22-10-2014, 07:12
|
THE SHIELD [FX]
|
|
No, trzeci sezon to jest ten moment, kiedy The Shield się rozkręca, a potem już nie puści. Będzie tylko lepiej.
No to fajnie! Pamiętam, że drugi sezon był bardzo dobry, ale szczerze miał też momenty męczące i był czas, że nie miałem ochoty odpalać kolejnego odcinka, a tutaj wręcz przeciwnie. Dzieję sie mega dużo i oby tak dalej!
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
22-10-2014, 13:15
Co prawda został mi jeszcze jeden odcinek trzeciego sezonu, ale muszę się już wyżalić teraz i dać upust swojemu rozgoryczeniu:
Idę na finał, jaram się. O chuj, ale finał :o miało być 9/10 dla sezonu, ale niee, za ostatnie 5 minut 10/10, miazga totalna, emocji tyle, że niektóre seriale przez kilka sezonów tyle nie mają.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
26-10-2014, 20:17
A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że najlepsze dopiero przed tobą.
Sezony 1-2 były bardzo dobre, przedstawiały, budowały relacje, ale nie były jeszcze solą tego serialu. Prawdziwa jazda rozpoczyna się wraz ze startem 3-ciego sezonu - lawina opada, by w finale 5-tego sezonu rozpieprzyć wszystko i zostawić widza w rozsypce (a potem dobijać aż do series finale). The Shield i Breaking Bad - bardzo podobne seriale, wbrew pozorom, (z genialnie nakreślonymi i zagranymi głównymi bohaterami, zajebiście niejednoznacznymi moralnie) traktujące widza w ten sam sposób - z buta, bez cackania się, zmierzając do mocarnego zakończenia (przy całym moim ulubieniu do BB - Shield jest ciut wyżej, a jednego z ostatnich ujęć w serialu (tego bez cięć, prawie minutowego) nie zapomnę do końca życia). 27-10-2014, 00:34
Niecały miesiąc po emocjonującym finale trzeciego sezonu wrociłem do Shield. Po trzech odcinkach sezonu czwartego mogę napisać tylko, że
GLENN CLOSE RULEZZ. Monica Rawling > David Aceveda. Chociaż jestem świadom tego, że jej postać w kolejnych odcinkach może ewoluować i zacząć mnie wkurzać, ale na ten moment lubię ją! Finał trzeciego sezonu jak stwierdziła, że nie ma zamiaru być ciepłą kluchą jak Aceveda i w dupie ma pijar MIAZGA! No i wątek z Wyms wspaniały. Nic nie cieszy mnie tak jak dosrywanie temu babsku. Szkoda, że Dutch polazł lizać dupsko żeby wrócili do spraw. Wolałbym żeby zostawił Wyms w czarnej dupie i znalazł sobie innego partnera xD
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
18-11-2014, 17:25
Przed ostatni odcinek 4 sezonu.
MASAKRA, co wk**wienie mnie ogarnęło. Aceveda śmieć skończony, jak ja nienawidzę tego lachociąga. Mam nadzieję, że skończy w rynsztoku i prawda wyjdzie na jaw. Gardzę. A Glenn Close boss w chuuuy.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
26-11-2014, 11:33
Forest Whitaker jest niesamowity w roli Kavanagha, ale masakra - co to za upierdliwy typ jest :D Ten jego uśmieszek, normalnie ma się ochotę headshota typowi wysadzić :D
I tak przeglądałem oceny dla odcinków 5 sezonu na imdb, a tam wszystkie 7,4, łaaaaaat. Ewidentnie jakiś błąd systemu muszą mieć. Na razie jestem po 7 odcinkach 5 sezonu. Ok, idę na 8 odcinek. Trochę się jaram bo nosi tytuł "Kavanagh" xD
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
16-12-2014, 16:45
A, i jeszcze apropo Claudette
(16-12-2014, 17:00)Crov napisał(a): Odezwij się po finale piątej serii :) No ten serial już teraz jest bardzo blisko stania się moim numerem jeden i prawdopodobnie wyprzedzi Six Feet Under und Breaking Bad. Genialna rzecz. The Shield > The Wire
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
16-12-2014, 17:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-12-2014, 17:18 przez Pelivaron.)
5-ty sezon The Shield to chyba najlepszy sezon jakiegokolwiek serialu. Równać się z nim może chyba tylko finałowy sezon Breaking Bad, Six Feet Under i 4-ty sezon The Wire. Takiego nagromadzenia beznadziei podnoszącego ciśnienie o trzysta tysięcy skurczów na minutę nie uświadczyłem nigdzie. Co ważne - 6-ty i 7-dmy sezon (z malutkimi wyjątkami) trzymają niebotyczny poziom. Będziesz kontent.
17-12-2014, 18:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-12-2014, 18:49 przez Norton.)
Wstyd się przyznać, ale Shield jeszcze nie oglądałem, dopiero pierwszy odcinek mam za sobą i czuję się jakby ktoś mi wyjechał z buta prosto w zęby. Znaczy, zaczęło się powoli i bardzo fajnie, ale to jak się pierwszy odcinek zakończył zostawiło mnie z otwartymi ustami. Spodziewałem się czegoś dobrego i mocnego, ale to przeszło moje oczekiwania. Jutro idę po hurtową dostawę całości :)
19-12-2014, 19:59
Miałem to samo. Po pierwszym odcinku wyglądałem tak:
I to jest właśnie piękne w tym serialu. Wali w mordę od samego początku. A z takim The Wire miałem ten problem, że musiałem wsiąknąć w brudny klimat Baltimore. Zajęło mi to kilka odcinków, ale później jakoś poszło. Z tego co wiem to nie jestem sam bo paru moich znajomych, którym polecałem The Wire mieli to samo - oczywiście doradziłem im żeby oglądali dalej i ostatecznie nie żałowali. The Shield jednak się nie pieprzy z widzem, od razu jest jebs, jebs i szczena na podłodze. Dobra, zacząłem szósty sezon wczoraj, na razie widziałem trzy odcinki. Ja chciałbym jednak napisać coś tylko o tym pierwszym. Jest to trzeci najlepszy odcinek bez podziału na seriale jaki kiedykolwiek dane mi było zobaczyć (dwa inne to finał Six Feet Under i Ozymandias z Breaking Bad) - absolutne 10/10. Trochę lawrencowania w moim wykonaniu, ale co tam. Odcinek 10/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
19-12-2014, 21:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-12-2014, 21:32 przez Pelivaron.)
a ja się do końca nie mogę przekonać do Shield. The Wire uwielbiam, tutaj mam odrzut na jakiś czas co kilka odcinków (aktualnie jestem w połowie trzeciego sezonu). Widać, że serial jest nastawiony na ciągłą akcję, ale przez to zdarzają się idiotyczne rozwiązania sytuacji, fabuła zaczyna mocno kuleć. Brakuje jakiejś szerszej analizy świata przestępczego, ciężko zliczyć ile razy powtarza się ten sam schemat, a mianowicie:
Vic bierze kowbojów, wjeżdża na dzielnie, zgarnia jakiegoś chłoptasia, wali go z dyńki - kolo sypie szefa, przyjaciela i własną matkę. W ogóle bardziej od Vica trzyma mnie przy tym serialu Dutch czy nawet Acaveda. Łysy jest strasznie stereotypowy i ciężko mi go zrównać z np. McNultym z Wire. The Shield ciągle oglądam, bo to serial dość lekki w odbiorze i sporo się dzieje, ale do mojego topu na razie nie trafi. 19-12-2014, 22:00
6 odcinek 6 sezonu i kolejny nieoczekiwany lep ryj. Tak właśnie powinien wyglądać finałowy sezon Sonsów. Wielka tajemnica stosunkowo szybko rozwiązana, a nie ciągnięcie tego przez 10 odcinków, ktore w wiekszosci trwaja ponad godzine
Idę na kolejny odcinek.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
21-12-2014, 23:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2014, 23:56 przez Pelivaron.)
Pięć odcinków za mną, więcej nie dałem rady bo święta tuż tuż. Świetna rzecz, ale póki co drażni mnie niemiłosiernie
22-12-2014, 16:59
Pierwszy i drugi sezon trzeba po prostu przetrwać :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
22-12-2014, 17:04
Nie no, przetrwać to przetrwam bez problemu bo całość wciąga jak odkurzacz, po prostu mnie drażni to, o czym pisałem w spojlerze. Zbyt wiele dobra tu jest by dać sobie spokój z takiego powodu :)
22-12-2014, 17:09
Pierwszy i drugi sezon jest oczywiscie bardziej epizodyczny, ale wcale nie słaby. No i są wątki mistrzowskie - vide Dutch vs. seryjny morderca. Czy pociąg z forsą z dwójki.
No, a jezeli chodzi o Juliena to zajebista postac. Jedna z najciekawszych gejowskich postaci, jakie kojarze z filmów i seriali. 22-12-2014, 19:37
W ogóle myślałem z początku, że to jakiś nawiedzony członek chóru albo co, bo często o kościele mówił i o modlitwach. Fajny detal, ale jak się doda do tego resztę to wychodzi trochę za dużo... ale jeszcze cały serial przede mną. Pewnie nie raz zmienię zdanie na ten czy inny temat :)
22-12-2014, 19:50 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Spoiler![[Obrazek: indeks.jpg]](http://s24.postimg.org/edzg1tmol/indeks.jpg)





