Dużo pisze
Liczba postów: 626
Liczba wątków: 0
@OGPUEE może Herkulesa bym bardziej zjechał, ale jak narrację Hestona na początku filmu przerwały pasujące do niego jak pięść do nosa soulowe Muzy to odpadłem zupełnie. I przypomniało mi się, że z Disneya to by mnie jeszcze interesował Black Cauldron, więc może coś bym kiedyś skrobnął, ale spokojnie, twoją ulubioną Śnieżkę zostawiam w spokoju :)
Od Iniemamocnych odbiłem się także przez dwu-aktową strukturę, ledwie dostają się na wyspę a od razu po tym jest finał, no strukturalnie mi ten film się nie podobał. Poza tym znam lepszą ekranizację Strażników niż to, sorry :)
Cytat:Pitero słusznie napisał, że istnieje coś takiego jak lektury obowiązkowe dla kinomana. Skoro ty nie lubisz jakichś gatunków, typów filmu to po prostu nie pasuje do ciebie określenie kinoman, bo nie lubisz kinematografii jako całości, tylko lubisz konkretny rodzaj filmów.
Pytanie kim jest kinoman? Pasjonatą kina, ale czy musi wszystko oglądać i wszystkie gatunki lubić? Filmów jest dużo, wszystkich pewnie nie obejrzę więc skupiam się na tym, co najprawdopodobniej mi się spodoba. Ogólnie lubię samo oglądanie filmów, podziwianie realizacji i czasem dam szansę czemuś, co jest podobno dobre, ale w większości przypadków musi mnie choć trochę zainteresować tematyką czy kimś, kogo lubię, i w ostatecznym rozrachunku i tak wychodzi mi wiele obejrzanych filmów i gatunków (to, że ostatnio zamknąłem się w noirach i horrorach to kwestia tego, że najlepiej wchodziło, ale też sobie czasem to przełamię jakąś komedią czy jakimś fajnym ejtiskiem). Po prostu są pewne "sektory" kina, których unikam. Disneya specjalnie nie tykam o czym już pisałem, anime w ogóle mi nie podchodzi, taki Nolan np. jest ważny dla kinematografii, ale jakościowo jak dla mnie jest słaby i to strata czasu, tym bardziej, że ma długie filmy. Dla mnie kinematografia to jest jak wielkie pudło z różnymi rzeczami, daję tam nura i wyciągam co mi się spodoba.
09-02-2026, 00:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2026, 00:41 przez samuuel.)
.
Liczba postów: 27,745
Liczba wątków: 62
(09-02-2026, 00:32)samuuel napisał(a): Pytanie kim jest kinoman? Pasjonatą kina, ale czy musi wszystko oglądać i wszystkie gatunki lubić?
Jak dla mnie to ktoś, kto lubi kino jako medium, interesuje się jego historią, zna i chce poznawać najważniejsze filmy i twórców nawet jeśli ich nie lubi (i nie, nie oznacza to gotowości do oglądania każdego gówna). Jak ktoś lubi horrory i musicale, ale nie dotknie westernu, filmu niemego i kryminału, ani żadnego filmu z Genem Hackmanem bo mu się nie podoba jego twarz, to jest po prostu miłośnikiem horroru i musicalu, a nie kinomanem. Na takiej samej zasadzie jak ktoś lubi sobie poczytać fantasy i kryminały, ale ma w dupie fakt, że istniało coś takiego jak greckie tragedie czy pozytywizm i nie ma zamiaru w ogóle się zaznajamiać z tematem, to jest po prostu miłośnikiem fantasy i kryminałów, a nie jest bibliofilem ani koneserem literatury. Jak ktoś zna wszystkie pizzerie i lodziarnie w mieście, ale nigdy nie jadł (i nie ma zamiaru spróbować) sushi, hummusu, dziczyzny i syropu klonowego to nie nazwiemy go smakoszem, ani miłośnikiem kulinariów i tak dalej i tak dalej.
09-02-2026, 06:42
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,141
Liczba wątków: 4
Simku, a powiedz mi, ile to kina bulgarskiego, pakistanskiego, portugalskiego, hinduskiego, wietnamskiego (wpisz sobie tutaj kolejne 30-40 krajow) miales przyjemnosc wchlonac - tych wszystkich filmow, tej bogatej historii?! Ile zelaznej klasyki z tych regionow znasz? I dlaczego tak malo?
W ciemno zgaduje, ze 99% kina, ktore ogladasz to kino amerykanskie, zachodnioeuropejskie i ewentualnie azjatyckie z naciskiem na Japonie i Koree. Czy jestes prawdziwym kinomanem, czy po prostu smakoszem kina z paru krajow? :)
Uwazam sie za kinomana, ale mam w dupie jakies pojedyncze podgatunki, tworcow i kino nie-zachodnie (z paroma wyjatkami gatunkow, krajow powstania) i co mi zrobicie? Mysliscie, ze taki Kaluznynski byl kinomanem, albo jest nim Raczek, ktory na 100% nie ma wiekszego pojecia o klasykach jednego z najwiekszych filmowych rynkow jakim sa Indie?
Generalnie, jebac snobow i eliciarstwo...jebac Simka, tego salonowego burzuja, huraaaa, proletariat laczy sie w walce z systemem!!! :)
<love,love> wiadomo :) :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
09-02-2026, 08:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2026, 08:45 przez Bucho.)
.
Liczba postów: 27,745
Liczba wątków: 62
Nie sięgajmy po absurd. Po pierwsze, to jestem młodym kinomanem, który ma jeszcze wiele do nadrobienia, będziesz mnie mógł rozliczyć na łóżku śmierci, a po drugie, to jednak żyjemy w realnym świecie, takim z ograniczeniami i oczywistym jest, że będąc urodzonym tutaj znam lepiej klasykę polską niż pakistańską.
A tak serio to przecież chodzi bardziej o postawę (czyli że nie skreślam z góry filmów z Iranu i Peru), niż statystyki, bo przecież wiadomo, że właściwie nie ma na świecie osób, które znają wszystkie ważne filmy świata, tak jak nie ma smakoszy, którzy zjedli wszystko i literaturoznawców, którzy wszystko przeczytali.
Krótko mówiąc:
Kinoman powie, że jeszcze nie widział tej bułgarskiej klasyki, ale w sumie to czemu nie, chętnie obejrzę.
Nie kinoman powie, że ma w pompie jakieś bułgarskie kino, wraca do tego co zna i lubi.
Poza tym tak sobie myślę, że wcale nie jest tak, żeby Bułgaria czy Wietnam miały jakiś zauważalny wkład w rozwój światowego kina, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Kultura, a tym bardziej kinematografia, która jest mocno techniczna i nie da się jej tworzyć wszędzie i zerowym kosztem jak literatura, ma swoje centra, które posuwały ją do przodu, które były po prostu ważniejsze niż peryferia i wcale nie wyklucza kogoś z grona koneserów koncentracja na Ameryce, Europie i Japonii, bo najzwyczajniej w świecie to tam powstawały najważniejsze dzieła. Istnieje coś takiego jak kanon kinowy i to do poznania jego raczej dąży kinoman, a nie do poznania wszystkiego.
09-02-2026, 09:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2026, 09:28 przez simek.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,141
Liczba wątków: 4
Kinoman powie, od dzisiaj nie ogladam juz amerykanskiego kina, bo widzialem juz wystarczajaco, zeby rozumiec, z czym to sie je, zwlaszcza, ze co najlepsze to juz powstalo, a teraz pora na kino reszty swiata, tylko i wylacznie! :)
Ok, troluje troche i choc rozumiem logike i argumenty to jednak ciezko jest mi sie jednoznacznie się zgodzic. Dla przykladu, mysle, ze ciezko byloby nie uznac Siskela i Eberta za kinomanow, choc w zdecydowanej wiekszosci zajmowali sie tylko kinem hollywoodzkim, w najszerszym wydaniu, ewentualnie zachodnioeuropejskim.
Na tej samej zasadzie, mozna byc kulturoznawca jednej kultury, ale miec wiedze w tej danej niszy poza skala i chyba ciezko bedzie powiedziec, ze ten ktos nie jest kulturoznawca. Oczywiscie to co tutaj robimy to czysto akademicka przepychanka i zdecydowanie problemy I swiata :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
09-02-2026, 09:25
.
Liczba postów: 27,745
Liczba wątków: 62
Dodałem w edycji dwa zdania, które jeszcze trochę odpowiadają na to co napisałeś.
Oczywiście że to problemy pierwszego świata, a niby o jakich mamy pisać na forum filmowym? :)
Jako kinomani możemy się pokłócić czy kino bułgarskie ma swój udział w światowej historii kina, a nie kinoman w ogóle nie ma ochoty o tym dyskutować.
09-02-2026, 09:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2026, 09:35 przez simek.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,141
Liczba wątków: 4
Ok, zgoda i zgoda :)
(09-02-2026, 09:14)simek napisał(a): Poza tym tak sobie myślę, że wcale nie jest tak, żeby Bułgaria czy Wietnam miały jakiś zauważalny wkład w rozwój światowego kina, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.
Ders onli łan łej tu fajnd ałt!
https://www.imdb.com/list/ls020929787/
Pierwszy na liscie, Wieśniak na rowerze (bulgarska odpowiedz na Zlodziei rowerow!), klasyka, ktora nalezy znac :)
Co do tego wkladu, to imo trudno jednoznacznie dyskryminowac w ten sposob, bo rzeczywiscie bywa tak, ze wklad w skali globalnej jest minimalny, bo ograniczenia polityczne, czy bariera jezykowa i kulturowa, ale filmy same w sobie moga byc genialne. I potrzeba wtedy jakiegos wlasnie prawidzwego milosnika kina, ktory ukochal sobie jakas nisze, zeby to potem promowac globalnie - Quentin i kino azjatyckie, czy Scorsese i kino polskie chociazby.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
09-02-2026, 10:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2026, 10:22 przez Bucho.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,534
Liczba wątków: 148
(09-02-2026, 10:16)Bucho napisał(a): Ok, zgoda i zgoda :)
(09-02-2026, 09:14)simek napisał(a): Poza tym tak sobie myślę, że wcale nie jest tak, żeby Bułgaria czy Wietnam miały jakiś zauważalny wkład w rozwój światowego kina, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.
Ders onli łan łej tu fajnd ałt!
https://www.imdb.com/list/ls020929787/
Pierwszy na liscie, Wieśniak na rowerze (bulgarska odpowiedz na Zlodziei rowerow!), klasyka, ktora nalezy znac :)
Co do tego wkladu, to imo trudno jednoznacznie dyskryminowac w ten sposob, bo rzeczywiscie bywa tak, ze wklad w skali globalnej jest minimalny, bo ograniczenia polityczne, czy bariera jezykowa i kulturowa, ale filmy same w sobie moga byc genialne. I potrzeba wtedy jakiegos wlasnie prawidzwego milosnika kina, ktory ukochal sobie jakas nisze, zeby to potem promowac globalnie - Quentin i kino azjatyckie, czy Scorsese i kino polskie chociazby.
Ej ale ten Czas przemocy to źle nie wygląda. Trochę długi ale ocena 9 przy prawie 3 000 głosów daje do myślenia. Ciekawe czy napisy są bo ja po bułgarsku w ogóle ne razbiram. Szamar by się lepiej zajął szukaniem AI, które perfekcyjnie tłumaczy napisy zamiast tych dramatycznie źle wyglądających komputerowych wysrywow.
Plus film na czasie bo opowiada o islamskim najeźdźcy na chrześcijańskie tereny.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
09-02-2026, 11:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2026, 11:11 przez Pelivaron.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,307
Liczba wątków: 67
(09-02-2026, 06:42)simek napisał(a): Jak ktoś zna wszystkie pizzerie i lodziarnie w mieście, ale nigdy nie jadł (i nie ma zamiaru spróbować) sushi, hummusu, dziczyzny i syropu klonowego to nie nazwiemy go smakoszem, ani miłośnikiem kulinariów i tak dalej i tak dalej.
Aż tak bym się z tymi porównaniami nie zapędzał - jedzenie może szkodzić, ktoś może być na coś uczulony albo zwyczajnie mieć niestrawności po danym typie żarcia.
A film? Najwyżej się nie spodoba, znudzi albo uśpi.
(09-02-2026, 08:44)Bucho napisał(a): Simku, a powiedz mi, ile to kina bulgarskiego, pakistanskiego, portugalskiego, hinduskiego, wietnamskiego (wpisz sobie tutaj kolejne 30-40 krajow) miales przyjemnosc wchlonac - tych wszystkich filmow, tej bogatej historii?! Ile zelaznej klasyki z tych regionow znasz? I dlaczego tak malo?
Bez przesady - akurat kraje, które przywołałeś nie mają jakiejś super bogatej kinematografii i historii kina, którego reprezentanci odbili się jakoś w świecie albo wpłynęli na innych twórców. Jasne, na ichnim rynku pewnie znajdziesz jakieś kult klasyki ważne dla danej społeczności (tak jak u nas Bareja), ale tak w skali świata, jak i faktycznie wartościowych rzeczy samych w sobie, to tam jest garstka - i to nawet licząc Bollywood, które w 90% stanowi proste produkcje dla plebsu, zrobione na jedno kopyto, w dużej mierze albo przetwarzające pomysły kina zachodniego (remaków oficjalnych bądź nie jest tam od zajebania) albo starające się z nim jakoś konkurować.
Cytat:W ciemno zgaduje, ze 99% kina, ktore ogladasz to kino amerykanskie, zachodnioeuropejskie i ewentualnie azjatyckie z naciskiem na Japonie i Koree.
No trudno, żeby było inaczej, skoro żyjemy w zachodniej kulturze, która - chcąc nie chcąc - wciąż napędza resztę świata, na który w dużej mierze nie bez kozery wołamy "trzeci" :)
Cytat:Mysliscie, ze taki Kaluznynski byl kinomanem, albo jest nim Raczek, ktory na 100% nie ma wiekszego pojecia o klasykach jednego z najwiekszych filmowych rynkow jakim sa Indie?
Spytaj Raczka, może ma jakiś spis. Poza tym znowu przeceniasz Indie, które rynkiem sobie mogą być, ale zamkniętym na siebie.
Tutaj zresztą dochodzi jeszcze właśnie temat dostępności do, jak i ogólnej jakości technicznej takich filmów.
09-02-2026, 13:44
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,763
Liczba wątków: 14
@slepy
Nazywam się Norton, oto moje świadectwo. Kiedyś nie trawiłem anime. Skośnookie bajki, powykrzywiane i rozdarte ryje, durny humor (Czarodziejka z księżyca nie stanowiła odpowiedniej próbki). Konsekwentnie olewałem ten gatunek i było mi dobrze. Niestety - pewnego dnia przegrałem zakład i dla zachowania honoru zmuszony byłem obejrzeć Perfect Blue. Bawiłem się setnie. Dałem więc prawdziwą szansę anime i zostałem sowicie wynagrodzony. Produkcje Ghibli to kopalnia samorodków; katalog na tyle bogaty, by zadowolić widzów o zróżnicowanym guście i zmyśle estetycznym (dobrym dowodem wyżej podpisany, który nie przepada za Mononoke i Spirited, a Świetlików wręcz nie znosi). Równą, wysoką formę w trakcie swojej (przedwcześnie urwanej) kariery utrzymał za to nieodżałowany Satoshi Kon, twórca wspomnianego Perfect Blue. Polecam, wręcz delikatnie przymuszam, bo to wiekopomne dzieło. Najważniejsza kwestia (czyniłeś zarzuty z nią związane): w trakcie seansu nie masz poczucia obcowania z tymi osławionymi japońskimi bajkami; wkurzające manieryzmu czasem się trafią, ale nie wpływają negatywnie na odbiór. Moim zdaniem filmy Kona wyglądają trochę, jakby tworzył je cholernie utalentowany Amerykanin zafascynowany kulturą Dalekiego Wschodu (teoria zapewne durna, ale za to własna). Konkluzja jest banalna: warto spróbować. To niewielka inwestycja czasowa i te kilka (ewentualnie) straconych godzin nie zaboli. Anime spożywam w niewielkich dawkach (góra 3 na rok) i jestem zadowolony. Koniec spamowania.
09-02-2026, 15:02
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,260
Liczba wątków: 74
Może niedługo sprawdzę kilka tytułów, dzięki za polecajki ;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
09-02-2026, 15:17
Stały bywalec
Liczba postów: 18,534
Liczba wątków: 148
(09-02-2026, 15:17)slepy51 napisał(a): Może niedługo sprawdzę kilka tytułów, dzięki za polecajki ;)
Koniecznie zapisz sobie -> https://www.imdb.com/title/tt0388473
Będziesz miał na święta :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
09-02-2026, 15:20
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,601
Liczba wątków: 5
(09-02-2026, 15:02)Norton napisał(a): Konkluzja jest banalna: warto spróbować. To niewielka inwestycja czasowa i te kilka (ewentualnie) straconych godzin nie zaboli. Anime spożywam w niewielkich dawkach (góra 3 na rok) i jestem zadowolony. Koniec spamowania.
No ja niestety się od tego kompletnie odbiłem więc przechodzę do obozu Ślepego.
A Bóg mi świadkiem, że podjąłem liczne próby - oglądałem i rozrywkowe bajki i te polecane przez klasyków i losowe. Niestety ta forma i animacja całkowicie zabija dla mnie te historie.
Zresztą cała ta "skośnooka twórczość" jest ułomna. Aktorska też. Poza kilkoma chlubnymi wyjątkami to się dla mnie nie nadaje do oglądania. Tam nawet jak rozmawiają o pogodzie, to ekspresja jest taka jakby co najmniej rozmawiali o końcu świata i co z nami będzie.
Jedynym arcydziełem jest "Zatoichi" od Kitano, potem trochę niezłego Kurosawy a reszta jest nieoglądalna!
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
09-02-2026, 15:22
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,763
Liczba wątków: 14
W pełni rozumiem. To jeden z niewielu argumentów w dyskusjach okołofilmowych, którego nie ma sensu w jakikolwiek sposób odpierać. Wspomniana (nad)ekspresja i, ogólnie, mentalność Azjatów, może być zaporą nie do przejścia, skutecznym odstraszaczem. Dlatego od Kurosawy (którego większość dzieł bardziej doceniam niż lubię) wolę... Kurosawę. :) U Kiyoshiego bohaterowie snują się po szaroburych lokacjach, twarze naznacza im wszechogarniająca deprecha i na wykrzykiwanie kolejnych linijek dialogowych po prostu nie mają sił witalnych. Wyborny Cure (przez niektórych porównywany do Se7en) z 1997 idealnym podsumowaniem tej melancholijnej stylistyki (póżniejszy Kairo też całkiem udany). Nieśmiało polecam, bo nie trzeba przyciszać.
@slepy
Święta trójca Kona: Perfect Blue, Millennium Actress, Tokyo Godfathers. Same wspaniałości. Nieco słabsza jest Paprika, ale to i tak niezła jazda i (mocniejszy genetycznie) protoplasta Incepcji. Gdybyś jednak kiedyś coś z tego obejrzał i polubił, to daj znać. :)
09-02-2026, 15:43
Don Sinatio
Liczba postów: 2,948
Liczba wątków: 11
Prawdziwy Kinoman to taki, który ogląda dobre filmy, a złe omija. Wszystko w temacie. Ewentualnie można obejrzeć gniota jako guilty pleasure w towarzystwie lub jako ciekawostkę bo głośno jest o jakimś tytule i tyle.
Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
09-02-2026, 16:14
Stały bywalec
Liczba postów: 18,534
Liczba wątków: 148
(09-02-2026, 16:14)Pitero napisał(a): Prawdziwy Kinoman to taki, który ogląda dobre filmy, a złe omija.
Najgorsza definicja kinomana ever.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
09-02-2026, 16:18
Oskarmeister
Liczba postów: 6,847
Liczba wątków: 18
Największa głupota jaką przeczytałem dzisiaj. Tylko zadufany w swoim wielkim ego „kinoman” z marszu, bez oglądania, wie który film będzie dobry, a który zły.
Nie dorabiajmy do tego wielkiej ideologii. Tak jakby sorry, ale my tylko oglądamy w chuj więcej filmów niż przeciętny Kowalski.
09-02-2026, 17:24
Stały bywalec
Liczba postów: 18,534
Liczba wątków: 148
Pitero ma łatwiej bo każdemu filmów daje 8 albo 9 albo 10, więc wszystko jest w jego mniemaniu dobre.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
09-02-2026, 17:29
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,307
Liczba wątków: 67
(09-02-2026, 15:22)Dr Strangelove napisał(a): Tam nawet jak rozmawiają o pogodzie, to ekspresja jest taka jakby co najmniej rozmawiali o końcu świata i co z nami będzie.
Primo - przesadzasz.
Secundo - to jest właśnie piękne, bo raz, że inne, a dwa, iż dzięki temu cały czas zainteresowanie jest podtrzymane, gdyż coś się dzieje nawet jak się nie dzieje.
Zresztą i tak ta japońska ekspresja jest lepsza od dosłownego wydzierania się i ADHD Uncut Gems, którym wielu tutaj się zachwyca.
09-02-2026, 18:27
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,601
Liczba wątków: 5
Jak przesadzam to tylko trochę. Niezwykle rzadko są filmy gdzie ta ich ekspresyjna maniera nie istnieje, albo nie drażni, albo pasuje.
W filmach cywilizacji białego człowieka oczywiście jest masa zjebanych filmów, to wszyscy wiemy.
A co jest piękne to już kwestia subiektywna jak tylko można.
(09-02-2026, 18:27)Mefisto napisał(a): a dwa, iż dzięki temu cały czas zainteresowanie jest podtrzymane, gdyż coś się dzieje nawet jak się nie dzieje.
A to już jest bardzo śmieszne.
Dzięki Bogu, że w reszcie świata o tym nie wiedzą, bo podtrzymywanie napięcia i zainteresowania przez na przykład Hopkinsa w "Okruchach dnia" kiedy wpada do salonu przewracając oczami i krzycząc - Herbata Lodr-san podana do stułuuuu!!! byłoby jednak przesadą.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
09-02-2026, 19:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2026, 19:18 przez Dr Strangelove.)
|