Nowy
Liczba postów: 22
Liczba wątków: 2
Okej, jestem właśnie w trakcie oglądania Say Anything (Nic nie mów) Camerona Crowe i przyszedł mi do głowy taki temat...
Jakie starsze filmy z lat 70, 80, 90, takie, o których praktycznie się już nie gada, przetrwały nieźle próbę czasu i dalej można je z dużą frajdą obejrzeć? Wiadomo, że Obywatel Kane, Tramwaj Zwany Pożądaniem czy Śniadanie u Tiffany'ego to klasyka i znać trzeba, ale - umówmy się - trochę się zestarzały i ogląda się je z lekkim przymrużeniem oka. Tymczasem na pewno gdzieś tam jest perełka, którą idzie pokochać, tylko jakoś nie zdarzyło się jej obejrzeć bo ma już 30 lat. Nie dajemy Ojca Chrzestnego, tylko coś co można nie znać, a może wskoczyć komuś do top10 :) Dla zdrowia psychicznego proponuję posługiwać się oryginalnymi tytułami :) Ja zacznę.
- When Harry Met Sally - 1989 - Jeśli ktoś nie widział, nie wie, jak dobrym gatunkiem może być komedia romantyczna.
- Ferris Bueller's Day Off - 1986 - Młodzieżowe kino Johna Hughesa w najlepszym wydaniu.
- Dazed and Confused - 1993 - Wczesny Linklater, kiedy jeszcze jego postaci wałęsały się bez sensu, ale z sensem rozmawiały. Klimat i soundtrack lat 70 nie do podrobienia.
- Jacob's Ladder - 1990 - Jeden z bardziej creepy thrillerów jakie znam
- The Unbearable Lightness of Being - 1988 - Coś jak Gorzkie Gody Polańskiego, Lena Olin ocieka seksem. Milan Kundera approved.
- Flatliners - 1990 - Thriller, który straszy po 20 latach.
- Stand by me - 1986 - Adaptacja opowiadania Kinga, nie wiem czy znam film, który tak dobrze oddaje dzieciństwo.
- Carnal Knowledge - 1971 - Jack Nicholson i... Art Garfunkel w filmie twórcy Absolwenta i Closer o związkach damsko-męskich. Trzeba mówić więcej?
- In the Company of Men - 1997 - Film, który wylansował Aarona Eckharta. Neil LaBute napisał najbardziej mizoginistyczną rzecz, jaką widziałem. Mniam.
Wasza kolej. Co ja mogłem ominąć, a mogę tego żałować?
06-12-2012, 01:11
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
To są dla Ciebie starsze filmy?
06-12-2012, 01:13
II Wicemiss Avatara 2012
Liczba postów: 829
Liczba wątków: 1
(06-12-2012, 01:11)salad_fingers napisał(a): Obywatel Kane, Tramwaj Zwany Pożądaniem czy Śniadanie u Tiffany'ego trochę się zestarzały
Jest wręcz przeciwnie. :)
06-12-2012, 01:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-12-2012, 02:10 przez Doveling.)
Nowy
Liczba postów: 22
Liczba wątków: 2
95% filmów o jakich się tu gada to filmy z ostatniej pięciolatki. Mi chodzi o filmy, na które nie załapaliśmy się za ich pierwszym wyświetlaniem. Nie wiem, jak Wy, ale ja się nie wychowałem na filmach Johna Hughesa - musiałem je zobaczyć, będąc już dorosłym facetem. Gdybym nie pogrzebał - mógłbym je przegapić. O takie właśnie filmy mi chodzi
salad_fingers, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2012.
06-12-2012, 01:21
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
No dobra, ale to wcale nie znaczy, że 15-letni film się zestarzał. Ba, wielokrotnie starsze są nadal równie świeże jak w dniu premiery. Jak chcesz sięgać po "starsze" filmy, to mówmy minimum o latach 70, które swoją droga mają wątek na spółę z 60's: http://forumkmf.pl/Thread-60s-70s-co-trzeba-zobaczyć
06-12-2012, 01:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-12-2012, 01:25 przez wujo444.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Ja - poza dosłownie paroma wyjątkami - nie oglądam filmów sprzed 1968 roku. Raz, że mało było w nich epy (z wiekiem potrzebuje coraz większe dawki), dwa - nie cierpię klimatu lat 50 i 60 i tego całego hipisowskiego gówna, które wyłaziło wtedy z każdego kąta, wreszcie trzy, idę spać :)
06-12-2012, 01:34
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Dla mnie stary film to taki z przed 80tych 90tych :)
40te
Obywatela Kane zobaczyłem po raz pierwszy stosunkowo niedawno i zrobił na mnie wielkie wrażenie.
Dyktator, Casablanca - te dwa znane mi od dzieciństwa, wciąż ogląda się świetnie.
50te
Tu robi się ciekawie bo jest trochę Hitchcocka, którego poznałem chyba dzięki dziadkom, tu jest genialna Zakazana Planeta, klasyka (nie tak genialna) jak Mucha i Dzień w którym zatrzymała się Ziemia, Wojna światów (którą obejrzałem też stosunkowo niedawno) no i tu też jest sporo Japońszczyzny, którą uwielbiam.
60te
Wilcze Echa :D
Śniadanie u Tiffany'ego, bo ja wiem czy się zestarzało, to bajka wciąż naiwna, ale ogląda się to równie dobrze jak Słomianego wdowca. Oba te filmy są dla mnie zagadką - czy dziś tak urokliwej naiwności się po prostu nie da odtworzyć czy tego nie potrafimy?
70te
Słabiej, choć tu powstały podwaliny pod późniejsze kultowce VHSu, ale chyba poza perełką "Wyjęty spod prawa Josey Wales" nie mam tu specjalnych sentymentów.
06-12-2012, 02:02
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,268
Liczba wątków: 67
(06-12-2012, 01:21)salad_fingers napisał(a): Nie wiem, jak Wy, ale ja się nie wychowałem na filmach Johna Hughesa - musiałem je zobaczyć, będąc już dorosłym facetem.
No to już Twój problem :) Bo nijak nie zmienia to faktu, iż z całą pewnością nie są to filmy "o których się nie gada", podobnie, jak większość z Twojego posta, to po prostu pozycje kultowe w wielu kręgach i na pewno nie są mało znane, nawet jeśli w Polsce nie dorobiły się większej popularności :)
06-12-2012, 05:30
Captain Skullet
Liczba postów: 20,316
Liczba wątków: 128
Jak dla mnie lata 80-te to nie są "starsze filmy", starsze filmy to dla mnie filmy starsze ode mnie. A filmów które uważam za "starsze" zbyt wielu nie lubię, a jesli jakieś lubię to są to klasyki, które raczej każdy znać powinien, więc zwrócę uwagę tylko na najstarszy film jaki mam na półce:
20 000 mil podmorskiej żeglugi - 1954 - świetne kino przygodowe, imponująco zrealizowane, efekty do dziś robią wrażenie.
06-12-2012, 07:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-12-2012, 12:37 przez Gieferg.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,347
Liczba wątków: 9
Starsze filmy? No to jedziemy, nie ma ich zbyt wielu akurat. Większość filmów scifi/horror z lat 50./60. o inwazji obcych, zmutowanych mrówkach czy morderczych kamieniach. Uroczo naiwne, można niemal co do minuty przewidzieć co się stanie bo "oglądałeś jeden oglądałeś wszystkie", ale po prostu je lubię.
Z jeszcze starszych to są tylko dwa. Nosferatu - symfonia grozy (1922) - wampir, ale taki wampir, który już samym wyglądam odrzuca widza; paskudny, odrażający, ohydny, przerażający, wciągający, wspaniały.
Czarownice (1922) - "dokument" o wiedźmach, czarach, zabobonach i innych dziwach, szalenie mi się podoba.
06-12-2012, 10:58
Miyabi
Liczba postów: 695
Liczba wątków: 3
Regularnie patrzę na starsze filmy.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10
06-12-2012, 12:34
Stały bywalec
Liczba postów: 1,440
Liczba wątków: 4
"Kabaret" i "Hair" - mogłabym o każdej porze dnia i nocy, ale nie nadużywam, z wiadomych względów.
Z polskich, na przykład: "Ziemia Obiecana", "Człowiek z marmuru" spod ręki, ulubionego przez was, Andrzeja Wajdy.
07-12-2012, 14:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2012, 14:36 przez Donia Agata.)
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 0
All That Jazz z Royem Scheiderem mogę oglądać wielokrotnie, Kabaret zresztą też.
No i chętnie przypomniałbym sobie Brittania Hospital - tak bym sobie mniej więcej wyobrażał przedstawienie chaosu w ekranizacji Kongresu futurologicznego Lema.
A z rzeczy naprawdę starych, to oczywiście wszystkie filmy geniuszy komedii - Stana Laurela i Olivera Hardy. Do dzisiaj bawią.
07-12-2012, 22:47
Nowy
Liczba postów: 475
Liczba wątków: 0
O matko!
Facet fajnie zagaił, a efekt w większości taki, jakby przez okno rzucił Galę do psychiatryka.
08-12-2012, 01:04
Dużo pisze
Liczba postów: 516
Liczba wątków: 6
Ze staroci bardzo lubię klasyczne filmy przygodowe, np. o piratach:
"Czarny łabędź" (1942),
"Zdradzieckie skały" (1942),
"Anna z Indii" (1951),
no i mój ulubiony "Czarny korsarz" z 1976.
Uwielbiam także włoskie kino gatunkowe:
- spaghetti westerny, np. ostatnio oglądane filmy Sergia Sollimy "La resa dei conti" (1966) i "Faccia a faccia" (1967), szczególnie przed premierą nowego filmu Tarantino warto oglądać stare spag-westy, bo w "Django Unchained" na pewno będzie sporo nawiązań do nich,
- filmy giallo (szczególnie "Siedem czarnych nut" Lucio Fulciego z 1977),
- poliziotteschi (np. "La mala ordina" Fernando Di Leo z 1972).
Świetne są także amerykańskie westerny z lat 50-tych: "Naga ostroga" (1953), "Biały kanion" (1958), "Rio Bravo" (1959), "Ostatni pociąg z Gun Hill" (1959) oraz tzw. czarne kryminały (film noir): "Podwójne ubezpieczenie" (1944), "Wielki sen" (1946), "Listonosz dzwoni zawsze dwa razy" (1946), "Bannion" (1953), a także contemporary western "Czarny dzień w Black Rock" (1955). Z filmów wojennych wyróżnię zapomnianą już produkcję jugosłowiańską "Bitwa nad Neretwą" (1969). Z produkcji science fiction bardzo podobał mi się znakomity i wbrew pozorom bardzo ambitny film Jacka Arnolda "Człowiek, który się nieprawdopodobnie zmniejsza" (1957).
Ponieważ autor tematu wymienia też produkcje z lat '70, '80 i '90, więc dodam jeszcze tytuły takich znakomitych filmów jak: "Człowiek w dziczy" (1971), "Nędzne psy" (1971), "Get Carter" (1971), "Ucieczka gangstera" (1972), "Dzień Szakala" (1973), "Wyjęty spod prawa Josey Wales" (1976), "Śmiertelne polowanie" (1981), "Zdążyć przed północą" (1988), "Ostatni Mohikanin" (1992), "Ścigany" (1993), "Braveheart" (1995), "Gorączka" (1995), "Tajemnice Los Angeles" (1997), "Ronin" (1998). Wyróżnię jeszcze świetną norweską przygodówkę "Tropiciel" (1987) oraz dwa świetne filmy Luca Bessona "Nikita" (1990) i "Leon" (1994).
Podsumowując, wolę zdecydowanie starsze kino od przeładowanych efektami nowych produkcji, dlatego mógłbym tak wymieniać w nieskończoność, nie wymieniłem chociażby filmów Hitchcocka, Chaplina, Kurosawy, a także westernów Peckinpaha i Leone, które też lubię oglądać.
08-12-2012, 14:46
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,376
Liczba wątków: 30
"Windą na szafot" Louisa Malle'a, zdecydowanie. Kapitalny, czarno-biały film noir, z muzyką Milesa Davisa.
08-12-2012, 15:01
|