Jak dla mnie ten film ma dwie wady, które kompletnie zepsuły mi seans.
Primo - pomysł opowiedzenia historii życia tego chłopaka poprzez kolejne pytania z Milionerów. Nie dość że PRZYPADKOWO chłopak trafia na pytania związane z kluczowymi wydarzeniami w jego życiu, to jeszcze na dodatek PRZYPADKOWO pytania te są ułożone chronologicznie. Po prostu gryzie mi się to z "realizmem" prezentowanym w retrospekcjach. Zaraz obrońcy tego filmu krzykną że konwencja bajki, metafora itp itp - ale mnie ten chwyt irytował strasznie.
Mógłbym jednak to przełknąć, gdyby, jak w kilku innych filmach Boyle'a (mam tu na myśli zwłaszcza Sunshine) bzdurki fabularne służyła wprowadzeniu licznych reżyserskich czadów. O ile w większości innych filmów Boyle'a kultowe sceny występowały średnio co 10 minut, tak tu ruszyły mnie tylko scena kiblowa, finałowa i sympatycznie pomyślane end creditsy. Muzyka wprawdzie jest niezła, ale już praktycznie cały wizual Slumdoga widziałem w filmach Meirellesa.
Nie mówię że to jest zły film. Po prostu nie kupuję głównej koncepcji fabularnej oraz pewnego rodzaju zachowawczości formalnej Boyle'a. Ale jeśli komuś to nie przeszkadza, przypuszczam, że będzie się dobrze bawił.
Primo - pomysł opowiedzenia historii życia tego chłopaka poprzez kolejne pytania z Milionerów. Nie dość że PRZYPADKOWO chłopak trafia na pytania związane z kluczowymi wydarzeniami w jego życiu, to jeszcze na dodatek PRZYPADKOWO pytania te są ułożone chronologicznie. Po prostu gryzie mi się to z "realizmem" prezentowanym w retrospekcjach. Zaraz obrońcy tego filmu krzykną że konwencja bajki, metafora itp itp - ale mnie ten chwyt irytował strasznie.
Mógłbym jednak to przełknąć, gdyby, jak w kilku innych filmach Boyle'a (mam tu na myśli zwłaszcza Sunshine) bzdurki fabularne służyła wprowadzeniu licznych reżyserskich czadów. O ile w większości innych filmów Boyle'a kultowe sceny występowały średnio co 10 minut, tak tu ruszyły mnie tylko scena kiblowa, finałowa i sympatycznie pomyślane end creditsy. Muzyka wprawdzie jest niezła, ale już praktycznie cały wizual Slumdoga widziałem w filmach Meirellesa.
Nie mówię że to jest zły film. Po prostu nie kupuję głównej koncepcji fabularnej oraz pewnego rodzaju zachowawczości formalnej Boyle'a. Ale jeśli komuś to nie przeszkadza, przypuszczam, że będzie się dobrze bawił.
Why are you firing wallnuts at me?
26-03-2009, 23:41





