Teenage Mutant Ninja Turtles (2014-2016)
(18-07-2014, 19:49)raven.second napisał(a): W tym rzecz, to strasznie sztucznie wygląda, jak z jakiejś gry, nie filmu
Takie sceny też trzeba umieć robić, i wcale nie chodzi o jakość CGI. Podstawowa sprawa? Praca kamery. Jeśli coś wygląda, jakby mogło faktycznie zostać nakręcone, to już połowa sukcesu. Tutaj kamera lata jak wściekła, wykonuje totalnie niemożliwe ruchy i bierze udział w szalonej akcji. WRRROOOOONG!

Odpowiedz
(18-07-2014, 23:57)Mierzwiak napisał(a):
(18-07-2014, 19:49)raven.second napisał(a): W tym rzecz, to strasznie sztucznie wygląda, jak z jakiejś gry, nie filmu
Takie sceny też trzeba umieć robić, i wcale nie chodzi o jakość CGI. Podstawowa sprawa? Praca kamery. Jeśli coś wygląda, jakby mogło faktycznie zostać nakręcone, to już połowa sukcesu. Tutaj kamera lata jak wściekła, wykonuje totalnie niemożliwe ruchy i bierze udział w szalonej akcji. WRRROOOOONG!

Raczej chyba dobrze :)

Przecież od początku widać, że nikomu w tej produkcji nie zależy na realizmie czy innych pierdołach, nikt tu nie ma ambicji na przesuwanie granicy wiarygodności efektów specjalnych.
Budżet tego filmu to 125 milionów dolców czyli 1/3 tego ile kosztuje superprodukcja w obecnych czasach - będzie sobie lajtowy film na pograniczu kreskówki do sprzedawania zabawek dzieciakom, przy odrobinie farta może będzie lepszy niż G.I Joe - a tu ludzie znowu marudzą, jakby drugiej gorączki się spodziewali :)

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
Cytat:Tutaj kamera lata jak wściekła, wykonuje totalnie niemożliwe ruchy i bierze udział w szalonej akcji.

I bardzo dobrze. Nie wiem czemu w takim filmie miałby to być problem.


Odpowiedz
(19-07-2014, 00:22)Negatywny napisał(a): Przecież od początku widać, że nikomu w tej produkcji nie zależy na realizmie czy innych pierdołach, nikt tu nie ma ambicji na przesuwanie granicy wiarygodności efektów specjalnych.
Jakie znowu przesuwanie granicy wiarygodności efektów specjalnych? Napisałem, że NIE chodzi o jakość CGI.

Jaki znowu realizm? W całkowicie animowanym Rango masz chodzące w ubraniach zwierzątka żyjące w westernowym miasteczku i jakoś nie przeszkadza to, że film w całości nakręcony jest tak, jakby faktycznie nakręcono go prawdziwymi kamerami. I właśnie dlatego ogląda się go jak film, a nie pokazówkę nowego silnika z targów E3.

Co i rusz ludzie krytykują filmy za to, że coraz bardziej zbliżają się do bycia niczym innym jak gameplayami gier, no to wyjaśniłem, w czym problem. Scena może sobie być totalnie przesadzona, odrealniona i co tam jeszcze, ale to nie znaczy, że nie można jej nakręcić czy też, jak w przypadku scen stuprocentowo CGI, zasymulować normalnego, mającego jeszcze cokolwiek wspólnego z filmem sposobu ukazywania akcji. I na pewno nie trzeba do rozmowy o tym mieszać Gorączki Michaela Manna. (WUT?)

Odpowiedz
Ale co to jest za wada, że kamera wykonuje niemożliwe do wykonania ruchy i nie jest ograniczona do tego co mogłaby zrobić gdyby targał ją na plecach pan z wąsem?

Nie byłby to problem gdyby to był jakiś "ambitny film" - patrz Lubezki - tym bardziej nie jest to problem przy akcyjniaku dla dzieciaków o NASTOLETNICH ŻÓŁWIACH NINJA.

Dla mnie to tak jakby ktoś uważał, że techniczne ograniczenia do których się przyzwyczaił przez ostatnie 30 lat były nieodłącznym składnikiem realizmu. 13 letni target tego filmu raczej nie będzie miał tych ograniczeń.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
To jest argument z tej samej półki co "Ale to film o wielkich robotach, on nie potrzebuje fabuły ani interesujących postaci!"

Wada? Nie, po prostu nie podobają mi się takie zabiegi, tak samo jak nie podobają mi się cool ujęcia z kamery przelatującej przez silniki samochodów w FF czy przez ucho dzbanka do kawy w Panic Roomie. Sztuczne ujęcia to sztuczne ujęcia, bez względu na gatunek lub target. (sic!)

Odpowiedz
(19-07-2014, 01:18)Mierzwiak napisał(a): To jest argument z tej samej półki co "Ale to film o wielkich robotach, on nie potrzebuje fabuły ani interesujących postaci!"

Dokładnie odwrotnie, żaden film nie potrzebuje podbijania realizmu przez udawanie, że nie możemy odkleić kamery od statywu. To nie ma nic wspólnego z realizmem.

(19-07-2014, 01:18)Mierzwiak napisał(a): Wada? Nie, po prostu nie podobają mi się takie zabiegi, tak samo jak nie podobają mi się cool ujęcia z kamery przelatującej przez silniki samochodów w FF czy przez ucho dzbanka do kawy w Panic Roomie. Sztuczne ujęcia to sztuczne ujęcia, bez względu na gatunek lub target. (sic!)

Ja nie lubię jak kamera przelatuje przez silnik, bo tam zwyczajnie nie ma nic ciekawego i nic czego nie widziałbym 5000 razy w jakiejś reklamie oleju, ale lubię jak kamera swobodnie i bez żadnych ograniczeń zagląda wszędzie tam gdzie coś się dzieje ciekawego, nic w tym nie ma sztucznego.

Generalnie to w takim razie, królem sztucznych ujęć jest matrix, bo to co oglądamy teraz, czyli cool slo-mo kamera latająca parabolami dookoła miejsca akcji to jest pokłosie tego co Wachowscy zrobili 15 lat temu, jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś mógłby mieć do nich o to pretensje. Pomijając już to, że tego typu zabiegi uwielbia autor uwielbianego przez ciebie man of steel.

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(19-07-2014, 01:30)Negatywny napisał(a): żaden film nie potrzebuje podbijania realizmu przez udawanie, że nie możemy odkleić kamery od statywu. To nie ma nic wspólnego z realizmem.
Pamiętasz jak kiedyś prosiłem, byś czytał moje posty, zanim na nie odpowiesz? Nie? Właśnie widzę :) Nie wiem po co powtarzasz moje wnioski, ale cieszę się, że się zgadzamy!

Aha, może wyjdę na hipokrytę, ale przypomniał mi się jeden przykład takiej nakręconej w "niemożliwy" sposób sceny, która akurat bardzo mi się podoba, bo jest po prostu fajnie pomyślana i nie chodzi w niej tylko o to, że kamera robi co chce: (niestety nie w całości)



(19-07-2014, 01:30)Negatywny napisał(a): Generalnie to w takim razie, królem sztucznych ujęć jest matrix, bo to co oglądamy teraz, czyli cool slo-mo kamera latająca parabolami dookoła miejsca akcji to jest pokłosie tego co Wachowscy zrobili 15 lat temu
Tylko że te ujęcia w pierwszym Matriksie powstały fizycznie, przy użyciu kamer. Odsyłam do making ofów. Dopiero sequele poszły na całość i pokazały wirtualnie nakręcone sceny z CGI aktorami na CGI planach.

Nie powiedziałbym, że Man of Steel ma cokolwiek wspólnego z tamtym stylem, czy też że z niego się wywodzi, ot mamy tam standardowe ujęcia, których nie ogranicza tradycyjna kamera, bo powstały w całości w komputerze. "Czyli to jest to samo, co w przypadku Żółwi?" ktoś zapyta. I tak, i nie. Tak, bo kamera dotrzymuje "kroku" latającym, poruszającym się z niesamowitą prędkością postaciom. Nie, bo ta akurat konkretna scena w Żółwiach nie musiałaby być nakręcona w tak oczojebny, konsolowy sposób, ostatecznie rozgrywa się na ziemi, a nie setki metrów nad miastem :)

Odpowiedz
(19-07-2014, 01:34)Mierzwiak napisał(a): Nie wiem po co powtarzasz moje wnioski, ale cieszę się, że się zgadzamy!

A to spoko jak tak :D


(19-07-2014, 01:34)Mierzwiak napisał(a): Tylko że te ujęcia w pierwszym Matriksie powstały fizycznie, przy użyciu kamer. Odsyłam do making ofów. Dopiero sequele poszły na całość i pokazały wirtualnie nakręcone sceny z CGI aktorami na CGI planach.

W tych making ofach które ja oglądałem to nie były kamery tylko dziesiątki aparatów ustawionych w rządku dookoła podczepionych na linkach aktorów na tle greenscreenu.

http://www.insidehollywoodfilms.com/2012/01/matrix-11-behind-scenes-photos-11-pics.html

(19-07-2014, 01:34)Mierzwiak napisał(a): Nie powiedziałbym, że Man of Steel ma cokolwiek wspólnego z tamtym stylem, czy też że z niego się wywodzi, ot mamy tam standardowe ujęcia, których nie ogranicza tradycyjna kamera, bo powstały w całości w komputerze. "Czyli to jest to samo, co w przypadku Żółwi?" ktoś zapyta. I tak, i nie. Tak, bo kamera dotrzymuje "kroku" latającym, poruszającym się z niesamowitą prędkością postaciom. Nie, bo ta akurat konkretna scena w Żółwiach nie musiałaby być nakręcona w tak oczojebny, konsolowy sposób, ostatecznie rozgrywa się na ziemi, a nie setki metrów nad miastem :)

Seems legit :D

A co do sceny z tintina, to chyba właśnie dla mnie sztandarowy przykład bezsensu, i nie chodzi o pracę kamery, bo do tej nic nie mam, tylko ja nie rozumiem zwyczajnie czemu to służy, że bohater leci sobie bezwolnie do przodu jak kulka w "układance" i co by się nie stało to tylko go popchnie dalej w dobrą stronę - może to fajne od strony twórcy - wykombinowanie toru dla bohatera-kulki, ale dla mnie po prostu pointless.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(18-07-2014, 19:18)OGPUEE napisał(a): AVGN ma inne zdanie:

mam to w kroczu, że inne zdanie ma serwis, którego nawet nie było, kiedy ja byłem już "prawdziwym jebaką, żującym tytoń" :)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(19-07-2014, 01:37)Negatywny napisał(a): W tych making ofach które ja oglądałem to nie były kamery tylko dziesiątki aparatów ustawionych w rządku dookoła podczepionych na linkach aktorów na tle greenscreenu.
Aleś Ty drobiazgowy. Co za różnica. Zrobili to na planie. Przykład totalnie chybiony.


Odpowiedz
Cytat:Aha, może wyjdę na hipokrytę, ale przypomniał mi się jeden przykład takiej nakręconej w "niemożliwy" sposób sceny, która akurat bardzo mi się podoba, bo jest po prostu fajnie pomyślana i nie chodzi w niej tylko o to, że kamera robi co chce: (niestety nie w całości)
Akurat praca kamery w tej scenie jest w miarę możliwa do odtworzenia w warunkach rzeczywistych (przy odpowiednim montażu). Tutaj akurat widać jak lekko twórcy podchodzą do praw fizyki, ale czepianie się tego w przygodowej kreskówce to przykład wewnętrznej nudy widza ;]
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
(19-07-2014, 01:13)Negatywny napisał(a): Ale co to jest za wada, że kamera wykonuje niemożliwe do wykonania ruchy ...

To z tego, że sugeruje to FAŁSZ. Sugeruje grę wideo. Sugeruje ingerencję komputera. Czyli... w skrócie- WALI SZTUCZNOŚCIĄ.

TEN KLIP - jest koszmarny.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(19-07-2014, 23:16)shamar napisał(a): To z tego, że sugeruje to FAŁSZ.

Baz jaj :D
A 3 metrowe humanoidalne żółwie są rozumiem całkowicie spoko?

Dziękuję, ja wysiadam.

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(19-07-2014, 23:28)Negatywny napisał(a): A 3 metrowe humanoidalne żółwie są rozumiem całkowicie spoko?
Dziękuję, ja wysiadam.

To wysiadaj bo serio chyba niczego nie kumasz. 2 metrowe żółwie 30 lat temu "zaistaniały" i plastikowo nie wygladały.


PS - Przegapiłeś fragment o "grze komputerowej"? To wygląda sztucznie bo wygląda jak filmik z gry. Jak animacja, ze srającą na wszystkie strony wirtualną kamerą (którą jest). To wg. Ciebie ma dodawać realizmu, do (prawdopodobnie) całkowicie animowanej sceny?

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(20-07-2014, 01:01)shamar napisał(a): To wg. Ciebie ma dodawać realizmu, do (prawdopodobnie) całkowicie animowanej sceny?

Bo przecież pisałem o tym, że dokumentalny realizm to priorytet numer 1 w bajkach dla dzieci! Powinni zacząć od wyhodowania prawdziwej ludzko żółwiej hybrydy i nakręcić to jak "Powstanie Warszawskie" - zero fałszu!
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
Ohydny plakat potwierdza dubbing:
[Obrazek: 9a28222445.jpg]

Odpowiedz
Ta akurat bylo do przewidzenia. I nie widze nic zlego.

Leo wyglada jak Perlman z "W imie rozy".

Odpowiedz
(20-07-2014, 09:03)Negatywny napisał(a): Bo przecież pisałem o tym, że dokumentalny realizm to priorytet numer 1 w bajkach dla dzieci!

Jako, że jestem "pozytywnie nastawionym człowiekiem" uznam, że też u Ciebie "gorąco jak w piekle", jak tu. I, że to "przez to".
I napiszę jeszcze raz: animki w scenie, animowana scena, do tego "sztuczna" animowana kamera. Czyli przykład natłoku CGI, które w żadnym punkcie nie ukrywa, że jest dziełem komputera. Nie chodzi o dokumentalne zdjęcia ale chociażby odrobinę przyhamowania i udawania, że to, co widzisz na ekranie to "prawdziwe żółwie (jak w ORYGINALE - znów się powtarzam?) a nie ANIMKI...

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
no w ORYGINALE to były prawdziwe żółwie stworzone na bazie prawdziwego ludzika Michelin, filmowane PRAWDZIWĄ kamerą przyklejoną do statywu i to było takie zajebiste jak pranie ręczne zamiast zdehumanizowanego prania w pralce automatycznej.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Teenage Mutant Ninja Turtles (1990) SonnyCrockett 66 26,555 01-01-2026, 12:38
Ostatni post: Gieferg
  The Amazing Spider-Man 2 (2014) Pitero 1,026 169,944 16-08-2024, 10:58
Ostatni post: srebrnik
  Batman Ninja (reż. Junpei Mizusaki, 2018) Monika 6 2,827 26-04-2018, 23:17
Ostatni post: werter
  [oddzielony] Batman Ninja (reż. Junpei Mizusaki, 2018) Arahan 0 799 07-12-2017, 00:01
Ostatni post: Arahan
  I, Frankenstein (2014) Grievous 22 7,739 28-01-2014, 03:37
Ostatni post: Mefisto



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości