Czytam Wasze opinie i cieszę się, że Wam się film podoba, ale jednak pewna rzecz mnie intryguje. Wszyscy tutaj wspominacie, że to dobre popcornowe kino, idealny letni blockbuster itd. Pamiętam w dawnych czasach, kiedy jako die hard fan Star Wars miewało się różne kontakty, sprzeczki i konfrontacje z fanami Star Treka. I oni zawsze argumentowali, że Star Trek jest lepszy, gdyż to prawdziwe science fiction, bardziej ambitne filmy, mające treści naukowe, głębsze przesłanie itd. itd. itd. Dlatego też może i te nowsze filmy otwarły się na szersze grono widzów, ale czy jednocześnie nie utraciły one tej swojej klasycznej "startrekowatości"?
Jak wcześniej wspominałem, Star Trek to raczej platforma dzięki której można pokazać wiele różnych typów opowieści. To że fani sobie ubzdurali, że ma to być "takie i takie", jest wyłącznie ich problemem.
30-07-2016, 19:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-07-2016, 19:45 przez Grievous.)
Ja to widzę, ale ignoruje bo lubię pewne elementy samej historii i postaci, a że do tej pory zbytnio tego nie uwydatniali to tym bardziej o to nie dbałem, teraz dopiero dowalili jedną scenką, która nie miała w ogóle sensu i wyglądała jakby siłowo ktoś ją dodał by "było widać".
Liberalny tak, ale nie wiem czy zaraz obrzydliwie lewacki. Zwłaszcza, że bywały odcinki które kwestionowały idealistyczne poglądy Federacji, często wytykając jej hipokryzję. I dlatego DS9 jest zajebiste, bo tam wprost jest mówione, że Federacja to fajna jest tylko wtedy, kiedy wszystko idzie pod jej dyktando ;) No i to co jest też fajne w tej franczyzie, to raczej brak czarno białego podziału i przesadnej demonizacji.
Cytat:Pytam poważnie, bo według mnie z Beyond próbowano trochę zrobić metaforę obecnej fali terroryzmu. Albo tak mi się tylko skojarzyło.
Prawdę mówiąc, to nie widzę analogii. Mógłbyś rozwinąć?
30-07-2016, 19:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-07-2016, 20:03 przez Grievous.)
Znajomy kiedyś pisał pracę pt. "Star Trek - Komunistyczna Utopia" (po niemiecku oczywiście) i nawet nie wiem, czy nie chce z tego zrobić pracy doktorskiej. :)
No bo coś w tym jest, w końcu Star Trek jakby nie patrzeć jest spełnieniem (w przyszłości) wszystkich marzeń lewaków, multikulti, tolerancja, francja, barabara i gitara.
(30-07-2016, 17:42)Lawrence napisał(a): Czytam Wasze opinie i cieszę się, że Wam się film podoba, ale jednak pewna rzecz mnie intryguje. Wszyscy tutaj wspominacie, że to dobre popcornowe kino, idealny letni blockbuster itd. Pamiętam w dawnych czasach, kiedy jako die hard fan Star Wars miewało się różne kontakty, sprzeczki i konfrontacje z fanami Star Treka. I oni zawsze argumentowali, że Star Trek jest lepszy, gdyż to prawdziwe science fiction, bardziej ambitne filmy, mające treści naukowe, głębsze przesłanie itd. itd. itd. Dlatego też może i te nowsze filmy otwarły się na szersze grono widzów, ale czy jednocześnie nie utraciły one tej swojej klasycznej "startrekowatości"?
Ja bym powiedział że jak najbardziej utraciły. Kiedyś była widoczna różnica między filmem Star Wars a filmem Star Trek. To były dwa różne typy wrażliwości filmowej, inne podejścia, inna tematyka. Odkąd Abrams wziął się za ST, a będąc obecnie też reżyserem SW te filmy są praktycznie takie same. Moim zdaniem źle się stało, że jednemu reżyserowi powierzono te dwie franczyzy. To że Star Trek jest platformą do pokazania wielu opowieści nie znaczy że można z nim zrobić dosłownie wszystko. Tak samo jak filmy SW muszą mieć pewnie cechy żeby było to Star Wars feel, tak i Star Trek powinien moim zdaniem mieć tego ducha tytułowej w końcu gwiezdnej wędrówki. Owszem tematy mogą być różnorodne, tak jak Into Darkness szedł w ciemniejsze tony. No ale przecież miała być po tym 5-letnia misja i odkrywanie nowych światów. Tymczasem dowiedzieliśmy się że minęły trzy lata i to całe odkrywanie to raczej nuda i rutyna, więc powalczmy trochę ze złymi kosmitami. Zbliżamy się niebezpiecznie do Dnia Niepodległości.
Jeszcze jedno przemyślenie co do tendencji współczesnego treka. Kobiety. Kiedyś to były po prostu kobiety z krwi i kości, takie raczej normalne babki a nie z komiksu. Lily z First Contact. Anij z Insurrection, Karol Marcus z Gniewu Khana, nawet Dax czy Siedem mimo swojego sexappealu. W najnowszym treku mamy zajebistą lasie kosmitkę/wojowniczkę, która swoim wyglądem i umiejętnościami pasuje raczej do filmów Marvela. Nie powiem że nie fajna bohaterka, ale niech może zmienią tytuł na inny. Nie przypadkiem po pojawieniu się pierwszego trailera Beyond najpopularniejszym komentarzem ludzi był "szybcy i wściekli w kosmosie".
Eddington, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2013.
31-07-2016, 10:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2016, 11:42 przez Eddington.)
(30-07-2016, 21:02)RysuMack napisał(a): No bo coś w tym jest, w końcu Star Trek jakby nie patrzeć jest spełnieniem (w przyszłości) wszystkich marzeń lewaków, multikulti, tolerancja, francja, barabara i gitara.
To niekoniecznie muszą być marzenia lewaków. Sam jestem prawoskrętny a uważam Star Treka właściwie za świat zbliżony do ideału :)
"multikulti, tolerancja, francja, barabara i gitara." - tak na dobrą sprawę można by określić obecne Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Myślę że bardzo prawicowy klimat :)
Z tym że multikulti musi być jednak rozumiane jako wielokulturowe(w sensie że słowianie, murzyni, latynosi) zjednoczenie wokół jednej idei. Takiej jak np. jest chrześcijańswo. W Star Treku też nie wszystkie rasy "nadają się" do Federacji. Ferengi, Borg, Klingoni to są tak odmienne kultury że istnieją osobno (z wyjątkami). Tak więc kultury rozumiane szerzej czyli chrześcijańska, muzułmańska chyba raczej nie mogą istnieć razem. To generalnie skomplikowane zagadnienie. A drugie pytanie czy możliwa jest komunistyczna utopia rozumiana jako coś pozytywnego? Póki co naszemu światu bliżej było do komunistycznej dystopii rodem ze świata Orwella. A zatem czy przeciwieństwem tego jest świat Korwina czy świat Roddenberry'ego? :)
PS. Za takie właśnie rozkminy kocham stare Star Treki. Po trzech nowych filmach jakoś nie mam specjalnie nowych, ciekawych przemyśleń. W końcu to łatwe, rozrywkowe, popcornowe kino.
Eddington, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2013.
31-07-2016, 12:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2016, 12:54 przez Eddington.)
Star Trek Beyond zaliczone - zaczyna się bardzo dobrze, potem troszeczkę siada, potem jest jeszcze lepiej z fenomenalnym wykorzystaniem kilku rzeczy, by na koniec znowu wszystko szlag trafił serwując chyba najgorsze możliwe zakończenie w serii i gdyby tylko zmienić parę rzeczy (villaina i jego motywację oraz skupić się trochę bardziej na Jaylah) byłby to najlepszy Star Trek jaki w życiu widziałem, serio.
No i najważniejsze, nie ma tutaj ratowania świata, walki z istotami z innej rzeczywistości czy superżołnierzami z jeszcze bardziej supernarzędziem zagłady (to znaczy jest starożytny artefakt, ale to wszystko), tylko badanie nieznanego, odkrywanie nowych terenów, uzupełnianie zapasów i... próba ocalenia swoich ludzi wraz z jedną stacją. To mi się szalenie podoba, a najlepsze i tak tkwi w postaciach, poza głównym złym, ma się rozumieć. Kirk jest spoko, ale nie on jest tu najważniejszy, tylko Spock/McCoy oraz nowa, cudowna bohaterka, genialna w prawie każdym calu (poza jednym motywem) kosmitka, która momentalnie skradła moje serce i jeżeli Jaylah zajmie miejsce Chekova (bo aktor przecież nie żyje) to na kolejnym Star Treku jestem w kinie w dniu premiery. Tyle.
O ile będą kolejne części, film poniósł klapę i nie dziwię się, od początku niczym nie przyciągał, a ST musi mieć jakiegoś porządnego antagonistę, a tu ani trailery, ani łotr, ani kukuryku.
"It can't be bargained with. It can't be reasoned with. It doesn't feel pity, or remorse, or fear. And it absolutely will not stop... ever, until you are dead!"- Kyle Reese
Beyond to było duże zaskoczenie. Podchodziłem do niego zupełnie bez przekonania. Chyba dlatego, ze kompletnie wyleciała mi z głowy poprzednia cześć Into Darkness. Podejrzewałem, że z tą częścią będzie podobnie, zapomnę o niej zaraz po wyjściu z kina. A tu niespodzianka, bo Beyond to fantastyczny blockbuster. Jest tu dużo świetnej akcji i pełno dobrego humoru. Duet Spock/ Bones kradnie ten film :P A sekwencja z wykorzystaniem "Sabotage" wgniotła mnie w fotel.
8,5/10
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!
06-10-2016, 08:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-10-2016, 08:34 przez Ash_9001.)