The Morning Show (AppleTV+ )
#1
Ogląda ktoś The Morning Show? Dobre?

Oceny zbiera niezłe, paka aktorska zgarnia nominacje do najważniejszych nagród, a Carella uwielbiam absolutnie we wszystkim, dlatego rozważam obczajenie serialu.

Odpowiedz
#2
Snuffer, ja pisałem Ci, że fajne TMS :)

Miałem początkowo odpuścić, bo też się spotkałem z samymi negatywnymi recenzjami, przynajmniej pierwszych 3 odcinków, tak jak Snuffer, ale recenzji kolejnych odcinków nie czytałem, więc może mają lepsze oceny. No i podoba mi się, nie jest to żadne arcydzieło, ale dobrze przez wszystkich zagrane (nawet jak szarżują i rola ogranicza się do krzyczenia, przynajmniej na początku, jak jest w przypadku Witherspoon) na pierwszym i drugim planie, zwłaszcza uwielbiam Billy Crudupa w roli jednego z szefów. No i ważną rolę ma też moja ulubiona Gugu:)

Odcinki na różnym poziomie, jedne lepsze, inne gorsze, trochę przypomina produkcje Sorkina, ale całościowo to nie zasługuje na aż taką krytykę z jaką serial się spotkał. Dałbym z 7/10 za odcinki co poleciały do tej pory, ale widocznie mam słabość do dziennikarskich produkcji, bo serial z Russellem Crowe i Naomi Watts też mi się podobał, obejrzałem do końca mimo tego, że nie było w nim nic więcej jak genialna rola Gladiatora.

Dla mnie TMS jest to o wiele lepsza produkcja, jak inny serial Apple, wyprodukowany przez Reese Witherspoon, czyli"Truth Be Told" z Octavią Spencer, Aaronem Paulem i Lizzy Caplan w podwójnej roli, po którym sobie obiecywałem najwięcej, bo temat trochę jak z Johna Grishama, a uwielbiam tematy sądowo prawnicze w serialach i filmach, ale średnie i nudne są pierwsze 3 odcinki. See" też średnie było po 3 odcinkach, tak samo jak serial Rolanda Moore'a o wylądowaniu radzieckich astronautów na Księżycu przed Amerykanami, ale podobno serial z Kinnamanem się rozkręca w kolejnych odcinkach.

Jedynie "Dickinson" nawet fajne miał odcinki, z tych które widziałem, zbiera dobre recenzje, ale nie trafił w mój gust. Więc dla mnie TMS i wspomniane przez Was"Servant" to najlepsze seriale Apple, jedyne, które oglądam na bieżąco i raczej nie odpuszczę, przynajmniej w 1 sezonie.

Odpowiedz
#3
Przysiadłem w końcu do The Morning Show, obejrzałem wczoraj 3 odcinki i jestem bardzo zadowolony. Temat Me Too w stacjach telewizyjnych został już przedstawiony na przykład w Bombshell, ale tam to była dziecinada, a nie uczciwe podejście do tematu, dopiero tutaj dostaję dorosłe, niejednoznaczne spojrzenie. Nie wiem jak to się potoczy dalej, ale póki co wszystko jest pięknie rozpisane, rozegrane. Parę scen jest naprawdę mocnych: rozmowy oskarżonego Kesslera z jego telewizyjną partnerką, oraz, zwłaszcza z oskarżonym już dawno temu reżyserem filmowym to wielka telewizja. Ogólnie, to na razie wszystko rozwija się tak, że jakby ktoś dał mi scenariusz do konsultacji, to bym powiedział, że dobre, nic nie zmieniać, kręcić jak jest. Zwłaszcza podoba mi się, że twórcy nie bali się pokazać wciąż istniejących romansów biurowych, które są jak najbardziej w porządku, a przez zjebane czasy każdy się boi, jedna parka nawet licytuje się kto tutaj właściwie jest od kogo zależny i kto mógłby za romans ewentualnie beknąć :)
Mam nadzieję, że dalej jest tak samo dobrze.
Jennifer Aniston na razie wielka rola.

Odpowiedz
#4
Skończyłem The Morning Show, a że nie ma chyba zainteresowania, to zostawię tutaj opinię. Pierwszy sezon (jak to często bywa) jest znakomity, przemyślany od początku do końca, umiejętnie poruszający wszystkie tematy, które bierze na tapet. Najlepsze ujęcie tematyki około MeToo jakie widziałem gdziekolwiek. Następnie wjeżdża drugi sezon, który już nie jest taki fajny, nie było na niego zbytnio pomysłu oprócz tego, żeby istniejącym bohaterom dopisać jakieś tam przygody. Na minus na pewno to, że scenarzyści ulegli presji rzeczywistości i wcisnęli pandemię. Samo w sobie jest to trochę ciekawe, bo to chyba pierwszy poważny serial/film odnoszący się bezpośrednio do wydarzeń sprzed roku, ale zrobiono to dosyć topornie, na przykład nie mogli sobie darować najbardziej oczywistej sytuacji, czyli producentki zbywającej korespondenta w Chinach słowami "no dobrze, jest sobie pandemia w Chinach, ale jak to wpłynie na życie zwykłych Amerykanów? Tutaj życie toczy się po staremu, przesadzasz!".
W każdym razie chciałbym zobaczyć rozwinięcie tej historii bez pandemii, bo ona zabrała trochę czasu ekranowego oraz umożliwiła banalną kulminację w ostatnim odcinku.
I sezon: z lekką przesadą, ale dam 9/10
II sezon: dużo gorzej, 5-6/10.

O dziwo bardzo polubiłem postać Jennifer Aniston, jest bardzo dobrze napisana, cudownie ujęto w niej to, jak sama autentycznie nie zdaje sobie sprawy ze swojego egoizmu i dopiero powoli to odkrywa w rytm tego, jak świat jej się wali. Ja bym jej dał Emmy za tą rolę, zwłaszcza, że rok temu na pewno nie była gorsza niż Zendaya w Euforii. Byłby to chyba pierwszy przypadek, gdy Emmy dostaje zarówno aktorka, jak i jej postać, która w serialu Emmy ma :)

Odpowiedz
#5
Ogląda ktoś The Morning Show? Parę dni temu pojawiły się pierwsze odcinki trzeciego sezonu, obejrzałem i, jak to często bywa, odczucia mam ambiwalentne. Z jednej strony bardzo lubię ten serial, głównie dzięki rolom Aniston i Witherspoon, poza tym podoba mi się aktualność scenariusza: większość seriali (takich niehistorycznych) próbuje udawać, że niby rozgrywają się współcześnie, w naszym świecie, ale jednak dystansują się od konkretnych wydarzeń, nazwisk polityków, a tutaj mamy podane kawa na ławę, że jest 2022, trwa wojna na Ukrainie, a telewizja relacjonuje gadki Xi Jinpinga z Joe Bidenem. Do tego Don Draper w roli Elona Muska (chociaż to akurat przeczy poprzedniemu zdaniu, bo w świecie TMS nie ma Tesli, nie ma SpaceX, tylko jest Hyperion One i Paul Marks) :D Z drugiej strony podtrzymuję moją opinię po drugim sezonie, że o ile pierwszy sezon to naprawdę świetny kawałek telewizji, który polecam każdemu, tak drugi sezon i początek trzeciego to klasyczna zagrywka, czyli skoro mamy bohaterów, których polubili widzowie, to po prostu rzucajmy w nich problemami i będzie spoko. I niby jest spoko, miło się ogląda, ale ciężar pierwszego sezonu zupełnie się ulotnił.

Odpowiedz
#6
Jako chyba jedyny na forum oglądam The Morning Show, wczoraj był finał trzeciego sezonu. Poszli mocno w klimaty Sukcesji, co mi się całkiem podoba, czyli na pierwszy plan wchodzą korpo zagrywki, głosowania zarządu, wykupy, przejęcia i cała ta walka o władzę - to wszystko było spoko, jednak w samym finale musiał wjechać cudowny twist rodem z feministycznych marzeń, w efekcie którego makiaweliczny miliarder zostaje upokorzony i ukarany za swoje wszystkie grzechy, a dwie główne bohaterki wygrywają. Można mieć sporo zastrzeżeń, ale jednak mocno czekałem co tydzień na kolejne odcinki, jeśli będzie kolejny sezon to oczywiście będę oglądać dalej.

Odpowiedz
#7
[Obrazek: The-Morning-Show-Cast.jpg]


Cytat:Mitch Kessler (w tej roli Steve Carell) po ujawnieniu skandalu zostaje natychmiast zwolniony z programu, po piętnastu latach dzielenia ekranu z Alex Levy (Jennifer Aniston). Szybko się okazuje, że nie może być powrotu do reguł sprzed tego wydarzenia. Także praca w studiu i relacje pomiędzy współpracownikami na trwałe ulegają – wciąż nieoczywistej – zmianie.

oczekiwania miałem żadne ale wciągnął mnie, TMS szydzi ze śniadaniówek, celebrytów i dziennikarzy, pokazując ich jako osoby zakłamane i manipulujące informacjami, najlepiej jest to pokazane, że to nie ma nic związane od dawna z wiadomościami tylko lokowaniem produktów, reklamami

niestety finałowy odcinek pierwszego sezonu bardzo mnie rozczarował, myślałem, że wszystkie maski spadną, a dostałem kompletny banał

lepszym rozwiązaniem byłoby, że dochodzi do

z postaci to Alex od razu widać, że karierowiczka, bez telewizji nie istnieje i poświeci nawet własną rodzinę, nie polubiłem jej od pierwszych minut, w dodatku ciągle zmienia zdanie, raz nie lubi Bradley, potem lubi, później znowu jej coś strzela do łba i ją lubi aż biegnie za nią po ulicy i przeprasza, Cory świetny, to samo Charlie, Mitcha mi się wydaje, że jest najmniej w tym serialu (sezonie) ale grający go Steve to wciąż klasa

no co by nie było to Aniston tutaj robi robotę w tym serialu np. w kłótni z córką jak przyszła z pizzą (fuck you, kid!)

Odpowiedz
#8
Nie było tematu? Simek pisał kulka razy o tym, ale widocznie to było w jakimś zbiorczym wątku o serialach.

Jestem nic dość zainteresowany, ale nie wiem jak tam to produkcyjnie wygląda. Ile tego planują?
.

Odpowiedz
#9
Chyba tylko w krótkiej piłce pisałem. Będzie mi się chciało, to poprzenoszę posty.
Chyba kręcą kolejny sezon. Jakby co, to można bezproblemowo obejrzeć tylko pierwszy sezon i uznać to za zamkniętą historię Mitcha, a jeśli się spodobają bohaterowi, to zawsze można zostać z nimi na dłużej.

Odpowiedz
#10
Wziąłem się za to i początkowo dobrze weszło. Natomiast obecnie jestem po dwóch sezonach i ocenia z każdą chwilą leci w dół. Mam wrażenie, że nie ma tutaj nawet cienia pomysłu na całość.

Pierwszy sezon był inny, bo miał jasno określone wątki, a wraz z nimi wydawało się, że opowieść gdzieś zmierza i jest o czymś. Początek jest bardzo dobry, a ekspozycja prowadzona tutaj jest świetnie. Bohaterowie są wyraziści, a pomaga wszystkiemu wysoki poziom aktorstwa i dialogów. Wkręcić to może, bo jest tutaj fajny efekt bycia wrzuconym na głęboką wodę, ale przy jednocześnie komfortowych warunkach. To jest zawsze dobra realizacja, jeżeli udaje się zbudować wrażenie rozwiniętego już - scementowanego wręcz w tym wypadku - środowiska, które jest czytelne od pierwszych minut.

Kręci się to w pierwszej serii dobrze, bo - jak wspomniałem - ma ona konkretne kierunki. Jest sobie główny bohater, którego grzechy z przeszłości są punktem startowym całej opowieści. Ciekawe jest to, że on zdaje się nie rozumieć, że w ogóle kiedykolwiek robił coś złego. Fajnie to rezonuje to z dzisiejszą rzeczywistością, gdzie z dnia na dzień mogą się zmienić jakieś mody i trendy, przez co odbiór tych samych rzeczy dziejących się wczoraj, będzie kompletnie inny dzisiaj. W przypadku tego serialu chodzi konkretnie o zjawisko zwane "me too". No i fajnie tam to rozpisali, mimo że momentami bardzo dosłownie. Dodatkowym plusem jest ostentacyjne wręcz podkreślanie, że serial rozgrywa się w realnym świecie, a nie jakiejś takiej trochę rzeczywistości równoległej. Oskarżony o nadużycia seksualne bohater zestawia się więc sam z Harveyem Weinsteinem i zwraca uwagę, że nie był taki sam. W związku z tym przekonaniem podejmuje walkę o zmycie z siebie krytycznych spojrzeń całego świata. Fajne jest to, że sama ta postać jest na drugim planie, ale jednocześnie cała fabuła kręci się wokół niego, jego przeszłości, jego ruchów i planów. Obok jest masa wątków mniej i bardziej pobocznych, które przewijają się z dużą dynamiką, przez co treści jest tutaj multum. I to treści na niezłym poziomie.

No ale w końcu przychodzi rozwiązanie tej całej historii, które jest 3 półki niżej niż droga do niego. Bohaterowie zaczynają zachowywać się inaczej, tylko dlatego, że widzowie dowiedzieli się o nich pewnych nowych - dla nich starych - rzeczy, co jest zawsze słabym zagraniem. Jeszcze słabsze jest to, że te ich przemiany są w zasadzie kluczowe dla finału. Więc na koniec zostałem rozczarowany. Mimo tego sięgnąłem po drugi sezon, bo mam tak, że jak już w jakiś serial się trochę wkręcę, to ciężko mi go porzucać. No i teraz widzę, że idzie to coraz gorzej. Drugi sezon do pewnego momentu jest toporną kontynuacją pierwszego., Toporną w tym sensie, że dużo gorzej rozpisaną, ale przy tym wydaje się obiecywać jakieś konkluzje. No i tutaj to już w ogóle "a idź pan w huj".

Drugi sezon oceniam więc wręcz jako cienki.

Obecnie zacząłem trzeci i po pierwszym odcinku zaczynam czuć, że mam kompletnie w dupie już to wszystko. Na dzień dzisiejszy powiedziałbym, że to jest serial o narcystycznych milionerach, których pobolewa to, że czasami "prosty lub" pozwala sobie ich nie uwielbiać. Wkurzają mnie już wszyscy bohaterowie.
.

Odpowiedz
#11
Ja tam lubię oglądać tych bohaterów, chociaż są to w dużej mierze buce :P Główny problem 2. i 3. sezonu jest taki, że tam średnio był pomysł na fabułę inny niż "niech ci bohaterowie sobie dalej żyją swoim życiem, a my to pokażemy na tle prawdziwych wydarzeń z ostatnich lat".

Ciekawy jestem jak ci się spodoba Don Draper/Elon Musk :P

Odpowiedz
#12
Dokładnie to miałem na myśli - tam już nie ma żadnej historii, żadnego celu. Jedyny konkretny wątek zakończono "z dupy". Oglądać to ich też nawet lubię, bo w większości sytuacji dostają w pysk od życia, na co w 200% zasługują.
.

Odpowiedz
#13
Zadebiutował czwarty sezon, jestem po dwóch odcinkach i cóż... No nie da się tego serialu (poza pierwszym sezonem) z czystym sumieniem polecić, bo co sezon jest gorzej. Zawiązanie akcji w najnowszej odsłonie jest po prostu marne i przesadzone, chociaż muszę przyznać że motyw z deep fakiem wyszedł dosyć zgrabnie: aż musiałem sobie cofnąć odcinek i sprawdzić czy naprawdę słyszałem to co słyszałem i bohaterka ma rację twierdząc że ją wrobiono.
Poza tym już nikt tutaj nie udaje że ma jakiś sensowny pomysł na fabułę oprócz ciągłego przekomarzania się głównych bohaterek i podkładania sobie świń na szczytach władzy.
Bardzo lubię jako przyjemne patrzydło, no ale dobre to to już od dawna nie jest.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  That '70s Show (Różowe lata 70-te) XITERS 63 15,222 10-09-2023, 18:48
Ostatni post: Ted
  Horace and Pete (2016, web show od Louisa C.K.) Norton 0 1,987 06-08-2016, 04:42
Ostatni post: Norton
  Powers (sci-fi superhero cop show dla PSN) Gal Anonim 12 4,232 11-03-2015, 00:25
Ostatni post: Gal Anonim
  The Cleveland Show Maik 7 2,321 14-07-2008, 20:28
Ostatni post: Snuffer



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości