Thor (2011)
EL-Kal, uważasz że bycie upierdliwym zmieni coś w moim postrzeganiu tej miernoty? Wszystko co miałem do powiedzenia już napisałem, jeśli jest to niezrozumiałe - przykro mi. Nikogo do swojej opinii przekonywać nie zamierzam, są ciekawsze (lepsze) filmy o których można podyskutować.

Odpowiedz
Cytat:zdecydowanie najgorszy z Marvel Universe (do którego Thor za grosz mi nie pasuje).

Mi tak samo. O ile pozostali członkowie Avengers maja jakieś, w miarę realistyczne (oczywiście, jak na realia komiksowe), uzasadnienie w rzeczywistości, tak syn Wszechojca, królewicz Asgardu, z magicznym młotkiem, nijak mi do nich pasuje.

Odpowiedz
(31-08-2011, 11:41)Phil napisał(a): Po pierwsze - film opowiada o niczym.

Po pierwsze wydaje mi się jednak że o czymś opowiada, o naiwności tej opowieści mówić jednak nie będę. Ale powiedzieć że film jest o niczym ?!

Cytat:Po drugie - losy bohatera nie obchodzą mnie w ogóle.

Po drugie rozumiem że skupiłeś się na losach postaci drugoplanowych, że bohater cie nie obchodzi bo nie znasz z komiksu czy tak ?

Cytat:Po trzecie - Loki nie jest zagrożeniem dla Ziemi, Loki nie jest nawet zagrożeniem dla Asgardu.

Po trzecie odniosłem inne wrażenie

Cytat:Po czwarte - nie wierzę w wątek miłosny

Po czwarte w takich filmach ten wątek przy oglądaniu się pomija

Cytat:Niestety jeden z najsłabszych filmów ze stajni Marvela

Są dużo słabsze

Odpowiedz
Cytat:Po czwarte w takich filmach ten wątek przy oglądaniu się pomija

No nie wiem, czy się pomija, skoro to wątek napędowy całej przemiany Thora (a przynajmniej miał być, bo na ekranie tego nie widać), która z kolei napędza resztę filmu...

Odpowiedz
(31-08-2011, 18:43)Kinomaniak napisał(a): Po czwarte w takich filmach ten wątek przy oglądaniu się pomija

LOL

www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Niby spoko się to ogląda, ale... No właśnie, nic poza tym. Nie ma ani jednej sceny, do której chciałbym wrócić, ot, po prostu odbębniony kolejny krok ku Avengers. Na plus: oczywiście Hemsworth, stworzył postać nie tylko charyzmatyczną, lecz także sympatyczną i chyba trudno go nie lubić. Reszta obsady także w porządku, choć nikt inny nie wybija się niczym szczególnym - poza tym, że Natalie wygląda świetnie i jest fajnie wyluzowana, a Kat Dennings jest nawet zabawna. Hiddleston jako Loki to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Aha, zaletą jest także humor - nienachalny, naturalny i zabawny.

Niestety nie potrafię jakoś sprecyzować kolejnych plusów (może jeszcze odniesienia do innych postaci z uniwersum były fajne). Sceny w Asgardzie nużyły i odpychały designem, wątek ziemski jakiś taki za szybko poprowadzony się wydawał, irytowali mnie towarzysze Thora, niektóre efekty specjalne trochę raziły sztucznością. A wątek miłosny to w ogóle wyglądał jak romans na obozie wakacyjnym. Całość nie za bardzo mnie zaangażowała - krótko mówiąc, w pewnym momencie miałem w dupie co się stanie. Szkoda też, że scena po napisach jakaś taka wyjątkowo nieciekawa.

Tak więc sama postać Thora to największy plus filmu, co dobrze rokuje na jego występ w Avengers. Po trailerach spodziewał się dość przeciętnego filmu, i taki też dostałem, choć miałem nadzieję, że jednak będzie to coś lepszego. 5/10.

Odpowiedz
(31-08-2011, 18:51)nawrocki napisał(a): No nie wiem, czy się pomija, skoro to wątek napędowy całej przemiany Thora

Ja bym powiedział raczej że to tylko dodatek do całości filmu

(31-08-2011, 22:47)Azgaroth napisał(a): LOL

Kolejny twój mało inteligentny post który nic nie wnosi do dyskusji

(31-08-2011, 22:07)Phil napisał(a): Dlaczego? Bardzo lubię wątki miłosne w IM, TIH czy CA:FC. Tu jest po prostu słabo. Ratuje tyko Portman i to przez walory wizualne.

Jeśli oceniasz ten wątek przez pryzmat wizualny Natalki to nie mam pytań

Odpowiedz
Cytat:Ja bym powiedział raczej że to tylko dodatek do całości filmu

Idąc dalej tym tropem, cały wątek ziemski (1/3 filmu) to dodatek do niego.

Odpowiedz
No to wybacz mimo iż Natalka jest dla mnie również ładna, to jednak nie będę w tym wypadku tego zaliczał temu wątkowi na plus.

Odpowiedz
pewnie, że nie. Tym bardziej, że nie jest jakoś zadziwiająco ładna - raczej dość przeciętna.

Odpowiedz
Mogą być spoilery, czytać na własną odpowiedzialność.

Jest to trochę takie Masters of Universe XXI wieku, podobieństw do filmu z Dolphem jest cały szereg, tyle że tutaj niektóre rzeczy jakby bardziej rażą. Film zaczyna się od kompletnie nijakiej sceny z efektami których nie warto komentować, potem mamy przejście do Asgardu i znowu cieniarskie efekty, z tym, że sam wątek lodowych gigantów zaczyna być nawet interesujący i przez kolejne 20 minut ogląda się nieźle mając nawet wrażenie że zapowiada się naprawdę dobry film (i może by tak nawet było gdyby cały był osadzony w realiach Asgardu i okolic). Efekty z czasem również przestają drażnić (może poza tym jak wypuszczany jest Destroyer, który zresztą sam w sobie też jest kompletnie beznadziejny i ta znikająca krata czy co to tam było - efekt jak z gier na Amigę).

No a potem rozkręca się wątek ziemski i film pada na pysk. Fajne są tu już tylko pojedyncze momenty (jak ten z kubkiem choćby). W ogóle rola postaci Portman w tym filmie jest kompletnie nijaka, a cały wątek "romansowy" tak bardzo na odpie**** się jak to tylko możliwe. Musiał być, wiadomo, to go napisali na kolanie i dorzucili.

Niezła jest jeszcze akcja z S.H.I.E.L.D (choć z drugiej strony niezbyt zgrabnie wkomponowana w fabułę), cameo Hawkeye'a niby fajne, tyle że daremne i nie wiadomo po co (nic nie zrobił poza gadaniem). Potem mamy uwolnienie Thora przez doktorka z rąk agencji - epic facepalm - ok, niech sobie idzie, w końcu to rzekomo kumpel jakiegoś tam doktorka, co tam że właśnie rozłożył tuzin agentów próbując dostać się do obiektu badań...

Dalej mamy szczyt kiczowatości z chwilą przybycia na ziemię kompanów Thora (ale mogę to przeżyć skoro MOTU przeżyłem bez problemów), potem naprawdę beznadziejną walkę z Destroyerem (i przerażająco tanio wyglądające efekty) i nieco lepszą finałową z Lokim (ale i tak starcie Dolpha-He-Mana z Langellą-Szkieletorem było lepsze :P).

Na plus Hemsworth, Hiddleston, akcja u lodowych gigantów, bijatyka z agentami i w sumie chyba tyle.

Tak naprawdę to z całego marvelowskiego filmowego uniwersum był tylko jeden film, który się sprawdza jako film sam w sobie, odrębna całość - i jest nim pierwszy Iron Man. Cała reszta to niezbyt zgrabne kolejne prologi do Avengersów. Z jednej strony je to w jakiś sposób ratuje, bo często te sceny nawiązujące do Avengers są najmocniejszymi punktami tych filmów (no i gdyby nie to, że to jednak są te prologi do Avengersów pewnie bez problemu bym o nich zapomniał w tydzień po obejrzeniu); z drugiej jest to wada, bo często te nawiązania są wrąbane do filmu jak prostopadłościan wbity w trójkątny otwór za pomocą młota (no pun intended), i dotyczy to szczególnie Thora.
Lepiej żeby Avengers było tego warte :P

5/10 - czyli trochę słabiej niż w przypadku Capa, dobrze że olałem kino.

Odpowiedz
(01-09-2011, 11:03)Kinomaniak napisał(a): Kolejny twój mało inteligentny post który nic nie wnosi do dyskusji

Tylko na taką reakcję było mnie stać po przeczytaniu twojej złotej myśli o pomijaniu wątków przy oglądaniu filmów.

www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
A wiesz że jakoś mnie ta twoja reakcje nie zdziwiła ? to było takie typowe dla ciebie
Co do zaś złotej myśli, to nie była złota myśl, po prostu stwierdzenie

Odpowiedz
Stwierdzenie, opinia, złota myśl - nie zmienia to faktu, że to co napisałeś, było wyjątkowo durne.

Odpowiedz
"Tak naprawdę z całego marvelowskiego filmowego uniwersum był tylko jeden film który się sprawdza jako film sam w sobie, odrębna całość i jest nim pierwszy Iron Man".
Uważam inaczej.
Co do słabych filmów to uniwersum filmowych X-Men, według mnie miało się gorzej bo z pięciu filmów tylko trzy mi się podobały a X-Men Orgins: Wolverine to wielka kupa g....a :).

Odpowiedz
(01-09-2011, 17:17)nawrocki napisał(a): było wyjątkowo durne.

Nie było i w tym problem. Myślałem że tylko Azgaroth daje mało inteligentne posty, myliłem się i już naprawiał swój błąd ;)



Odpowiedz
Było i to nie jest problem.

Kurde, też tak potrafię!

Odpowiedz
(01-09-2011, 19:10)nawrocki napisał(a): Było i to nie jest problem.

Będziemy się teraz przelicytowywać było nie było ? sorry :)

(01-09-2011, 17:49)Mr. ?? napisał(a): X-Men Orgins: Wolverine to wielka kupa g....a :).

I to jest doskonały przykład właśnie filmu gorszego od krytykowanego tutaj Thora

Odpowiedz
Nie naskakujcie tak na Kinomaniaka:)

A Thor rzeczywiście słaby. Początek w krainie bogów był całkiem fajny. Schematyczne to, ale klimacik był i gdyby akcja nie przeniosła się na ziemię, film mógłby być ciekawy.

Na ziemi akcja zwalnia, wkrada się nuda i głupoty scenariuszowe, które zostały tu już wypisane. Mnie osobiście rozwaliła scena, gdy

Odpowiedz
Patyczak:

Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Thor: Love and Thunder (2021) Mierzwiak 485 55,043 07-06-2023, 12:19
Ostatni post: shamar
  Thor: Ragnarok (2017) Grievous 566 85,659 10-07-2021, 01:53
Ostatni post: Rozgdz
  Captain America: The First Avenger (2011) EL-Kal 266 84,069 18-03-2019, 20:38
Ostatni post: Martinipl
  Thor: The Dark World (2013) Bogdan 394 80,712 22-02-2018, 23:11
Ostatni post: Juby



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości