The Incredible Hulk (2008)
#21
Mierzwiak napisał(a):Więc żeby było jasne, mówisz tu o gównie ze względu na twórców przyszłego sequela czy o gównie jako o "filmie komiksowym"? Bo właśnie to mnie zirytowało w Twojej wypowiedzi, zabrzmiało to tak jakby role w ekranizacjach komiksu miały być zarezerwowane tylko dla aktorskich miernot.

Mówię o gównie ze względu na twórców Hulka. Przyznam, że nie przepadam za sporą częścią "komiksowych filmów", ale przez wzgląd na te lubiane przeze mnie filmy, nie mówię źle o każdym komiksowym filmie. A jeżeli to zabrzmiało inaczej, to był to czysty przypadek.

Odpowiedz
#22
Ok.

Irytuje mnie też to, że ma być to i nowe spojrzenie na postać, i nie nowe. Zapowiadano, że nie będzie to kontynuacja filmu Lee, a teraz okazuje się że w 2 części Banner już będzie Hulkiem. What-the-fuck?

Odpowiedz
#23
Może to jakiś chwyt marketingowy? Takie "ważne żeby mówili".

Odpowiedz
#24
Nie może z tego wyjść nic dobrego. Podobno Hulk ma mówić, tak jak to zresztą było w komiksach, ale w tym wypadku Lee miał lepszą wizję.

"Hulk niszczyć! Hulk być zły!" :lol:

Odpowiedz
#25
Ja pamietam komiksy, w ktorych Hulk wyslawial sie calkiem elokwentnie. ;)

Odpowiedz
#26
Nie wiem co gorsze: Hulk mówiący jak kretyn czy Hulk wygłaszający eseje na ważne tematy?

Odpowiedz
#27
Ja uwazam ze koles, ktory od promieniowania moze zmieniac kazda strukture swojego ciala od tak i wracac do normalnej formy tez od tak bez obwislej skory czy innych elo medyczno-fizycznych efektow, to juz dawno przekroczone 'gorsze'...
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#28
military napisał(a):
Mierzwiak napisał(a):Nie. Twierdzę, że z odpowiednim scenariuszem i reżyserem MÓGŁBY stworzyć świetną rolę.

W komiksie o napromieniowanym kolesiu, który zmienia się w zielonego potwora? Scenariusz musiałby być baaaaardzo dobry...
Równie dobrze można powiedzieć, że dobra opowieść o doktorze Jekyllu i Mr. Hydzie czy Frankensteinie jest niemozliwa do stworzenia. Można sie też przyczepić, że dramaty Szekspira są nierealistyczne, słabe i głupie bo mamy wiedźmy i duchy. Konwencja to konwencja.

Cytat:Ludzie, to będzie film na podstawie komiksu - naiwnej, amerykańskiej papki z Marvela, czyli masowego producenta największego rysowanego gówna jakie świat widział. O ile DC sporadycznie wypuści jakiś naprawdę DOBRY komiks (Dark Knight Returns), to Marvel to sieka zasadniczo stuprocentowa. Nie należy przeto oczekiwać, że film z ich wytwórni będzie czymś więcej niż kolorowym fajerwerkiem lepszym niż F4, choćby nawet zagrał w nim Marlon Brando.
Cytat:Trudno się nie zgodzić, że Marvel ma gorsze komiksy niż DC (chociaż aż tylu nie czytałem żeby mieć większy obraz sytuacji).
Z całym szacunkiem ale gówno prawda. Ostatni naprawdę dobry komiks DC to może Dark Knight Returns czy Killing Joke, oba z lat 80-ych. Ostatni naprawdę dobry komiks Marvela jaki odrazu przyszedł mi do głowy to Alias, a nawet Daredevil Bendisa. Marvel jednak więcej dobrych komiksów wydaje ze swojego uniwersum.

Mierzwiak napisał(a):(może to nieodpowiednie porównanie, bo jednak Batman to wyższa klasa niż Hulk).
Bez jaj. Batman ma tę przewagę, że jest postacią uniwersalną, bo może być Bondem w kostiumie, superbohaterem pełną gębą albo detektywem. Hulk jest psychologicznie bardziej złożoną postacią niż Batman.

Jakuzzi napisał(a):Ja pamietam komiksy, w ktorych Hulk wyslawial sie calkiem elokwentnie. ;)
Bo Hulk ma sporo odmian, ta o której mówisz to pewnie "Profesor", gdzie umysł Bruce'a Bannera pozostał w ciele Hulka.

Odpowiedz
#29
Cytat:Równie dobrze można powiedzieć, że dobra opowieść o doktorze Jekyllu i Mr. Hydzie czy Frankensteinie jest niemozliwa do stworzenia. Można sie też przyczepić, że dramaty Szekspira są nierealistyczne, słabe i głupie bo mamy wiedźmy i duchy. Konwencja to konwencja.

No właśnie - konwencja to konwencja. Pan Hyde nie rzucał helikopterami. :)

Odpowiedz
#30
Nie rzucał ale zmieniał się potwora pod wpływem eliksiru. Jakby Banner zmieniał się pod wpływem promieniowania w Hulka, a nie rzucałby helikopterami to sprawa miałaby się zupełnie inaczej? ;) Hulk to ciągle materiał na porządny film rozrywkowy, a Norton ciągle mógłby stworzyć ciekawą kreację. :)

Odpowiedz
#31
Ale porównywanie powieści Stevensona do Hulka to dość karkołomny wyczyn. To tak, jakby porównywać powieści Kinga i Guya N. Smitha, i mówiąc że są na podobnym poziomie - w końcu i to horror, i to horror. ;)

Odpowiedz
#32
Crov napisał(a):Hulk jest psychologicznie bardziej złożoną postacią niż Batman.

Ojjj...

Odpowiedz
#33
military napisał(a):Ale porównywanie powieści Stevensona do Hulka to dość karkołomny wyczyn. To tak, jakby porównywać powieści Kinga i Guya N. Smitha, i mówiąc że są na podobnym poziomie - w końcu i to horror, i to horror. ;)
Nie twierdze, że są na tym samym poziomie. Do tego "Dr. Jekyll i Mr. Hyde" to jedna książka, a Hulk to postać i ponad czterdzieści lat różnego rodzaju komiksów. Tak samo jak Batman - od zwykłych rozwałek, po bardziej złożone historie. Gdyby zatrudnić do ekranizacji scenarzystę komiksowego Petera Davida moglibyśmy dostać ciekawą rozrywkę z wyrazistymi postaciami i odrobiną dramatu.

Jakuzzi napisał(a):
Crov napisał(a):Hulk jest psychologicznie bardziej złożoną postacią niż Batman.

Ojjj...
Może nie bardziej złożoną ale równie złożoną co Batman, choć mniej uniwersalną. Z postaci Hulka można wycisnąć bardzo wiele, co w komiksie już pokazywano.

Odpowiedz
#34
Batman jest człowiekiem, którego skrzywiona psychika zmusza do przebierania się w kostium wyrażający jego własny strach, i dokonywania wiecznej zemsty, która nigdy go nie usatysfakcjonuje.

Hulka napromieniowało. Hulk ma wkurwa - Hulk rozpirza.

Odpowiedz
#35
military napisał(a):Batman jest człowiekiem, którego skrzywiona psychika zmusza do przebierania się w kostium wyrażający jego własny strach, i dokonywania wiecznej zemsty, która nigdy go nie usatysfakcjonuje.
Nie, Batman jest człowiekiem, który założył obcisły strój z uszami i gaciami na getrach, bo mu zabili rodziców. Pare numerów później już latał z dzieckiem w majtkach, bez spodni. Batmana poprostu można tak zinterpretować. Miał szczęscie, bo trafił mu się Frank Miller w formie, Grant Morrison z "Arkham Asylum" też zresztą pomógł i tyle. Gdyby nie Miller to pewnie Batman wciąż mógłby być uśmiechniętym superherosem. Zresztą, teraz jest u Morrisona w głównej serii o Batmanie, tylko się nie uśmiecha (jako Batman). Walczy z ninja-ludźmi-nietoperzami i tak dalej. Kostium z kolei w żadnym razie nie wyraża jego strachu, to filmowa interpretacja. W komiksie nietoperz przstraszył go rozbijając okno. Z kolei zemsta, która "nigdy go nie usatysfakcjonuje" to u Punishera, zwłaszcza w MAXie (nieco dziwnym, acz dobrym), którego psychika jest obecnie bardziej zgłebiania niż Batmana. Chyba, że znowu mówimy o filmowym Batmanie od Burtona. O żadnej zemście i skrzywionej psychice w komiksie nie ma za dużo mowy. Bardziej pasujący do twojego opisu, i ciekawszy jest marvelowski Moon Knight według Hustona, czy Nighthawk wersji Straczynskiego (i Waya).

Cytat:Hulka napromieniowało. Hulk ma wkurwa - Hulk rozpirza.
Rozumiem, nie czytałeś za wiele o Hulku ale nie ma co pisać głupot z tego powodu. :wink: Skoro "Dr Jekyll i Mr Hyde" czy "Frankenstein" są dobrymi opowieściami, to i Hulk, czerpiący wiele z obu tych ksiązek wiele, jest materiałem na dobrą historię.

Odpowiedz
#36
Oh, man... Nie porównuj komiksów do klasyki literatury - amerykańskich komiksów, znaczy się, bo to jest... Może tego nie widzisz, ale te historyjki są proste, schematyczne, naiwne (yes!), kiczowate, nie tyle czerpiące z pewnych wzorców, tylko je kopiujące, nie przedstawiają żadnych wartości w bardzo ważnym w komiksie aspekcie graficznym - są po prostu kiepsko narysowane. Nawet takie "wartościowe" komiksy jak Dark Knight Returns nie umywają się do takich klasycznych książek jak Jekyll i Hyde. Z tego prostego względu, że komiksy wszystko uproszczają. O ile książka zagłębia się w zakamarki psychiki bohaterów, to komiks jeździ tylko po jej powierzchni. A że bohater jest czasem bardziej skomplikowany niż kij do golfa, to nie znaczy od razu że ten komiks jest dziełem sztuki. Albumy Millera są arcydziełem w swoim gatunku, ale przegrywają z książką właśnie z powodu uproszczeń. Już nie mówię o takich sprawach jak kompletny brak oryginalności czy własnych pomysłów - te wszystkie serie bazują na tym, co stworzył ktoś inny, i tylko rozwijają pewne pomysły. Przeczytałem te "wartościowe" Batmany, właśnie po dyskusji na temat ich wartości, która kiedyś tu rozgorzała - i wciąż jestem zdania, że nawet najlepszemu komiksowi amerykańskiemu: a) daleko do dobrego komiksu europejskiego, b) cholernie daleko do poziomu przyzwoitej książki. Dlaczego - wytłumaczyłem wyżej. A jak ktoś próbuje mi wmówić, że piętnasta reinkarnacja postaci wymyślonej 60 lat temu jest czymś wartościowym, odkrywczym, głębokim - tylko dlatego, bo ta postać wpada w szał i czasem się nie kontroluje, i porównuje to do powieści będącej prawdziwym studium szaleństwa, to sorry... Równie dobrze możesz Fantastic 4 porównywać do Szekspira - to głebokie opowieści, bo są elementy komizmu, tragizmu itp. Możesz tak twierdzić, ale uważaj na tyły, bo przypadkowy przechodzień może zabić cię śmiechem. :D

EDIT:
Uznam komiks za równy literaturze, jeśli ktoś (najlepiej Amerykanin) kiedyś zrobi komiks porównywalny np. z twórczością Mario Vargasa Llosy. :) Czy wiesz, dlaczego to niemożliwe?

Odpowiedz
#37
To świetnie ale to wciąz nie ma nic do rzeczy. :wink: Nie rozmawialiśmy o tym czy komiks może być równy literaturze, czy przewyższa ją etc. Ba, nawet nie próbowałem Ci wmówić czegoś podobnego, jedynie skrytykowałem twoje zdanie jakoby z prostej postaci, z prostym "originem" nie dało się zrobić czegoś dobrego, pozwalającego się wykazać takiemu wybitnemu aktorowi jak Edward Norton. Nie ma tu do rzeczy to czy komiksy z Hulkiem są skomplikowane, głębokie, płytkie, pełne seksu, przemocy czy akcji. Wyciągając elementy z komiksu (bo wiadomo, że nie wszystko przenieść się da tak by było strawne dla zwykłego widza) nawet z takiej, Twoim zdaniem, "papki" można zrobić interesujący film.

Porównałem Hulka do Jekylla i Hyde'a nie dlatego, żeby pokazać Ci, że to są równie wartościowe twory tylko dlatego, żeby pokazać Ci, że nawet prosty pomysł (tam niesamowity eliksir, tu napromieniowanie) może być podstawą do stworzenia dobrego filmu. Nie wmawiaj mi teraz, że próbuje udowodnić wyższośc Hulka nad Jekyllem i Hyde'em czy coś w tym stylu.

I nie, nie interesuje mnie, dlaczego komiks nie będzie równy twórczości Mario Vargasa Llosy, ponieważ nie o tym rozmawialiśmy. :wink:

PS A o tym czy komiks (amerykański) obecnie jest naiwny, schematyczny i kopiuje różne wzory, jest słabo rysowany albo (nie) jest równy literaturze (bądź komiksom europejskim) można by długo rozmawiać ale nie w tym temacie.

Odpowiedz
#38
Cytat:Wyciągając elementy z komiksu (bo wiadomo, że nie wszystko przenieść się da tak by było strawne dla zwykłego widza) nawet z takiej, Twoim zdaniem, "papki" można zrobić interesujący film.

Ok, zgadzam się, ale do tego trzeba naprawdę uzdolnionych facetów, i obawiam się że nawet Edward Norton sam nie pociągnie tego filmu. ;) Bo dobrzy aktorzy przy złym reżyserze czasem nic nie dają, a czasem nawet oni wypadają jak kupa nawozu (np. w filmikach do Command & Conquer 3 - Michael Ironside jest żenujący!).

Odpowiedz
#39
military napisał(a):Bo dobrzy aktorzy przy złym reżyserze czasem nic nie dają, a czasem nawet oni wypadają jak kupa nawozu
Co racja, to racja. Scarlet Johansson w "Wypsie" jest FATALNA.

Edward Norton może tu co najwyżej wnieść nieco charyzmy. Oby wykazał się też dystansem do roli, podejrzewam że tego będzie wymagać zapewne tragiczny scenariusz.

Odpowiedz
#40
Nie pitol, Scarlett w tym filmie wygląda NAJŁADNIEJ spośród wszystkich dotąd granych przez nią postaci :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Iron Man (2008) Gal Anonim 309 66,320 02-03-2025, 21:29
Ostatni post: marsgrey21
  She-Hulk: Attorney at Law (2022 - , Disney+) marsgrey21 236 21,533 13-11-2022, 18:21
Ostatni post: Rozgdz



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości