The International
military napisał(a):Ke? Jesteś jedną z osób, które twierdzą że rok 2000 był początkiem XXI wieku?:)
Tak i dobrze mi z tym ;)

Mierzwiak napisał(a):
und3r napisał(a):Jest lepszy niż Bourne, lepszy niż Taken, lepszy niż Casino Royale (wszystkie powyżej 7/10 u mnie).
Słabe przykłady.
Podaj lepsze, a chętnie obejrzę.

Mierzwiak napisał(a):Bourne to rozrywka, niemająca kompletnie ciężaru gatunkowego obecnego w International. Taken to prostactwo, a Casino Royale, choć uwielbiam, to już w ogóle inna bajka.
Nie porównywałem pod kątem ciężaru gatunkowego, tylko, jak zresztą napisałem, tematyki filmu. We wszystkich wymienionych jest międzynarodowa intryga, działa kilka różnych służb i agencji (niektóre współpracują, inne wręcz przeciwnie), prowadzone jest dochodzenie i pogoń za kimś. We wszystkich filmach jest też element akcji i co najmniej jedna duża strzelanina. No i najważniejsze - wszystkie trzy filmy są po prostu dobre, a do porównania potrzebowałem wysoko postawionej poprzeczki.

Poza tym dlaczego niby Casino to zupełnie inna bajka, bo jest w nim Bond? To już nawet nie jest ten Bond, który w poprzednich 20 filmach miał +150 do szczęścia, w Casino krwawi (jak Sallinger) i dostaje po jajach :P . Lokacje na wielu kontynentach też są, nawet zakończenie nie jest jednoznacznie pozytywne (LeKtośTam okazuje się pionkiem) - podobieństw jest bardzo dużo.

Ps.
A Taken to może i prostactwo, ale w świetnym stylu.

Odpowiedz
und3r napisał(a):Podaj lepsze, a chętnie obejrzę.
Mówiąc szczerze żaden współczesny film który można by porównać z International nie przychodzi mi do głowy.

und3r napisał(a):Nie porównywałem pod kątem ciężaru gatunkowego, tylko, jak zresztą napisałem, tematyki filmu.
Tematyka tematyką, z tymi elementami które wymieniłeś można zrobić diametralnie różne filmy, ale rozumiem o co ci chodzi.

und3r napisał(a):Poza tym dlaczego niby Casino to zupełnie inna bajka, bo jest w nim Bond?
Nie, dlatego że International jest mega poważny i mocno osadzony w rzeczywistości, a Casino Royale, choć też poważne, ma jednak bardziej lajtowy, rozrywkowy charakter.

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Mówiąc szczerze żaden współczesny film który można by porównać z International nie przychodzi mi do głowy.

Zdecydowanie Bourne'y. Co prawda porównanie wypada na ich niekorzyść, ale porównywać jak najbardziej można. Poza tym może Body of Lies, jeśli chodzi o dorosłe podejście do tematu.

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Nie, dlatego że International jest mega poważny i mocno osadzony w rzeczywistości, a Casino Royale, choć też poważne, ma jednak bardziej lajtowy, rozrywkowy charakter.
Założę się, że twórcom Kasyna nazwanie ich filmu "lajtowym" by się nie spodobało ;)

Odpowiedz
W porównaniu do prawdziwych, bezkompromisowych sensacji jest bardzo lajtowo i twórcy doskonale o tym wiedzą. Wiedzą też, że Casino jest sporo realniejsze i poważniejsze od Bondów z Brosnanem, bo przecież na tym, między innymi polega sukces tego reboota.

Odpowiedz
Nie chce mi się już gadać o filmach, ale robię wyjątek dla "The International", bo to jest czysta perfekcja pod każdym względem. Ja się naprawdę dziwię, że obraz Tykwera nie ma jeszcze statusu klasyka. Nic, co tu pokazano, nie wydaje mi się ani naciągane, ani wydumane. Akcenty rozłożone idealnie, napięcie dawkowane wzorcowo. Gdyby "The International" powstał w latach 70. zeszłego stulecia, dzisiaj byłby powszechnie uważany za arcydzieło i majstersztyk zwartej narracji.

10/10 i z pewnością ścisła czołówka najlepszych długich metraży, jakie widziałem w XXI wieku.

Odpowiedz
Ja dam 9/10. W strzelaninie w Guggenheimie jest poważny błąd montażowy i nie mogę dać pełnej dychy :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
W pewnym momencie miałem wrażenie, że oglądam Bonda. Przypadkiem znalazło się w filmie kilka miejscówek z QoS i Skyfall, w roli głównej gość, którego wiele osób chciało widzieć w roli 007, fabuła też trochę z takich bondowskich, tyle że zaprezentowana bardziej przyziemnie / realistycznie.
Problem mam głównie taki, że film nakręca apetyt na coś konkretnego, po czym finał okazuje się raczej pierdnięciem niż pierdolnięciem. No i jeszcze ten zbieg okoliczności ze znalezieniem zabójcy. Miało być 8, a jest 7/10, no ale to nie do końca moje klimaty (i nie wracam do takich filmów).

Odpowiedz
Tez ostatnio powtarzalem, z lekka mi sie w pewnym momencie przysypialo (pozna pora), ale wytrwalem. Rezysersko i aktorsko jest super, ale juz intryga taka sobie (ot, zle banki kreca lody na boku) i w momencie gdzie cala historia powinna sie dopiero nakrecac mamy nijaki final w Turcji.

Kupilbym to nawet, ale z jednej strony kreuja w filmie jakies wieilkie imperium zla, a z drugiej to ten caly bank, ktory trzesia polowa Europy i morduje ludzi jak leci, jezeli nie domknie sprzedazy i nie sfinalizuje lewych tranzakcji na broni, ktora moze zrobic bubu Izraelowi to sie kasa przestanie zgadzac i bedzie pozamiatne. Patrzac jakie przekrety i w jakie interesy byly umoczone historycznie banki oglada sie to troche jak przygody kasjera z Meritum Banku w Bydgoszczy, ktoremu sie wydaje, ze pracuje w londyskim City, albo na Wall Street i finansuje przewrot...w Solcu Kujawskim :)

Przy czym to juz bardziej wina moich oczekiwan, ze jezeli jakis bankstersko-korporacyjny film nie konczy sie zrzuceniem Rotszylda ze szczytu piramidy i walki z finalnym bossem w postaci Molocha to jestem od razu odrobine zawiedziony :)

Natomiast szkoda, bo byloby zajebiscie, gdyby ta cala spirala konspiracji byla bardziej brudna i nakrecona, gdzie intryga siega glebiej, a rozne sluzby dzialaja na swoja korzysc. To powinien byc mini-serial.


Mimo wszystko mocne 7/10
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
leciał na HBO i już od pierwszej minuty, mimo zmęczenia, znów wciągnął. Ten film jest taki spokojny, że można się dać zaskoczyć niemal w każdej scenie i przy tym Tykwer serwuje takie zaskoczenia głównie w dialogach, w których co chwila odsłania jakieś karty, zachęca do zagłębienia się w temat, zarzuca przynęty to tu i tam. Tak na serio to 90% filmu to trzymające w napięciu dialogi a te 10% to akcja, która z nich wynika. No nie powiem, wciąż jestem pod wrażeniem tych sztuczek. Może za którymś seansem traci ta fabuła na mocy, ale i tak wszystko tutaj pięknie działa. Bohaterowie to nie herosi i naturalizm scen zmiata nawet wtedy, gdy znam outcome konkretnych akcji. Ach i ta piękna rzecz, gdy killer zdycha pod murkiem, a agent go papiernicza w klatę, bo właśnie odlatuje mu samolot do prawdy XD cudo, ale takie szczere i piękne!

International to imho ścisła czołówka conspiracy movie i nawet gdy znam film całkiem dobrze, kolejny seans znów daje wielką satysfakcje. 8,5/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości