The Drop (2014) reż. Michael Roskam
#1
[Obrazek: The-Drop-Movie-2.jpg]

Skromny film będący mieszanką dramatu i thrillera.
Fabuła obraca się wokół tytułowego drop czyli zrzutu forsy przez mafię.
Pechowo pub zostaje obrobiony przed zwrotem a zegar zaczyna odliczać.

Drugim wątkiem jest znalezienie przez głównego bohatera szczeniaczka którego ktoś pobił i zostawił w śmietniku. Postanawia go przygarnąć, w konsekwencji poznając mocno niezrównoważonego byłego właściciela psa i jego byłą dziewczynę.

Napięcie powoli rośnie, muzyka buduje klimat niepokoju przypominający mi Drive albo Gościa, wspomagany chłodnymi zdjęciami, a w zakończeniu oba wątki łączą się ze sobą.

Mocną stroną filmu jest obsada - z ostatnią rolą Jamesa Gandolfini jako właściciela pubu w którym to mafia przerzuca tytułowy brudny szmal i z Tomem Hardym jako barmanem. Plus jeszcze Noomi Rapace do kompletu.

Scenariusz napisał Dennis Lehane - mój ulubiony pisarz, gość odpowiadający za Rzekę Tajemnic, Shutter Island i Gone, Baby Gone - wyraźnie widać tu jego styl. Całość jest spójna, z delikatnym twistem i dobrze rozpisanymi postaciami.

Pod koniec jakieś 20 minut naprawdę trzyma w napięciu.

The Drop nie jest wybitny, wiele osób powie że zwyczajnie solidny.

Mi jednak wyjątkowo przypadł do gustu. Za Zaginioną Dziewczyną i Wrogiem jest najlepszym filmem jaki widziałem w tym roku.
9+/10

Edit:

Obejrzałem część scen jeszcze raz. Film jeszcze bardziej mi się spodobał. Zakończenie jest niejednoznaczne i nie jestem pewien jak odczytać głównego bohatera. Jedynie Zaginiona Dziewczyna podobała mi się bardziej - a i to głównie przez kunszt Finchera, satyrę na media i natłok twistów.

Nawet zaczynam się zastanawiać czy The Drop nie jest lepszy. Nie zapewnia takiej rozrywki ale ma coś w sobie, no i to zakończenie ciągle mi po głowie chodzi.
Zmieniam ocenę na 10/10

Odpowiedz
#2
Widziałem to jakiś czas temu, ale wyleciało mi z głowy godzinę po seansie. Jak dla mnie to najbardziej bezpłciowy film z podgatunku gritty realistic gangster film for men, jaki widziałem od dawna. Nic się nie dzieje, gadają, piesek biega, nic się nie dzieje, właściwie połowę scen można by wywalić bez szkody dla filmu. Wiem, że to nie kino akcji, ale oczekiwałem choć odrobiny napięcia, a to pojawia się dopiero na końcu. Kiedy przyszedł wymowny (i ciekawie zaplanowany) twist, miałem już ten film głęboko w dupie.

5-6/10
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
#3
Nie spodziewałem się aż tak rewelacyjnego filmu. Tomek Hardy powinien zostać kanonizowany. Ujęcie, w którym zrozumiałem, że nie ma chuia we wsi - choć statyczny kadr nie oddaje atmosfery tej sceny:


9+/10 i dopisuję do listy moich ulubionych.

Odpowiedz
#4
Motoduf trochę mnie dziwi to co piszesz. Film trwa nieco ponad półtorej godziny, z czego niemal od początku budowany jest suspens i poczucie zagrożenia, po godzinie jest niezłe napięcie. To jest dobry buildup. A potem napięcie rośnie by na ostatnie pół godziny - szczególnie od momentu gdy Eric wchodzi do pubu - zaserwować modelowy payoff.

Cały tamten fragment obejrzałem już trzy razy.

Wszystko co było podbudowywane wcześniej zostaje spłacone z nawiązką. A mając Toma Hardy'ego w głównej roli, z towarzyszącymi mu Gandolfinim i Rapace - nie muszę mówić jaki to zajebisty dobór aktorów - w dodatku w tym niepokojącym klimacie - to się dopiero ogląda.
Oba wątki zaplatają się ciasno w jeden konkretnie i niejednoznacznie spuentowany.

A nadal nie jestem w 100% pewny interpretacji filmu i obejrzę go raczej całego jeszcze raz.

Na filmwebie ocena 6.8 i osobiście mogę tylko załamywać ręce albo na stałe sobie przykleić rękę do czoła.

Odpowiedz
#5
Dla mnie "The Drop" to strzał roku chyba. Ciągle próbuję ogarnąć moc tego filmu i roli Tomka. 10/10 to raczej kwestia czasu tylko.

Motoduf napisał(a):Nic się nie dzieje, gadają, piesek biega, nic się nie dzieje

Amerykańskie kino artystyczne. Get used to it biacz ;)


Odpowiedz
#6


:)

Odpowiedz
#7
Film jest niesamowicie dobry, a taki niepozorny, prosty i schematyczny. Jest właściwie jak główny bohater:
Na początku spodziewałem się kolejnego przeciętnego filmu, mówię sobie:
- no super, film o przymulonym facecie z psem i podejrzanym barze, zaraz zasnę.

Myliłem się i to bardzo. Też muszę przyznać, że to najlepszy film jaki widziałem w tym roku, bardziej mi się podobał niż "Zaginiona dziewczyna", nie sądzę jednak, żeby został doceniony.

Cytat:Zakończenie jest niejednoznaczne.

Tak i do tego genialne. Przebija nawet gigantyczną, wystraszoną tarantulę w kącie.

Odpowiedz
#8
Nascimento - no jak dla mnie to nie był za dobry buildup, bo tam się naprawdę nic nie dzieje. Co chwilę są jakieś arcynudne wymiany słowne między Hardym i resztą, więcej w tym filmie suchych (wiem, wiem, miało być realistycznie) dialogów niż czegokolwiek innego, potem mamy kulminację i dość prostego twista. Ja naprawdę nie wiem, co tu tak rozkminiać, przecież ten film jest prosty jak dwa plus dwa. No ale może coś przeoczyłem.

Do tego nie rozumiem zachwytów nad rolą Hardy'ego. Wiem, że Tom jest pupilkiem tego forum, ale on tu głównie patrzy spode łba i odpowiada monosylabami.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
#9
Motoduf napisał(a):Nic się nie dzieje, gadają, piesek biega, nic się nie dzieje
Amerykańska odpowiedź na "Ide"?! Ogladam. :) A na film czekam od dawna. Miał być w kinach 5 grudnia, a ale ostatecznie nie dali. Gnidy. :(

Odpowiedz
#10
Mówiąc o niejednoznacznym zakończeniu



Crov napisał(a):Amerykańska odpowiedź na "Ide"?! Ogladam. :) A na film czekam od dawna. Miał być w kinach 5 grudnia, a ale ostatecznie nie dali. Gnidy. :(

Z tego co kojarzę w ogóle nie będzie go w kinach.

Można go jednak znaleźć gdzie indziej "if you know what i mean".

Odpowiedz
#11
Cytat:Mówiąc o niejednoznacznym zakończeniu

Rozwiewam wasze wątpliwości - finał jest jednoznaczny i bohater też. Wyjaśnienie w spojlerze:


Ode mnie 10/10. Poruszający, piękny, artystyczny film o chodzeniu i gadaniu. Ostatnie 15 minut to +5 oczek do oceny.
Dżabba, twoje rozkminy odnośnie kroków:


Odpowiedz
#12
Dobry, solidny film. Raczej dostałem to czego się spodziewałem, więc o rozczarowaniu nie ma mowy. Duet Hardy-Gandolfini rządzi, teksty tego pierwszego i riposty drugiego są genialne, a i Rapace ma w końcu coś do zagrania. W przypadku tego filmu ważniejsi od wolt fabularnych byli bohaterowie i interakcje między nimi, choć końcowy twist (przewidywalny, niestety) wynika właśnie z ich prawdziwej natury.
Rozwaliła mnie uwaga Gandolfiniego z początku filmu: "I zdejmij w końcu te ozdoby. Mamy już 27 grudnia." W książce jest to jeszcze pociągnięte:
-A Trzech Króli?
-Nawet nie wiem, jak mam na to odpowiedzieć.
;)
7,5/10

Odpowiedz
#13
Podpisuje sie pod slowami i ocena Crasha. Do tego ładniutkie zdjęcia, ale w taki prosty sposób - bardzo ładnie oświetlone, proste. "Ida" po amerykańsku zrobiona przez ojropejczyka z ojropejczykami grającymi emerikanów, podoba mi sie. ;) Plus za akcenty, i Rapace, i ten typ grajacy Erica dobrze się wtopili w otoczenie (bo Hardy to wiadomo).

Odpowiedz
#14
Cytat:"Ida" po amerykańsku zrobiona przez ojropejczyka z ojropejczykami grającymi emerikanów

Napisana przez Amerykanina, co jest w tym wypadku kluczowe. A Hardy uważany jest (słusznie) za bardziej amerykańskiego zioma w Holly niż 90% Amerykanów ;)

Odpowiedz
#15
No wlasnie, skrypt zawiera sie w tym 'po amerykańsku'. ;)

Odpowiedz
#16
Ja ciągle nie potrafię pojąć swoim prostym rozumkiem Puchatka, co stoi na przeszkodzie, żeby takie historie kręcić w Polsce. Bar, dom, park i ulica po północy - to są wszystkie lokacje. Ewentualnie brak Dennisa Lehane'a to może być problem ;)

Odpowiedz
#17
Daj mi troche czasu.

#arogancja #zbytniapewnoscsiebie #zdechnewrynsztoku #skadpieniadze

Odpowiedz
#18
#otakapolskewalczylem

Odpowiedz
#19
(24-12-2014, 12:57)Mental napisał(a): Mówiąc o niejednoznacznym zakończeniu

Rozwiewam wasze wątpliwości - finał jest jednoznaczny i bohater też. Wyjaśnienie w spojlerze:


Tego się domyśliłem.

Cytat:


Odpowiedz
#20
Ja tam nie widze zadnego 'szkoda' w tym zakończeniu. IMO to jest spoko. Bo to mniej film gangsterskich, a bardziej film o relacji dwojga popieprzonych ludzi opowiedziany przy okazji psa i gangsterki. Dlatego ja nie opisalbym go "gritty realistic gangster film for men" jak zrobił to Motoduf. Bo to nie film gangsterski, a bardziej film o Bobie, ktory z gangsterka de facto nie ma ochoty miec wiele wspolnego - chce sobie żyć, tylko zyje w takim swiecie. Gangsterka to wątek mocno drugoplanowy.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Grand Budapest Hotel (2014, reż. Wes Anderson) PropJoe 34 10,240 16-02-2026, 10:19
Ostatni post: shamar
  Coma (1978) reż. Michael Crichton Scheckley 6 970 24-01-2026, 13:56
Ostatni post: shamar
  Funny Games [reż. Michael Haneke] Hannibal 103 24,050 29-10-2025, 00:15
Ostatni post: Paszczak
  Zbaw nas ode złego (2014) Capt. Nascimento 1 1,457 07-07-2025, 18:07
Ostatni post: Debryk
  Ambulance (2022) reż. Michael Bay Snappik 54 9,491 03-02-2024, 14:39
Ostatni post: Spawne
  Fury (2014, reż. David Ayer) Kaczor 155 42,384 11-09-2023, 09:40
Ostatni post: Corn
  Dzika droga / Wild (2014) Gieferg 5 2,664 20-07-2022, 09:41
Ostatni post: simek
  13 Hours: The Secret Soldiers of Benghazi (Michael Bay) vast 39 13,168 25-05-2022, 18:06
Ostatni post: Gieferg
  The Guest (2014) reż. Adam Wingard Gal Anonim 253 51,750 13-05-2022, 19:55
Ostatni post: Crash
  Pain & Gain [reż. Michael Bay] Mental 439 98,271 28-01-2022, 08:34
Ostatni post: Gieferg



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości