The Usual Suspects (1995) reż. Bryan Singer
#21
Można doliczyć i mnie. Jednorazowy film. Tutaj twist psuje jakiekolwiek chęci powtórki choć próbowałem 2 razy.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#22
Widziałem tylko raz i dawno, więc może źle pamiętam, ale zakończenie wydawało mi się debilne. Czy Kajzerek czasem

Odpowiedz
#23
Niby nie mam na punkcie tego filmu bzika, ale jezeli lecialby w telewizji, a ja zaczalbym ogladac to pewnie obejrzalbym do konca. Zazwyczaj wsiakam i tyle, chodzi chyba o specyficzna, lekko snujo-senna i epizodyczna narracje, atmosfere oraz aktorstwo. Zachwytow nad samym scenariuszem i twistem nie podzielam, i moge jak najbardziej zrozumiec, ze ten film niektorych po prostu nie angazuje. Moja Daczka, ktora bardzo lubi thrillery, po seansie TUS, ktory jej polecilem jako jeden z lepszych w gatunku, tylko na mnie spojrzala w ten sposob:

https://media0.giphy.com/media/99P7jBfNjo2Tm/200.webp?cid=ecf05e47t5vctm58toezc4v8wmtxu3eq6u37qil6hoypz9sf&rid=200.webp


Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#24
A wiecie co? A po mnie ten film spłynął. Ileż on razy we wszelakich rankingach się pojawia, jak jest chwalony i uwielbiany to brak słów. Przed obejrzeniem miałem jakieś przeczucie, że będę obcować z czymś wybitnym. Singera znam, obsadę także (i to z dobrych produkcji). US jest dobry, ale twist jest wymuszony, zaś początek wcale mnie nie zaangażował. Jednorazowy i raczej bez fajerwerków.

6/10

Odpowiedz
#25
Niniejszym także dołączam do grona uważającego ten film za zbyt przehajpowany. Ot, przyzwoita, sprawnie nakręcona sensacja, ale skłamię jeśli powiem, że się wciągnąłem na maksa i zapamiętam z tego wiele.

Zaczyna się obiecująco. Wprowadzenie postaci Keysera Söze'a całkiem fajne, mimo, że z tym sikaniem to bardziej widzę to w jakiejś parodii gatunku. Niestety dalej to robiłem się tylko bardziej obojętny na tą całą akcję. Wiem czego mi tu zabrakło - galerii świetnie napisanych bohaterów o nakreślonych portretach psychologicznych, jak u Manna. Kint i Keaton jako postacie jeszcze się bronią, ale reszta z głównej 5-tki kompletnie nie wykorzystana i nie dostaje swych zapadających w pamięć momentów. Przez to wszystko ich losy mi kompletnie zwisały.

Jeszcze kwestia słynnego twistu. Niestety ja się już wcześniej skojarzyłem na czym będzie on polegał, więc większą część seansu spędziłem z myślą "No, powiedzcie już to". Choć nawet gdybym wcześniej nie zajrzał w obsadę, to też byłbym w stanie przewidzieć.

7/10 - podwyższam za Spacey'ego przywłaszczającego każdą scenę i całkiem spoko realizację.

Odpowiedz
#26
(22-04-2023, 08:09)Kryst_007 napisał(a): ale reszta z głównej 5-tki kompletnie nie wykorzystana i nie dostaje swych zapadających w pamięć momentów. Przez to wszystko ich losy mi kompletnie zwisały.

Whut? Przecież scena okazania to złoto totalne, po którym cała ekipa zdobywa moją sympatię.


Odpowiedz
#27
Gdyby na tej jednej scenie się to nie skończyło to byłbym absolutnie zadowolony

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Congo (1995) - gadająca gorylica, diamenty i ciasto sezamowe slepy51 15 357 02-07-2026, 23:14
Ostatni post: Mefisto
  Braveheart (1995) reż. Mel Gibson Phlogiston2 151 34,037 15-10-2024, 02:28
Ostatni post: Bucho
  The Hunted aka W potrzasku (1995) shamar 2 478 07-09-2023, 20:47
Ostatni post: Gieferg
  Zostawić Las Vegas/Leaving Las Vegas (1995) reż. Mike Figgis SonnyCrockett 0 2,251 20-10-2010, 23:45
Ostatni post: SonnyCrockett



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości