Starsze filmy, które kochacie
#1
Okej, jestem właśnie w trakcie oglądania Say Anything (Nic nie mów) Camerona Crowe i przyszedł mi do głowy taki temat...

Jakie starsze filmy z lat 70, 80, 90, takie, o których praktycznie się już nie gada, przetrwały nieźle próbę czasu i dalej można je z dużą frajdą obejrzeć? Wiadomo, że Obywatel Kane, Tramwaj Zwany Pożądaniem czy Śniadanie u Tiffany'ego to klasyka i znać trzeba, ale - umówmy się - trochę się zestarzały i ogląda się je z lekkim przymrużeniem oka. Tymczasem na pewno gdzieś tam jest perełka, którą idzie pokochać, tylko jakoś nie zdarzyło się jej obejrzeć bo ma już 30 lat. Nie dajemy Ojca Chrzestnego, tylko coś co można nie znać, a może wskoczyć komuś do top10 :) Dla zdrowia psychicznego proponuję posługiwać się oryginalnymi tytułami :) Ja zacznę.

- When Harry Met Sally - 1989 - Jeśli ktoś nie widział, nie wie, jak dobrym gatunkiem może być komedia romantyczna.
- Ferris Bueller's Day Off - 1986 - Młodzieżowe kino Johna Hughesa w najlepszym wydaniu.
- Dazed and Confused - 1993 - Wczesny Linklater, kiedy jeszcze jego postaci wałęsały się bez sensu, ale z sensem rozmawiały. Klimat i soundtrack lat 70 nie do podrobienia.
- Jacob's Ladder - 1990 - Jeden z bardziej creepy thrillerów jakie znam
- The Unbearable Lightness of Being - 1988 - Coś jak Gorzkie Gody Polańskiego, Lena Olin ocieka seksem. Milan Kundera approved.
- Flatliners - 1990 - Thriller, który straszy po 20 latach.
- Stand by me - 1986 - Adaptacja opowiadania Kinga, nie wiem czy znam film, który tak dobrze oddaje dzieciństwo.
- Carnal Knowledge - 1971 - Jack Nicholson i... Art Garfunkel w filmie twórcy Absolwenta i Closer o związkach damsko-męskich. Trzeba mówić więcej?
- In the Company of Men - 1997 - Film, który wylansował Aarona Eckharta. Neil LaBute napisał najbardziej mizoginistyczną rzecz, jaką widziałem. Mniam.

Wasza kolej. Co ja mogłem ominąć, a mogę tego żałować?

Odpowiedz
#2
To są dla Ciebie starsze filmy?

Odpowiedz
#3
(06-12-2012, 01:11)salad_fingers napisał(a): Obywatel Kane, Tramwaj Zwany Pożądaniem czy Śniadanie u Tiffany'ego trochę się zestarzały

Jest wręcz przeciwnie. :)

Odpowiedz
#4
95% filmów o jakich się tu gada to filmy z ostatniej pięciolatki. Mi chodzi o filmy, na które nie załapaliśmy się za ich pierwszym wyświetlaniem. Nie wiem, jak Wy, ale ja się nie wychowałem na filmach Johna Hughesa - musiałem je zobaczyć, będąc już dorosłym facetem. Gdybym nie pogrzebał - mógłbym je przegapić. O takie właśnie filmy mi chodzi
salad_fingers, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2012.

Odpowiedz
#5
No dobra, ale to wcale nie znaczy, że 15-letni film się zestarzał. Ba, wielokrotnie starsze są nadal równie świeże jak w dniu premiery. Jak chcesz sięgać po "starsze" filmy, to mówmy minimum o latach 70, które swoją droga mają wątek na spółę z 60's: http://forumkmf.pl/Thread-60s-70s-co-trzeba-zobaczyć
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#6
Ja - poza dosłownie paroma wyjątkami - nie oglądam filmów sprzed 1968 roku. Raz, że mało było w nich epy (z wiekiem potrzebuje coraz większe dawki), dwa - nie cierpię klimatu lat 50 i 60 i tego całego hipisowskiego gówna, które wyłaziło wtedy z każdego kąta, wreszcie trzy, idę spać :)

Odpowiedz
#7
Dla mnie stary film to taki z przed 80tych 90tych :)

40te
Obywatela Kane zobaczyłem po raz pierwszy stosunkowo niedawno i zrobił na mnie wielkie wrażenie.
Dyktator, Casablanca - te dwa znane mi od dzieciństwa, wciąż ogląda się świetnie.
50te
Tu robi się ciekawie bo jest trochę Hitchcocka, którego poznałem chyba dzięki dziadkom, tu jest genialna Zakazana Planeta, klasyka (nie tak genialna) jak Mucha i Dzień w którym zatrzymała się Ziemia, Wojna światów (którą obejrzałem też stosunkowo niedawno) no i tu też jest sporo Japońszczyzny, którą uwielbiam.
60te
Wilcze Echa :D
Śniadanie u Tiffany'ego, bo ja wiem czy się zestarzało, to bajka wciąż naiwna, ale ogląda się to równie dobrze jak Słomianego wdowca. Oba te filmy są dla mnie zagadką - czy dziś tak urokliwej naiwności się po prostu nie da odtworzyć czy tego nie potrafimy?
70te
Słabiej, choć tu powstały podwaliny pod późniejsze kultowce VHSu, ale chyba poza perełką "Wyjęty spod prawa Josey Wales" nie mam tu specjalnych sentymentów.

Odpowiedz
#8
(06-12-2012, 01:21)salad_fingers napisał(a): Nie wiem, jak Wy, ale ja się nie wychowałem na filmach Johna Hughesa - musiałem je zobaczyć, będąc już dorosłym facetem.

No to już Twój problem :) Bo nijak nie zmienia to faktu, iż z całą pewnością nie są to filmy "o których się nie gada", podobnie, jak większość z Twojego posta, to po prostu pozycje kultowe w wielu kręgach i na pewno nie są mało znane, nawet jeśli w Polsce nie dorobiły się większej popularności :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#9
Jak dla mnie lata 80-te to nie są "starsze filmy", starsze filmy to dla mnie filmy starsze ode mnie. A filmów które uważam za "starsze" zbyt wielu nie lubię, a jesli jakieś lubię to są to klasyki, które raczej każdy znać powinien, więc zwrócę uwagę tylko na najstarszy film jaki mam na półce:

20 000 mil podmorskiej żeglugi - 1954 - świetne kino przygodowe, imponująco zrealizowane, efekty do dziś robią wrażenie.


Odpowiedz
#10
Starsze filmy? No to jedziemy, nie ma ich zbyt wielu akurat. Większość filmów scifi/horror z lat 50./60. o inwazji obcych, zmutowanych mrówkach czy morderczych kamieniach. Uroczo naiwne, można niemal co do minuty przewidzieć co się stanie bo "oglądałeś jeden oglądałeś wszystkie", ale po prostu je lubię.

Z jeszcze starszych to są tylko dwa. Nosferatu - symfonia grozy (1922) - wampir, ale taki wampir, który już samym wyglądam odrzuca widza; paskudny, odrażający, ohydny, przerażający, wciągający, wspaniały.
Czarownice (1922) - "dokument" o wiedźmach, czarach, zabobonach i innych dziwach, szalenie mi się podoba.

Odpowiedz
#11
Regularnie patrzę na starsze filmy.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#12
"Kabaret" i "Hair" - mogłabym o każdej porze dnia i nocy, ale nie nadużywam, z wiadomych względów.

Z polskich, na przykład: "Ziemia Obiecana", "Człowiek z marmuru" spod ręki, ulubionego przez was, Andrzeja Wajdy.
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/

http://www.babkafilmowa.blogspot.com/

Odpowiedz
#13
All That Jazz z Royem Scheiderem mogę oglądać wielokrotnie, Kabaret zresztą też.
No i chętnie przypomniałbym sobie Brittania Hospital - tak bym sobie mniej więcej wyobrażał przedstawienie chaosu w ekranizacji Kongresu futurologicznego Lema.
A z rzeczy naprawdę starych, to oczywiście wszystkie filmy geniuszy komedii - Stana Laurela i Olivera Hardy. Do dzisiaj bawią.

Odpowiedz
#14
O matko!
Facet fajnie zagaił, a efekt w większości taki, jakby przez okno rzucił Galę do psychiatryka.

Odpowiedz
#15
Ze staroci bardzo lubię klasyczne filmy przygodowe, np. o piratach:
"Czarny łabędź" (1942),
"Zdradzieckie skały" (1942),
"Anna z Indii" (1951),
no i mój ulubiony "Czarny korsarz" z 1976.

Uwielbiam także włoskie kino gatunkowe:
- spaghetti westerny, np. ostatnio oglądane filmy Sergia Sollimy "La resa dei conti" (1966) i "Faccia a faccia" (1967), szczególnie przed premierą nowego filmu Tarantino warto oglądać stare spag-westy, bo w "Django Unchained" na pewno będzie sporo nawiązań do nich,
- filmy giallo (szczególnie "Siedem czarnych nut" Lucio Fulciego z 1977),
- poliziotteschi (np. "La mala ordina" Fernando Di Leo z 1972).

Świetne są także amerykańskie westerny z lat 50-tych: "Naga ostroga" (1953), "Biały kanion" (1958), "Rio Bravo" (1959), "Ostatni pociąg z Gun Hill" (1959) oraz tzw. czarne kryminały (film noir): "Podwójne ubezpieczenie" (1944), "Wielki sen" (1946), "Listonosz dzwoni zawsze dwa razy" (1946), "Bannion" (1953), a także contemporary western "Czarny dzień w Black Rock" (1955). Z filmów wojennych wyróżnię zapomnianą już produkcję jugosłowiańską "Bitwa nad Neretwą" (1969). Z produkcji science fiction bardzo podobał mi się znakomity i wbrew pozorom bardzo ambitny film Jacka Arnolda "Człowiek, który się nieprawdopodobnie zmniejsza" (1957).

Ponieważ autor tematu wymienia też produkcje z lat '70, '80 i '90, więc dodam jeszcze tytuły takich znakomitych filmów jak: "Człowiek w dziczy" (1971), "Nędzne psy" (1971), "Get Carter" (1971), "Ucieczka gangstera" (1972), "Dzień Szakala" (1973), "Wyjęty spod prawa Josey Wales" (1976), "Śmiertelne polowanie" (1981), "Zdążyć przed północą" (1988), "Ostatni Mohikanin" (1992), "Ścigany" (1993), "Braveheart" (1995), "Gorączka" (1995), "Tajemnice Los Angeles" (1997), "Ronin" (1998). Wyróżnię jeszcze świetną norweską przygodówkę "Tropiciel" (1987) oraz dwa świetne filmy Luca Bessona "Nikita" (1990) i "Leon" (1994).

Podsumowując, wolę zdecydowanie starsze kino od przeładowanych efektami nowych produkcji, dlatego mógłbym tak wymieniać w nieskończoność, nie wymieniłem chociażby filmów Hitchcocka, Chaplina, Kurosawy, a także westernów Peckinpaha i Leone, które też lubię oglądać.

Odpowiedz
#16
"Windą na szafot" Louisa Malle'a, zdecydowanie. Kapitalny, czarno-biały film noir, z muzyką Milesa Davisa.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Code of Silence (1985) i inne filmy Chucka Norrisa slepy51 5 481 11-04-2026, 07:34
Ostatni post: Rozgdz
  Hard Rain (1998) i inne mniej znane filmy katastroficzne lat 90-tych i wcześniejszych slepy51 7 308 16-03-2026, 12:23
Ostatni post: Scheckley
  Silence of the Lambs (1991) i inne filmy o psycholach SPOILERY Mental 173 66,218 07-09-2024, 18:50
Ostatni post: shamar
  Ląd, o którym zapomniał czas (1974) i inne filmy z jaskiniowcami Scheckley 3 1,064 15-08-2024, 15:28
Ostatni post: Scheckley
  Cashback [i inne filmy krótkometrażowe] hops 2 1,445 26-05-2007, 21:57
Ostatni post: hops



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości