14-08-2011, 13:47
|
The Wire
|
|
Może troche za dużo losowych ujęć pojawiających się zbyt szybko jest pod koniec, ja bardziej wolę Twoje inne tributy jak ten z SFU - wolniejsze tempo, ale z pomysłem i określonym rytmem, jakąś logiką, a tutaj po prostu wrzucasz nowy kadr przy mocniejszym szarpnięciu gitary, wygląda to bardziej jak trailer, a nie tribute.
28-08-2011, 17:28
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
03-10-2011, 09:41
Jakieś półtora roku temu skończyłem oglądać pierwszy sezon. Dziś skończyłem sezon drugi. The Wire to najlepszy serial jaki dane mi był oglądać (idzie równo z Breaking Bad, choć ten czasami zostaje w tyle).
28-03-2012, 15:55
Dzisiaj skończyłem pierwszy sezon(tydzień czasu zajął mi) i jak na razie najlepsza rzecz od HBO jaką oglądałem. SFU czy Sopranos po obejrzeniu całości są dla mnie świetnymi serialami, ale jednak trochę czasu trwało niż się do nich przekonałem podczas oglądania. Z Kablem w zasadzie zaprzyjaźniłem się od pierwszego odcinka, niesamowicie wciągając rzecz ze świetnym scenariusz i postaciami. Oglądam dalej, bo pewnie będzie jeszcze lepiej :P.
04-05-2012, 11:46
Drugi sezon zaliczony ;)
Szybko poszło, nawet bardzo, ale co zrobić wciąga niesamowicie, choć na początku miałem trochę problem przystosować się do nowej sytuacji: Jaram się, że jeszcze 3 sezony tego genialnego serialu przede mną, szkoda że sesja zbliża się nieubłaganie i chyba utrzymanie obecnego tempa oglądania jest niemożliwe. 07-05-2012, 20:17
Jakieś spoilery mogą się pojawić.
Cytat:No one wins. One side just loses more slowly. Koniec! 3 tyg. z hakiem zajęło mi obejrzenie całość, jakże to był dobrze spożytkowany czas, ale od początku. Tak jak napisałem wyżej The Wire kupiło mnie od pierwszego odc. i tak jak już zdecydowana większość tutaj pisała jest to serial praktycznie pozbawiony wad. Najlepsze sezony to chyba 3 i 4, jednak po zobaczeniu wszystkich odcinków ciężko o jakaś klasyfikacje, lepiej po prostu napisać, że całość jest wyjebana w kosmos :D . Co mi się najbardziej podobało w The Wire to oczywiście: a) bohaterowie - tyle zajebistych postaci w jednym serialu, coś niesamowitego, ulubione twarze to McNulty, Bunk, Lester, a po drugiej stronie ofc Omar i Stringer b) dialogi i humor - tyle genialnych linijek padło w tym serialu, że przy powtórce będę chyba siedział z notatnikiem i zapisywał, żeby nic mi nie umknęło. No i to przekomarzanie się pomiędzy bohaterami, oprócz trio McNulty-Bunk-Lester zawsze uśmiechała mi się gęba jak ta gruba menda Landsman dochodziła do głosu :D. Czarnuchy z getta też czasem potrafiły solidnie dowalić do pieca, szczególnie co zapadło mi w pamięci to rozmowa Bodiego i Poota na początku trzeciego sezonu: c) scenariusz - podobnie jak z SFU, cholernie życiowy serial choć dotykać całkiem innych problemów. To co serwują nam twórcy nie wydaje się ani trochę przekłamane. Jak lustro odbija to co widzimy chociażby na swoim podwórku(system, który nigdzie nie działa tak jak powinien). Po dwa, mimo iż nigdy nie byłem w Baltimore wierze, że Simon przekazał nam dokładnie to co widział, a widział sporo: Cytat:Nie ulega wątpliwości, że osobą numer 1 w całym tym projekcie jest David Simon - pomysłodawca, producent wykonawczy i współscenarzysta. To on sprawował największą kontrolę, tak na planie, jak i poza nim, ograniczając tym samym rolę wielu pojawiających się w The Wire reżyserów do zwykłych rzemieślników (z dyrygującą dwoma odcinkami Agnieszką Holland włącznie). Simon wcześniej przez 12 lat pracował jako dziennikarz śledczy dla gazety Baltimore Sun. Gdy gazeta została wykupiona przez konkurencję - o którym to procesie także serial w pewnym miejscu opowiada - rzucił pracę i zajął się pisaniem literatury faktu. Najpierw rok czasu spędził ściśle współpracując z policyjnym wydziałem zabójstw, czego efektem była powieść pt. Homicide: A Year on the Killing Streets. Po jej sukcesie jedna z telewizji zaproponowała mu serialową ekranizację - znaną u nas jako Wydział zabójstw Baltimore - której stał się jednym z producentów. Następnie, wraz z policjantem Edem Burnsem, rok czasu spędził w murzyńskim getcie, gdzie obserwował życie miejscowych narkomanów i dilerów narkotykowych. Zaprzyjaźnili się wówczas z pewnym mężczyzną uzależnionym od heroiny i jego rodziną, czego owocem była quasi-biograficzna powieść pt. The Corner: A Year in the Life of an Inner-City Neighborhood. Również i to dzieło odniosło sukces, co przyniosło ekranizację w postaci mini-serialu zrealizowanego dla stacji HBO, dla której Simon produkuje kolejne tytuły do dziś. A jaki przekaz według mnie płynie z tego serialu ? Czy Simon chciał czy nie, pojechał socjaldemokracje(czy jak to tam nazwać co obecnie mamy) jak burą sukę, pokazał system, który jest zepsuty praktycznie w każdym calu, system, który hołduje oszustów i złodziei, a prawym dopierdala tak, żeby szybko zrozumieli swoje miejsce w szeregu. Niesamowicie smutne i prawdziwe. Przed obejrzeniem Kabla przeczytałem, że jest to najlepsza libertariańska propaganda(choć sam autor jest innego zdania). I rzeczywiście, po obejrzeniu trudno się z tym nie zgodzić, choć oczywiście każdy może widzieć inne rozwiązania problemów przedstawionych w serialu i w tym też duża jego siła. Dostaliśmy od HBO tylko obraz rzeczywistości: policjanci, gangsterzy, robotnicy, politycy, nauczyciele, dziennikarze - tak to wszystko wygląda od podszewki. A czy da się to naprawić ? Cytat:"You follow drugs, you get drug addicts and drug dealers. But you start to follow the money, and you don't know where the fuck it's gonna take you." 20-05-2012, 01:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-05-2012, 01:50 przez hanys.)
Obejrzałbym to, gdyby była cała obsada. McNulty bez Westa to nie McNulty! I GDZIE BUNK?
05-06-2012, 17:41 hanys napisał(a):Przed obejrzeniem Kabla przeczytałem, że jest to najlepsza libertariańska propaganda Instead of the old gods, The Wire is a Greek tragedy in which the postmodern institutions are the Olympian forces. It’s the police department, or the drug economy, or the political structures, or the school administration, or the macroeconomic forces that are throwing the lightning bolts and hitting people in the ass for no decent reason. (...) In this drama, the institutions always prove larger, and those characters with hubris enough to challenge the postmodern construct of American empire are invariably mocked, marginalized, or crushed. -- David Simon http://www.believermag.com/issues/200708/?read=interview_simon Zgrabna próba uniknięcia "politykowania", co najlepiej widać we fragmencie, w którym zamiast "instytucje państwowe/federalne/stanowe" pojawia się neutralne sformułowanie "instytucje postmodernistyczne". Nie zmienia to jednak faktu, że Simon idealnie opisał głównego bohatera swojego działa. 05-06-2012, 21:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-06-2012, 21:50 przez Mental.)
Ehh Stringer Bell nie widział ani jednego odcinka "The Wire", nawet nie wie co traci :s .
Cytat:- Aktor z Twoim dorobkiem i doświadczeniem jeszcze się czegoś uczy? Brzmi niewiarygodnie. Cały wywiad z Elbą: http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=88601 14-06-2012, 23:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2012, 23:24 przez hanys.) |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |




Spoiler




