może najlepsze jeszcze mnie czeka....

Odpowiedz
(23-08-2015, 23:53)Grievous napisał(a): Nie wiem, może najlepsze jeszcze mnie czeka....
Jeśli jesteś dopiero na pierwszej serii to owszem :)

Odpowiedz
(23-08-2015, 23:53)Grievous napisał(a): Sympatyczne to, oglądać będę dalej, ale jak zwykle internety trzepią kutasy bez powodu.
"Trzepia kutasy bez powodu" bo "mnie się nie podoba". ;)

Odpowiedz


My oh my...;)

Odpowiedz
Nowe informacje plus zdjęcia z odcinka specjalnego:

http://www.slashfilm.com/sherlock-special-date-title/

Plus: zdjęcia do czwartego sezonu ruszają wiosną 2016.

Odpowiedz
[Obrazek: slack_for_ios_upload_1024.jpg]
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
(27-02-2011, 00:33)Hitch napisał(a): Krótko, bo szkoda czasu:
Aktorsko - średniawka totalna. Dzieciak grający Holmesa to obsadowe pudło miesiąca (żeby nie było, Downeya jako Sherlocka też nie widzę...).
Pierwsza sprawa i zdolności głównego bohatera - przekombinowane, naciągane nieziemsko, momentami wręcz idiotyczne (GPS w głowie...)
Montaż - podczas objaśniania dedukcji w retrospekcjach włącza się oczojebny styl rodem z CSI Miami. Żenada.
Reszta - literki z treścią SMSów, brzydkie rozmyte zdjęcia, momentalnie nazbyt nachalny humor, tanie filozofowanie, sztuczna i męcząco wymuszona ekscentryczność Holmesa. Nudy oraz skrajna łopatologia.
3/10
Jedna laska mnie w końcu przekonała, żebym zobaczył tego Sherlocka, bo jest cudowny i po prostu muszę! Obejrzałem więc dwa odcinki i odbiłem się jak od ściany, muszę się podpisać pod opinią Hitcha. Wszystko mnie denerwowało podczas oglądania, zupełnie nie moja stylówa kręcenia, fabuła to póki co nudy. Coś na co najbardziej czekałem, czyli przeniesienie zdolności dedukcyjnych do współczesnych czasów wypada fatalnie i jest na maksa naciągane, mogliby mu podrzucić w toku śledztwa trochę więcej normalnych tropów, żeby było bardziej realistycznie, a tak to oglądam bez żadnego zainteresowania, bo przecież co by się nie działo i jak mało poszlak było na miejscu zbrodni, to Sherlock z tyłka wyczaruje dowody i wszystko będzie cacy - to jest superdetektyw z superzdolnościami, a nie genialny, prawdziwy detektyw. Rzecz nie dla mnie, więc bez oceny.

No, chyba, że dopiero później są konfitury i radzicie dokończyć chociaż pierwszy sezon?

Odpowiedz
Niech mnie poprawi ktoś, kto czytal ksiazki, ale z tego, co wiem to ksiazkowy Sherlock tez nie byl szczegolnie realistyczny, a bardziej wlasnie taki "proto-superbohaterski".

A serial jest swietny od pierwszego odcinka, wiec jak kogos nie lapie pierwszy to juz raczej nie zlapie. (Choc pozniej sa lepsze.) Podchodzenie do niego jak do normalnego kryminału to jak podchodzenie do Bonda oczekujac kina szpiegowskiego. Nie ten klimat.

Odpowiedz
Rozumiem.
Książek nie pamiętam zbyt dobrze, ale miałem dosyć podobny zarzut, że czasami Sherlock miał po prostu szczęście w swoich zgadywankach, albo rozkminiał rzeczy niemożliwe do rozkminienia. Poza tym narrator przedstawiał wydarzenia tak, żeby przypadkiem czytelnik nie miał szans czegoś sam odgadnąć, bo sporo tropów i szczegółów raczył opisać dopiero jak Sherlock o nich opowiadał. Chociaż oczywiście zdarzały się przygody bardziej przegięte i również te przyziemne, gdzie sprawa została rozwiązana, bo rzeczywiście Holmes był zajebiście spostrzegawczy i sprytnie połączył fakty, a nie dlatego, że miał cała laboratorium z rentgenami i podczerwienią we łbie.
Moim marzeniem jest jak najbliższy realizmowi Sherlock, ten serial to po prosty zły adres :)

Odpowiedz
No to masz True Detective na przykład. ;)

Odpowiedz
Pierwsze słyszę - obczaję ;)

Odpowiedz
(10-12-2015, 15:05)simek napisał(a): Poza tym narrator przedstawiał wydarzenia tak, żeby przypadkiem czytelnik nie miał szans czegoś sam odgadnąć, bo sporo tropów i szczegółów raczył opisać dopiero jak Sherlock o nich opowiadał.

Czyżby simek to Lionel Twain z Murder by Death? :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
(10-12-2015, 14:29)Crov napisał(a): Niech mnie poprawi ktoś, kto czytal ksiazki, ale z tego, co wiem to ksiazkowy Sherlock tez nie byl szczegolnie realistyczny, a bardziej wlasnie taki "proto-superbohaterski".

Conan Doyle'a czyta się dobrze, ale z tym wyżej trafiasz. W "A study in scarlet" (które zapowiada się na świetną powieść [i w sumie to, koniec końców, jest całkiem niezła]) Sherlock wyczarowuje z kapelusza (bez żadnej logicznej podbudowy do swoich wniosków) rozwiązanie intrygi, której początki sięgają kilkudziesięciu lat wstecz. Pojawiają się konie, mormoni i zemsta - w skrócie - kompletnie inny świat. Pamiętam, że strasznie naciągane to było.

Odpowiedz
Czyli twierdzicie, że fikcyjne powieści o fikcyjnych bohaterach nie są realistyczne? OMFG!
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Wyobraź sobie Mefi, że istnieją fikcyjne powieści o fikcyjnych bohaterach, które są realistyczne - tak, jest to możliwe!

Odpowiedz
(10-12-2015, 16:24)Norton napisał(a): W "A study in scarlet" (które zapowiada się na świetną powieść [i w sumie to, koniec końców, jest całkiem niezła]) Sherlock wyczarowuje z kapelusza (bez żadnej logicznej podbudowy do swoich wniosków) rozwiązanie intrygi, której początki sięgają kilkudziesięciu lat wstecz. Pojawiają się konie, mormoni i zemsta - w skrócie - kompletnie inny świat. Pamiętam, że strasznie naciągane to było.

Ta książka raczej właśnie o mormońskiej mentalności niż kryminał. Czytało się nawet fajnie, ale szału nie było.
I faktycznie Holmes mało realistyczny jest, takich ludzi nie ma na świecie :) Ale jak już się zaakceptuje fakt, że OK, raz na miliard się taki urodził i funkcjonuje jako detektyw, to lektura/seans sprawia przyjemność. Choć rozumiem, że ktoś może i bohatera, i całej konwencji nie trawić.

Spotkałam się też z opinią, że ciężko znieść Szerlokową bucerę i poczucie wyższości z pierwszych odcinków, co totalnie odrzuca od oglądania. I też to rozumiem, choć zawsze odbierałam jego zachowanie, jak Watson, jako przejaw nieprzystosowanie do relacji z ludźmi i pewną formę samoobrony - a potem przyjaźń z Watsonem dużo zmieniła, teraz Sherl to nie ten sam chłop :)

Plakat do tego wiktoriańskiego czegoś fajny. Trochę się stęskniłam za tymi dwoma ancymonkami :)

Odpowiedz
(12-12-2015, 10:16)simek napisał(a): Wyobraź sobie Mefi, że istnieją fikcyjne powieści o fikcyjnych bohaterach, które są realistyczne - tak, jest to możliwe!

Co nie zmienia faktu, że takie roszczenia są śmieszne. Seria licząca sobie w chuj powieści o superdetektywie, a Ty masz wąty, bo gość nie działa jak wydział śledczy.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości