EDIT:
A poza tym widać przecież, że się umówili w restauracji z wyższej półki, więc C. mógł się zachwycać smakiem potraw w ciemno:P
05-11-2014, 13:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2014, 13:32 przez und3r.)
|
The Matrix (1999-2022)
|
|
Przecież w tym kodzie jest wszystko, oni na tych komputerach zapewne mogą ustawiać różne "widoki" i "filtry", co ma się wyświetlać, ale jakbyś chciał to mógłbyś wejść w część kodu odpowiadającą np. strukturze molekularnej kotleta, a z tego już kompilator może zapodać szczegółowy opis wrażeń smakowych:P Zresztą równie dobrze mogło być tak jak mówisz, czyli że C. zachwycał się smakiem nie dlatego, że faktycznie wiedział jaki on dokładnie jest, tylko dlatego, żeby make a point odnośnie "niewiedza jest błogosławieństwem".
EDIT: A poza tym widać przecież, że się umówili w restauracji z wyższej półki, więc C. mógł się zachwycać smakiem potraw w ciemno:P 05-11-2014, 13:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2014, 13:32 przez und3r.) Cytat:Mówi też w tej scenie, że "nie widzi już kodów tylko blondynki, brunetki, rude", co ma nam pokazać, że C. po pierwsze jest w tym kodzie bardzo biegły, Jakoś wszyscy obserwując kod w różnych scenach widzą to co się dzieje, więc nie wiem co niby to stwierdzenie mówi o nim wyjatkowego. Cytat:Co do tego dlaczego wierzył Smithowi - oczywiście, mógł go Smith wydymać, ale w gruncie rzeczy był to safe bet. Pamiętaj, że dla C. priorytetem było wyrwanie się z realnego świata. Nawet gdyby Smith nie dotrzymał słowa i zamiast aktora przypadła C. rola menela, to przecież on i tak by nie pamiętał tej rozmowy, więc główny cel (powrót do Matrixa) zostałby osiągnięty Ale skąd pewność, że go ponownie podłączą, czy że ponowne podłączenie w ogóle jest możliwe? Cytat:Gdyby natomiast Smith olał gościa kompletnie i nie przyłączył go na nowo, to C. zawsze mógł sobie strzelić impulsem w ryj, bo i tak nie miałby wtedy nic do stracenia. Sugerowano gdzieś, że to taki desperat, że będzie wolał się zabić, niż żyć w realu? Nie przypominam sobie. Cytat:Żeby zrozumieć te sceny trzeba najpierw zrozumieć cały wątek Architekta i Wyroczni, Nie rozumiesz. Cały ten motyw mi się nie podoba. Tak samo zresztą jak większość nowości wpieprzonych do obu sequeli, ze wskazaniem na architekta i wyrocznię oraz ich rolę w szczególności, więc żadne wyjaśnianie na nic się tu nie zda, bo i tak dalej będę zgrzytał zębami w reakcji na to. 05-11-2014, 14:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2014, 14:01 przez Gieferg.) (05-11-2014, 14:01)Gieferg napisał(a): Jakoś wszyscy obserwując kod w różnych scenach widzą to co się dzieje, więc nie wiem co niby to stwierdzenie mówi o nim wyjatkowego.Po pierwsze, druga część mojego zdania, którą wyciąłeś, odnosi się właśnie do istotności tego konkretnego zdania w kontekście całej fabuły, w której Neo widzący kod domyka elegancko klamrę. Po drugie, widzowi wypada czasami przypomnieć pewne rzeczy, jak na przykład to, że ktoś taki jak Cypher może bez problemu czytać (w domyśle pozostaje, że również pisać, co jest kluczowe dla zrozumienia całej sceny) kod - klasyczny zabieg scenariuszowi, do tego bardzo nienachalnie zastosowany (w ogóle uważam, że scenariusz do Matrixa to jeden z najlepszych scenariuszy ever). Po trzecie, nie jest tak, że wszyscy z załogi rozumieją kod w równym stopniu. Na statku gościem od rozumienia kodu był tzw. operator, wypadałoby naturalnie, żeby rozumiał go też kapitan. Mouse oczywiście również znał kod, bo jak wiemy pisał symulacje treningowe, ale czy znała go biegle np. Switch? Albo Dozer, mechanik? Dlaczego podczas walki Morfa z Neo Tank rzuca ją na monitory - przecież gdyby wszyscy "widzieli w kodzie" (Mozart pewnie też "słyszał" muzykę, patrząc na nuty), jak Cypher, to by te wizualizacje (dodajmy, że słabej jakości i lagujące z jakiegoś powodu, może ich pokładowy komp miał niewystarczającą moc obliczeniową na renderowanie w czasie rzeczywistym) były niepotrzebne. (05-11-2014, 14:01)Gieferg napisał(a): Ale skąd pewność, że go ponownie podłączą, czy że ponowne podłączenie w ogóle jest możliwe?Dlaczego miałoby nie być z pomocą kogoś takiego jak Smith? Gniazda przecież ma. Pewności oczywiście nie miał, ale mu to nie przeszkadzało. Chciał się wyrwać z realnego świata i nienawidził Morfeusza za to, że najpierw go wyciągnął z Matrixa ("gdybyś powiedział prawdę wsadziłbym ci w dupę czerwoną pigułkę"), a potem wmawiał mu, że jest wybrańcem, a nie był. Kolejnym motywem jest fakt, że Cypher kochał Trinity i z jego perspektywy nic z tego nie wyszło również przez Morfeusza, który wszystko podporządkowywał słowom Wyroczni i w duchu wiary w przepowiednie wyciągał z Matrixa ludzi, a później ich szkolił, przez co Trinity nie mogła być z Cypherem nawet gdyby chciała, bo przecież Wyrocznia jej przepowiedziała wybrańca. Z perspektywy Cyphera stał on się w realnym świecie totalnie niepotrzebny, ponieważ nie ma już dla niego żadnego "miejsca w przepowiedni". Był on tak rozgoryczony rozwojem wydarzeń (w tym dołączeniem Neo do załogi), że chciał też koniecznie sfalsyfikować przepowiednie Wyroczni, nawet za cenę życia Trinity, którą zapewne też by odłączył. Więc odpowiadając na Twoje pytanie - tak, Cypher był zdesperowany, było to pokazane dość wyraźnie, nawet jeśli częściowo między wierszami. (05-11-2014, 14:01)Gieferg napisał(a): Nie rozumiesz. Cały ten motyw mi się nie podoba. Tak samo zresztą jak większość nowości wpieprzonych do obu sequeli, ze wskazaniem na architekta i wyrocznię oraz ich rolę w szczególności, więc żadne wyjaśnianie na nic się tu nie zda, bo i tak dalej będę zgrzytał zębami w reakcji na to.Ja nie rozumiem? Ja wszystko rozumiem. Ty pisząc "żadne wyjaśnienie na nic się tu nie zda" udowadniasz natomiast, że nie tylko nie rozumiesz w pełni filmu, lecz co więcej, odmawiasz jego zrozumienia, bo sam fakt, że jest tam coś jeszcze do rozumienia postrzegasz za mało atrakcyjny, więc wolisz "zgrzytać zębami". Można i tak:P 05-11-2014, 15:37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2014, 15:43 przez und3r.)
Nie odmawiam zrozumienia, odmawiam polubienia czegoś co mi nie odpowiada, tylko dlatego, że jest uzasadnione. Zaproponowane przez Wachowskich rozwinięcie tematu rozminęło się z moimi oczekiwaniami. Shit happens.
W momencie gdy architekt wyskoczył z tekstami o iluś tam kolejnych wybrańcach, o ponownym niszczeniu Zionu itd. stwierdziłem że kierunek w jakim to poszło mi nie odpowiada. Co prawda po pierwszym seansie reaktywacji jeszcze było miejsce na jakieś interesując twisty, które mogłoby mi zainteresowanie przywrócić, ale Rewolucje rozwiały wszelkie wątpliwości. Tak więc do sequeli wracam TYLKO dla scen akcji, gdyż ich fabuła w takiej, a nie innej postaci mnie NIE SATYSFAKCJONUJE. Gdyby nie bitwa o Zion i pościg na autostradzie w Reaktywacji, prawdopodobnie mój pierwszy seans tych filmów byłby ostatnim. I tak, naczytałem się swego czasu wyjaśnień i analiz - i co? I jajco. Niczego to nie zmieniło. Zakończenie jedynki było dużo bardziej satysfakcjonującym zakończeniem niż zakończenie trylogii. Co do Cyphera - a niech ci będzie, choć jak dla mnie za słabo tę postać wyjaśniono i trzeba sobie w cholerę dopowiadać. 05-11-2014, 15:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2014, 15:59 przez Gieferg.)
Ja po prostu uważam, że brak zaintersowania masy osób fabułą całej trylogii wynika przede wszystkim z tego, że właśnie nie została ona, przez presję producentów, w dogodny (bardziej przejrzysty, co wymagałoby oczywiście zwolnienia tempa - moim zdaniem wyszłoby to tylko na dobre, bo sequelom można zarzucić to, że są chaotyczne i tylko prześlizgują się po pobocznych wątkach w scenariuszu, które to składają się na fabularną głębie filmu) sposób przedstawiona - to przez to pozostaje niewiadomą dla 98% oglądających o co chodzi z Neo zatrzymującym Sentinele ani kto to i po co ten cały Architekt. Mimo, że jest on niemal równie istotny co Wyrocznia.
PS Wszystko co napisałem o Cypherze jest powiedziane w filmie, składam tylko te informacje do kupy. 05-11-2014, 16:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2014, 16:01 przez und3r.)
W końcu dokupiłem ostatniego Matrixa do kolekcji, i cóż - jest nieźle, w porządku film, sensowne zamknięcie serii. Znaczy: niekoniecznie bardzo dobre, ale sensowne. Podobał mi się motyw Smitha będącego odpowiedzią Matrixa na Neo, jego przeciwieństwem, i fakt że śmierć Neo oznaczała unicestwienie Smitha. To jak w Harrym Potterze, ale z sensem.:) Podobał mi się kawałek na stacji Limbo; dialog o miłości niby średnio napisany, ale fajnie pokazujący, czym są maszyny. Poza tym ja lubię te przekombinowane matriksowe rozkminy dialogowe. Świetne efekty - nie przypuszczałem, ile tu miniatur; dodatki mnie zaskoczyły. Co mi się nie podobało?
Z jakiegoś powodu gra aktorska jest gorsza niż w poprzednich dwóch częściach. Aktorom już się nie chciało? Byli zmęczeni? Za mało Neo, czyli głównego bohatera; przez to film wydaje się ostatnim aktem Matrixa 2 a nie pełnometrażowym filmem. Walka Smitha z Neo jak w Dragon Ballu - wiem, co chcieli osiągnąć, realizacja w sumie spoko, ale mimo gigantycznej skali, to po prostu nie ma takiego powera jak ich bitka z części pierwszej. Rewelacyjny jest moment jak Smith zdaje sobie sprawę, do czego to prowadzi, i zaczyna się bać. Taki dziwny dodatek w środku sceny akcji, który dodaje jej sporo charakteru. Ale ogólnie jednak średnia jest całość. Bitwa o Zion ogólnie spoko, efektowna do dziś, ale trzy rzeczy mnie wkurzają. Po pierwsze: brak osłon dla pilotów. Kopiowanie Aliens kopiowaniem Aliens, ale tam ładowarka była wózkiem widłowym, maszyną użytkową, a nie bojowym robotem. Jak już mają mechy służące do walki, to niech je opierdolą dechami i od razu przewaga nad maszynami wzrośnie. Po drugie: żeby przeładować, koleś musi wybiec z amunicją z hangaru, dobiec do robota pod ostrzałem i załadować ammo. Niechże kurna pilot robota podejdzie do hangaru żeby przeładować! To bardziej logiczne, nie musi nawet przerywać ostrzału! Po trzecie: mają cudowną broń przeciw maszynom, jaką jest EMP, ale... nie mają żadnej na magazynie? Czemu nie ukryją 20 bomb EMP dookoła Zionu, ale na tyle daleko, żeby nie objać go zasięgiem impulsu, i nie zdetonują ich kiedy maszyny będą w polu rażenia? Do reszty większych uwag nie mam. Trochę irytuje mnie, że tyle razy sugerowali, że rzeczywistość jest kolejnym poziomem Matrixa, ale nie poszli w tym kierunku. No ale okej, niech wam będzie. Jak pisałem, najbardziej boli mnie to, że M3 nie stoi na własnych nogach, a jest zakończeniem M2. Reaktywacja radzi sobie znacznie lepiej na własną rękę, ma właściwy wstęp, rozwinięcie i poniekąd zakończenie. Tutaj akcja zaczyna się w trzech czwartych i ma w pełni ukształtowane tylko zakończenie. Więcej niż 7/10 nie dam, ale mniej też się raczej nie należy - pod warunkiem, że nie traktuje się M3 jako odrębnego filmu, a tylko jako zakończenie trylogii. 15-06-2015, 22:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-06-2015, 22:17 przez military.) (15-06-2015, 22:41)Phil napisał(a): To nie była sugestia, że rzeczywistość to kolejny poziom, to pójście całym wątkiem w tę stronęŻe co? :) Wyrocznia wyjaśniła przecież Neo w trzecim filmie, dlaczego pokonał maszyny w rzeczywistości. Neo ma tak ogromną moc, że nie tylko może wpływać na Matrixa, ale ma coś w rodzaju maszynowej telepatii/telekinezy, że może wpływać na maszyny również poza Matrixem. Na dobrą sprawę mogli ten wątek rozwinąć jeszcze bardziej, i Neo siłą umysłu mógłby "nawracać" strażników na stronę ludzi, albo jeszcze ciekawiej, wchodzić do Matrixa bez kabla :) 16-06-2015, 08:03
Wyrocznia mówi, że moc Wybrańca wykracza poza świat Matriksa. Reszta to moje dopowiedzenie, które jest chyba oczywiste dla każdego kto, no nie wiem, oglądał film? :)
Aczkolwiek już scena w której przez Neo przelatuje "duch" strażnika (gdy leci z Trinity) jest głupawa i już tak łatwo wytłumaczyć jej się nie da. W sensie że co, zdematerializował maszynę gdy miała uderzyć w statek i wziął na siebie jej energię? <drapie się po głowie> 16-06-2015, 08:15
No właśnie to jest ta sugestia, że jednak rzeczywistość to nie tyle Matrix, co inny konstrukt wirtualny. I w sumie można uznać, że to prawda. Neo "widzi w kodzie" także poza Matrixem. Do tego Wyrocznia na końcu mówi, że jeszcze prawdopodobnie go zobaczą - co znaczyłoby, że niekoniecznie umarł. Zresztą fajna jest też opcja, że skoro Smith był jego przeciwieństwem, bo system dąży do równowagi, to i sam Neo mógł być programem. Maszyny tyle w tym filmie mówią o emocjach - równie dobrze i Neo mógłby być jedną z nich; przekonuje się przecież, że nie są mniej ludzkie od ludzi.
Niektórzy powiedzą, że przez takie niedopowiedzenia film słabuje, ale dla mnie to jego zaleta. Można nad nim pomyśleć, to nie jest bezmyślna sieczka. Na pierwszy rzut oka to oczywista historyjka o bohaterze i poświęceniu, ale wystarczyło kilka detali, żeby zasiać w widzach wątpliwości i nadać jej głębi. I dlatego bardzo lubię sequele Matrixa. Wachowscy wiedzieli, co robią. Co im się stało potem - tego pojąć już nie mogę. Myślałem, że Atlasem chmur wrócili do formy, ale aż boję się zabrać za Jupitera. 16-06-2015, 08:41 Cytat:Wyrocznia wyjaśniła przecież Neo w trzecim filmie, dlaczego pokonał maszyny w rzeczywistości. Neo ma tak ogromną moc, że nie tylko może wpływać na Matrixa, ale ma coś w rodzaju maszynowej telepatii/telekinezy, że może wpływać na maszyny również poza Matrixem. And that sucks donkey balls. Cytat:Wachowscy wiedzieli, co robią. Ktoś gdzieś w necie napisał: Cytat:The Wachowski brothers came to Warner and said they wanted to make a trilogy which would have ended with the phone call as seen at the end of Matrix 1, and they could do it for about $200 million (or something like that.) Warner came back and said forget it, we'll give you $40 million for one movie. So, the brothers sat down and chopped up the three scripts, taking the best parts, and then condensing it into the film as we know it today. I, zważywszy na to, jak wyglądają te filmy, brzmi to dość prawdopodobnie. 29-09-2016, 11:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-09-2016, 11:19 przez Gieferg.)
Szkoda, że skoro byli na takiej saharze pomysłów, nie wykorzystali w filmie wątków z Animatrixa, bo na ekranie musiałoby to wyglądać równie dobrze...
29-09-2016, 12:53 (29-09-2016, 12:45)Kerev napisał(a): ''Ktoś gdzieś w necie napisał'' to super źródło i zawsze mówi prawdę. Przecie nie przytaczam tego jako prawdziwej historii tylko jako zabawną wersję wydarzeń, którą ktoś tam gdzieś tam przedstawił. 29-09-2016, 13:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-09-2016, 13:41 przez Gieferg.)
Wiedzieliśmy że prędzej czy później do tego dojdzie, prawda? To i tak bardzo odległa perspektywa ale... fuck you, Warner.
http://www.slashfilm.com/whoa-the-matrix-reboot-taking-shape-at-warner-bros-without-the-wachowskis/ 15-03-2017, 08:46
Brak sów, na głupotę tego przedsięwzięcia.
Zrozumiałbym kontynuację, ale reboot... 15-03-2017, 08:56
Matrixowi szykuje się reboot (remake?), podobno do jakiejś (błagam, nie głównej) roli przymierzany jest Michael B. Jordan. Slabiutko :)
15-03-2017, 12:41
Po pierwsze - nikt nie powiedział, że to nie będzie sequel
Po drugie - słowo reboot jest używane nie tylko w znaczeniu "restart od zera" ale i "reaktywacja". Po trzecie - w przypadku Matrixa reboot ma jeszcze dodatkowe znaczenie... Po czwarte - i może być jednocześnie rebootem i sequelem. Stawiałbym na podejście w stylu Star Wars lub Jurassic World. Odcinanie się od oryginału na pewno Warnerowi nie wyjdzie na dobre, wyraźne nawiązywanie do niego - wprost przeciwnie. Jak dla mnie niech robią, może wyjdzie cos ciekawego, a jak nie wyjdzie to się oleje. Dwa zbędne sequele już dostaliśmy, co za różnica, czy będzie więcej? 15-03-2017, 13:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-03-2017, 13:21 przez Gieferg.)
No to chyba powrót do oryginalnej koncepcji w której neo miał grać will smith :)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
15-03-2017, 13:34 (15-03-2017, 01:52)Bradesinarus napisał(a): Pytanie tylko po co... Bo teraz będzie CeGieI. Jest różnica między czarno-białym filmem z gościem w kostiumie a kolorowym ze świetną charakteryzacją, animatroniką. Więc... bezsensu. (15-03-2017, 13:34)Negatywny napisał(a): No to chyba powrót do oryginalnej koncepcji w której neo miał grać will smith :) Ja czytałem, że Brandon Lee miał być Neo w oryginale. Dowiedziałem się też, że mial być Cagem w MK
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 15-03-2017, 14:30 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Mission: Impossible (1996-2022) | military | 1,139 | 163,640 |
19-02-2026, 12:29 Ostatni post: Krismeister |
|
| Trylogia The Mummy (1999-2008) | Danus | 149 | 36,414 |
10-02-2026, 22:20 Ostatni post: OGPUEE |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |