Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,216
Liczba wątków: 6
Dziwny film. Poszczególne elementy spoko ale jakoś dziwnie są ze sobą złożone. Mam wrażenie że Disney tutaj mocno zaglądał przez ramię.
Sceny z Odynem i jego śmierć strasznie sterylna, także emocjonalnie. Mam wrażenie ze pierwotna wersja była dużo lepsza i ciekawsza.
Cate Blanchett jako Hela jest genialna i wchodzi z wykopem i tajemnicami Odyna z przeszłości.. po to aby za chwilę nie było dla niej miejsca i nie miała czego grać. Najciekawsza teoretycznie część filmu czyli jej relacja z młodszym bratem ( która na logikę powinna tutaj zająć lwią część ) - wydaje się spuszczona w kiblu.
Tessa Thompson gdy nie błaznuje jest fajna, energetyczna i zadziorna.. tylko nie bardzo łapię po co jest w tym filmie. Jej relacja z Thorem polega właściwie na tym że jej brak.
Planeta Goldbluma wydaje się zwykłym za to przesadnie rozbudowanym zapychaczem który ma wprowadzić Thompson (nie wiadomo po co) oraz być tłem dla relacji Thor/Hulk/Banner i Thor/Loki które są.. tak naprawdę szczątkowe.
Właściwie takie postacie jak Heimdall czy Skurge tylko migają, zwłaszcza Karla Urbana szkoda, chciałoby się go więcej - i jego dylematów.
Są jakieś dziwne niekonsekwencje. Skąd np Loki wie że Hela wybiła Walkirie skoro moment wcześniej nie wiedział o jej istnieniu ?
Albo jakim cudem Thor jest taką pipą i tak łatwo go wziąć pod but mimo że niby jest taki potężny i potrafi iść na piąchy z Hulkiem ?
Jakoś to wszystko trybi i dobrze się ogląda więc 7/10 ale mam silne wrażenie że gdyby Waititi zrobił ten film tak jak chciał to byłby sporo lepszy.
Jakoś dziwnie to przypomina pierdolnik jakim jest "Doctor Strange"... tylko chyba Waititi jest lepszym reżyserem niż Derrickson, więcej serducha włożył i lepiej film ratował .
10-07-2021, 01:53