Uniwersum The Conjuring / Annabele / The Nun
Trzecia część Obecności... no cóż, większe wrażenie zrobiło na mnie podobno autentyczne nagranie egzorcyzmu z napisów końcowych, niż samo śledztwo i proces, tyle. Jakieś to takie letnie, nudnawe, bez ikry... a przecież temat to samograj. Kolo zamordował i twierdzi, że opętał go diabeł, a jedyna osoba która może coś mieć do powiedzenia na ten temat leży w śpiączce. I tyle. Można było z tego wyciągnąć zarówno mocny horror o kulcie, klątwach, jakichś artefaktach i rytuałach, a także porządny dramat sądowy osadzony w latach osiemdziesiątych, a tak wyszło, co wyszło. Nie chce mi się więcej pisać, bo w sumie nie ma o czym. Fajne totemy i kult, szkoda, że tak zmarnowane i niewykorzystane. Można by z tego mocarną kampanię do jakiegoś erpega zrobić, o! 6/10 z sympatii dla Very i Wilsona, bo, cholera, lubię ich w tych rolach.

Odpowiedz
Dla mnie już pierwsza część była przehajpowanym filmem nie mającym do zaoferowania nic ponad jumpscare'y.

Odpowiedz
(12-06-2021, 20:29)raven.second napisał(a): temat to samograj

Fabularnie trójka była dla mnie najbardziej interesująca ze wszystkich odsłon. Finalnie otrzymałem najgorszą część całej trylogii i chyba obok pierwszej "Annabelle" najgorszy film całego uniwersum (nie widziałem jednak "Zakonnicy" i "La Llorony").

Przede wszystkim ten film jest chaotyczny w sposobie opowiadania tej historii. Szczerze? Wolałbym sądowy horror, w którym Warrenowie broniliby kolesia sądzonego za morderstwo. A tak wyszedł z tego niestrawny miszmasz gatunków - trochę tu kina okultystycznego, kryminału, dramatu sądowego i przede wszystkim blockbusterowego horroru z jump scare'ami, które nie zaskoczą absolutne nikogo, ponieważ każda scena grozy jest od początku budowana w ten sam sposób. Nie wiem czego się spodziewałem, bo w zasadzie to ostatnie to był pewnik.

Jeśli miałbym już znaleźć jakieś plusy to aktorsko to się oczywiście broni i zaprezentowana jest też całkiem fajna sekwencja w kostnicy.

PS na finale i scenie z tabletką bym się pewnie opluł, gdybym akurat popijał wodę. Ode mnie 4/10.

1. Obecność 2 - 7/10
2. Obecność - 6/10
3. Obecność 3 - 4/10

Odpowiedz
Pierwszą Zakonnicę lubię. Nie jest to żaden wybitny horror, ale ma swój urok, jakiś tam klimacik i przyjemną, nawet jeśli głupiutką fabułę. Sequel jednakże cierpi na to, że jest sequelem i zarazem prequelem reszty "obecnościowego" uniwersum - podobnie jak w przypadku oglądanego ostatnio prequela Smętaża, tak i tutaj dużo lepiej by było, gdyby po prost olać te powiązania i skupić się na innym demonie, opętanym, a nie cisnąć ciągle to samo... bo Valak, ten diabeł w ciuszkach zakonnicy, jawi się teraz jako uparty, ale jednak frajer, którego da się pokonać bez większych trudów. Mam też wrażenie, że zmarnowano szansę na zabawę w religijną wersję Indiany Jonesa z tym całym szukaniem artefaktu/relikwii. Więcej niż 4/10 nie dam, młodsza Farmiga fajna, scenka po napisach bez sensu (patrz spojler), czarnoskóra niewierząca zakonnica z Mississippi totalnie zbędna, tak samo jak próba stworzenia jakiejś wielkiej linii krwi i dziedzictwa i legendy powiązanej z dziećmi świętej, a motyw kozła-diabła niewykorzystany, to on powinien tu rządzić i być głównym złym który stopniowo wpływa na uczennice szkoły powstałej w miejscu dawnego klasztoru, nie zaś Valak, ech.

Odpowiedz
Pierwsza zakonnica ma super lokacje i fajny klimat dopóki w pewnym momencie nie zdecydowano się na pójście w mocną fantastykę

Odpowiedz
Tu jest jeszcze mocniejsza :)

Odpowiedz
Kusi mnie przeczytać co ten spojler ukrywa ale chyba odpuszczę bo planuje na dniach obejrzeć film

Odpowiedz
A więc niczego praktycznie nie pamietam juz z tej serii. Wiem, że jedynka byla niezla i chyba najmniej przebajerowana. Oglądalem też część tych spin-offów i powiedzialem: KURVA DOŚĆ, w momencie gdy wilkołak skakał po dachu auta (to chyba bylo "Annabele wraca do domu?).
Bo to są problemy tych horrorów za cinżki piniondz: przebajerowanie i robienie z tego widowisk. No i jebane jump scare'y. Ale do rzeczy:

Conjuring 4 jest dosyć stonowane i nudne. Przez to, że jest rozwleczone i robi za podsumowanie "sagi".
Ale nie myslcie, że zabraklo typowych grzechow serii jak wlasnie "wyskakujace straszaki" (taka ładna polska nazwa) czy przegiętych w efekty akcyjek. Mało ale są.
A przy jednej akcji z lustrem wydaje sie, ze ogladasz "Looney Tunes".

Z 5/10 to jest max, lecz musialbym przypomniec sobie poprzednie. Tyle, że nie zamierzam :)


Bylbym zapomnial: film zarobil w uj mamony wiec oni tak tego nie zostawią choc jest to ostatnia czesc wg. wydarzen.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
The Conjuring: Last Rites

Nigdy nie byłem wielkim fanem serii (widzę nawet, że jedynce dałem 2/10 swego czasu), druga część oczywiście najlepsza bo to fajna historia miłosna i ma piosenkę Elvisa (najlepsza scena ze wszystkich tych filmów) ale ogląda się te straszaki w sumie bezboleśnie i Warrenowie to spoko główni bohaterowie. I naprawdę nie wiem co się tutaj wydarzyło, bo kompletnie nie wiem jak ocenić tę najnowszą część - bo z jednej strony to bardzo sympatyczna obyczajówka o nie do końca normalnej rodzinie, a z drugiej kuriozalny horror, który w ogóle nie działa a większość scen mających straszyć tylko śmieszy.

Dlatego jakoś kompletnie nie obeszło mnie, że potężna porcja tego filmu to po prostu zwyczajna opowieść o rodzinie, która sobie żyje gdzieś na amerykańskich przedmieściach - córka przyprowadza chłopaka, ojciec niekoniecznie go lubi, tego typu sprawy. Jasne, mocno to schematyczne i skrótowe, ale dzięki aktorstwu Farmigi i Wilsona po prostu działa, ogląda się te wszystkie ich niezwiązane z żadnym straszeniem perypetie całkiem nieźle. Szkoda tylko, że to horror i od czasu do czasu trzeba wrzucić gdzieś jakiegoś biednego jump scare'a a i w końcu cała historia skręca już typowo w stronę straszenia widza.

I tutaj dzieją się naprawdę kuriozalne rzeczy, bo wszystkie bez wyjątku duszki z tej części są komiczne. Mamy babcię grozy i redneka z siekierą, który wygląda jakby urwał się z planu "The Cabin in the Woods", z tym że tam pasował a tutaj już niekoniecznie. Jednak wisienką (truskawką?) na torcie jest CGI lustro grozy, z którym główni bohaterowie walczą w finale filmu - i tak, dobrze czytacie, finał filmu to walka z lustrem niszczącym dom (!). Brzmi totalnie idiotycznie i tak też wygląda, kompletnie nie rozumiem co autorzy mieli tutaj na myśli ale przynajmniej można się srogo pośmiać.

Inna sprawa, że chyba nie o wywołanie uśmiechu im chodziło, ale niestety tylko do tego sprowadzają się w większości sceny horrorowe - może jedna czy dwie są nieźle zaaranżowane (telefon, przymierzalnia) ale cała reszta to śmiech na sali. Do tego wszystkie wyglądają tak samo i są kręcone na tej samej zasadzie - nagle gaśnie światło, robi się ciemno i bój się widzu bo niewiele widać. Miał być horror i potężne zagrożenie dla głównych bohaterów a jest kupa śmiechu z kuriozalnym finałem.

Koniec końców nawet nie wiem komu to polecić, chyba tylko zagorzałym fanom serii, chociaż i oni mogą być rozczarowani, że film dosyć długo się rozkręca i jakieś sensowne straszenie zaczyna się dopiero po bitej godzinie seansu. Cała reszta oczekując horroru raczej się wynudzi - mnie część obyczajowa minęła bezboleśnie ze względu na bohaterów i grających ich aktorów, z kolei próby straszenia tylko i wyłącznie rozśmieszyły. A chyba nie do końca o to twórcom chodziło.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Conjuring: Last Rites (2025) to horrorowy odpowiednik Mission Impossible Final Reckoning. Długie, wymęczone i gdyby nie detale (aktorzy, parę scen, motywów) to pewnie rzuciłbym to w cholerę jakoś po pierwszym pojawieniu się pana z siekierą, zamiast się męczyć. Różnica jest jednak taka, że Conjuring naprawdę daje radę jako obyczajówka z lekką grozą w tle, tj. zanim na pierwszy plan wbija wściekłe lustro :)

Przy okazji, śmiało to mogą ciągnąć dalej bez końca nie tylko klepiąc prequele, ale i sequele, bo i młodsza wersja Warrenów wydaje się być spoko, a i Judy i Tony też niczego sobie (zwłaszcza Judy)... bo ogółem to ta seria coraz bardziej przypomina Supernatural, ale pozbawiony tego uroku. 5/10.

Odpowiedz
raven.second napisał(a):śmiało to mogą ciągnąć dalej bez końca nie tylko klepiąc prequele, ale i sequele, bo i młodsza wersja Warrenów wydaje się być spoko, a i Judy i Tony też niczego sobie

Nie oszukujmy się, pewnie właśnie po to ich w tej części wprowadzili ;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Ktoś wykrakał. Teraz będą jebać prequele prequeli.

https://www.filmweb.pl/news/%22Obecno%C5%9B%C4%87%22+powraca.+Powstaje+prequel+kultowej+serii+o+Edzie+i+Lorraine+Warren-163678
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Mówiłem, hehe. Niech cisną w dwóch kierunkach, z młodszymi wersjami i "następnym pokoleniem", byle wszystko trzymało poziom.

Odpowiedz
Tam piszą, że o tym co pozniej to bedzie serial.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości