Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Skromny film będący mieszanką dramatu i thrillera.
Fabuła obraca się wokół tytułowego drop czyli zrzutu forsy przez mafię.
Pechowo pub zostaje obrobiony przed zwrotem a zegar zaczyna odliczać.
Drugim wątkiem jest znalezienie przez głównego bohatera szczeniaczka którego ktoś pobił i zostawił w śmietniku. Postanawia go przygarnąć, w konsekwencji poznając mocno niezrównoważonego byłego właściciela psa i jego byłą dziewczynę.
Napięcie powoli rośnie, muzyka buduje klimat niepokoju przypominający mi Drive albo Gościa, wspomagany chłodnymi zdjęciami, a w zakończeniu oba wątki łączą się ze sobą.
Mocną stroną filmu jest obsada - z ostatnią rolą Jamesa Gandolfini jako właściciela pubu w którym to mafia przerzuca tytułowy brudny szmal i z Tomem Hardym jako barmanem. Plus jeszcze Noomi Rapace do kompletu.
Scenariusz napisał Dennis Lehane - mój ulubiony pisarz, gość odpowiadający za Rzekę Tajemnic, Shutter Island i Gone, Baby Gone - wyraźnie widać tu jego styl. Całość jest spójna, z delikatnym twistem i dobrze rozpisanymi postaciami.
Pod koniec jakieś 20 minut naprawdę trzyma w napięciu.
The Drop nie jest wybitny, wiele osób powie że zwyczajnie solidny.
Mi jednak wyjątkowo przypadł do gustu. Za Zaginioną Dziewczyną i Wrogiem jest najlepszym filmem jaki widziałem w tym roku.
9+/10
Edit:
Obejrzałem część scen jeszcze raz. Film jeszcze bardziej mi się spodobał. Zakończenie jest niejednoznaczne i nie jestem pewien jak odczytać głównego bohatera. Jedynie Zaginiona Dziewczyna podobała mi się bardziej - a i to głównie przez kunszt Finchera, satyrę na media i natłok twistów.
Nawet zaczynam się zastanawiać czy The Drop nie jest lepszy. Nie zapewnia takiej rozrywki ale ma coś w sobie, no i to zakończenie ciągle mi po głowie chodzi.
Zmieniam ocenę na 10/10
23-12-2014, 21:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-12-2020, 13:41 przez nawrocki.)
pomazaniec boga VHS-ów
Liczba postów: 2,089
Liczba wątków: 3
Widziałem to jakiś czas temu, ale wyleciało mi z głowy godzinę po seansie. Jak dla mnie to najbardziej bezpłciowy film z podgatunku gritty realistic gangster film for men, jaki widziałem od dawna. Nic się nie dzieje, gadają, piesek biega, nic się nie dzieje, właściwie połowę scen można by wywalić bez szkody dla filmu. Wiem, że to nie kino akcji, ale oczekiwałem choć odrobiny napięcia, a to pojawia się dopiero na końcu. Kiedy przyszedł wymowny (i ciekawie zaplanowany) twist, miałem już ten film głęboko w dupie.
5-6/10
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
24-12-2014, 02:30
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Nie spodziewałem się aż tak rewelacyjnego filmu. Tomek Hardy powinien zostać kanonizowany. Ujęcie, w którym zrozumiałem, że nie ma chuia we wsi - choć statyczny kadr nie oddaje atmosfery tej sceny:
9+/10 i dopisuję do listy moich ulubionych.
24-12-2014, 02:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-12-2014, 02:47 przez Mental.)
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Motoduf trochę mnie dziwi to co piszesz. Film trwa nieco ponad półtorej godziny, z czego niemal od początku budowany jest suspens i poczucie zagrożenia, po godzinie jest niezłe napięcie. To jest dobry buildup. A potem napięcie rośnie by na ostatnie pół godziny - szczególnie od momentu gdy Eric wchodzi do pubu - zaserwować modelowy payoff.
Cały tamten fragment obejrzałem już trzy razy.
Wszystko co było podbudowywane wcześniej zostaje spłacone z nawiązką. A mając Toma Hardy'ego w głównej roli, z towarzyszącymi mu Gandolfinim i Rapace - nie muszę mówić jaki to zajebisty dobór aktorów - w dodatku w tym niepokojącym klimacie - to się dopiero ogląda.
Oba wątki zaplatają się ciasno w jeden konkretnie i niejednoznacznie spuentowany.
A nadal nie jestem w 100% pewny interpretacji filmu i obejrzę go raczej całego jeszcze raz.
Na filmwebie ocena 6.8 i osobiście mogę tylko załamywać ręce albo na stałe sobie przykleić rękę do czoła.
24-12-2014, 03:14
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Dla mnie "The Drop" to strzał roku chyba. Ciągle próbuję ogarnąć moc tego filmu i roli Tomka. 10/10 to raczej kwestia czasu tylko.
Motoduf napisał(a):Nic się nie dzieje, gadają, piesek biega, nic się nie dzieje
Amerykańskie kino artystyczne. Get used to it biacz ;)
24-12-2014, 03:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-12-2014, 03:17 przez Mental.)
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Nowy
Liczba postów: 116
Liczba wątków: 0
Film jest niesamowicie dobry, a taki niepozorny, prosty i schematyczny. Jest właściwie jak główny bohater:
"tylko pozornie to matoł" Na początku spodziewałem się kolejnego przeciętnego filmu, mówię sobie:
- no super, film o przymulonym facecie z psem i podejrzanym barze, zaraz zasnę.
Myliłem się i to bardzo. Też muszę przyznać, że to najlepszy film jaki widziałem w tym roku, bardziej mi się podobał niż "Zaginiona dziewczyna", nie sądzę jednak, żeby został doceniony.
Cytat:Zakończenie jest niejednoznaczne.
Tak i do tego genialne. Przebija nawet gigantyczną, wystraszoną tarantulę w kącie.
Słychać coraz szybsze kroki, mi się to na początku jednoznacznie skojarzyło z następną egzekucją. Tylko kto by chciał go zabić i dlaczego? Może ktoś doniósł, że on rozmawiał z policją, ale to zły trop, bo przecież sam by siebie nie wsypał. Potem sobie myślałem, że może jednak rzeczywiście czeczeńczycy:D chcieli go zabić tyle, że z innego powodu, może wydawał im się zbyt niepewny i nieprzewidywalny, może myśleli, że w końcu by pękł, ale przecież mogli to zrobić za jednym zamachem w barze. W ogóle teoria egzekucji wydała mi się głupia i niczym nieuzasadniona. Tylko po co ten szybki, wyraźnie coś insynuujący dźwięk kroków w tle. Może to policja? Przyszli go aresztować? Kto wie. I jeszcze jedno, czemu ona do cholery idzie za dom po kurtkę? Słychać jak otwierają się drzwi. Czemu nie idzie prostszą drogą przez drzwi frontowe? Na co główny bohater się patrzy?
To nie są jej kroki, bo nie słychać jak wychodzi. A może to tylko jakiś gość spieszył się do pracy i poszli na spacer z psem...
Rozjebało mnie to zakończenie.
Abstrahując od zakończenia.
Jak on mu nawrzucał po morderstwie!:D
24-12-2014, 05:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-12-2014, 05:57 przez Dżabba.)
pomazaniec boga VHS-ów
Liczba postów: 2,089
Liczba wątków: 3
Nascimento - no jak dla mnie to nie był za dobry buildup, bo tam się naprawdę nic nie dzieje. Co chwilę są jakieś arcynudne wymiany słowne między Hardym i resztą, więcej w tym filmie suchych (wiem, wiem, miało być realistycznie) dialogów niż czegokolwiek innego, potem mamy kulminację i dość prostego twista. Ja naprawdę nie wiem, co tu tak rozkminiać, przecież ten film jest prosty jak dwa plus dwa. No ale może coś przeoczyłem.
Do tego nie rozumiem zachwytów nad rolą Hardy'ego. Wiem, że Tom jest pupilkiem tego forum, ale on tu głównie patrzy spode łba i odpowiada monosylabami.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
24-12-2014, 06:50
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Motoduf napisał(a):Nic się nie dzieje, gadają, piesek biega, nic się nie dzieje
Amerykańska odpowiedź na "Ide"?! Ogladam. :) A na film czekam od dawna. Miał być w kinach 5 grudnia, a ale ostatecznie nie dali. Gnidy. :(
24-12-2014, 11:11
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Mówiąc o niejednoznacznym zakończeniu
Te kroki zwróciły moją uwagę ale się nad nimi nie zastanawiałem.
Chodzi mi o głównego bohatera. Tzn nie jestem pewny czy okazuje się on być gangsterem który skasował Erica bez mrugnięcia oka i po prostu udawał takiego potulnego miśka, czy po tamtym dawnym morderstwie złapał jakąś traumę i dlatego nadal jest sam, a przy zastrzeleniu Erica stracił nad sobą panowanie.
Crov napisał(a):Amerykańska odpowiedź na "Ide"?! Ogladam. :) A na film czekam od dawna. Miał być w kinach 5 grudnia, a ale ostatecznie nie dali. Gnidy. :(
Z tego co kojarzę w ogóle nie będzie go w kinach.
Można go jednak znaleźć gdzie indziej "if you know what i mean".
24-12-2014, 11:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-12-2014, 11:23 przez Capt. Nascimento.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Cytat:Mówiąc o niejednoznacznym zakończeniu
Rozwiewam wasze wątpliwości - finał jest jednoznaczny i bohater też. Wyjaśnienie w spojlerze:
Hardy przez cały czas udawał niemote, żeby nie rzucać się w oczy mafii ani nie wychodzić przed szereg. Są momenty w filmie, w których wraca prawdziwy madafaka, ale bohater panuje nad emocjami i reakcjami, kontroluje siebie na tyle, by nie zdradzić. W finale Rapace "wraca" do niego i są parą - przynajmniej przez ten jeden dzień. Zresztą nawet jego kuzyn mówi przez telefon, że koleś może wygląda jak matoł, ale lepiej z nim nie zadzierać.
Ode mnie 10/10. Poruszający, piękny, artystyczny film o chodzeniu i gadaniu. Ostatnie 15 minut to +5 oczek do oceny.
Dżabba, twoje rozkminy odnośnie kroków:
To są te same kroki i buty, które miała na sobie Rapace, gdy szła po kurtkę. Po prostu w scenie jej powrotu z domu zmysły głównego bohatera, zwłaszcza słuch, wyostrzone są tylko na niej, dlatego kroki słychać wyraźniej niż resztę otoczenia. Co się zaś tyczy pójścia na tyły - stamtąd przecież wyszła, kiedy się pierwszy raz poznali, to żadna zagadka.
24-12-2014, 12:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-12-2014, 13:38 przez Mental.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
Dobry, solidny film. Raczej dostałem to czego się spodziewałem, więc o rozczarowaniu nie ma mowy. Duet Hardy-Gandolfini rządzi, teksty tego pierwszego i riposty drugiego są genialne, a i Rapace ma w końcu coś do zagrania. W przypadku tego filmu ważniejsi od wolt fabularnych byli bohaterowie i interakcje między nimi, choć końcowy twist (przewidywalny, niestety) wynika właśnie z ich prawdziwej natury.
Rozwaliła mnie uwaga Gandolfiniego z początku filmu: "I zdejmij w końcu te ozdoby. Mamy już 27 grudnia." W książce jest to jeszcze pociągnięte:
-A Trzech Króli?
-Nawet nie wiem, jak mam na to odpowiedzieć.
;)
7,5/10
24-12-2014, 13:51
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Podpisuje sie pod slowami i ocena Crasha. Do tego ładniutkie zdjęcia, ale w taki prosty sposób - bardzo ładnie oświetlone, proste. "Ida" po amerykańsku zrobiona przez ojropejczyka z ojropejczykami grającymi emerikanów, podoba mi sie. ;) Plus za akcenty, i Rapace, i ten typ grajacy Erica dobrze się wtopili w otoczenie (bo Hardy to wiadomo).
24-12-2014, 14:11
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Cytat:"Ida" po amerykańsku zrobiona przez ojropejczyka z ojropejczykami grającymi emerikanów
Napisana przez Amerykanina, co jest w tym wypadku kluczowe. A Hardy uważany jest (słusznie) za bardziej amerykańskiego zioma w Holly niż 90% Amerykanów ;)
24-12-2014, 14:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-12-2014, 14:19 przez Mental.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
No wlasnie, skrypt zawiera sie w tym 'po amerykańsku'. ;)
24-12-2014, 15:36
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Ja ciągle nie potrafię pojąć swoim prostym rozumkiem Puchatka, co stoi na przeszkodzie, żeby takie historie kręcić w Polsce. Bar, dom, park i ulica po północy - to są wszystkie lokacje. Ewentualnie brak Dennisa Lehane'a to może być problem ;)
24-12-2014, 15:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-12-2014, 15:43 przez Mental.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Daj mi troche czasu.
#arogancja #zbytniapewnoscsiebie #zdechnewrynsztoku #skadpieniadze
24-12-2014, 15:49
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
#otakapolskewalczylem
24-12-2014, 15:53
Nowy
Liczba postów: 116
Liczba wątków: 0
(24-12-2014, 12:57)Mental napisał(a): Mówiąc o niejednoznacznym zakończeniu
Rozwiewam wasze wątpliwości - finał jest jednoznaczny i bohater też. Wyjaśnienie w spojlerze:
Hardy przez cały czas udawał niemote, żeby nie rzucać się w oczy mafii ani nie wychodzić przed szereg. Są momenty w filmie, w których wraca prawdziwy madafaka, ale bohater panuje nad emocjami i reakcjami, kontroluje siebie na tyle, by nie zdradzić. W finale Rapace "wraca" do niego i są parą - przynajmniej przez ten jeden dzień. Zresztą nawet jego kuzyn mówi przez telefon, że koleś może wygląda jak matoł, ale lepiej z nim nie zadzierać.
Tego się domyśliłem.
Cytat:To są te same kroki i buty, które miała na sobie Rapace, gdy szła po kurtkę. Po prostu w scenie jej powrotu z domu zmysły głównego bohatera, zwłaszcza słuch, wyostrzone są tylko na niej, dlatego kroki słychać wyraźniej niż resztę otoczenia. Co się zaś tyczy pójścia na tyły - stamtąd przecież wyszła, kiedy się pierwszy raz poznali, to żadna zagadka.
Hmm, możliwe, że zadziałała u mnie wyobraźnia i nadinterpretowałem zakończenie. Musiałem sobie zobaczyć te sceny jeszcze raz, żeby ci odpowiedzieć. Kiedy pierwszy raz się spotykają, to ona pali tam ćmika, wychyla się i dlatego wychodzi stamtąd. Nadal nie rozumiem czemu ktoś nie idzie najprostszą drogą, przecież każdy ma kurtki przy drzwiach frontowych, ale kij z tym, może się czepiam. O wyostrzonym zmyśle nie pomyślałem, czyli wychodzi na to, że to rzeczywiście jest jednoznaczne zakończenie, szkoda:).
25-12-2014, 00:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-12-2014, 00:36 przez Dżabba.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Ja tam nie widze zadnego 'szkoda' w tym zakończeniu. IMO to jest spoko. Bo to mniej film gangsterskich, a bardziej film o relacji dwojga popieprzonych ludzi opowiedziany przy okazji psa i gangsterki. Dlatego ja nie opisalbym go "gritty realistic gangster film for men" jak zrobił to Motoduf. Bo to nie film gangsterski, a bardziej film o Bobie, ktory z gangsterka de facto nie ma ochoty miec wiele wspolnego - chce sobie żyć, tylko zyje w takim swiecie. Gangsterka to wątek mocno drugoplanowy.
25-12-2014, 01:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-12-2014, 01:05 przez Gal Anonim.)
|