War Of The Worlds (2005)
Tylko w tym porównaniu to raczej my bylibyśmy indianami, a obcy - europejczykami. Obcy są bardziej zaawansowaną cywilizacją, potrafiącą przemierzyć miliardy kilometrów kosmosu.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Nie no, wiadomo. To oczywiste, lecz ja dalej będę obstawał przy tym, że to niekoniecznie oznacza przewagę na każdym polu, czyli np. w biologii.

Odpowiedz
...którą to tezę wspiera fakt, że zaawansowani, paromaszynowi Europejczycy nie potrafili rozkminić, jak Egipcjanie zbudowali piramidy.

Odpowiedz
W ramach niedawnej dyskusji aż mi się zachciało sięgnąć ponownie po ten film i... moja ocena idzie w górę. Naprawdę znacznie lepiej mi się go oglądało, niż w kinie. I choć w mojej opinii niewiele się zmienia (prolog gadany do lekkiej poprawki, pierwsza godzina to miazga, w drugiej trochę się to rozjeżdża, końcówka to przesłodzone WTF?, a kosmitów na miejscu Stefana nie pokazywałbym aż do ich porażki, no i paru mega debilizmów w postaci ujęcia przez kamerę można było się pozbyć), ale generalnie dobra rzecz (i do tego jakie PG-13!!!). Jestem przekonany, że gdyby film powstał dekadę wcześniej byłby kult z miejsca i 10/10, a tak jest to Spielberg w dobrej, ale nie do końca przekonującej formie.

7.5 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(22-08-2012, 03:10)Mefisto napisał(a): moja ocena idzie w górę
Po dzisiejszej powtórce (nie pamiętam kiedy oglądałem ostatnio, 3, 4 lata temu?) moja ocena spada z 8 na 6.

Dalej uważam, że bardzo dobrych scen tu nie brakuje, a pierwsze wyjście Trójnoga spod ziemi i to co po nim następuje to mistrzostwo świata, ale niestety za dużo rzeczy mnie tym razem strasznie irytowało i w ogólnym rozrachunku nie podobało mi się już tak, jak kiedyś.

- CLICHE ALERT! czyli rodzice po rozwodzie, syn, który nie może dogadać się z ojcem i woli ojczyma. To pierwsze jeszcze rozumiem, bo to pretekst do rozdzielenia bohaterów (w przeciwnym wypadku grupka bohaterów walczących o przetrwanie byłaby zbyt duża i w pewnym momencie - o ile nie na początku - trzeba by uśmiercić żonkę i szkoda, że tak się nie stało, dodałoby to tylko dramatyzmu), ale czemu ma służyć konflikt z synem? Przecież to nawet trudno nazwać jednym z wątków filmu, ot po prostu jest i scenarzyści nic z tym nie zrobili. Nie dochodzi do żadnej sytuacji, dzięki której więź między tą dwójką mogłaby się odrodzić, synalek znika na prawie godzinę i pojawia się dopiero na końcu filmu. I tak dochodzimy do...
- postaci syna. Co za żałosny, irytujący, pozbawiony mózgu matoł. Przykład stuprocentowego debila, który zostawia młodszą siostrę (już kij z ojcem, którego i tak nie cierpi) bo wojsko naparza się z obcymi. "Chcę tu zostać! Muszę to zobaczyć!". Debil. DEBIL!
- Dakota też mnie wkurzała, ale w porównaniu z jej braciszkiem to pikuś.
- W pewnym momencie film totalnie siada. Zgadniecie w którym? Tak, w momencie zejścia Cruise'a i Dakoty do piwnicy Robbinsa. Co prawda mamy świetny, niepozbawiony napięcia epizod w postaci wizyty mechanicznej macki (odwiedzinom obcych już go brakuje, na dobrą sprawę to ta sama scena powtórzona po raz drugi), ale tak naprawdę to 20 zmarnowanych minut, przez które film się gubi i traci klimat.
- Koszmarny happy end, oczywiście rodzinka mieszka w całkowicie nietkniętej atakiem obcych okolicy, a synalek przeżył wbrew wszelkiej logice.
- Plus trochę pojedynczych momentów, co do których mam wątpliwości. Ciała, które płyną rzeką akurat w momencie, gdy Dakota podchodzi do brzegu, spadające z nieba ubrania (świetne wizualnie, ale skąd one właściwie spadają?) czy rozpędzony, płonący pociąg. Znowu fajny patent jeśli chodzi o efekciarstwo, ale sensu się w tym raczej doszukiwać nie należy.

W całości raczej już do tego nie wrócę.

Odpowiedz
Też parę dni temu zrobiłem powtórkę i napiszę krótko:

1. połowa - 10/10
2. połowa - 3/10

Ocena ogólna: 7/10

Odpowiedz
Cholernie niedoceniany film. Pierwsza połowa to absolutna miazga, klimat zagrożenia i chaosu wszechobecny. Wyjście tripoda i odgłos, który wydaje powoduje ciary na plecach. Niestety Spielberg pokazał za dużo w scenach w piwnicy i spierdzielił końcówkę happy endem. Mimo wszystko wrócę na pewno bo to techniczna perełka z kilkoma genialnymi sekwencjami i scenami, świetnym klimatem w I połowie i bardzo dobrym aktorstwem. Tomek to kozak, poniżej pewnego poziomu nie schodzi.

8/10

[Obrazek: war-of-the-worlds.jpg?1289443129]

Odpowiedz
Też oglądałem na TVN-nie, mimo zmęczenia i senności. Ten film byłby dziełem w śród filmów SF, ale troszkę mu brakuje. Zacznę od marudzenia.

Wątek rodziny jest w WŚ potrzebny, Tomek na tutaj drugą najlepszą rolę (zaraz po Collateral) i doskonale odgrywa zagubionego ojca, ale właśnie... wątek konfliktu na linii syn-ojciec jest za bardzo wyeksponowany. Śmiem twierdzić, że gdyby w filmie zabrakło całego rozmachu, który totalnie miażdży wizualnie, cały ten syf rodzinny zniszczyłby Wojnę Światów.

Druga rzecz to oczywiście zakończenie, ale mam to w nosie - bo brakuje mi jednej istotnej rzeczy, a mianowicie ukazania jakiejś konkretnej walki ludzie vs Tripody, epickiej bitwy itd, bo to co jest ukazane stanowi drugi plan i jedynie przetacza się gdzieś mimochodem, tak delikatnie w tle.

Natomiast strona audio-wizualna to najwyższa półka, tak pod względem jakości jak i ilości oraz detali. Wyjście tripoda i anihilacja ludności to przecież esencja klimatu sama w sobie, potem katastrofa samolotu, płonący pociąg (to jest boskie!), i rozwałka na promie - coś niesamowitego!!!

Szkoda, że akcja w piwnicy tak dusi film, ale takie było założenie, więc nie marudzę zbytnio.

Całość oceniam 8/10

loading podpis...

Odpowiedz
Powtórzone po raz kolejny.

Będzie krótko i mało odkrywczo, ale WoW to jeden z najlepszych filmów o inwazji kosmitów w dziejach kina. Wszystko tu gra i trąbi, no oprócz pojawienia się synalka na końcu.
Kilka mistrzowskich ujęć, scen które do dzisiaj robią niesamowite wrażenie.
WoW to też drugi film Spielberga w którym efekty nigdy się nie zestarzeją. To samo w przypadku JP, wyjście Trexa do dziś robi mega wrażenie tak do dziś pierwsze wyjście Tripoda i w następstwie jego poczynania z ludźmi zrywa beret.
Osobną kwestią jest oprawa dźwiękowa, która tak jak i efekty specjalne po prostu niszczą system. Ten film to majstersztyk pod względem technicznym i oglądanie go bez dobrego nagłośnienia powinno być karane chłostąUśmiech
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Uwielbiam ten film, szczególnie, że mało jest takich filmów o inwazji czy w ogóle o kosmitach, które jednocześnie nie podchodzą do tematu jako możliwości do pokazania cgi i odważnych amerykańskich żołnierzy. Szkoda tylko, że już od dłuższego czasu, w kwestii tego typu produkcji panuje cisza.

Odpowiedz
(09-10-2016, 23:31)Danus napisał(a): To samo w przypadku JP, wyjście Trexa do dziś robi mega wrażenie tak do dziś pierwsze wyjście Tripoda i w następstwie jego poczynania z ludźmi zrywa beret.
Osobną kwestią jest oprawa dźwiękowa, która tak jak i efekty specjalne po prostu niszczą system. Ten film to majstersztyk pod względem technicznym i oglądanie go bez dobrego nagłośnienia powinno być karane chłostąUśmiech

Ja powiem tyle że ta sekwencja z mostem wyprzedza WIELE dzisiejszych CGI rozwałek o kilka długości:

Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Dokladnie, niby krotkie to ale robi o wiele wieksze wrazenie niz rozwalka miasta w Emmerichowskim 2012.
Generalnie WoW to kopalnia fantastycznych sekwencji, ktore do dzisiaj sie nie zestarzaly pod wzgledem wizualnym. Prozno szukac takich filmow, wlasnie jedyny jaki mi przychodzi do glowy to JP.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Bo przy WotW przykładano się do takich sekwencji, szczególnie, że nie było ich tak dużo i były istotne, a przy 2012, to cały film to jedna wielka rozwałka, więc wystarczyło zrobić złudzeniopodobne efekty i nic się przez to nie wyróżniało.

Odpowiedz

Uwielbiam tą konkretną scenę. Już pomijając debilizm motywacji gówniarza, ale ile tu jest genialnych patentów działających na widza. Jak to jest pięknie nakręcone, muzyka- nadlatujące helikoptery i salwa, zjeżdżające ze wzgórza hummery w płomieniach i wreszcie wyłaniający się z ognia Tripod. Wizualny orgazm.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
(10-10-2016, 21:33)Danus napisał(a): Już pomijając debilizm motywacji gówniarza

Dzięki zapomniałem jakim on jest idiotą w tym filmie Uśmiech

Odpowiedz
(10-10-2016, 21:33)Danus napisał(a): Wizualny orgazm.
Zwłaszcza w tej jakości Uśmiech

Odpowiedz
Nawet w tej jakości te sceny czochrają mosznęUśmiech Diluj z tymUśmiech
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Eeee... nie. W żadnej nie czochra, niestety dla mnie jest to przykład potencjalnie dobrej sceny dokumentnie spieprzonej przez to, że są w niej ludzie, którzy w dodatku - to największy problem - otwierają usta. To co się titsj wyprawia to chyba najgorsze, co wyszło spod ręki Spielberga.

Odpowiedz
Właśnie idzie na TVN

Odpowiedz
Nie ma tematu, a w krótkiej piłce za bardzo nie ma sensu pisać, więc wrzucam tutaj.

Obejrzałem wczoraj Wojnę światów z 1953 roku (odnowioną w 4K Dolby Vision i w tej formie dostępną tylko w dystrybucji cyfrowej, bo tak i ch**) i jakkolwiek technicznie film trzyma się świetnie i ma imponujące jak na tamte czasy efekty specjalne, tak cała reszta jest, heh, strasznie zramolała Uśmiech

Dialogi bywają okropne, postać kobieca jest tylko po to, by podziwiać głównego bohatera albo histeryzować, projekt obcych można skwitować jedynie uśmiechem politowania a reżyseria potrafi rozbawić. Gdy pada informacja, że gdy super bomba zawiedzie, podbicie Ziemi zajmie obcym sześć dni, bohaterka rzuca, że szóstego dnia zostaliśmy stworzeni. Dostajemy wtedy DRAMATYCZNE! spojrzenie dwójki innych postaci i odjazd kamery ukazujący takie same spojrzenia w wykonaniu jeszcze dwóch czy trzech innych osób.

No właśnie, motyw Boga i wiary przewija się tu wiele razy (jedną z pierwszych ofiar Marsjan jest ksiądz), a apogeum osiąga w komicznym finale, który jest jednym wielkim pierdolnikiem.

Trwa ewakuacja LA i samochód którym jedzie nasz bohater zostaje napadnięty przez dziki tłum - facet zostaje pobity, a wóz ukradziony. Bohater rzuca się z tego powodu niesamowicie, bo najwyraźniej wiózł coś bardzo ważnego co mogłoby odegrać rolę w pokonaniu obcuch, ale... nie wiadomo co. Czy chodzi o mechaniczne oko, które wcześniej odrąbał z sondy wychodzącej ze statku kosmicznego? Trudno stwierdzić, jeśli tak to musiałem to przeoczyć, tak czy siak nagle bohater postanawia odnaleźć pannę której tak imponuje, ale i ta przepadła, zapewne też napadnięta (kierowała szkolnym autobusem) przez tłum. Bohater przypomina sobie jej opowieść i dochodzi do wniosku, że tak jak w tej historii tak i teraz musiała udać się do kościoła! No i biega jak idiota po mieście - statki kosmiczne demolują Los Angeles a ten szuka kobiety od kościoła do kościoła Uśmiech

Końcowe słowa o tym, że obcych pokonały bakterie - najmniejsze rzeczy które w swej mądrości Bóg umieścił na ziemi są jak wisienka na torcie.

Sporo narzekania, ale jakby nie patrzeć to jednak klasyk, no i zawsze fajnie zobaczyć jak robiło się to kiedyś: naiwnie, poczciwie, czasem niezamierzenie zabawnie, ale, mimo wszystko, z jakąś tam klasą.

5/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Munich (2005) *Zosia 73 17,570 05-05-2025, 19:38
Ostatni post: PropJoe



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości