The Thing (2011)
The Thing ma się do The Thing jak Sucker Punch do Thelmy i Louise?

Jeszcze nie oglądałem, ale wiem że przesadzasz tak bardzo, że już bardziej się nie da.

Odpowiedz
Lubię czy nie lubię odpieram tylko twoje fałszywe oskarżenia w stosunku do filmu :P

Odpowiedz
Military, nie denerwuj się tak, bo Ci żyłka pęknie... ;)
Hail to the king, baby!

Odpowiedz
military po prostu nie może znieść faktu, że projekt nie trafił w ręce braci Strause.

The Thing vs Norwegians: Requiem for an Ice to byłoby coś.

No bo ci panowie wiedzą jak się robi filmy z poszanowanie klasyki do której się odnoszą, prawda military? Prawda?!

Odpowiedz
Lol, jak trudno jest niektórym znieść, że inni ludzie mają inne gusta.:) Troszkę to żałosne, Mierzwiak. Wiem, pewnie powiesz że żałosne to są moje posty, bla bla. Daruj sobie.:)

Odpowiedz
Z calym szacunkiem Military, ale albo sie nie wyspales albo naprawde ogladales ten film na jakims niezlym haju. Pieprzysz od rzeczy.
Ten film nie umywa sie do wersji carpentera, ale ma tez swoje plusiki. Male ale ma.
Bardzo podobala mi sie postac Larsa, widac w niej power.
Niepodobal mi sie kompletnie ten pizdus plastus z kolczykiem, ktory poprostu obral sobie za cel stworzenie odpowoednika roli Kurta. Moim zdaniem nie potrzebnie.
Jest rowniez murzyn, pan eko ktory jak na typowa hollywodzka produkcje musi zginac.
Ogolnie dostalem o filmu to czego sie spodziewalem. Nie powalil mnie i bylem pewien ze tak bedzie, ale rowniez mnie nie rozczarowal.
Jako fan carpenterowskiego thinga czuje niedosyt, zauwazam mnostwo niescislosci, ale rowniez odkrywam mnostwo fajnych smaczkow.

Odpowiedz
Wojskowy przesadza, ale tylko odrobinę. Z obozu Norwegów zapamiętałem tylko psa, Larsa (bo nie mówił po angielsku), Mr Eko (bo jest czarny i nie jest Norwegiem), oraz MEW (bo jest kobietą). Reszta to tło, na które nie zwraca się absolutnie uwagi.
Predator, Norwegowie jechali śnieżnym łazikiem, jechali, opowiadali sobie dowcipy, jeden z nich słuchał szumu w radiu, jechali dalej, nagle wrzask STOP!, poczym łazik spadł w szczelinę i odkryli statek.
Shamar, jest tutaj postać Larsa, która mogłaby spokojnie wystąpić u Carpentera oraz pies, który fajnie biega po śniegu.

Odpowiedz
Największą bolączką nowego Cosia (oprócz samego faktu jego powstania ;)) jest to, że prawie przez cały seans towarzyszyło mi wrażenie kompletnej wtórności w niemal każdym calu. To tak, jakby przed rozpoczęciem pisania scenariusza koleś za to odpowiedzialny obejrzał jeszcze raz wersję Carpentera i robił sobie notatki w stylu "chcę mieć taką scenę w swoim filmie. Dla niepoznaki zmienimy parę szczegółów". Najbardziej uderzyło mnie to w scenie
Trochę czepialstwa:
I parę małych plusików, bo jako urodzony optymista patrzący na świat z nadzieją i uśmiechem na ustach szukam ich wszędzie:
A co do sceny odkrycia statku - Predator dobrze prawi, nasłuchujący sygnału Norweg kazał zatrzymać łazik w miejscu, gdzie sygnał był najsilniejszy, a najsilniejszy był nad szczeliną. Nie ma tu żadnej przypadkowości. A to, że scena za dobrze nie wygląda to już inna sprawa...
"That is not dead, which can eternal lie,
And with strange aeons even death may die."

Odpowiedz
Żeby była jasność: WIEM, że na początku Norwegowie nasłuchiwali sygnału, ale powtarzam - czy musieli odkryć statek za pomocą beznadziejnej sekwencji w CGI, która stwarza więcej problemów niż rozwiązuje? Bo jeśli w taki sposób odkryli statek, to co się stało z pojazdem? Niby jak go wydobyli? Jak sami się wydostali ze szczeliny, skoro nie mieli sprzętu, a spod ziemi raczej nie mogli nikogo powiadomić przez radio? A jeśli pojazd zapadł się na sam dół, czemu nikomu nic się stało? I gdzie on był na tym dole, skoro pokazana jest panorama ze statkiem i bez wraku łazika? Widzicie, ten film właśnie takimi głupotami stoi - niby małe, ale jest ich tak wiele, że w zasadzie nic tu nie ma sensu. Tak to jest, jak się sceny wymyśla na zasadzie "byle efektowniej". Oryginalny Coś jakoś obywał się bez takich akcji, bo Carpenter dobrze wiedział, że one nic nie wnoszą do filmu. Oprócz powiewu tandety.

Oczywiście, Coś 1984 nie jest bez wad. Obecność broni, końcówka z dynamitem, klejenie ufo w piwnicy - to nie są dobre motywy. Ale tych świetnych jest taki natłok, że kilka słabych nie ma żadnego znaczenia.

W nowym cosiu podobały mi się dwie rzeczy: ten rudobrody facet (pewnie Lars, skoro wszyscy go pamiętają - ja jakoś nie zapamiętałem jego imienia) i sekcja Cosia, który zaczął pochłaniać ofiarę. No i Edgerton był w sumie dobrym wyborem obsadowym, ale nie miał co grać. Ok, macie - to są zalety. Ale film tak ekstremalnie mnie wkurzył, że zwyczajnie przestały mieć znaczenie.

Odpowiedz
(26-11-2011, 20:53)military napisał(a): Ok, macie - to są zalety. Ale film tak ekstremalnie mnie wkurzył, że zwyczajnie przestały mieć znaczenie.
Po treściach Twoich wypowiedzi stwierdzam, że zdrowy rozsądek też przestaje mnieć znaczenie...

Odpowiedz
W większości zarzutów militarny ma rację, bo The Thing to film głupi, efekciarski, nie mający za grosz sensu i składu, oraz mający tylko niewiele wspólnego z pierwszym filmem.
Już od samego początku wiadomo, że ten film to nie jest prequel Cosia! Nic tu nie jest tak jak widzieliśmy w zarchiwizowanych nagraniach, które znalazł Mcready w zniszczonej bazie.
Być może military przesadził z zarzutami z bronią, ale reszta argumentów jest jak najbardziej ok. Twórcy czy scenarzyści tego filmu nie oglądali dokładnie pierwszego filmu, zarżnęli legendę, sprowadzili postać kosmity do wrzeszczącego i wijącego bezsensownie mackami na wszystkie strony stwora.
Bohaterowie to niestety postacie wycięte z kartonu, nie mające za grosz osobowości, jedynie Lars to gość, którego można autentycznie polubić. O reszcie szkoda gadać.
Jedyny plus tego filmu to sceny na napisach, reszta to jakaś scenariuszowa popelina.
2/10 za napisy końcowe.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Cytat:Jedyny plus tego filmu to sceny na napisach

Dla mnie również to jedyny plus :) Oglądając te scenki, przerywane napisami końcowymi, poczułem to fajne uczucie, że tu się zaczyna historia kina, kilkadziesiąt mil dalej leży stacja badawcza z kultową załogą z epoki eighties, komputerem atari czy innym commodore i ogólnie mega czad i że to właśnie w tym miejscu rozpoczyna się jedna z opowieści, które ukształtowały mnie jako istotę ludzką (a nie CGI imitacje).

I pamiętajcie: driving this road until death sets you free:







Odpowiedz
To i o tym warto pamiętać:
http://clarkesworldmagazine.com/watts_01_10/

Odpowiedz
Cytat:Po treściach Twoich wypowiedzi stwierdzam, że zdrowy rozsądek też przestaje mnieć znaczenie...

Odejdź z tego forum, istoto.

Odpowiedz
(27-11-2011, 10:59)military napisał(a):
Cytat:Po treściach Twoich wypowiedzi stwierdzam, że zdrowy rozsądek też przestaje mnieć znaczenie...

Odejdź z tego forum, istoto.

Zaraz po Tobie...

Odpowiedz
Virgo, wydaje mi się, że masz za mały staż, by móc tak kozaczyć. Napisz chociaż tysiąc postów, daj się poznać jako człowiek, z którym można pogadać o filmach, a dopiero potem zacznij się czepiać innych userów i ich zdrowego rozsądku/jego braku.
Mental, kiedyś widziałem podobny filmik, tylko w klimatach bardziej postapokaliptycznych, jakieś pustynie, grupka najemników szukających posterunku wojskowego, czy coś... jak człek chce, to i z zabawek zrobi rewelacyjny film.
I wracając do tematu, to skąd się wziął helikopter i pilot na samym końcu? Przyleciał, bo... bo tak? Czy może umknął mi fakt, że w bazie był drugi helikopter i drugi pilot?

Odpowiedz
Ciuniek]
Czyli co? Statek sam wyzdrowiał przez te 100 tys. lat pod lodem?
[/quote]

W stosunku do wersji z 2011 roku można wytłumaczyć to w ten sposób : Obcy rozbija się na antarktydzie ( może jest ranny ), statek jest nie do końca zniszczony. Coś wychodzi niestety niesprzyjające warunki pogodowe pokonują go a ten nie może powrócić już na w miarę sprawny statek, który jak się okazuje ciągle nadawał sygnał naprowadzający.

[quote=Ciuniek napisał(a):

Palmer u Carpentera
military napisał(a):Bo jeśli w taki sposób odkryli statek, to co się stało z pojazdem? Niby jak go wydobyli? Jak sami się wydostali ze szczeliny, skoro nie mieli sprzętu, a spod ziemi raczej nie mogli nikogo powiadomić przez radio?

Czy naprawdę potrzebne ci sceny wzywania pomocy przez radio Norwegów, które spokojnie mogło złapać zasięg z owej już totalnie odkrytej szczeliny ?? Podkreślam że to działo się niedaleko bazy Norweskiej < niecałe 2 kilometry.

military napisał(a):Oczywiście, Coś 1984 nie jest bez wad.

Nawet nie wiesz z którego roku jest oryginał a potrafisz kłócić się o największe szczegóły prequela.

'raven napisał(a):I wracając do tematu, to skąd się wziął helikopter i pilot na samym końcu? Przyleciał, bo... bo tak? Czy może umknął mi fakt, że w bazie był drugi helikopter i drugi pilot?

W scenach wyciętych nasz samobójczy radiooperator tłumaczy jednemu z amerykanów, że wszyscy piloci wylecieli do MacMurdo po kerozynę i będą za kilka dni. W późniejszych wydarzeniach w Carpenterowskiej wersji MacReady potwierdza to stwierdzając, że we wraku helikoptera doliczył się czternastu karnistrów kerozyny. Ową wyciętą scenę można zobaczyć na którymś z meaking offów na youtube, może na bd wyjdzie jakąś wersja reżyserska wyjaśniająca te bolączkę. To jednak nie usprawiedliwia błędu reżyserskiego nie wyjaśniającego tego zdarzenia.



Odpowiedz
Myślałem, że będzie beznadziejnie, a ten film to zwykły przeciętniak. Jest masakrycznie przycięty (brak wstępu z trailera) i generalnie źle zmontowany. Mimo wszystko 0/10 mu nie wystawię bo kilka rzeczy mi się podobało. Twórcy starali sie jak mogli, aby zbliżyć się do klimatu Carpentera ale im się nie udało. Walką na statku Cosia przemilczę.

4/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Spodziewałem się kupy, a wyszło nie najgorzej. Strasznie dużo nakopiowali tego, co zrobił Carpenter, ale przynajmniej da się to oglądać bez bólu żadnej plomby :) Moje nawet pozytywne odczucie zachwiali durną końcówką, po czym entuzjazm torchę wrócił oglądając napisy końcowe.
W sumie gówno to chyba za mocne słowo, ale takie sobie to Coś.

4/10
"I have a competition in me. I want no one else to succeed. I hate most people." - Daniel Plainview

Odpowiedz
Jeszcze jedna wycieczka personalna- ban na tydzień- nie będę się szczypał z wami cukiereczki.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Thing - ten film z chodzącą głową! Glut 581 133,437 23-04-2026, 13:07
Ostatni post: slepy51
  Livide - 2011 slepy51 15 5,144 10-08-2013, 19:12
Ostatni post: Tomkiewicz



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości