The Green Hornet (2011)
#1
[Obrazek: the-green-hornet-poster.jpg]

Kompletnie nie podszedł mi ten film. Miał być lajtowy, a całość wyszła taka trochę toporna (jedynie występ Franco najeżony jest dobrą ilością humoru). Rogen nie śmieszy, tylko wkur*ia. Chou łazi z kołkiem w tyłku, Diaz gdzieś tam pokazuje się na horyzoncie, a Waltz... cóż Waltz prezentuje się trochę jak Travolta z Punishera AD 2004 z odrobiną szaleństwa. W ogóle jego postać jest irytująco komiczna tzn. fajnie, że Landa podszedł do tej fuchy z bananem na twarzy, z drugiej strony niewiele mu brakuje do Two Face w wykonaniu T.L. Jonesa.

Filmowi zdarzają się wręcz masakryczne dłużyzny, w trakcie których gag palony jest za gagiem, tekstem itd. Brakuje zdecydowanie dokręcenia śruby w dialogach. Kiedy Reid z Kato zaczynają sensownie nawijać, to wtedy do akcji wkracza albo jakiś gejowski żarcik, albo suchar przy którym teksty Arnolda z Batman&Robin to ideał. Samej akcji jest tyle co kot napłakał, ledwie 2 bitki i przeszarżowana końcówka, która stara się pokazać widzowi "Hej, patrzcie, jednak wydaliśmy te 100 baniek!". Bullszit, film wygląda poprawnie, ale bez szału. Ponadto z Kato zrobili jakiegoś terminatora z termowizją. Komiksu nie czytałem, ale nawet jeśli jest to ok, to w filmie prezentuje się naprawdę źle. Dalej - jeśli zdrzemniecie się na pół godziny to za wiele nie stracicie bo intryga jest tu marna, przewidywalna. A gdy druga strona, czyli bohaterowie, nie sprawdza się w kategorii rozrywki to sami sobie odpowiedzcie, czy warto wydać kasę na dwugodzinny seans.

Słówko o 3D, bo Green Hornet to konwersja, jednak zrobiona na tyle starannie (proces trwał prawie rok), że syndrom Kleszów nie występuje. Szkoda tylko, że obraz oferuje w zamian tak mało. Nie ma fajnych kadrów, walki z jednej strony efektowne, z drugiej strasznie krótkie itd. Mogli to dać w 2D, bo przez większość czasu dominują jednak gadające głowy. Aha, po filmie nie widać jakoby robił go Gondry.

3/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#2
Ciekawe Mefi w swojej ocenie filmu, którą nieopatrznie zamieścił w dziale Filmy Zagraniczne (swoją drogą też mam problemy z wyszukiwarką) ocenił film na 7/10. Nie wiem czemu, ale nie widząc filmu bardziej przychylam się do jego oceny, chyba głównie ze względu na Panów:Rogen i Chou.
Jutro męczarnie na Och Karol 2 z lepszą połówką, a w sobotę ocenie ile Zielony Szerszeń jest warty :)

Odpowiedz
#3
Nie polecam wypadu do kina. Film marny strasznie. Serial z lat 60tych był poważną odpowiedzią na campowego Batmana, zaś film jest jakąś błazenadą z Rogenem. Jedynym plusem jest Kato, który w przeciwieństwie do Bruce'a Lee nie jest tylko sidekickiem ale ma swój własny charakter i w dodatku jest najfajniejszą postacią w filmie.

Szkoda, bo Hornet to naprawdę bohater z klasą.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#4
chodźcie do mnie, będzie cieplej :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#5
Seth Rogen jest najbardziej irytującym superbohaterem jakiego widziałem. To sprawiło, że miałem gdzieś jego przygody i tylko czekałem na koniec filmu. Reszta bohaterów jest równie nieciekawa i nieśmieszna. Jako komedia film się nie sprawdza. Znalazły się może dwa, albo trzy śmieszne momenty i tyle. Akcja również nie imponuje, a zwalnianie czasu i termowizja w oczach wyglądały absurdalnie. Generalnie szkoda czasu. 3/10
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#6
Kupa kicz i syf. Bez polotu, lekkości i humoru. Nie polecam nikomu. Jedynie Waltza ogląda się bez bólu (ale też miejsca na zachwyty brak).

Odpowiedz
#7
+ Powiedzmy, że Kato, ale bardzo to naciągane.

- Główny bohater - debil, kretyn, imbecyl, najbardziej irytujący "super" bohater jakiego widziało kino, dodatkowo zagrany przez Setha Rogena, przez co wskaźnik działania na nerwy wskazuje 200%.
- Główny bohater którego mogłoby nie być, bo jego pomocnik jest jakieś 100 razy inteligentniejszy, bardziej uzdolniony i charyzmatyczny od niego.
- Scenariusz pisany chyba pod 8-latków, intryga ta bardziej nadawałaby się do odcinka jakiejś badziewnej kreskówki.
- Okropny czarny charakter - biedny Christophe Waltz stara się jak może, ale nawet aktor tej klasy musiał polec w starciu z tak koszmarnie napisaną rolą.
- Żenujący humor.
- Cameron Diaz - nie wiem po co w ogóle ta postać, sprawia wrażenia dopisanej już na planie.
- Kuriozalne ujęcia sugerujące, że Kato (a później GH) mają wbudowane w oczy komputery (WTF?!).

Na razie 2/10 tylko dlatego, że odchodzę od stawiania zer i 1 zostawiam dla naprawdę najgorszych produkcji.

Odpowiedz
#8
Nic specjalnego też to nie jest. Nie pamiętam oryginału ale wygląda na to, że tu trochę przesadzili z parodią. Scena z hołdem dla Różowej Pantery jakoś też nie wyszła. Na plus muzyka, w sensie utwory.

"Słówko o 3D, bo Green Hornet to konwersja,". Sceny z Kato wyglądały jak kręcone prosto pod 3D.

6/10 bo oglądało się, prawie, bez bólu.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#9
Nie wiem, co o tym filmie myśleć. Miejscami tak głupi, że aż śmieszny, w innych... tak głupi że, aż żenujący. Ale mogłem się też śmiać, bo byłem pijany. Nie pomaga irytujący jak wrzód na dupie Rogen, beznadziejnie miałki Czudnofski czy zbędna Diaz. Kato też sztywno, ale z braku laku był najciekawszą postacią, jednak jego 6 zmysł to mocny WTFuck. Fabuła mocno zryta. Jednym z lepszych momentów filmu jest, gdy
Dziwne, że podpisał się pod tym Gondry.
3/10.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#10
https://deadline.com/2022/06/invisible-man-leigh-whannel-green-hornet-and-kato-1235050921/

Łoo, w tym hollywoodzie to już nie mają o czym filmów kręcić. Chociaż to zdanie sprawia, że jakaś tam nutka ciekawości się pojawia:

Cytat:sources say by going in Whannell’s direction, viewers can expect a more serious action thriller that would work toward his strengths.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#11
No klasyczny Hornet był poważniejszą odpowiedzią na campowego Batmana, Rogenowy Hornet to padaka. Liczę, że ten będzie trochę bardziej w duchu oryginału, ale jednak o wrażliwości współczesnej sensacji

Btw. Polecam fajną krótkometrażówkę sprzed 15 lat


A tu jakaś nowa, ale jeszcze nie ogladalem
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Adventures of Tintin: The Secret of the Unicorn (2011) Lawrence 76 28,806 14-05-2026, 23:39
Ostatni post: OGPUEE
  Green Lantern (2011) Gieferg 126 43,925 20-02-2015, 12:08
Ostatni post: Gieferg
  Cowboys & Aliens (2011) Huntersky 34 14,724 07-11-2014, 23:32
Ostatni post: Pitero
  Jeż Jerzy (2011) XITERS 26 9,252 19-01-2012, 18:36
Ostatni post: leMur



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości