Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,485
Liczba wątków: 67
No to poszedłem do Imaxa - jak już tak czy siak jest czy-de, to już lepiej tam. Eh... niech o jakości 3-D w tym filmie świadczy fakt, że puszczony przed tymże zwiastun filmu o zwierzątkach sprawił, że Thor wyglądał jak ludzie w starciu z tym metalowym czymś, co zionie ogniem. Eniłej.
Zacznijmy i skończmy na tym, że jak na film o facecie z młotkiem jest nieźle. I tyle. Po Branaghu (i aktorach) spodziewałem się jednak czegoś więcej, niż poprawne do bólu, głupiutkie filmidło nastawione na efekty. Czuję się więc nieco zawiedziony. Żeby jednak nie było, to film - pomimo wylewającej się litrami z ekranu sztampy i jakiegokolwiek braku polotu i wyobraźni (lodowa kraina jest niebieska i lodowa do przesady, a jej mieszkańcy nic innego nie robią oprócz siedzenia i stania na tym lodzie, z kolei kraina Thora jest tak sztuczna, że aż boli) film ogląda się nieźle, a Thor bez mocy na Ziemi prezentuje się fajnie... do czasu, gdy trzeba zacząć sypać sucharami, które wyglądają jak przeniesione żywcem z Gości, gości lub historii tego typu. No a potem zaczyna się finałowe przetasowanie i robi się tak głupio jak to tylko możliwe. Generalnie ta druga, teoretycznie atrakcyjniejsza połowa filmu wynudziła mnie niemożebnie. Ale nie będę się dłużej rozwodził, więc krótko.
Na plus:
- Thor sam w sobie i aktor, który go gra - oprócz wyglądu, charakter i charyzma, charyzma, charyzma (nie mogę się doczekać Avengers pod tym względem)
- ukryty bonus i Hawkeye
- momenty, w których na ekranie pojawia się Natalie Portman i nic nie mówi
- Kat Dennings - ona akurat im więcej mówi tym lepiej
- potyczki Thora z ziemianami
- Thor posługujący się młotkiem - mega epickie
- Loki i Heimdall
- humor
Na minus:
- niewykorzystanie potencjału opowieści - w szczególności mitologicznego rodowodu i przenikania się dwóch światów/planet
- mdli, zbędni towarzysze Thora
- prolog a la LOTR
- lodowe ludziki i ich mega żenujący potworek, który przypominał skrzyżowanie trola z FOTR z jakimś psem i był tak samo niestraszny i sztuczny jak Kraken z ostatnich Tytanów
- fabuła? jaka fabuła?
- mniejsza część humoru
- akcja - pomijając PG-13, to za każdym razem gdy się bili z reguły gówno widać
- Hopkins i Skarsgard - wyraźnie znudzeni, chyba sami nie wiedzieli co tam robią
- CGI, CGI, CGI - nie było strasznie źle, ale wszystko w tym filmie jest tak niesamowicie sztuczne, że hej, ho!
- love story - ojejć, jak słitaśnie
- niewykorzystanie potencjału tego czegoś, co zieje ogniem
Generalnie, jak mówiłem, film jakiś strasznie kiepski nie był, ale już na napisach końcowych miałem go gdzieś. Ot, szybko, sprawnie, popcorniasto.
wymęczone 6/10
29-04-2011, 21:02
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Słabe to straszliwie. Wali plastikiem, jest niezdarnie napisane i poprowadzone. Gdzieś dawno temu miał to być zapewne film o tym jak buńczuczny Thor traci moce i musi do nich dojrzeć i się wykazać. Film jednak ma przerośnięty wstęp, maciupcie rozwinięcie i rozwleczony finał. Jest tam najgorszy wątek romantyczny jaki widziałem od lat.
Na plus można policzyć kilka gagów w pierwszej połowie. Loki zapowiadał się na tragedię, tymczasem było OK, jeszcze większym jednak zaskoczeniem był sam Thor, niby nic, ale budzi sympatię, nie jest jakimś lalusiem, tylko gościem, którego fajnie ogląda się na ekranie. No i oczywiście - kozacko w prologu napierdziela młotkiem, ewidentnie było to wciśnięte tam bo później film już tego nie oferuje.
3D - zbędne stuprocnentowo, ale przynajmniej nie przeszkadzało, nie waliła mnie po gałach żenująca konwersja.
Ogólnie lipton, nie wiem skąd tyle pozytywnych opinii. Szkoda kasy i czasu.
30-04-2011, 01:18
Stały bywalec
Liczba postów: 4,444
Liczba wątków: 8
Nie byłbym taki surowy. Jasne, Thor powstał pewnie głownie po to, żeby zaoszczędzić czasu w Avengersach na wprowadzaniu postaci. Jest trochę naiwny i jest prosty, ale nie jest prostacki. Dobrze skrojona przygodówka, uszyta z klisz, ale nieobrażająca widza i efektownie wykonana. Thor nie jest może równie dobry co pierwszy Iron Man (choć wiele nie brakuje), ale trzyma porządny poziom nowego Star Treka.
Kto wie, czy największą zaletą filmu nie jest Chris Hemsworth, gość jest naprawdę dobry w swojej roli i już nie mogę się go doczekać u boku Downeya Jr. Jeśli Evans nie będzie zbytnio odstawał od tej dwójki, to za rok możemy się spodziewać niezłych popisów. :) Na plus też humor, Renner i fajny motyw przewodni, który przewija się parę razy w tle.
8/10
A czy de jak wyżej: do bani :neutral:
30-04-2011, 13:50
Captain Skullet
Liczba postów: 20,385
Liczba wątków: 128
Cytat:Thor nie jest może równie dobry co pierwszy Iron Man (choć wiele nie brakuje), ale trzyma porządny poziom nowego Star Treka.
Niewykonalne. Nowy Trek jest lepszy od Iron Mana :P
30-04-2011, 14:35
Stały bywalec
Liczba postów: 4,444
Liczba wątków: 8
Fakt, jak mogłem się tak mylić.
Nie jest :)
30-04-2011, 14:46
Dużo pisze
Liczba postów: 742
Liczba wątków: 3
Na Rottenie chwalą, więc się wybrałem. Myślę, że zachodni krytycy o wiele lepiej zrozumieli, czym ten film jest. Bo jak na film o cwaniaczku z wielkim młotem, który jednocześnie jest i nie jest mitologicznym bogiem, można było spieprzyć na milion brzydkich sposobów. Dla mnie słowa uznania należą się reżyserowi dlatego, że... lepiej tego nie dało się zrobić.
Po pięknym prologu, wzbogaconym o dźwięk młota uderzającego o lód, dostajemy kilkanaście mdłych tekstów niczym z Szekspira. I w żadnym, a to w żadnym "mdłym tekście" nie zauważyłem niespójności czy "jakietosłabyzmu"", bo Branagh czai bazę - ta ekranizacja nie mogła obejść się bez tego nagłego przejścia z pompatycznego fantasy do opowieści o facecie wrzuconym w zwykły świat.
Bo popatrzmy: główny bohater bardzo sympatyczny, mimo aroganckiej maniery. Czuć w tej postaci moc, czuć pewność siebie - najlepiej wykreowana postać z komiksu od lat i chyba najlepszy castingowy strzał w dziesiątkę od czasów Phoenixa grającego Casha. Hemsworth zachowuje się czasami jak wieśniak, ale wieśniak, jakiego znamy z - chociażby - Conana. Loki to rozpieszczony, neurotyczny zazdrośnik, który przypomina nieco Saturninusa z "Tytusa Andronikusa". Zresztą, Szekspirowych zagrywek w tym filmie więcej, co wg mnie po takich "Mrocznych Rycerzach" silących się na ukrywanie dramaturgii pod płaszczykiem realizmu, wypada niewinnie, zdrowo i rumianie. Jak piękna wiejska kobieta.
Szkoda tylko, że nie doczekaliśmy żadnej większej bitki na żelazo, a najlepsze akcje z użyciem Mjolnira widzimy w prologu, ale nie narzekam, bo wcale nie jest mniej fajerwerków niż w "Iron Manie". No i porównań do tych filmów nie można uniknąć, choć dużym skokiem jakościowym jest subtelność nawiązań i - mam takie wrażenie - w końcu avangersowe tropy, które nie są tylko na siłę wciśniętymi jajeczkami wielkanocnymi, lecz informacjami, które umiejscawiają "Thora" bardzo mocno w Marvel Movie Universe. Ja w kinie bawiłem się świetnie - jakieś oczko wyżej niż "Prince of Persia", który fabularnie prezentuje podobny poziom, ale przecież nie jest ekranizacją komiksu. A ja na dobre i bezpretensjonalne ekranizację komiksu superbohaterskiego czekam od czasów pierwszego Żelaznego Człowieka. Bo łotrów anarchisto-szaleńców z białą gębą mam dość, a oldskulową opowieść o żądnych akceptacji i władzy braciach, z czego jeden to zakompleksiony podrzutek, ogląda się przyjemnie.
8/10
+ Hemsworthowy Thor zabiłby Twojego ojca, chłopaka czy przeleciał Twoją dziewczynę, a i tak pójdziesz z nim walczyć z lodowymi ludźmi i nałożysz jeszcze jedną porcję naleśników, kiedy zgłodnieje.
+ Loki jest zły, ma demoniczne spojrzenie i solidne motywacje. Klasyczne. Szekspirowskie. W pozytywnym tych słów znaczeniu.
+ A ja się cieszę, że wątek miłosny jest leciuteńko-pipuleńko zarysowany. Był czas, aby gadać o bohaterstwie.
+ Marvel i to, że przez rok będę się zastanawiał, jak Thor wypadnie w scenach z Iron Manem i kto załagodzi nieunikniony konflikt między nimi.
+ Hawkeye, który pasuje do agentów, do tego świata, do Avengers też.
- Odyn taki jakiś Hopkins czy coś.
- Wygląd tych maszkar na początku filmu.
- Z 5-6 minut więcej na przemianę wewnętrzną Thora bym chciał.
- Z 2 minuty na wyraźnie pogadanki, że Asgard to w generalnie zakamuflowane hard SF jest.
Ale to takie tam drobnostki, a shitty 3D się nie przejmuję, bo oceniać musiałbym nie film, ale popierdolonego polskiego dystrybutora, który zachłysnął się wraz z całym naszym rynkiem okularkami. Nie wie, że ja i Mierzwiak wolimy bez okularów i jak jest jaśniej, kiedy Thor tłucze kogoś w błocie.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
30-04-2011, 15:06
Captain Skullet
Liczba postów: 20,385
Liczba wątków: 128
Cytat:ale nie narzekam, bo wcale nie jest mniej fajerwerków niż w "Iron Manie"
No jeszcze by tego brakowało. Obydwa Iron Many cierpią na niedobór akcji i fajerwerków (a szczególnie sequel bo w jedynce można to było zrozumieć i jakoś to wcale nie przeszkadza, ale w dwójce miałem wrażenie jakby akcji było jeszcze mniej).
No i znowu się waham czy iść do kina czy nie iść...
30-04-2011, 15:15
Stały bywalec
Liczba postów: 4,444
Liczba wątków: 8
Jeszcze dodam, że to świetny "feel good movie". Działa równie dobrze, co gorąca czekolada w zimne popołudnie.
30-04-2011, 15:44
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Jakby 20 lat temu to kręcili, to zesłanie na Ziemię miałoby miejsce po jakiś 5 minutach, 90% filmu Thor byłby zwykłym facetem, przygarnęła by go poczciwa lasia, której zbóje kradną jabłka na targu. Thor musiałby dowieść że i bez łomotka jest z niego gość. Ostatnie 5% to trumfalne posiadanie młotka na nowo.
30-04-2011, 16:33
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,485
Liczba wątków: 67
EL-Kal napisał(a):Loki jest zły, ma demoniczne spojrzenie i solidne motywacje.
Powiedziałbym raczej, że on się staje zły przez te motywacje (a tak naprawdę naprawdę zły jest dopiero po napisach, po odrzuceniu totalnym, choć z wyboru), prez 90% filmu stara się przecież działać w dobrej wierze, mimo wszystko.
Huntersky napisał(a):Jeszcze dodam, że to świetny "feel good movie". Działa równie dobrze, co gorąca czekolada w zimne popołudnie.
Chyba tylko w momencie, gdy ta czekolada jest mdła i gorzka :P
30-04-2011, 21:27
Dużo pisze
Liczba postów: 742
Liczba wątków: 3
Ale, Ludziska, zastanówcie się jeszcze raz...
Jak bardzo ten film jest lepszy, niż myśleliście że będzie. Totalne zaskoczenie, choć zajebistość podejrzewałem już po drugim trailerze.
Cytat:No i znowu się waham czy iść do kina czy nie iść...
Idź, Gieferg. Niejednokrotnie zaznaczałem, że chyba rozumiem Twój sadomasochistyczny gust w stylu 80's ("Masters of the Universe", "Conan"). "Thor" jest czymś w tym stylu, tylko lepiej dopięty reżysersko-realizacyjnie.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
01-05-2011, 03:06
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
No właśnie te zachwyty na necie zaburzyły sprawę. Spodziewałem się kiły, a w ostatniej chwili zrobiono mi nadzieje na fajne filmidło.
01-05-2011, 09:42
Don Sinatio
Liczba postów: 2,953
Liczba wątków: 11
No i film jest całkiem fajny. Początek - nagle pojawiający się Thor podczas burzy i Natalie z kiepawym tekstem:. Później właściwy początek, widzimy całe uniwersum Thora, jakaś walka z jakimiś zombiakami. Hopkins gra dokładnie jak w Wilkołaku, wie, że ma ważną rolę do odegrania, ale gra na jednej nucie bo wie że wystarczy bo jest przecież Hopkinsem. Hemsowrt faktycznie dobry wybor, chociaż wcześniej znałem go tylko z jednej sceny w Star Treku (acz pamietnej). Ekipa Thora daje się lubić, chociaż zaden nie zapadł bardziej w pamięć. Loki to taki typowy czarny charakter, nie znałem wcześniejkomiksu i jak się dowidziaem o jego prawdziwej tożsamości... trochę smiechu było. Walka w tym Johenthaim (czy jakoś tak :)) w porządku, Thor wywijający mlotem tylko moim zdaniem za bardzo nie do pokonania. Niezła moc mial te Loki i dziwne ze tak malo jej użyl. Gdy Thor zostaje zesłany na ziemię aw ońcu trochę humoru (chociaż Natalie zdecydowanie najsłabsza, A Skarsgad też troche zawiodl, jedynie ta mniej znana Kat Dennings wnosi troche humoru, chociaz strasznie jej malo. bardzo szybko przechodzimy do akcji z robotem (czy co to było>) i tez tak szybko sie skonczyla ze nie pamietam nawet jak ostatecznie go zniszczono. No cóz wyszła moja totalna nieznajomość komiksu. Ogólnie wiec podobalo mi sie. Odnośnie 3D to było slabe i nie wiem po co było. Aha, fajnie było znowu na ekranie zobaczyć Rene Russo. :) NaDrugą część chętnie zobaczę jeśli powstanie bo to, bo jest urwana końcówka. A samemu Thorowi 3D daję mocne 7/10.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
01-05-2011, 11:48
Captain Skullet
Liczba postów: 20,385
Liczba wątków: 128
Cytat:NaDrugą część chętnie zobaczę jeśli powstanie bo to, bo jest urwana końcówka.
O Avengers słyszał?
I po jakiemu to zdanie jest? Polskawemu?
01-05-2011, 11:53
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,485
Liczba wątków: 67
EL-Kal napisał(a):Jak bardzo ten film jest lepszy, niż myśleliście że będzie..
nijak
01-05-2011, 17:41
Stały bywalec
Liczba postów: 2,720
Liczba wątków: 0
Jezu jaki kupsztal. Jak się ten film może komuś podobać - nie wiem. Po prostu festiwal żenady. Od początku do końca.
Łatwiej będzie wymienić co mi się podobało:
- Aktor grający Thora nawet dawał radę, kiedy akurat nie musiał rzucać sucharami.
- Początkowa rozwałka byłaby nawet fajna gdybym coś widział przez te cholerne okulary. Przez całą pierwszą połowę filmu modliłem się by chociaż część akcji miała miejsce w dzień.
- Impreza rednecków przy kraterze
- Patent z przygnieceniem Lokiego młotem
Co mi się nie podobało:
- Sztampa, sztampa, sztampa
- Ogólna "generyczność" (wiem, że pokraka językowa, ale pasuje) Asgardu i świata olbrzymów. Co te biedne olbrzymy tam robią jak akurat się z nikim nie tłuką?
- Scenografia i stroje to totalna masakra. Plastikowe złoto, plastikowy marmur, plastikowe zbroje i wielkie puste przestrzenie
- Stringer Bell jako Heimdall, ale tu się nie będę czepiał w końcu to ekranizacja komiksu, a nie nordyckiej mitologii
- Wesoła gromadka Thora
- Uproszczenia i łopatologia
- Totalnie niewiarygodny wątek miłosny
- Słabe sceny akcji
Mógłbym tak pisać i pisać, ale musiałbym myślami wrócić do projekcji, a naprawdę nie mam ochoty. Koło pierwszego Iron Mana to Thor nawet nie przeleciał.
Fuj
02-05-2011, 12:19
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
Thor to fajowy film jest, o wiele lepszy niż się tego spodziewałem. Nie jest to ani wielkie ani nawet przełomowe dla tego gatunku dzieło i na pewno nie wyznaczy nowych trendów w tego rodzaju kinie jak to się stało po TDK czy Iron Manie, ale na pewno czuć tu chociaż leciutki powiew świeżości i czegoś troszkę innego, co sprawia, że hollywoodzkich adaptacji komiksowych superbohaterów wciąż nie można uznać za wiadro totalnie zjełczałego łajna, za jakie ja ostatnio jestem coraz bardziej skłonny traktować cały ten cyrk. Też mam wrażenie, że zachodni krytycy lepiej zrozumieli ten film niż europejscy i tak jest chyba nie tylko dlatego, że komiksy to specjalizacja Amerykanów - Branagh to przecież koleś od Szekspira, który stanowi kwintesencję duszy anglo-saskiej, ten film jest w tym duchu po łeb zanurzony i trzeba jednak odrobiny dystansu i samozaparcia, żeby spojrzeć na niego z innej strony jak tylko na durny letni blockbust :) Zresztą El-Kal najlepiej to ujął:
EL-Kal napisał(a):Bo popatrzmy: główny bohater bardzo sympatyczny, mimo aroganckiej maniery. Czuć w tej postaci moc, czuć pewność siebie - najlepiej wykreowana postać z komiksu od lat i chyba najlepszy castingowy strzał w dziesiątkę od czasów Phoenixa grającego Casha. Hemsworth zachowuje się czasami jak wieśniak, ale wieśniak, jakiego znamy z - chociażby - Conana. Loki to rozpieszczony, neurotyczny zazdrośnik, który przypomina nieco Saturninusa z "Tytusa Andronikusa". Zresztą, Szekspirowych zagrywek w tym filmie więcej, co wg mnie po takich "Mrocznych Rycerzach" silących się na ukrywanie dramaturgii pod płaszczykiem realizmu, wypada niewinnie, zdrowo i rumianie. Jak piękna wiejska kobieta.
Bingo, lepiej bym tego nie ujął (poza Phoenixem w roli Johnny'ego Casha, co to w ogóle za porównanie?!). Thor to klasyczna, bezpretensjonalna rozrywka, ale dobrze wykonana i zrobiona, jakby to ująć, z dobrym smakiem i gustem. Mam wrażenie, że gdyby w średniowieczu komiksy były tak potężną i rozpowszechnioną formą rozrywki jaką są dzisiaj to angielscy królowie mogliby takie Thory oglądać w swoich zamkach i przednio się na nich bawić. Wszystko tu jest przenośnią, metaforą, parabolą i mitem, PRAWIE nie czuć tu żadnego napuszenia czy tandety - ogląda się to jak barda opowiadającego jakąś baśń przy ognisku.
Nie wiem, jest w tym filmie jakaś dobroć i duch, jakaś szczerość emocji i intencji, niemal nie czuć tu tanich skoków na kasę, wszystko jest od linijki, ale za to widać, że włożono w to serce i autentyczne emocje. I faktycznie to taki feel good movie, jakby ktoś wlał do widza kubek gorącej czekolady. Branagh to storyteller z krwi i kości i doskonale wiedział jak poprowadzić i pokazać tę opowieść - dzięki Bogu, że nie wziął się za to jakiś Vaughn albo Nolan bo byłaby katastrofa. Ten film nie mógłby się udać ani jako mroczna realistyczna historia bo wyszedłby żałośnie ani jako pastisz gatunku bo byłby śmieszniejszy niż miał być. To mogło wyjść tylko jako staroświecka, oldchoolowa opowieść w klasycznym stylu, skonstruowana od milimetra i na luzie. Z archetypami miast realistycznymi postaciami, ze znaną i lubianą przez wszystkich historią o wewnętrznej przemianie bohatera, z herosami ratującymi piękne księżnieczki, z zabawnym, ale nie narzucającym się humorem, wreszcie z nutą tragizmu, która dodaje całości gorzki posmak.
I jak dla mnie to się udało. I sorry, ale w zalewie pseudo-poważnych czy pseudo-śmiesznych komiksowych gówien, pokroju Iron Manów z wymuszonym i nieśmiesznym, udającym inteligentny humorem, scenariuszowej tandety i ogólnej mielizny Thor wypada jak dobrze ubrany i wypachniony dżentelmen - ma klasę, styl i, wszystko wskazuje na to, że sukces finansowy również. I takie "mitologiczne" i archetypiczne spojrzenie jest dla mnie jedyną linią obrony jaką można osłaniać ten film, w każdym innym wypadku Thor pada pod naporem debilnej fabuły i płaskich postaci jako kolejny kretyński, schematyczny blockbuster dla półmózgów i rozumiem tych, którzy go za takiego uznali. No, ale w kinie mainstreamowym od dłuższego czasu jest już tak źle, że nawet takiego Thora można uznać za krok w dobrą stronę.
EL-Kal napisał(a):Loki jest zły, ma demoniczne spojrzenie i solidne motywacje. Klasyczne. Szekspirowskie. W pozytywnym tych słów znaczeniu.
O, właśnie. Z wad wymieniłbym wątek miłosny - jasne, musiał być, ale miejscami był jednak ZBYT cheesy i tandetny, a Natalie Portman poza wyglądaniem bosko nie robi NIC. Humor też jak dla mnie często nieśmieszny. Ale największy problem miałem z uwierzeniem, że Asgard to żyjący i oddychający świat - sprawia wrażenie jakby poza królem, królową, rodziną królewską, strażą przyboczną, paroma kumplami Thora i Heimdallem nie mieszkał tam NIKT, a cały ten świat był tylko pustą w środku, świecącą się na złoto atrapą pierwszego lepszego miasta fantasy. Paradoksalnie, cały rozgrywający się tam trzeci akt i zakończenie to moja ulubiona część filmu - ale to już zasługa storytellingowej duszy Branagha i świetnego poprowadzenia postaci Lokiego.
Aha, jeśli jeszcze jest ktoś na tym forum kto nie widział Thora i zastanawia się czy iść - NIE IDŹCIE NA WERSJĘ 3D. Byłem w Imaxie i to jest jakaś totalna masakra - w okularach zupełnie nie czuć feerii kolorów i barw, czasem obraz sprawia wręcz wrażenie monochromatycznego, a jak dla mnie na krawędziach się po prostu ROZMYWAŁ i rozpływał. Nie wiem czy grają go gdzieś w wersji 2D, ale jeśli macie taką możliwość - idźcie właśnie na nią.
Z Marvelowskich komiksów wyrosłem dobre parę lat temu i zupełnie mnie to uniwersum już nie interesuje. Ale nawet jeśli ktoś nie czeka ani na Avengersów ani na Kapitana Amerykę to z czystym sumieniem może się na Thora wybrać.
Naprawdę miło jest czasem obejrzeć w tym gatunku coś dobrego, bezpretensjonalnego i z klasą. 7,5/10.
05-05-2011, 00:46
Nowy
Liczba postów: 335
Liczba wątków: 0
Moja ocena 8/10. Film mi się bardzo podobał podobnie jak Iron Man.
Thor bardzo dobry na szczęści nie dali tego z Ultimate.
Warriors Three i Sif bardzo dobrzy zwłaszcza Volstagg.
Co do Heimdalla wypadł dobrze, chyba jest jedynym murzynem w filmie poza ochroniarzem z SHIELD i Samuelem L. Jacksonem który pojawia się po napisach końcowych.
Loki dobry chociaż do końca nie wiadomo o co mu chodzi.
Loki może podróżować na Ziemię bez mostu co widać po napisach końcowych.
Odyn dobry no i ma w swoim pokoju Twight Sword oraz Infinity Gauntlet :).
Lodowe giganty odzyskały swoją broń ale stracili króla ale co tam wybiorą se nowego.
No to czekam na Kapitana Amerykę i Avengers.
05-05-2011, 08:07
Thora znam jedynie z kilku opowiadań. Komiksu nigdy nie miałem w ręce bo o ile koleś przebrany za pająka, albo odziewający żelazną zbroję jakoś mnie nie rażą to facet w ciuchach wikinga z wielkim młotem we współczesności już mi zgrzyta.
Do kina poszedłem bo namówił mnie kumpel i muszę przyznać, że to bardzo fajny film jest :)
Świetnie się go ogląda. Fajni bohaterowie, idealnie dobrana obsada na czele z głównym bohaterem, którego charyzma niszczy wszystko, dobre efekty, niezła fabuła i świetne projekty.
Projekty i wykonanie Asgardu robią ogromne wrażenie. Wszystkie te ruchome elementy, sposób przenoszenia się w inne światy i tęczowy most - naprawdę szacunek bo powiało świeżością.
Ode mnie 7/10
06-05-2011, 09:26
Nowy
Liczba postów: 87
Liczba wątków: 0
No to widzoł żem!
Jeden z fajniejszych marvelowskich filmów jakie do tej pory powstały. W moim rankingu znajduje się na trzecim miejscu ustępując pierwszemu Iron-manowi i Punisherowi WZ.
Na plus:
+ Asgard - Został pięknie i z pomysłem pokazany. Początkowe ujęcia ukazujące krainę naszych bogów (a raczej kosmitów) naprawdę robią wrażenie.
+ Humor - Bardzo przyjemny, niemęczący, nie nachalny. Bardzo mi odpowiadał. Wspaniały dowód na to, że można zrobić zabawny film bez epatowania niepotrzebnym prostactwem. Obawiałem się trochę postaci Darcy, ale okazało się, że to bardzo sympatyczna postać, a film bez niej stracił by wiele ze swojego uroku.
+ Aktorzy - Wszyscy idealnie poradzili sobie ze swoimi rolami. Najlepszy oczywiście był Loki. Hemsworth też świetny. Nie spodziewałem się, że da nam, aż tak dobrego Thora.Trochę więcej spodziewałem się po Hopkinsie, ale może być
+ Destroyer - Nie nie wymienić go w osobnym podpunkcie :P . Już od czasu kiedy w 5-minutowym przecieku zobaczyłem jego wejście wiedziałem, że to będzie MOC! Każdy scena z nim to małe arcydzieło :mrgreen: !
+ Skoro Des ma osobnego plusa to Bóg Niezgody jeszcze bardziej na niego zasługuje. Nie będę się rozpisywał, bo poprzednicy napisali już wszystko. Najlepszy złoczyńca filmowy? Nie. Najlepszy złoczyńca filmowy Marvela? Zdecydowanie (ale może to akurat wina słabej konkurencji ;) ). Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że obok Pingwina z Batman Returns to najlepszy komiksowy złoczyńca jakiego miałem przyjemność oglądać.
+Strona wizualna, czyli efekty walki itd. Wszystko to było bez zarzutów i świetnie się oglądało.
Minusy:
- Asgard :lol: - Choć kraina ta została pokazana bardzo dobrze to była taka pusta, bez życia. Wizualnie nie mam do niej zarzutów, choć odniosłem wrażenie, że poza naszymi bohaterami nikt więcej tam nie mieszka. Można by pokazać jakieś zwierzęta itd, jakieś inne miejsca poza okolicami pałacu też miło by było pokazać. Reżyser miał tu wielkie pole do popisu, ale potraktował to trochę tak na odwal...
- Thor za szybko pokonał Destroyera...
Ogólnie to bardzo przyjemny film. Oczywiście nie ma cudów i dużo lepsze produkcje kino komiksowe już spłodziło, ale w zalewie takich produkcji jak Geneza Wolverine' a, czy drugie Transformery Thor naprawdę zasługuje na uznanie i zainteresowanie ze strony widza.
7/10
08-05-2011, 15:22
|